sobota, 31 października 2009

Od nowa!

"Mamamanastroje", "szklanka", "klapsy", "konferencja"
Słowa można rozumieć na kilka sposobów. Zatem szklanka to nie tylko naczynie i oblodzenie na drodze w zimowy dzień, to też rodzaj wiśni. Klapsy zwykło się wymierzać niesfornemu pacholęciu (choć tego nie pochwalam), ale klapsy można też ogryzać do ogonka. Podobnie jak konferencję, na której można też bywać.
Ach! edit ---> wszak granat jeszcze, który bywa pociskiem. Ale już jako owoc, eksploduje rubinową barwą kuleczek ze swojego wnętrza. I w roli koloru jeszcze - kiedyś nieśmiertelny przy okazji stroju galowego w podstawówce. Może też być zaczepno - obronny, no ale to już inna bajka ;)
A co z mamą? Mama może być chimeryczna i mieć zmienne nastroje ("mama ma nastroje"), może mieć trójkę dzieci ("mama ma nas troje"), ale też może szaleć - dajmy na to - po sklepach w galerii handlowej (wszak "mama ma na stroje")
Słowa to wdzięczny obiekt obserwacji. Można je odkrywać wciąż i wciąż. Od nowa! (tyle razy to słyszałam, że nauczyłam się, że tak właśnie można postrzegać świat – patrzeć na niego wciąż na nowo).
Otworzyłam wczoraj szafkę i stwierdziłam, że chociaż bywam w czarnym nastroju, to paradoksalnie ubieram się w kolory. Widzę właśnie na półce dwa swetry zielone, jeden czerwony i żółty też jest. A mi się marzą jeszcze fioletowe spodnie w kratkę ;) Coraz mniej zaś widzę tam koloru czarnego, który kiedyś królował niepodzielnie (jeśli jednak pochwalę się kiedyś, że mam różową bluzkę – nie bierzcie tego poważnie, bo najpewniej będzie oznaczać, że upadłam na głowę)
Ale odzież to tylko szczegół prowadzący do ogółu. Zatem odnowa, czy od nowa? George Bernard Shaw powiedział kiedyś: "Jedyny człowiek, który zachowuje się rozsądnie to mój krawiec. Za każdym razem, gdy mnie widzi, bierze miarę na nowo. Wszyscy inni próbują stosować stare miary."
Człowiek nie jest statyczny, codzienne doświadczenia, nawet te najmniejsze, sprawiają, że się zmienia. To naturalna kolej rzeczy, podobnie jak kwiat, który najpierw jest pąkiem, by po rozkwitnięciu porzucić płatki na ziemię.

"(Maria bierze do rąk duży pusty wazon.)
Jeżeli ta forma to cała ja, wszystko, czym w tej chwili jestem, wszystko, co pamiętam o sobie, co o sobie wiem, co zdobyłam i czego doświadczyłam, to – chcąc się dowiedzieć, czy jest jeszcze coś poza tym – muszę ją rozbić.
(Maria rzuca wazonem o ziemię i rozbija go.)
Wojtek: Jeśli uznamy, że ta forma, to wszystko, co mamy, wszystko, czym jesteśmy, wtedy możemy się do niej przywiązać i całe życie ją rozbudowywać, ozdabiać, potwierdzać i jednocześnie bać się o to, że tak czy owak ją stracimy.
Maria: A także bronić się przed zmianą, a tym samym ograniczać. Odcinać się od tych doświadczeń, które mogłyby nas zmienić i rozwinąć.
Wojtek: Kiedy identyfikujemy się wyłącznie z formą, wówczas mamy skłonność do tego, aby traktować siebie niesłychanie serio. Być kimś sztywnym, i raz na zawsze określonym. Ani kroku w lewo czy w prawo."
*

Nawet księżyc się zmienia. Obiecuje się w pełni, dąży do niej rytualnie co 29 dni. Popatrzcie w niebo wieczorem 2 listopada – księżyc będzie z siebie dumny, spełniony blaskiem pełnej tarczy. Pełnia światła czarnego nieba (taka "czerń, która świeci" ;))
A w sylwestra nie lada gratka - nie dość, że pełnia, to jeszcze częściowe zaćmienie. Zanim będziecie oglądać fajerwerki o północy, spójrzcie - ostatni raz w roku - na chwilę już po 19:13 na srebrnego kłamcę.


Pomarańcze i oliwki (inspiracja: "Kuchnia Wegetariańska", wyd. Emka)

Dynia pokawałkowana niezbyt dokładnie dusiła się w wodzie i półwytrawnym. Kiedy zaczęła się rozpadać, wtedy ciach, ciach ją łyżką drewnianą. Przyprawiona solidnie solą, pieprzniętym i chili w płatkach, wymieszana z omdlałą cebuliną, italiańskimi i czarnymi oliwkami wyłożyła się na pomarańczowym tagliolini.


Pomarańczowa głowa z serem (inspiracja: Good Food Magazine "Wegetariańskie dania")

Tym razem dynia starła się naocznie na tarce i podlana lekko wodą pyrkała chwilę ze startym grana padano. Doprawiwszy się smacznie solą i pieprznięta z młynka przyjęła jeszcze zrumienioną na maśle bułkę tartą. Zaś w rondlu obok już gorączkowały się serowe ravioli. (kupne niestety, jeszcze nie odważyłam się na lepienie, ale zrobię to, bo u Małgoś one tak kuszą niemożebnie :))

* Wojciech Eichelberger, Maria Moneta Malewska – "Być tutaj"



Kuchnia wegetariańska

34 komentarze:

  1. Podoba mi się w jaki sposób podajesz przepis, tak lekko i zabawnie:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytat z krawcem bardzo barzdo trafiony, zapisze go sobie :)
    A danie - jak zwykle u Was - apetyczne i oryginalne :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. ma mama ma na stroje toć w końcu ma Hrabianka mama :)
    a w mojej szafie to króluje czerń, bo mimo że lubię inne kolory (róż, o tak) to mi nie do twarzy w nich, no i czarny wyszczupla no nie? ale mnie to już chyba nic nie wyszczupli
    a od nowa to u nas taki klub studencki ;p
    ty drugiego się wyśpij co by 3 mieć siły ;) a ja pełni się boję, bo mnie główka wtedy boli i nie śpię :/
    dynia rulez:)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie to "mama ma nas troje..."
    Pyszności z tej dyni zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że znalazłam tego bloga, bo sama jestem fanką makaronu :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O rety. :D A ja w pierwszej chwili pomyślałam, że te pomarańczowe "słupki" na przedostatnim zdjęciu - to pokrojona marchewka. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Betsi---> mi jest dość bliski ten cytat.

    Princess---> oj no proszę Cię - nie kokietuj! ;)P
    A po cóż mi siły na 3? O ile mi wiadomo, nic nie planuję ;)P

    Ja teraz w ogóle nie sypiam, zasnąć nie mogę i się przewracam po 2-3 godziny - bez względu na pełnię.

    Grażka---> a dziękuję! Z chęcią zamieniłabym się na ten dżemiks ;)

    Isadorko---> witamy na Paście! Siadaj do stołu, będziemy karmić. A i sama wybiorę się w odwiedziny :)

    Małgoś--->hihi! a tu siupryza, bo to kluchy! ;)P

    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ano siupryza! :D Tak mnie nabrać! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A bo to tak specjalnie było, hiehie ;)PP Już my się postaramy, żeby Cię nabrać nie raz - i to wcale nie na widelec ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. to moze warto coś zaplanować co? jakąś makaronową ucztę z jakimiś nowymi kluchami co?

    OdpowiedzUsuń
  11. to będą nowe kluchy zapewne :)
    a mi smutno, bo miałam fajny weekend z moją "na-strojową" mamą ;)
    i mam nowe łupy, sesesesesesese :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chodź przytulnij się do oczka ;) A teraz poka poka! co tam masz dobrego dobrego...

    Fotą zapodaj czy cuś.

    OdpowiedzUsuń
  13. przyjedź to zobaczysz :) i sprawdź @ :)

    OdpowiedzUsuń
  14. zanim doszłam o co chodzi z tą "gazetką"... :P
    tak na gazetce;P

    OdpowiedzUsuń
  15. Hie hie ;]

    Bajdełejem - gg chyba Ci się zakurzyło ;P

    OdpowiedzUsuń
  16. jo, w kinie nadal jestem co?

    OdpowiedzUsuń
  17. Siostra, jakże mi się wszystko podoba ! :)
    I cytaty i jedzonko :)
    I to o ksieżycu też hy hy ;)
    Kochana, aleś mi cudną piosnkę zapodała, teraz ją słucham. Już chyba 10 raz , dzienx , koffffana :****

    OdpowiedzUsuń
  18. No tak pomyślałam właśnie, że może wpadnie Ci w ucho :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Aj, ładnie! I tytuł też homonimowy. Od nowa odnowa, czyli restauracja po raz kolejny ;) Hm, ciekawe, dlaczego "restauracja" to i punkt wtranżalania schabowego, i dzieło odnowy. Że co, że jak podjem, to jestem odnowiony zabytek? A, zapultałem się. Pójdę lepiej sprawdzić, czy dupa świńska nadziewana dynią już doszła, bo z kombinowania dzisiaj trója na szynach.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ;) to znaczy, że odnowiłeś nasycenie i teraz od nowa możesz zaczynać czuć się głodny ;))

    OdpowiedzUsuń
  21. A, no to git, to w takim razie pojem ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Bierz tatkę na spytki i bliny smaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wezmę, wezmę. Za dwa tygodnie może się uda, bo w najbliższą sobotę mamy zaplanowane czebureki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Oczko, jak u Ciebie kolorowo i smacznie, a co ważniejsze jakoś tak bardziej optymistycznie mam wrażenie :)

    A wiesz, ja mam takie swoje zielone spodnie w kwiatki - jak jest bardzo ponuro jesienią albo wczesną wiosną, zakładam je i wychodzę na spacer - lubię jak ludzie uśmiechają się wtedy do mnie :)

    Na @ zaraz odpiszę. Buziaczki :**

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakoś tak ;) Jak się kiedy pojawię w Szczęściu, to poproszę o zaprezentowanie kwiecistych ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. jej, a mnie sie dawniej wydawalo ze ludzie sie nie zmieniaja, potem myslalam ze moga sie zmienic, a teraz znow wrocilam do poczatku: czlowiek nie zmienia sie tam gdzie bysmy chcieli :-)
    ravioli, ciekawa jestm kiedy Malgosia Cie skusi na dobre Oczku?
    :*

    OdpowiedzUsuń
  27. "Tam, gdzie byśmy chcieli"? Zmiana nie może być przymusem.

    Dojrzewam do ravioli, jeszcze trochę Basieńka, jeszcze trochę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak