wtorek, 25 sierpnia 2009

To ci Pesto!

Zawsze myślałam, że pesto są tylko dwa rodzaje.
Ot po prostu, zielone z bazylii i orzeszków piniowych oraz czerwone, z suszonych pomidorów.
A tu nie dawno, zdziwiłam się bardzo, gdyż wyczytałam, ze pesto jest tyle rodzajów ile damy radę wymyślić.
Oczywiście robiłam już pesto z brokułów czy cukinii, ale nie sądziłam, że to pesto... nazwałam je tak, bo inspirowałam się na innych przepisach o takiej nazwie lub po prostu przez podobieństwo w przygotowaniu...
A to, wg mnie prawdziwe pesto to tak naprawdę Pesto alla genovese, a to czerwone to Pesto sycylijskie (Pesto alla siciliana).
Pesto tradycyjnie robi się w marmurowych moździerzach ("Pestare" to bić, tłuc, walić.*)i podaje się je m.in. do chleba, makaronu, sałaty czy sera. Ja tam jadam tylko z makaronem i idę na łatwiznę, bo zamiast moździerza używam żyrafinę :)
Są też inne rodzaje pesto, np. Pesto z Baerlauch z czosnkiem niedźwiedzim (u nas pod ochroną), Pesto kalabryjskie ze świeżych pomidorów, Pesto z Savony z bazylią i pietruszką*, znane też są pistacjowe, rukolowe, brokułowe, karczochowe, kaparowe, szpinakowe, pietruszkowe itd.



To mądrości napisałam, a teraz do sedna sprawy, czyli do Pesto alla genovese czyli zielonego pesto z bazylii. Tradycyjne to ono nie jest, bo brak orzeszków pinii zrekompensowałam sobie orzechami nerkowca ;) Ale ja zawsze coś tam zmienię ;)



* źródło forum CinCin


Pesto alla genovese
2 porcje
½ szklanki liści bazylii
garść orzeszków pinii/nerkowca
1 ząbek czosnku
łyżka oliwy z oliwek i łyżka wody z gotowania makaronu
sól, pieprz
140 g makaronu
Makaron ugotować al dente.
W międzyczasie orzeszki uprażyć i posiekać. Czosnek posiekać. Liście bazylii porwać na mniejsze kawałki i zmiksować z resztą składników. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Pesto wymieszać z odcedzonym makaronem. Można posypać parmezanem.

27 komentarzy:

  1. Oj, pesto z nerkowcami jest pyszne! I pięknie się prezentuje! Dzięki za fachowe informacje. Jak lukniesz do mnie, to zobaczysz trochę szpinakowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to już lecę! a u mnie dzis też było szpinakowe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i cudne! :)) Masz rację - Ty coś zawsze zamienisz i dzięki temu wychodzą Ci takie cudne dania :) I w kolorkach i zapewne w smaku:))
    Pozdrówki :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pyszności :) Domowe pesto jest najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  5. pewnie tak, kupnego nie jadłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na kolacje to powinnam się wpraszać do Ciebie a na śniadania do Grumków. Desery robiłabym sama, no ewentualnie bym się dzieliła :) Muszę zrobić porządek w swoich makaronach, to może też zjem coś tak smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. no hola hola pewnie ze bys sie dzielila deserami ;)
    a masz jakies fajne przepisy na makarony? zapodaj mi kilka pomysłów co?

    OdpowiedzUsuń
  8. pysznosci,lubie kazde pesto :)) a gdzie jest Bärlauch pod ochrona??w PL??

    OdpowiedzUsuń
  9. a nie wiem, tak na Cincinie pisali ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. To moje ulubione pesto! Teraz jest najlepszy moment aby kupić wielki bukiet bazylii aby przerobić ją na pesto i zamrozić aby było "jak znalazł" w zimie :). Takie pesto trzeba zalac niewielką ilością oliwa, ktora tężeje i zamienia się w zamraxarce w korek, ktory chroni pesto przed utlenianiem się..

    OdpowiedzUsuń
  11. ja robilam jak dotad pesto pietruszkowe, bardzo dobre, mam nawet troche jeszcze zamrozonego, a do bazyliowego sie przymierzam tylko zawsze bazylii mi brakuje :]

    OdpowiedzUsuń
  12. desmond a w czym mrozisz? w woreczkach?

    Viridianko ja się do pietruszkowego właśnie przymierzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. naprawde? :)) ja robilam z migdałami, było bardzo smacznie, bo piniowych nigdzie nie moglam dostac :]

    OdpowiedzUsuń
  14. serio serio :) ja pewnie też zrobię z migdałami, bo piniole są dla mnie za drogie :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Pycha takie własnoręcznie przygotowane pesto. Super smak!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mroźę w plastikowych płaskich pudełeczkach, tak aby warstwa pesta byla w miarę cienka i łatwo się odlamywała gdy przyjdzie zimą ochota na pesto. Po zamroźeniu taflę pesta owijam folią i tak przechowuję w zamarażalniku, gdzie zabiera niewiele miejsca i łatwo odlamac kawałek. Bywały lata, że mialem kilka takch pestowych tabliczek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak tylko odsapnę po dzisiejszy dniu, to pomyślę o Tobie :)o sobie też, bo w końcu muszę zjeść coś treściwszego niż tylko słodycze :)Szpinak chodzi mi po głowie albo lazania... idę stąd bo popadam w marzenia senne...

    OdpowiedzUsuń
  18. Desmond dzięki za radę :)

    Szarlotek oj tam zaraz senne ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O! ja też mam kluchy z pesto - chyba zapodam jako jedne z pierwszych :)

    OdpowiedzUsuń
  20. o zapodaj zapodaj a z jakim pesto?

    OdpowiedzUsuń
  21. Pistacjowe, to raz, bazyliowe - dwa. Ale mam jeszcze pomidorowego słoiczek, ale szklanego oczka niet... jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
  22. jeszcze... to jak juz sobie załatwiasz to i mi załątw co? ;p albo sponsora znajdź!

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak