poniedziałek, 21 grudnia 2009

Męska Sprawa

Piwo! Jakoś tak kojarzy mi się z płcią męską. Wino zaś z pierwiastkiem damskim. Niby dlaczego? Ha! Dobre pytanie – sama nie wiem. Może dlatego, że puszka piwa otwiera się szybkim "pssssssst" i już jest gotowa do konsumpcji. A do wina zwykle potrzebne są ceregiele w postaci korkociągu i kieliszków. Hmmm...możliwe, że właśnie tak.

A von – von? Po lekturze "Kompleksu Portnoya"* też mi się męsko kojarzy – zwłaszcza jeśli zestawić ją z tym tam niżej makaronem, co to Princess w swej łaskawości się ze mną podzieliła kawałek czasu temu. "Kompleks..." jak nic! A w połączeniu z piwem – męska rzecz po prostu. Ale i kobiety mogą wziąć widelce w dłoń. Zatem....!



Pssssst! Czyli von – von i piwo.

Na patelnię poszedł ten tutaj przepis. Początek, jak to zwykle bywa z von – podobny: Kleopatra, czyli skąpanie co najmniej godzinne von w mleku. Później pokawałkowanie**, obtoczenie w mące i łagodnej papryce i szybki rzut na rozgrzaną oliwę. Wcześniej na rzeczonej omdlała popiórkowana cebulina i grzecznie usunęła się na bok – na talerz i czekała znowu na moje nią zainteresowanie. Tymczasem von – von randkowała z oliwą, a ja czuwałam nad tym, aby za nadto nie stwardniała. Nie może, bo będzie po przyjemności – niestety. Pod koniec nastąpiło dopieprzenie towarzystwu wespół z przysoleniem. I von – von poszła sobie von! Z patelni – rzecz jasna, ale tylko na chwilę. Wszystko dlatego, że nagle i niepostrzeżenie... psssssst! Pojawia się piwo w towarzystwie śmietany (18%), szczypty suszonego tymianku i oregano oraz omdlałej wcześniej cebuliny. Wszystek dusi się bez zmrużenia kole dwudziestu minut, zagęszczając atmosferę. Pod koniec sos obtacza powracającą na patelnię von – von. A później kluchy jeszcze. Raz, dwa i po sprawie.


* Philip Roth – "Kompleks Portnoya". Jest tam jedna scena wypisz wymaluj, to co na talerzu... tylko... ekhem – mniej apetyczna, a ściślej mówiąc – nieapetyczna wcale. Nie zachęcam do lektury, bo może Was zniesmaczyć. Roth jest specyficzny i nie każdy może go dobrze trawić. No chyba, że ciekawość Was zeżre szybciej, niż Wy von – von, haha! ;)PP ) Lepiej wziąć się za "Konające zwierzę", którego dość udaną adaptacją jest "Elegia" z Penelope Cruz.
** Bajdełejem, z przerażeniem odkryłam, że... surowa von jest dość... przyjemna w dotyku. Taka... delikatna, gładka, "satynowa" wręcz. Czy jest na sali lekarz?

24 komentarze:

  1. Trupki nie lubię od dziecka, ale makaron intrygujący :D Z sosem bym go bardzo chętnie wciągnęła ( skreślone i zmienione na "spożyła" ) :ppp

    OdpowiedzUsuń
  2. A taki makaronik ja toże posiadałam w wydaniu tricolore he he :D Zjadłam juz daaawno temu :)
    Twoja von-von podoba mi sie wielce, ciekawam jak smakuje :)
    Powiadasz,że von-von aksamitna w dotyku i satynowa...hmmm jakby Ci to rzec - jam to odkryła dawno temu,ale jak tu się przyznać? No, teraz mogę bez oporów, bo widzę, że to rodzinne ;)
    A lekarz jest a jakże! Dr House! Może być? ;)))

    MIłego Sis :***

    OdpowiedzUsuń
  3. makaronik świadomy twór ludzki za to u mnie złośliwość rzeczy średnio-martwych, tzn za blisko poukładałam pierniczki obok siebie i mi się w taki sam sposób posklejały :)
    pzdr :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że coś jest w tych damsko-męskich trunkach ... ale mnie bodaj najbardziej dziś rozbawiła "trupka" oj! turpistycznie się zrobiło - czyżbyś chciała przez szok estetyczny wzbudzić miłość do von-von, ułatwić jej afirmację? Hmmmm, może i działa, bo i kadr taki sugestywny :D

    Buziak Mała Literatko :* To kiedy ta książka, bo ja już się chcę zapisać po autograf :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja już dawno odkryłem, że wątróbka jest fajna w dotyku;-)Wersji z piwem nie znałem i nie sądziłem, że dowiem się o niej akurat od Ciebie;-) Pozdrawiam;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marakujo---> witam na Paście!
    Trupka to akurat jedyna mięsna rzecz, nad którą o dziwo mogę się roztkliwiać i wznosić peany. Nie wiem dlaczego - może za ten specyficzny gorzkawy smak? A może dlatego, że dodatkowo odkryłam, od kiedy robię ją sama - tę...ekm... "satynowość"? ;)

    Siostra---> wiem, wiem - widziałam. Najlepsiejszy - italiański ;))
    Rodzinne jak nic, Moja Droga. W końcu bliźniaczki, no nie? ;)))

    Michrówku--->nie upierałabym się przy tej złośliwości - może ciasto sobie fantazjowało, miast robić Ci psikusa? ;) Jak by nie było - twór żywy - wszak rośnie, to nic, że w piekle ;)

    Lipko--->to jak u turpisty Grochowiaka, z którym się trochę zapoznałam jeszcze w ogólniaku:
    "Wolę brzydotę
    Jest bliżej krwiobiegu
    Słów gdy prześwietlać
    Je i udręczać
    Ona ukleja najbogatsze formy"

    Szok estetyczny? ;) Jeśli działa, to nie jest zły. Ba! nawet można stwierdzić śmiało, że wycelował w sam środek tarczy ;)) Oj może kiedyś spojrzysz na trupkę przychylniej ;)

    Andrzeju---> i nie pochwaliłeś się tym odkryciem? Dlaczego? Tyle lat zmarnowałam! ;)))

    No widzisz, to chyba widoczny znak życiowych zmian,skoro u mnie się nie spodziewałeś, a tutaj nagle "chaps!" ;))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  7. LOL LOL LOL, ale dzieciom bym nie podała :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieciom można zawsze powiedziec ze to np rakiety :)
    Podobaja mi sie teorie o damskich i meskich trunkach :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. ja to mogę Ci powiedzieć jak kilkudziesięcio letnia wątroba wygląda ;) zupełnie inaczej niż świeża... która tak na marginesie wygląda tak jak opisujesz, bo pamiętam jak małe dziecko Babci pomagałam przy obiedzie z von-trupką, milusia jest nie powiem :D
    a piwo też mi się zawsze z facetem kojarzy, a wino z kobietą

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczku, ze my niby takie ceregiele lubimy, a nie pssst szybko szczelic piwko? :D
    O ta von-von brzmi doskonale, nie dosc ze piwo, to jeszcze smietana, mniam, mniam, lubie watrobke i sobie zrobie takowa juz to wiem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nobleva--->Dzieciom nie? Eee tam! Ja niewiele większa od dziecięcia i zjadłam ;))

    Aga--->o! dobra myśl te rakiety! Szybko łykną jak młode pielikany - nawet największe niejadki zafascynowane kosmosem ;)))

    Princi--->no ale przemów! Zawstydziłaś się, czy jak? ;)P

    Viri--->chyba tej kilkudziesięcioletniej ciekawa nie jestem - obawiam się rozczarowania ;))
    Milusia, haha! No i proszę - kolejna osoba która się ukrywa z dotykowymi uczuciami do trupki ;)PP

    Basiula--->no a nie? Dobra! Przyznam - szasem psssst! też, ale ceregiele sprawiają, że robi się... ceremioniał. A kobiety chyba mają coś z Japończyków - we wszystkim upatrują ceremonii ;))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oczko, ta Twoja "von-trupka" za każdym razem powala mnie na kolana. :D Nazwa iście jak z horroru. :D A co do piwa, to ja się zgadzam. Piwo nie dla kobiet. Ja dzioba w nim nie zanurzam, bo mnie odrzuca. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uf! Ulżyło mi! Nie jestem osamotniona z tym piwem. Starszy ostatnio zapodał mi piwo grzańca - z koglem w sensie. I stwierdzam, że na słodko też mi nie pasi ono. Ale w trupce z horroru jak najbardziej ;)

    Chyba mi się smaki i przyzwyczajenia zmieniły ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. odebrało mi mowę z rozmarzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. trupkę robiłam już z białym winem ( z jabłkami i porami) ale z piwem muszą spróbować. Tylko nie wiem, czy to dobre zestawienie- trupka i ten akurat makaron... Podteksty aż się cisną...

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć :-) ja troszkę zbocze z tematu ;P
    dziś z samego rana każda z dziewczyn w biurze dostała od naszej kierowniczki bombkę ale nie taką zwyczajną, zostały zrobione przez osoby upośledzone. Niby coś zwykłego bo tacy ludzie w więksdzości są uzdolnieni artystycznie ale nie, to jest niezwykła bombka bo zrobiona z nieugotowanego makaronu :-) dlatego od razu jak dostałam tą bombeczkę pomyslałam o Was Makaroniary :-). Jak chcecie to przeslę fotkę tylko gdzieś zgubiłam emaila do Was
    mój to : mihrunnisa8@gmail.com
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Princi---> aaaa! to wyjaśnia wszystko ;)

    Grażka--->z białym była, z jablami też (acz bez porów), ale powiem Ci w tajemnicy, że piwna najbardziej przypadła do podniebienia Najlepszej.

    Michróweczku---> dziękuję Ci za to zboczenie ;) M@aupa już poszła do Cię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Udanych Świąt życzy Andrzej z Ireną;-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ale przepyszny blog, i fajny pomysl dla zabieganych bo z makaronem latwo zrobic cos boskiego szybko
    bede zagladac czesto
    a na razie zycze wesolych i smacznych swiat

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziewczyny Kochane wesołych Świąt Wam życzę :)))
    :**

    OdpowiedzUsuń
  21. Moi Drodzy! Krokodillo, Andrzeju, Vege i Ago ślicznie dziękuję. Wzajemnie najlepszego :)

    Vege, witamy na Paście i zapraszamy na karmienie jeszcze nie raz. U nas więcej zielonego niż mięsa, więc znajdziesz coś dla siebie ;)

    ze świątecznym pozdr!

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak