poniedziałek, 21 września 2009

Od ser...ca

Tak się właśnie powinno gotować – jeśli nie dla kogoś, to przynajmniej dla siebie. Siedzisz i oglądasz ser-ial, albo... ser-fujesz? A w brzuchu Ci burczy niemożebnie? Nic tu po Tobie, wstań od tego kompa, wyłącz telewizor i chodź do kuchni! Albo nie! Nie wyłączaj, bo tam spędzisz tylko chwilę. Jedni ujędrniają ciała i fundują sobie ser-um, Ty będziesz ujędrniać makaron ;) Niech to będzie spaghetti.


Zostaw je w ukropie pierwszego rondla i zapomnij o nich na jedną gorącą chwilę. Tymczasem zainteresuj się rondlem sąsiednim. Tam pozwól na zabawę pokawałkowanych gruszek z bulionem i białym winem. To duszenie niech sobie trwa 10 minut. Potem zabierz gruszki, a płyn pozostaw – jeszcze się przyda. Teraz czas na patelnię z oliwą, które wespół będą rozmiękczać czerwoną cebulinę. Potem dorzuć przeprasowany ząb czosnkowy, orzechy italiańskie, oregano, kapkę soku z cytryny i gruszki. Tego gruszkowego płynu też możesz wlać, a co sobie będziesz żałować! A na koniec, niech niby mimochodem, wpadnie jakiś pleśniak – lazur, roquefort, gorgonzola albo stilton. W takim serowym sosie, pieprzniętym i przysolonym wymieszasz spaghetti. Teraz otwórz szafkę, weź jeden talerz z całego ser-wisu, a na nim pozwól, by kluchy utworzyły smaczną ser-pentynę. A po konsumpcji, wycierając usta ser-wetką wcale nie musisz śpiewać ser-enad ani arii. Wystarczy, że sobie powiesz – „smaczna była ta kluskowa chwila od ser-ca dla żołądka” ;)


(przepis „Makaron”; seria „Biblioteka Smakosza”, s.228)
Może Przytulanka przymknie oko na moje spóźnienie ;)

Say Cheese

20 komentarzy:

  1. Jesteś niemożliwa :)„smaczna była ta kluskowa chwila od ser-ca dla żołądka” ;) Bardzo mi się to podoba w sam raz na napis na talerzyk na którym gości taka potrawa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. SEr-decznie dziękuję za interesującą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa! jak sie Przytulanka zgodzi to mnie przegonicie z tą akcją! to nie fair:P:P
    gruszki i gorgonzola to ekstra polaczenie, musze dodac sobie troche makaronu nastepnym razem

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, makaron z gruszkami... brzmi zachęcająco. Muszę go wypróbować przy najbliższej okazji.

    A proza jest piękna :D (niestety nie jestem aż tak twórcza i nie znalazłam słowa z serem ;p)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z pewnością pyszna była ta kluskowa chwila, pleśniak i gruszka to świetne połączenie, coś o tym wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szarlot---> chyba zatrudnię markera do pracy ;) I strzele sobie napis ;))

    Grażyna---> pysznie dziękuję za serdeczności ;))

    Viri---> nie histeryzuj ;P

    Dagal--->spróbuj! a potem zrób sobie gruszkowe risotto, potem gruszki w miodzie z chili, a jeszcze potem gruszki w czekoladowo-kawowym musie (aż żałuję, że nie mogę Ci ich pokazać, bo skasowałam historie)- gruszka to wdzięczny obiekt :)

    Karola---> ach ta sałatka! ;) "This is no shape for a girl", smak napewno! :))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  7. ohoho brzmi wykwintnie, Oczko czarujesz nas tu!

    OdpowiedzUsuń
  8. A pewnie! wszak w "Mistrzu i Małgorzacie" Bułhakowa Gośka była czarownicą ;)P

    OdpowiedzUsuń
  9. wejdź cwaniaro czarownico na NK ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam! Jeszcze Ci mało ptaków? Hirka masz, a tam widzę jeszcze jakieś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. a jo mało, zwłaszcza jednego ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Siostra, jak cudnie napisałaś! :)))
    Chętnie bym zjadła takiej serpentynki z pysznego spaghetti :))
    Lubię to Twoje pisanie i gotowanie też!:)

    Ps. Kiedy bedzie seksowne?

    OdpowiedzUsuń
  13. Seksowne się pojawi, jak urodzi się następca historii. Póki co, na to się nie zanosi.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Mistrzu i Małgorzata" to jedna z moich najbardziej ulubionych książek :)) Nie dziwię więc, skąd tu się wzięły gruszki w makaronie. Pasują znakomicie i zachwyciłyby nawet Behemota - największego w powieści smakosza i kone-sera.

    OdpowiedzUsuń
  15. A no to będę czekać :)))
    No,ale wiesz.. zrobić i wysłać Siostrze to możesz nie? ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Dess---> to też i moja ulubiona. Cały czas zabieram się do przeczytania w oryginale (bo nawet kurzy mi się na półce), ale jakoś nie mogę się wziąć za to.

    Sis---> a będziesz potem zlizywać czekoladę z pudełka? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. No oczywiście , że tak !!!:)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak