poniedziałek, 14 września 2009

Komplikacje a prostota

Jest jedna droga, prosta, przed siebie. Są też odnogi, wskazujące inne kierunki, od tego obranego przez nas. Zapraszają do skrętu w prawo lub w lewo obiecując tajemnicę. Bywają też rozdroża, które wprowadzają zamęt i powodują, że zaczynamy się zastanawiać, którą stronę wybrać. Komplikacje. A przecież najprostsze, bywa najczęściej najlepszym rozwiązaniem. Tak samo, jak z makaronem. Minimalne, ascetyczne, najszybsze.

Raz niech to będzie tagliolini aromatyzowane czerwonym winem i truflami. Ono do szczęścia potrzebowało zaledwie nieco oliwy i parmezanu.


Podobnie jak penne, które zadowoliło się związkiem oliwy, parmezanu i pomidorków koktajlowych.


Albo spaghetti – aglio, olio e... piri piri. Szybkie współdziałanie dwóch rondli. Jeden wziął na siebie ujędrnianie makaronu. A drugi już rozgrzewał oliwę, by ta mogła gładko zająć się przeprasowanymi zębami czosnkowymi i ostrą piri piri. Gotowy makaron, obtoczywszy się ciepłem w drugim rondlu, zdołał jeszcze tylko ubrać się w natkę pietruszki, by w mgnieniu oka cieszyć podniebienie prostotą swojego smaku.



Bo tak naprawdę nie warto czasem szukać wrażeń na siłę, kiedy smaczna prostota jest na wyciągnięcie ręki.

23 komentarze:

  1. Zgadzam się! Dlatego wczoraj kupiłam sobie konserwę turystyczną w Tesco i zjadłam najpyszniejsze kanapki na świecie! :)))

    Pozdrawiam Was obie bardzo serdecznie :*

    Przepisy super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha! Stara, jesteś boska! Wiesz? ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. mniamniusne.....to ja poprosze penne lub spagetti :) :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja poproszę makaronik nawet teraz - taki pyszny i piękny!:))

    Sis, czasami to co nas uszczęśliwia jest na wyciągnięcie ręki i nie dowiemy się o tym, póki po to nie sięgniemy...

    Buziam kochana moja :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Albo, gdy stracimy, nie sięgając.

    Umyj zęby, jak już zjesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Albo. Racja.
    Zęby umyte. :)
    Napisz do mnie ,please...

    OdpowiedzUsuń
  7. Grzeczna dziewczynka ;))P

    Ale co mam pisać? ;) No i gdzie? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra, dobra! Idę zagonić tę m@łpę do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No ba! ja tam stawiam na prostotę i wybieram makaron aromatyzowany truflami (no dlaczego tylko aromatyzowany???). :D
    Oczko, a co Ty tak o tych rozdrożach? No i czy u Ciebie obecnie te z zamętem, czy te z tajemnicą?

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzy pyszne makaronki :) W prostocie sila! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczko, jak zawsze cudownie się Ciebie czyta i w dodatku tak smakowicie :) W prostocie siła, Moja Droga :) Buziak cieplutki wysyłam :***

    P.S. Hihihi,poznaję ten pierwszy makaron ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. to ja poproszę każdej wersji po trochu, zwłaszcza tej pierwszej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawda objawiona :D i ładne zdjątka.
    Aż mnie wzięło na makaron heheheheehe
    Pozdrawiam_

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak jak w tytule bloga - pasta i basta! Prosty makaron jest najpyszniejszy! Zjadłabym każdy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. musialam sprawdzic co to jest to 'piri piri' podejrzewalam ze papryczka jakas i oto co znalazlam: jest to African bird's-eye chili lub African red devil musi byc faktycznie ossstra
    aha i w kuchni ja czasami lubie sobie komplikowac zycie:P ale tylko czasami

    OdpowiedzUsuń
  16. No - niby tak prosto, minimalnie, a tu jakeiś afrykańskie egzotyczne papryczki ;)).
    To 3 mi się najbardziej podoba, bo ja lubię tak na ossstro ;).

    OdpowiedzUsuń
  17. Małgoś---> zależy jak na to spojrzeć ;)

    Majka---> a jakże!

    Lipka---> dzięki, dzięki! :) Tak pomyślałam, że ten pierwszy makaron jakiś taki znajomy będzie dla Ciebie ;)

    Princess---> zastanowię się, jak go spakować ;)

    Dagal, Grażyna, Tukan---> dziękówa :)

    Viri---> Moje Drogie, nawet prostota nie może być bezbarwna, szczypta ostrości nie zaszkodzi ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak