poniedziałek, 12 października 2009

Morze, muszelki i łódki

„Tego lata konsekwentnie zostałam w mieście. Wtopiłam się w codzienność. Byłam po prostu jednym z mieszkańców miasta, którzy nie pojechali na wakacje. Chodziłam na zakupy, na targ pełen coraz piękniejszych owoców. Przynosiłam do domu całe naręcze zieleniny. Siadywałam w kawiarnianych ogródkach w cieniu pod drzewami albo na statku na rzece. Obserwowałam turystów – ich egzotyczne twarze i tak jednakowe koszmarne ubiory. Zależnie od humoru popatrywałam na nich wrogo albo pozdrawiałam grzecznie i obcojęzycznie.
Na wszystko miałam czas – tak jak zawsze latem miałam piękne poczucie bezgraniczności czasu i naszych w nich możliwości. I znów myślałam, że tak będzie zawsze.
Wędrowałam po własnym domu – starałam się w nim nie zgubić. Wiedziałam, że najłatwiej jest zgubić się u siebie i tu poczuć prawdziwą samotność.”
*

Ja też tego lata zostałam w mieście, nigdzie nie wyjeżdżam, nigdzie nie podróżowałam. No może poza krótkimi wypadami, ale tak naprawdę całe lato spędziłam w mieście.
Z jednej strony, odpowiadało mi to, kocham moje miasto, kocham jego zieleń, te małe, wąskie uliczki, domy z cegieł i zwierzaczki na starówce. Kocham mojego osiołka, smoka i pieska Filutka...
Jednak z drugiej strony kocham też morze, szum fal i noce na plaży. Kocham przesypywać piasek w dłoniach, patrząc na morski horyzont i ...wspominając, marząc i planując...
W tym roku bardzo mi tego brakowało, i może nie jestem świetną pływaczką, i może unikam paradowania w stroju kąpielowym, a leżenie w pełnym słońcu jest dla mnie największą katorgą, to wakacje nad morzem mają w sobie coś tajemniczego, coś co sprawia, że ryjek mi się cieszy.
I choć w moim sercu siedzi wiele bolesnych wspomnień związanych z morskim krajobrazem, to zawsze z chęcią będę tam się kierować...



A dziś, w ramach zbliżenia się do morskich klimatów, zrobiłam sobie pyszne muszle zapiekane z cukinią i brokułami. Muszelki zostały wyrzucone na brzeg w paczce od Zemfi przez poranny przypływ, a ponieważ nadziane kojarzą mi się z łódeczkami pełnymi ufoludków zmierzają właśnie w otchłań mego i Hirkowego żołądka :)



*Pani nr 10 (229) 2009r. Roma Ligocka: Jesienne porządkowanie świata



Zapiekane muszle z cukinią i brokułem pod migdałową kołderką

1 porcja
70 g makaronu Conchiglioni rigati
mała cukinia
kilka różyczek brokuł
pół ząbka czosnku
mała cebulka
łyżeczka posiekanej natki pietruszki
kilka listków świeżej bazylii
oliwa z oliwek
świeżo mielony pieprz, sól
masło
mielone migdały lub płatki migdałowe uprażone na teflonowej patelni

Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie. Odlać połowę wody i dodać trochę oliwy, zamieszać i odcedzić.
W czasie gotowania makaronu umyć cukinię, odciąć końce i pokroić ja na cienkie tasiemki, najlepiej obieraczką do warzyw. Brokuł ugotować na parze, odcedzić i rozgnieść widelcem.
Cebulkę i czosnek obrać i drobno posiekać. Zeszklić na odrobinie masła. Dodać cukinię i dusić aż zmięknie. Pod koniec dodać pietruszkę i posiekane listki bazylii. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Muszle nadziewać najpierw brokułami, następnie cukinią posypując na koniec mielonymi migdałami i/lub płatkami migdałowymi.
Zapiekać przez ok. 8 minut w nagrzanym do 180 stopni piekarniku.
Można posypać parmezanem.
Podawać ciepłe, przyozdobione listkami bazylii.

21 komentarzy:

  1. Swietnie wygladaja, ja nie widze ufoludków, za to jakies fajne roślino-zwierzatka porastajace muszelki z morskiego dna ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie... raczej rafa koralowa w muszelce...
    hm, wiem, brzmi jak kiczowata pamiatka znad morza ale wcale tak nie wyglada ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Muszelki zostały wyrzucone na brzeg w paczce od Zemfi przez poranny przypływ, a ponieważ nadziane kojarzą mi się z łódeczkami pełnymi ufoludków zmierzają właśnie w otchłań mego i Hirkowego żołądka :)"

    Hihi! Podoba mi się, muszle też i cytat! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest najpiękniejszy kształt makaronu :) W dodatku z bardzo smakowitym wypełnieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aga, ślicznie napisałaś, cudnie się Ciebie czyta :)
    Makaronik bardzo mi się podoba. Jeszcze takich muszli nie widziałam. Są piękne i pieknie nadziane. Cudownie zielone ufoludki na swoich łódeczkach :)
    Pięknie Agatuś:)

    OdpowiedzUsuń
  6. W takim mieście to też bym latem została...
    Powiało liryzmem, trafiłaś mi w nastrój! Dobrze się czyta to co piszesz a ślinka cieknie do tego, co gotujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha, lubię te wielkie muszliska:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Agulku drogi, to w przyszłym roku przyjeżdżaj nad morze przesypywać piasek. Jakieś muszle też się znajdą, pewnie nawet makaronowe. :) A Twoje nie z nad morza - mniam, mniam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja uwielbiam takie muszle. Z cukienią jeszcze nie jadłam, chętnie spróbuję.
    Ja też nie z typu "naleśnik na kocu" a morze ak bardzo kocham. I tęsknię bo w tym roku nie byłam...
    M.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudnie wsłuchałaś się w te muszle, pragnące brokułowego nadzienia. Poruszyłaś strunę tęsknoty we mnie, oj poruszyłaś....
    A teraz maleńka prośba: czy Hirek, może występować z różową kokardką na swojej smukłej nóżce. W końcu, to wyjątkowy facet u niebanalnej kobiety :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, chcialabym aby niejedna taka makaronowa lodeczka poplynela do mojego zoladeczka :) Mniam, mniam :))

    OdpowiedzUsuń
  12. No tak, lepiej nie mowmy o lecie spedzonym w miescie... :/

    A muszle kilka dni temu zakupilam i ja, tyle ze beda z innym farszem ;) Choc i ten cukiniowo-brokulowy bardzo mi sie podoba :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi się spodobała ta propozycja:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Princess to może na przyszłe wakacje zrobimy dłuższy nalot do Siostry i Małgoś? ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Cremebrulee wcale nie brzmi aż tak źle ;)

    Zemfi mi cytat też :)

    Tili cieszę sie, ze woadł ci w oko :)

    Majanko wiesz zazdroszcze tym ufolódkom ;)

    Grażynko zapraszamy z Hirkiem do naszego miasta :)

    Ewa pysznie smakuje :)

    Andziu mi też przypadły do gustu, ale już się skonczyły :((((

    Małgosiu a goły Pan tez pójdzie ze mną na plaże? ;) Z zaproszenia z chęcią skorzystam :)

    Moniko to za rok pojedziemy no nie ;)

    Coś sie da zrobić chyba ;) o ile zdążymy ;)

    Majko to w czym problem ? ;)

    Bea ale sie pochwal tym farszem co?

    Zemfi ale trzeba bedzie sie wczesniej zgrac urlopowo :) i oszczędzac (ja juz od teraz)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pochwale sie, jasne, ale... jeszcze nie teraz ;) Prosze o troche cierpliwosci :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak fajnie, ze zamieszczacie czytadła! :)))

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak