niedziela, 1 listopada 2009

Czerwone kwiatki

Mroźne dni nastały, choć słoneczko świeci. Dziwna ta pogoda. Z jednej strony mróz w policzki łaskocze, z drugiej słonko czoło pieści. Z kolei z trzeciej strony dobrze, że nie pada, bo tego to już w ogóle nie znoszę.
Dzisiaj dość smutny dzień, może nie tyle smutny a zadumiasty. Wspominamy naszych bliskich co kiedyś z nami byli a już ich nie ma, wspominamy też tych co byli nam mniej bliscy, jednak w jakiś tam sposób są dla nas ważni. Odwiedzamy groby znanych i nie znanych, zastanawiamy się nad sensem życia, istnienia, co się dzieje z naszymi duszami po śmierci, czy w ogóle coś się z nimi dzieje. Tego niestety, a może stety nikt nie wie i nie wie też czy się dowie.
Ja nie lubię cmentarzy, unikam ich jak mogę, omijam szerokim łukiem. Wiem, że to żywych trzeba się bać, a nie zmarłych, ale cmentarze mnie przerażają...nie tym, że są miejscem pochówku, ale ...nawet nie umiem tego określić. Nie lubię też Dnia Wszystkich Świętych, tej całej otoczki, tego przeświadczenia, że trzeba się pokazać w nowym berecie (najlepiej moherowym) i zrobić sztuczny tłok. Jeśli mam ochotę zapalić świeczkę na znak pamięci o kimś to mogę zrobić to każdego innego dnia, w ciszy i spokoju, bez gwaru, tłoku i wyścigu szczurów.
Nie poszłam dziś na cmentarz, byłam wczoraj rano, przywitałam się z tatą i odwiedzę go znów za jakiś czas, jak poczuję, że to ten moment. Za tydzień też pójdę na cmentarz, ale inny, i też sama, i też otoczona tylko i wyłącznie przez ciszę.
Zamiast robienia sztucznego tłoku na cmentarzu zrobiłam sobie prawdziwy tłok w kuchni. Zabalowałam tam ja i żyrafina, bo Hirek poleciał zobaczyć co tam na cmentarzu, ciekawski on jak nie wiem. Wrócił dopiero na obiad!



A my z żyrafiną same ostro wojowałyśmy i koniec końców z papryki pesto zrobiłyśmy. :) A dla rozweselenia dnia z kwiatuszkami je podaliśmy :)



Makaron z pesto z czerwonej papryki
70 g makaronu (u mnie w kształcie kwiatków, ale może być penne lub inny)
1 mała czerwona papryka
pół ząbka czosnku
kilka listków bazylii
mały kawałek fety
mielone migdały
łyżeczka octu ryżowego
ewentualnie czarny pieprz (dla mnie bez pieprzu było już dość ostre)
W celu przygotowania pesto należy nagrzać piekarnik do 80 stopni (termoobieg), a paprykę umyć i ponakłuwać wykałaczką. Wstawić na ok. 20-25 min do piekarnika, raz ją przewracając. Po upieczeniu (skórka zczernieje) ostudź ją, zdejmij skórkę i usuń pestki. Miąższ wraz z sokiem zmiksować na gładką pastę z czosnkiem, bazylią, migdałami, octem, pieprzem i połową fety. Pesto można doprawić też solą, to zależy od ilości dodanej fety, która już sama w sobie jest słona.
W czasie pieczenia papryki ugotować makaron, odcedzić i wymieszać z pesto. Wyłożyć na talerz i posypać pozostałą rozkruszoną fetą.

28 komentarzy:

  1. O! A ja się lubię szwędać po cmentarzach - najlepiej w taki dzień jak dzisiaj, ale dopiero kiedy zapadnie zmrok nieśmiało rozświetlany tylko tysiącami zniczy. Szkoda mi zacisznej - miałam fajny widok z okna.

    A w dzień lubię łazić po starych cmentarzach, ze starymi drzewami i grobowcami wymiarów małych kaplic. Te nowe nie mają takiego klimatu.

    Widzę efekt wycieczki do elel ;)) Fajne pesto :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojjj no weeeeź! - halułin było wczoraj ;)P

    OdpowiedzUsuń
  3. ja ostatnio nie wiem kiedy to kiedy ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż... w tym przypadku mogę tylko rzec: "żółwik!" (bo sama tracę rachubę dni)

    OdpowiedzUsuń
  5. bierzcie i jedzcie ile chcecie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja nie mam nic przeciwko cmentarzom, nigdy mnie nie dołowały, a był niestety taki czas że dużo czasu spędzałam na cmentarzu,
    ale nie w ten dzień, ten dzień kojarzy mi się dość oryginalnie - z setkami hodowanych od miesięcy chryzantem (które pokrzywdzone są przypisaniem im roli tylko cmentarnej), które należy jak szybciej i po jak najwyższej cenie sprzedać :) he he, taki urok bycia córką ogrodnika
    makaronik - jak zawsze, prezentuje się bombowo
    ja po pieczeniu przykrywam paprykę na jakieś 5 minut folią alu, potem skórka lepiej schodzi, a może mi sie wydaje?

    OdpowiedzUsuń
  7. Można też włożyć do woreczka na chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cremebrulee i Zemfi nie wiem jak z tą papryką, pierwszy raz ją piekłam ;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Okrutnie mi się podoba Twoje pesto i piękne kwiatkowe makaroniki :) I okrutnie mi by było miło dosiąść się i wszamać porcyjkę :)
    U mnie domowo wczoraj, bo niestety gorączka taka,że nie dało się pojsc na cmentarze.

    Dziś też w domku. Rano było aż 40 stopni :(((

    Miłego dnia Słoneczka Dwa :****

    OdpowiedzUsuń
  10. a u lekarza byliście? jak nie to marsz!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak , tak , byliśmy wczoraj na dyżurze. Wiesz, ile dzieci choruje :(
    Mamy antybiotyk i leki przeciwgorączkowe.

    OdpowiedzUsuń
  12. taki teraz okres, raz mróz i słonce, raz deszcz
    trzymam kciuki za szybki powrót do zdrówka :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Aga, ale czerwonym poleciałaś ten w ten szary dzień. ;-) Chyba dla kontrastu? :)
    Oczko, ale co Ty mówisz??? Jak to brakuje? Znaczy, że nie mieszkasz już w Zacisznej? CO ja taka do tyłu z wieściami jestem? :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ano nie. Po drodze jeszcze Ptaszarnia była. Teraz przyszedł czas na Orzechówkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Rany, jakos rzewnie sie tu u Was zrobilo... A ja lubie isc tak jak Oczko na jakis stary, strenki cmentarz.. No ale to inaczej gdy tam idzie sie kogos odwiedzic, wtedy to juz "ciezszy" spacer jest. Z tym kwiatkiem czerwonym by mozna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Majana :*

    Małgosiu Oczko to lotny stwór ;)

    Buruuberii no właśnie, można iśc na cmentarz i iść na "cmentarz"

    OdpowiedzUsuń
  17. nawet dwie, spójrz w lustro ;P

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak