piątek, 27 listopada 2009

A co z powrotem? Z powrotem! :)

Kiedy się wyjeżdża, czasem się wraca. Obwieszczam, że sprawa załatwiona – skutecznie oddzieliła grubą kreską to, co było i to, co będzie. Tym samym – wróciłam nie tylko do punktu wyjścia, ale i tutaj. Ale już myślę o powrocie – tam! Bo jedne powroty wcale nie cieszą tak samo, jak powroty inne. Na wszystko jednak potrzebny jest czas. Czas! – bywa też odmierzeniem dystansu podróży. A ta ostatnia była wyjątkowo długa – perfidny wypadek losu wydłużył ją bardziej, niż to było konieczne. Całe szczęście był chleb :) Na pocieszenie i na powrót – też będzie długaśno. Wszak bucatini też się przecież ciągną jak spaghetti.



Długi makaron, rybka i tomaty.
To proste: na dziewicę trzeba rzucić ząb czosnkowy i kilka sardeli (zwanych anchois). Po 4 minutach wlać białe półwytrawne, a kiedy ono zniknie po angielsku, wtedy my pomagamy zniknąć czosnkowi. Wtedy doskakują tomaty i się dusi wszystko ze sobą w jednym rondlu pi razy oko 15 minut. Ostatnim rzutem wpada zapuszkowany, acz rozdrobniony Pan Tuńczyk, oregano i tymianek, pieprz i sól. A wszystkim oblepia się ujędrnione bucatini.




A propos powrotów – wypaplałam już Lipce, to nie przeciągam dłużej struny. Niniejszym ogłaszam wszem i wobec, że powracam na własne, samodzielne poletko (ale Pasty bynajmniej nie opuszczam). Chodźta teraz na
BEŁKOTY (klik, klik!) ;)

25 komentarzy:

  1. Smaczny powrocik zapodałaś :) Ja dziś tagliatelle z pomidorami jadłam, tak po prostu rozgniecione "tomaty" z kluchami :D za to na słodko dziś szalałam :)

    Pytałaś o chlebek z busu - to był san francisco, ale pół na pół mąka pszenna i orkiszowa (obie chlebowe), a reszta jak w przepisie - jest u mnie w notce o urodzaju zakwasu :)
    Buziaczek cieplutki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Princess---> i ja się cieszę okrutnie :)

    Lipka--->chwal się słodyczami :) Ino szybko! :)
    Najlepsza nadal się nim zajada ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że znowy jesteś!Makaron z rybką pyszniutki, teraz lecę na Twoje nowe poletko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mi tęskno było. Zresztą teraz też, ale za czym innym.

    OdpowiedzUsuń
  5. wiesz ja też tęsknie za życiem

    OdpowiedzUsuń
  6. nudelek pysznie wyglada,a na belkoty wpadac bede :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do mnie po niespodziankę:)
    Cytrynowe pozdrowienia, Ola :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosiaku--->wpadaj! zapraszam serdecznie :)

    Princess---> wuaśnie!

    Limoncello--->hmmm, lubię niespodzianki, zaraz Cię nawiedzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczko, nie wypada pytać, gdzie byłaś i co robiłaś, więc tylko powiem, że mam nadzieję, że co było do załatwienia - pozytywnie załatwione zostało. :)
    Qrcze, lecę zaraz na te bełkoty! Bełkoty?!?!?!

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm, byłam TAM! i załatwiłam tamto. Czy rzeczywiście pozytywnie - to już życie pokaże.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczko cieszę się , że jesteś :) No i że zaczynasz uprawiać swoje własne poletko :)

    A makaron wygląda pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ati, cieszę się, że się cieszysz :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale skaczesz po tych blogach! TU zupki, tam pasty, teraz bełkoty! Fajnie :) Idę do bełkotów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ano właśnie - taka jakaś mało zdecydowana jestem ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Siostra kochana, cieszę sie,ze jesteś!
    Nareszcie moja Sis:***

    Ps. Mówiłam,ze bedzie wszystko dobrze?! No, mówiłam, prawda?:))

    OdpowiedzUsuń
  16. No ! :)))))
    Ps. Ślę słoneczko,u mnie piękne świeci :D

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak