czwartek, 19 listopada 2009

Straszy! W kurniku straszy!

Skoro na eksperymentalnym jesteśmy w mięsno- groszkowych klimatach to może i tu w tych klimatach pozostaniemy?
Faza na mięso jeszcze mi nie minęła, co mnie bardzo dziwi, bo zwykle trwa tylko jeden dzień, a tu ciągnie się i ciągnie. Nawet tofu nie kupiłam, choć będąc w sklepie już je w łapkach trzymałam, i nie wiedzieć czemu odłożyłam na półkę. Hmmm dziwne, bardzo dziwne...
W sumie w moim domu ostatnio same dziwne rzeczy się dzieją! Nie mówię tu już o tym, ze jem mięso codziennie, ale na ten przykład dzwonki w komórkach (nie w jednej, a w dwóch) same się zmieniają, dziwne sny co po niektóre osoby nachodzą i w nocy straszy! A jeśli chodzi o sny to nie pytajcie jakie to sny, bo

[...] snu nie da się opowiedzieć. Opowiedziany przestaje być snem.”* ;)

Trza stąd uciekać póki się spokojniej nie zrobi. Ale to dopiero jutro, a dziś musimy być dzielne i nie dać się czarnym mocom ;) I jeszcze zjeść sobie makaronik, makaronik z groszkiem i pieczonym kurakiem :)



Trottole z kurczakiem i groszkiem
1 porcja
60 g makaronu Trottole
garść zielonego groszku (u nie mrożony)
50 ml śmietanki 12%
pieczone/smażone/gotowane mięso z kurczaka (u mnie podudzie, smażone)
ząbek czosnku
pieprz, tymianek, sól- szczypta
ewentualnie świeża bazylia do ozdoby
Makaron ugotować al dente, pod koniec gotowania wrzucić groszek i gotować jeszcze ok 4 minuty.
Czosnek posiekać i zeszklić na odrobinie masła, zalać śmietanką i doprawić solą, pieprzem i tymiankiem.
Mięso z kurczaka pokroić w mniejsze kawałki i wrzucić na patelnię.
Makaron z groszkiem odcedzić i wymieszać z kurczakiem i śmietanką. Ewentualnie doprawić jeszcze do smaku. Wyłożyć na talerz. Można przystroić świeżymy listkami bazylii.

*Wiesław Myśliwski — Traktat o łuskaniu fasoli

24 komentarze:

  1. Takie straszenie w kurniku to mi bardzo odpowiada. I moze dalej straszyc, byleby makaron zawsze taki dobry byl:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tia jo, ale w nocy to ja mało zawału nei dotałam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi sie to Twoje "jo", slowo nieznane mi do momentu kiedy meza swojego poznalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No tego straszenie, to nie zazdroszczę, ale obiadku jak najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mięsożerność nie jest grzechem.. Jeśli Twój organizm sie domga widać ma takie potrzeby. :-) A przez ten groszek chyba bym nie zgadła, że to danie niewegetariańskie. :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cremebrulee jo? ;P

    Atina no mówię ci masakra!

    Poswix a kto powiedział ze jest grzechem? ja tego nie powiedziałam

    OdpowiedzUsuń
  7. To Hirek szaleje a nie strachy ;))
    Kochana, czy ja moge poprosić obiadek? Pyszny !:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet po Hirku widać, że mięso potrzebne, on inaczej na nie patrzy, tak z uznaniem...
    Fajnie przyprawiłaś ten makaronik z kurakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Majanko Ty może to Hirek seryjnie :P
    Jasne bierz :)

    Grazyna a dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wpadnij-ta do mnie i odbierz-ta nagrodę :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też się wydaje, że Hirek przy mięsku jest jakby bardziej zadowolony. A może to ten wesoły groszek? Hm, muszę to przemyśleć ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. zdaj raport z przemyśleń ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ide o mięchu poczytac, bo mam zaległości przez wczorajszy wolny dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. To Ty masz Aga-aa tzw. miesne ciagi :-) to sie tu podzialo na Pascie...

    OdpowiedzUsuń
  15. O rety Aga, to u Ciebie i u mnie zupełnie odwrotnie. Ciebie na mięso wzięło, a mnie odwrotnie, właśnie mi się ostatnimi czasy przejadło. Więc jakby co, to ja bym ten makaronik choćby z samym groszkiem skubnęła. :) A mięsko dla Hirka. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. hej makaroniary - zapraszam do dyniowej kuchni po wyróżnienie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż strach się bać! Zwłaszcza, że sama przestałam być zielona ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. ale ja nigdy nie byłam zielona

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak