wtorek, 17 listopada 2009

Popędy i takie tam

I Oczko pojechało i Pasta i Basta! na mojej łasce...
A Oczko prosiło, lub kazało jak kto woli, dobrze gospodarzyć w naszej makaroniarni.
Hmmm, łatwo powiedzieć... Tylko co ona miała na myśli to pisząc??? Podejrzewam, ze chodziło jej o gotowanie kluch, obcykanie ich i wrzucenie na bloga... Pewnie tak, no bo jak inaczej.
Ugotować kluchy, ugotuje, zjeść zjem, ale ze zdjeciami to już gorzej. Aparat do czterech liter mam, słońce za chmurami się chowa, a no i zdolności moje są na poziomie zirooowym ;)
No i jeszcze publikacja, jak zawsze brakczas i z publikacją też kiepsko.
Ale pasa trza zacisnąć i coś tu wrzucić, co byście o nas ni zapomnieli. Zwłaszcza, że ja też wyjeżdżam, już w piątek, już niedługo. Myślałam, ze po wiedzę jadę, ale Pan Leszek K. wyprowadził mnie z błędu...:

Nie, nie dla wiedzy podróżujemy. Nie po to też podróżujemy, by na chwilę z codziennych trosk się wyrwać i o kłopotach zapomnieć [...] Nie, nie żądza wiedzy nas gna ani ochota ucieczki, ale ciekawość, a ciekawość jak się zdaje, jest osobnym popędem, do innych niesprowadzalnym.” *

No niech będzie, że nie dla wiedzy, nie w ramach ucieczki, a przez ciekawość, która jest popędem..dobrze, że nie seksualnym, bo już bym się zaczęła bać ;P

A jak już my tu o ciekawości, to gdzieś w necie znalazłam kiedyś jakiś takiś przepis na makaron z marchewkowym pesto... bardzo mnie zaciekawiło jak może smakować. Tam podawali bodajże dodatek orzechów, ale ja wolałam sezamem zarzucić, a jak ja już coś wolę, to i tak robię ;)



Jak wyszło? Bardzo smacznie, choć trochę słodko. Dla niektórych może być trochę mdłe, dlatego polecam dodanie jakiejś ostrej papryczki dla smaczku ;)

Cavatappi z marchewkowym pesto
1 porcja
1 średniej wielkości marchewka
70 g makaronu
1 łyżka prażonego sezamu białego
½ łyżeczki sezamu czarnego
natka pietruszki – ilość wedle upodobania
śmietanka lub mleko
tymianek, sól, pieprz, słodka i ostra papryka

Marchew obrać, umyć i pokroić w kostkę. Następnie posmarować oliwą i wyłożyć na blaszkę, zapiekać ok. 20 min (aż będzie pół-miękka, jeszcze chrupiąca) w 200 stopniach.
W międzyczasie ugotować makaron, uprażyć sezam i posiekać pietruszkę.
Upieczoną marchew zmiksować w blenderze z sezamem, olejem sezamowym i częścią natki pietruszki. Można dodać trochę śmietanki lub mleka dla smaku i uzyskania aksamitnej konsystencji. Doprawić do smaku suszonym tymiankiem, solą, pieprzem i słodką papryką.
Makaron odcedzić, wymieszać z sosem marchwiowo-sezamowym i wyłożyć na talerz. Posypać pozostałą natką i czarnym sezamem.

*Leszek Kołakowski — Mini wykłady o maxi sprawach

19 komentarzy:

  1. Helloł ;)
    Mówisz,ze ciut za słodkie? A ja bym zjadła, bo marchewe tez lubie :)
    Podoba mi się ten sezam czarny:) Czy to ten zakupiony jeszcze w Gdańskowni? Czy już nowy? ;)

    Co do zdjęc to bardzo mi się podoba Twoja fotka, nie narzekać mi tu - śliczna jest!:))

    Dzienx za omlecik ;)
    Buźka:***

    OdpowiedzUsuń
  2. nie za słodkie, dla mnie nie, mi tam smakowało :)
    a sezam jeszcze Gdańskowy :)

    fota okropna, brrrr, serio piszę :)

    smacznego omlecikowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że gdańskowy ;))
    Fota naprawdę jest SUPER !!!
    :****

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda bardzo apetycznie!
    Czy sezam czarny jest podobny w smaku do białego?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie to nie tak: srutututu pęczek drutu ;))
    I prosze sie nie kłócić ze starszą ,wiekszą kolezanką. Zdjęcie jest ładne o !:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Andziu jak dla nie czarny sezam jedynie urody potrawom dodaje ;)

    Majanko a właśnie, że sra... ;P

    OdpowiedzUsuń
  7. Marchewkowe pesto! Jak fajnie, muszę kiedyś zrobić :)
    Filozofujesz ostatnio sporo... A po tę wiedzę, to w moje strony? Bo dżemik czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Grażynko tak do Poznania, ale nie bede miała czasu się spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czyli w Twoim przypadku pcha Cię ciekawość wiedzy. Piękne masz te barwne kukurydze, oj piękne...

    OdpowiedzUsuń
  10. a dziękuje :) Hrabianka Mama mi dała :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aga, dobrze zawekowany, poczeka... A co, miałaś może koszmary?

    OdpowiedzUsuń
  12. nie, tak zle nie bylo, choc z Twoja młodszą do jeziorka wpadłam...

    OdpowiedzUsuń
  13. jo wiem, widzialam we śnie, ale to nie zmienia faktu że mokra byłam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. ja ostatnio bardzo się polubiłam ponownie z marchewką, to pewnie by mi smakowało:) A wygląda obłędnie pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. miło mi to czytać, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak! właśnie o to mi się rozchodziło! ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak