piątek, 11 września 2009

Minimalizm

Przeglądam domową bibliotekę i garderobę. Zastanawiam się, jak to się stało, że potrzebowałam aż tylu rzeczy do codziennej egzystencji, mimo że nie jestem typem chomika z tendencją do gromadzenia. Nie, to nieprawda. Wcale nie potrzebowałam tego wszystkiego. Większość książek po prostu kurzyła się na półkach dając mi radość z samego ich posiadania. A część odzieży dawno nie miałam na sobie i zapewne - długo, albo i nawet wcale bym już nie założyła. Zatem: po co tyle tego? Dlaczego jest tak, że coś musimy posiadać? Czy to sprawia, że jesteśmy szczęśliwszymi ludźmi? Przecież to tylko przedmioty. Może więc nastała ku temu najlepsza pora, aby poczuć nieco świeżości w zagraconym życiu? Czas na minimalizm!


Na zakupach wpadły do koszyka trzy puszki: kalmary w sosie pomidorowym, kalmary w atramencie kałamarnicy i ośmiorniczki w pikantnym sosie pomidorowym. Obiad też był minimalistyczny i bez żadnego praktycznie wysiłku. W jednym rondlu ujędrniło się tortiglioni, a w drugim podgrzały zapuszkowane ośmiorniczki w towarzystwie bazylei z krzaka. Wszystko! Minimalizm na skróty.


12 komentarzy:

  1. pycha po prostu!!!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od pewnego czasu regularnie robie przeglad szafek i polek i wszystko co juz 'niepotrzebne' rozdaje. Choc mimo tego niestety do minimalistycznych osob zaliczyc sie nie moge ;) Za to w kuchni - jak najbardziej : im mniej, tym lepiej! Sosem sie niestety nie poczestuje (moj organizm nie trawi niestety tego typu morskich stworow ;) ), ale podpisuje sie pod wszystkim co wyzej napisalas :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. I taki minimalizm jest najlepszy! Między innymi za to kocham włoską kuchnie!:) Oczywiście za ośmiorniczki podziękuję hi hi ;) Ty wiesz:)
    Buźka Sis :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również pracuję nad sobą i próbuję pozbyć się wszystkiego, czego nie używam. Najmniejszy problem mam z ubraniami - wystarczą mi dwa na krzyż. Tylko z książkami trudno...
    A w zapasach spożywczych regularnie pomagają mi domowi pomocnicy - wołki zbożowe. Ich wizyta powoduje prawdziwie wiosenne porządki we wszystkich szafkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ośmiorniczy minimalizm na talerzu? :D
    Co do minimalizmu w szafach, ech... to moja słaba strona. Ale muszę przyznać, że już coraz lepiej mi idzie i z mniejszym żalem pozbywam się niektórych (ale ciągle tylko niektórych) rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie niedlugo życie też zmusi do pozbawienia się "zbędnych" rzeczy, a ja pomimo, że muszę mieć przestrzeń jestem z natury chomikiem...
    co do makaronu to się nie wypowiadam, nie jadam wodnych stworów prócz ryb ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki makaronik z osmiorniczkami chetnie bym wsunela :) Dawno nie jadlam owocow morza :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też lubię dużo mieć, ale! I tu wszystkich zaskoczę - wcale nie mam dużo ;). Tak w sam raz. Choć przy takim makaronie, to ja bym się nie zadowoliła minimalizmem ani nawet w sam raz. I nawet ośmiornice bym przełknęła! Bo tak mnie teraz naszło, żeby ich spróbować, nie wiem czemu ;)...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kalmary w sosie pomidorowym? Nieeeee... :) Tylko w panierce, na głębokim oleju i z cytryną.

    Oczko, fajnie Cie czytać, ale strasznie mi brakuje Twoich przeglądów prasy, SŁÓW, cytatów...

    OdpowiedzUsuń
  10. no widzisz Oczko! więc bierz dupę w troki i wiesz co rób ;p

    OdpowiedzUsuń
  11. Gosiu---> zachęcam do eksperymentów ;)

    Betsi---> ja za każdym razem, kiedy pojawiam się u mamuśki, rozpoczynam akcję pt."co by Ci tutaj wyrzucić, bo już tego nie potrzebujesz". Zawsze coś się znajdzie ;))

    Sis---> Ty o miłośco do italiańskiej nas przekonywać nie musisz, my dobrze już znamy Twoje zdanie, oj dobrze! ;))*

    Lisko---> wołki sprzymierzeńcami? ;))) A książki? Ojj tak! - ostatnio spora ich część zmieniła właścicielkę ;)

    Małgoś---> bo w tym pozbywaniu się bez żalu trzeba się nieustannie ćwiczyć ;))

    Majka---> ach! co Cię zatem powstrzymuje? ;))

    Olala---> a mnie naszło też na coś ;) Jak Lipka opowie u siebie, to się dowiesz ;)P

    Truskawkowa Aniu---> niezmierni miło mi to czytać, dzięki! :))

    Princess---> no i co znowu krzyczy? ;)PP

    OdpowiedzUsuń
  12. mam japę to ją wykorzystuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak