poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Basta! ;)

" Wysyp na stół mąkę. Na stary dębowy stół, (...) którego blat przez lata codziennego użytku stał się gładki i lśniący. Nie za wiele. Nie za mało. W sam raz. Doskonałą mąkę, zmieloną (...), z ziaren makaronowej pszenicy. Posyp sporą ilością soli morskiej. Proporcjonalnie do ilości mąki dodaj świeże jaja oraz kilka dodatkowych żółtek. Dolej trochę dobrej oliwy z oliwek i odrobinę zimnej wody.
Palcami połącz płyny z mąką i wyrabiaj składniki tak długo, aż uformuje się gładkie ciasto. Jaja mogą wydawać się nieprzyjemne w dotyku, lecz nie ma w tym nic dziwnego. Wyrabiaj ciasto starannie, wewnętrzną stroną dłoni, ruchami w przód i w tył.
Ugniataj ciasto tak długo, aż zabolą cię ręce, a małe krople potu zaczną spływać spomiędzy łopatek do miejsca, gdzie swój początek biorą pośladki.(...) Kiedy ciasto jest już gładkie i elastyczne, posmaruj je oliwą, przykryj wilgotną ściereczką i pozwól mu odpocząć, ponieważ ono także doświadcza zmęczenia. W tym czasie możesz zająć się wertowaniem stron magazynu (...), lub obserwować przez okno, jak na dole, na rogu ulicy Maria flirtuje z listonoszem. Możesz popatrzeć na Fredro jadącego na swym rowerze (...) i w ogóle na życie, które ci ucieka.
Potem przychodzi czas na wałkowanie. Oprósz delikatnie stół mąką i podziel ciasto na osiem równych kawałków. Weź jeden z nich i wałkiem, ruchami od siebie, naciskając równomiernie, rozwałkuj masę, nadając jej kształt prostokąta. Czyń tak do chwili, aż ciasto makaronowe zrobi się długie i cienkie, na grubość noża. Noża, który podciął gardło Bartolemeo, przebijając się przez jego piękne młode ciało jak coltello (nóż) przez słoninę.
Przekrój placek poziomo i powieś na drągu, pozostawiając do przeschnięcia na około pięć minut. Powtórz to samo z pozostałymi kawałkami, aż uzyskasz szesnaście placków. Ostrożnie krój ciasto wzdłuż, formując jak najcieńsze paski. Odstaw je ponownie na drąg, by przeschły przez kolejne pięć minut. I oto masz spaghetti, które z sosem z dojrzałych pomidorów, bazylii, lśniących bakłażanów i ricottą podajesz na obiad (...)
Dniami i nocami wyrabiałam makaron, za każdym razem odtwarzając mord na Bartolemeo. Odnalazłam schronienie w kuchni, podobnie jak kobiety odnajdują je w klasztorach. I tak jak zrobiła to Pasquala Tredici po tym, jak byk zadał jej ukochanemu śmierć."
*


Czy Szanowni pamiętają ten cytat z Historii? ;) No właśnie! – dosyć tej zbiorowej histerii z końca historii ;) Czas na zmiany. Ptaszarnia w miejsce Zacisznej, kluchy zamiast zupy – nadchodzą nowe czasy. Bo! Zupoholiczka oszalała! Kilka czynników miało wpływ na ten stan. Po pierwsze – obcowanie z makaroniarą. Po drugie – Dwutygodnik Makaronowy, który trwał u Potrawy, po trzecie – nowy nałóg – zakupoholiczy, w wersji makaronowej, po czwarte – mnóstwo propozycji i pomysłów do wcielenia w życie, a ściślej mówiąc do położenia – na talerzu ;) A potem był wyjazd do piernikowego kurnika, z kurnika do Gdańska. A pomiędzy okazało się, iż wyprawa pociągiem może być smacznie inspirująca. Tym samym narodził się pomysł. I padło hasło: „Pasta i basta!” :) Ale, ale! Nie zacierajta jeszcze łap, bo przez pewien czas jeszcze trochę będę tutaj nudzić. Przynajmniej z dwóch powodów: raz – ponieważ historyczno – kuchenne życie umarło, a zdjęcia zostały, zatem nadwyrężę nieco pamięci i zapodam jeszcze raz kluchy już ugotowane i dawno zjedzone. Dwa – szklane oczko po pewnym perturbacjach jeszcze nie znalazło się cudownie w łapach oczka, tym samym nie ma jak strzelać do potrawy... z oczka ;) Princess! – no to czas w końcu na ten duecik! ;) Leeeecim z kluchami! :)



* Lily Prior – “La Cucina”

niedziela, 30 sierpnia 2009

Wielokształtność

Czy wiecie ile jest kształtów makaronu na świecie?
Ja niestety nie wiem, ale bardzo chciałabym wiedzieć ;)
Zatem jeśli wiecie to może uchylili byście rąbka tajemnicy co?
Frapuje mnie ta zagadka już od jakiegoś czasu i nie mogę jej rozwiązać... A to bardzo denerwuje taką ciekawską osóbkę jak ja ;)
Sama mam w szafce kilkanaście podstawowych kształtów, a wiem, że jest dużo dużo więcej... Moim skromnym planem jest zdobycie większości, ale to powoli, stopniowo, krok po kroczku ;)
Dziś postanowiłam ugotować coś nowego, znaczy się makaron o nowym jak dla mnie kształcie, padło na Trottole, bo taki uroczy, tak śmiesznie skręcony, taki inny :)
W lodówce leżał sobie bakłażan, obok niego cukinia, a w koszyku na szafce walały się pomidory.
Stwierdziłam, nie ma to tamto, robimy pierwszy w życiu sos pomidorowy! A jego urozmaiceniem będzie cukinia i bakłażan.


Toć cukiniowa i pomidorowa zabawa dobiegają końca, trzeba się jakoś z nimi pożegnać :)



Trottole pomidorowe z bakłażanem i cukinią
1 porcja
- 70 g makaronu trottole (lub innego)
- 2 pomidory
- pół małego bakłażana
- pół małej cukinii
- małą cebulka
- ząbek czosnku
- świeżo zmielony czarny pieprz, sól, suszona bazylia i oregano- do smaku
- posiekana natka pietruszki lub liście bazylii
- masło, oliwa
- ew. ser feta lub serek kozi
Pomidory sparzyć i obrać ze skórki, można usunąć też pestki. Cebulkę i czosnek obrać, posiekać i zeszklić na odrobinie masła. Pomidory pokroić w kostkę i wrzucić do cebuli i czosnku. Dusić wszystko pod przykryciem ok. 10 min. Doprawić solą, pieprzem, bazylią i oregano.
W międzyczasie bakłażana i cukinię umyć i pokroić w grubsze plastry. Zgrillowac na patelni grillowej posmarowanej delikatnie oliwą.
Makaron ugotować al dente. Odcedzić i wrzucić na patelnię. Dodać bakłażana i cukinię pokrojone w trójkąty i dokładnie wymieszać.
Na talerzu posypać natką lub bazylią.
Można dodać koziego serka lub fety pokrojonej w kostkę, ale o tym dodatku pomyślałam jak makaron spokojnie czekał na strawienie w moim brzuszku , znaczy się ogromnym brzucholu ;)

Pomidorowy Sezon 2009Cukiniowy sierpień

czwartek, 27 sierpnia 2009

Kolorowe koła

Miałam już nie pisać o bogatobiałkowych warzywach i niespodziankach, które można tam spotkać. No, ale tak się złożyło, że napomknę o tym, bo dziś makaron z brokułami, a w brokułach swego czasu, dokładnie 2 lata temu, też znalazłam lokatorów, i to nie jednego a trzech! Na rok wykluczyłam z diety brokuły, ale już nie mam traumy znów są jednymi (jednym?) z moich ulubionych warzyw :)
A połącznie brokuł z makaronem to dla mnie czysta poezja smaku.
Nie wiem czy wiecie, ale brokuł, znany tez jako zielony kalafior lub kapusta szparagowa, był uprawiany we Włoszech, gdzie znajduje się światowa stolica makaronu – Palermo, już w Starożytności ( w Polsce trochę później). Stąd też połączenie makaronu i brokuł nie powinno dziwić nikogo, zwłaszcza mnie ;)
Brokuł to fajne warzywko, nie tylko ze względu na zielony, shrekowy kolor, ale też dlatego, bo zawiera dużo witamin oraz mikro- i makroelementów, np. sulforafan, który chroni przed rakiem.

Jeszcze fajniejsze jest gdy połączymy je z ciecierzycą, no i wspomnianym makaronem, na ten przykład z jakimś fajnym kolorowym o ciekawym kształcie.



Takim upolowanym w Lidlu na promocji ;)





Makaron z brokułami, ciecierzycą i sezamem
1 porcja
Ruote Tricolore (ale każdy inny też się nada) – ok. 50 g
brokuły – 100 g
pół cebulki,
pół ząbka czosnku
1 łyżka sezamu (u mnie pół na pół z czarnym)
ciecierzyca z puszki lub gotowana – 60 g
kilka kropel oleju sezamowego
łyżeczka oliwy
sól, pieprz
Makaron ugotować al dente.
W międzyczasie ugotować brokuły na parze. Czosnek i cebulę posiekać, zeszklić na oliwie. Sezam uprażyć.
Makaron odcedzić i wymieszać z ciecierzycą, czosnkiem, cebulą i brokułami. Posypać sezamem, skropić olejem sezamowym. Doprawić do smaku solą i pieprzem.


Inspiracja

wtorek, 25 sierpnia 2009

To ci Pesto!

Zawsze myślałam, że pesto są tylko dwa rodzaje.
Ot po prostu, zielone z bazylii i orzeszków piniowych oraz czerwone, z suszonych pomidorów.
A tu nie dawno, zdziwiłam się bardzo, gdyż wyczytałam, ze pesto jest tyle rodzajów ile damy radę wymyślić.
Oczywiście robiłam już pesto z brokułów czy cukinii, ale nie sądziłam, że to pesto... nazwałam je tak, bo inspirowałam się na innych przepisach o takiej nazwie lub po prostu przez podobieństwo w przygotowaniu...
A to, wg mnie prawdziwe pesto to tak naprawdę Pesto alla genovese, a to czerwone to Pesto sycylijskie (Pesto alla siciliana).
Pesto tradycyjnie robi się w marmurowych moździerzach ("Pestare" to bić, tłuc, walić.*)i podaje się je m.in. do chleba, makaronu, sałaty czy sera. Ja tam jadam tylko z makaronem i idę na łatwiznę, bo zamiast moździerza używam żyrafinę :)
Są też inne rodzaje pesto, np. Pesto z Baerlauch z czosnkiem niedźwiedzim (u nas pod ochroną), Pesto kalabryjskie ze świeżych pomidorów, Pesto z Savony z bazylią i pietruszką*, znane też są pistacjowe, rukolowe, brokułowe, karczochowe, kaparowe, szpinakowe, pietruszkowe itd.



To mądrości napisałam, a teraz do sedna sprawy, czyli do Pesto alla genovese czyli zielonego pesto z bazylii. Tradycyjne to ono nie jest, bo brak orzeszków pinii zrekompensowałam sobie orzechami nerkowca ;) Ale ja zawsze coś tam zmienię ;)



* źródło forum CinCin


Pesto alla genovese
2 porcje
½ szklanki liści bazylii
garść orzeszków pinii/nerkowca
1 ząbek czosnku
łyżka oliwy z oliwek i łyżka wody z gotowania makaronu
sól, pieprz
140 g makaronu
Makaron ugotować al dente.
W międzyczasie orzeszki uprażyć i posiekać. Czosnek posiekać. Liście bazylii porwać na mniejsze kawałki i zmiksować z resztą składników. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Pesto wymieszać z odcedzonym makaronem. Można posypać parmezanem.

niedziela, 23 sierpnia 2009

Potraumowa aplikacja

Po dzisiejszej białkowej traumie musiałam szybko zaaplikować sobie makaron, a że dziś niedziela i postanowiłam spędzić leniwy poranek, nie wychodząc z domu, byłam zdana jedynie na to co mam.
W szafkach pustki lub makaronowe zapasy, a w lodówce resztki sera camembert z wczorajszej kolacji i trochę fasolki szparagowej.
Chwilę pomyślałam i przypomniał mi się przepis Asi z Kwestii Smaku na makaron z fasolką i serem brie. Brie nie miałam, ale co za problem zmodyfikować trochę listę składników i podmienić brie camembertem? Żaden problem, mówię wam, bo ja tak zrobiłam i problemu nie było ;)
Makaron wyszedł pierwsza klasa i nawet kształt fasolki mi nie przeszkadzał, bo w sumie przypomina...no właśnie, ale na szczęście jest zielona a nie biała, więc... Sami rozumiecie ;)
W przepisie pisało, aby poczekać na roztopienie sera, ale ja byłam głodna i czekać nie zamierzałam! Ser się roztapiał sukcesywnie podczas jedzenia ;)
Aż mi ślinka leci, jak o nim pomyślę ;)



Farfalle z fasolką i camembertem
za Asią z moimi modyfikacjami
1 porcja
• 50 g makaronu farfalle
• łyżka pestek dyni, zrumienionych na patelni
• 50-100 g zielonej fasolki, przyciętej na końcach
• łyżka oliwy z oliwek
• 50 g sera camemberta/brie, pokrojonego na kawałki
• łyżka posiekanego szczypiorku
• sól, świeżo zmielony czarny pieprz, odrobina suszonego oregano i czosnku granulowanego
Zagotować wodę, wrzucić makaron, posolić i ugotować al dente. W międzyczasie ugotować fasolkę na parze i lekko ją posolić.
Makaron odsączyć i gorący wymieszać z oliwą z oliwek, następnie dodać ser camembert i delikatnie zamieszać, aby ser lekko się roztopił. Dodać fasolkę, pestki dyni i rozłożyć na talerze, posypać szczypiorkiem oraz doprawić do smaku.

Say Cheese

piątek, 21 sierpnia 2009

Wylosowana!

Miało być o czymś zupełnie innym.
Miało być o makaronie...
Makaron będzie i to na bank, ale trochę później, pod koniec notki ;)
Teraz będzie o czymś równie miłym, a do tego łechtającym i wynoszącym na ten tego, no jak to się mówi?
No o nagrodzie będzie, i to nie jednej, a dwóch! Co prawda tej samej, ale od dwóch osób- od Viridianki i od Dorotki!
Dziękuję wam dziewczyny :)



Jedną dostałam, bo blog Pasta i Basta! został wylosowany z wieluuuuu blogów. Ciekawe czemu w innych losowaniach nie mam szczęścia? Gdyba tak trafić 6-tkę, no dobra nie bądźmy pazerni, 5-tkę w totka...
Ale nie trafię, za to tu mi się udało :)
Duga nagroda, wcale nie gorsza, powiem że nawet tej samej rangi, ale czemu ją dostałyśmy to nie wiem... Ale cieszy ogromnie i ogromnie za nią dziękuję :)
To taka zabawa, że trzeba potem wybrać 13 kolejnych blogów i je nagrodzić. Ja niestety, ze względu na Oczkowy brak, przerwę zabawę :( Wybaczcie mi i nie palcie żywcem na stosie, ale bez Oczka to wiecie nie będe sama decydować i szefować. Toć szefem nie jestem ;)
Jako pokuta, co by dostać rozgrzeszenie, zaprezentuję kolejne makaronikowe danie, bardzo pyszne, choć może nie aż tak apetycznie wyglądające. Bądź co bądź naprawdę polecam skosztować i zapraszam do częstowania się :)



Farfalle z cukinią i suszonymi pomidorami
1 porcja
70 g makaronu
1 mała cukinia pokrojona w grubsze półplasterki
3 suszone pomidory (u nie nie z oliwy, zalane wrzątkiem i pokrojone- woda dodana do makaronu)
30 g mozarelli (w kostkę)
oliwa
1 ząbek czosnku pokrojony w cienkie plasterki
świeżo mielony pieprz,
oregano,
bazylia
Makaron ugotować al dente.
Na patelni podsmażyć cukinię z czosnkiem, dodać wodę z moczenia pomidorów i podsmażać aż cukinia trochę zmięknie. Dodać suszone pomidory a następnie odcedzony makaron. Doprawić do smaku. Na koniec wrzucić mozzarelle i poczekać aż się delikatnie rozpuści.

Inspiracja

Cukiniowy sierpień

wtorek, 18 sierpnia 2009

Dziwy nad makaronem

Tak sobie podczytując od czasu do czasu o makaronie, o jego historii, sposobach podawania i rodzajach, nadziwić się nie mogę. No bo jak tu zrozumieć, że w I w. p.n.e. w Rzymie, kiedy to pierwsza wersja makaronu o nazwie lagane (czyli lasagne) było produktem przeznaczonym wyłącznie dla biedoty. Władcy imperiów nie zwracali na niego uwagi, nawet oczkiem na niego nie zarzucili.
Rozwałkowane na płaty ciasto i wysuszone na słońcu, gotowane lub smażone na oleju, było podstawą wyżywienia biednych i prostych ludków.
Z czasem i bogacze zaczęli na nagie zwracać uwagę, ale nie na suszony, o nie. Jadali oni świeży, jajeczny makaron, nadziewany mięsem, warzywami i owocami morza.
Obecnie popularne cienkie nitki, spaghetti czy vermicelli, do Europy zawitały dzięki arabskiej kolonii. Trafił on do nas przez Sycylię, gdzie do dziś jada się go na sposób arabski, czyli z rodzynkami i orientalnymi przyprawami.
Inne źródła podają, że i Chiny mają swój wkład w wynalezienie i rozsławienie makaronu*. Ale co tu się dziwić, skoro taki to specjał, który dla nie jednego człeka jest rajem na ziemi... Na ten no przykład dla mnie :)
A skoro makaron w pierwotnej wersji był daniem biedoty t i ja dziś zjadłam go w ubogiej, a zarazem bogatej w smak i aromat, wersji. Od, po prostu z cukinią**, a wersji an exclusive, dodatkowo z czarnymi oliwkami.



*źródło
** inspirowany



Foglie d’ulivo z cukinią
70 g makaronu Foglie d’ulivo ((liście oliwne szpinakowe)lub innego
5 g masła
1/2 ząbka czosnku
150 g cukinii
bazylia suszona
pieprz
ew. czarne oliwki
tarty parmezan
Makaron ugotować al dente. Cukinie umyć i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Czosnek posiekać. Na patelni rozgrzać masło, wrzucić czosnek, a po ok. minucie cukinię. Dusić wszystko na małym ogniu, aż cukinia zmięknie. Doprawić bazylią i pieprzem.
Ugotowany i odcedzony makaron wymieszać z cukinią. Można przystroić pokrojonymi w obrączki czarnymi oliwkami i posypać parmezanem.

Cukiniowy sierpień Z widelcem po Europie

sobota, 15 sierpnia 2009

Dozwolone od 18 lat ;)

Każdy ma jakieś "zboczenia".
Każdy, nie da się tego ukryć.
Poprzez "zboczenie" rozumiem tu natręctwo, manię, uwielbienie czegoś. Jedni są przesadnymi pedantami, inni mają manię prasowania i prasują nawet majtki (Hrabianka mama- właśnie, wie ktoś co u niej? bo ja nie, pewnie prasuje...), a jeszcze inni...
A jeszcze inni są po prostu zboczeni i tyle. Zboczeni, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bo typowych zboczeńców nie toleruje i jestem do nich anty nastawiona. Ale weseli zboczeńcy są czasami nawet fajni. Lubię takich śmiesznych zboczeńców, sama nawet taka jestem :) Wszystko mi się kojarzy z seksem*, no prawie wszystko...teraz nawet makaron... :))))))**




A jeśli ten makaron ma zielony kubraczek to...przypomina mi...No właśnie co może mi przypominać taki makaron w zielonym kolorze? Hehehe, wiadomo co, no ten tego ...Pana Shreka ;p Myślicie, że tak on wygląda?




* A mówią, ze tylko faceci myślą tylko o seksie... ;p
** zakryć dzieciom oczy ;)



Makaron z brokułowym pesto i czarnymi oliwkami
1 porcja
- makaron (kształt, no cóż, dowolny ;) ) – ok. 70 g
- 100 g brokuł
- posiekana bazylia- ilość wg uznania
- pół ząbka czosnku
- kilka czarnych oliwek
- sól, pieprz
- łyżka oliwy i łyżka wody z gotowania makaronu
Makaron ugotować al dente.
Oliwki pokroić w obrączki. Brokuły ugotować i zmiksować z czosnkiem, bazylią, oliwą i wodą. Doprawić do smaku pieprzem i solą. Pesto wymieszać z makaronem i oliwkami. Podawać ciepłe.


Z widelcem po Europie

środa, 12 sierpnia 2009

Obrażona cukinia

Była sobie cukinia. Stop! Wróć! Były dwie cukinie. Jedna wpadła na patelnię, wraz z jajkiem i pomidorem. Druga, zapomniana, leżała cicho w czeluściach lodówki. Nie wiedzieć czemu nic się nie odzywała, jakby obrażona była, że z jajkiem jej nie wymerdałam. No, ale czy to moja wina? Toć ja 2 cukiń z 1 jajcem i 2 pomidorami nie zjem. Musiała się jedna zostać, a że na nią padło to już nie mój cyrk ;)


No, ale nie o tym miało być. W końcu przecież cukinię znalazłam i wiecie co wam powiem? Zjadłam ją ze smakiem i to podwójnym albo potrójnym! Lekko zwiędnięta wpadła pod nożyki żyrafiny i obrażać się już nie musiała, bo może nie z jajcem, ale z makaronem w formie pesto zjedzona została :) A z makaronem byc zjedzonym to prawdziwy zaszczyt, ot co!



Spaghetti z pesto z cukinii, bazylii i nerkowców
2 porcje
•1 mała cukinia
•1 garść listków bazylii
•1 garść natki pietruszki
•kilka orzeszków nerkowca, uprażonych na teflonie
•pół ząbka czosnku
•łyżka oliwy i 2 łyżki wody z gotowania makaronu.
•sól, pieprz do smaku
- makaron spaghetti ok. 150g
Makaron ugotować al dente.
Cukinię umyć i pokroić w spore kawałki. Ugotować na parze. Zmiksować z pozostałymi składnikami i wymieszać z makaronem.

Inspiracja

Cukiniowy sierpień Z widelcem po Europie

sobota, 8 sierpnia 2009

Pasta i Basta!

Tak się właśnie kończą podróże Polską koleją. Nuda, wleczący się czas i długie godziny spędzone w pozycji siedzącej powodują, że główka zaczyna pracować. A jak już są dwie główki to, aż dym leci. Dym może nie leciał (na szczęście, bo jeszcze ktoś użyłby gaśnicy i by mi fryzurę zepsuł, którą i tak zajął się troskliwie deszcz), ale...
Dwie makaroniary*, dwie głowy pełne pomysłów na makaron, dwie kuchnie pełne różnych specjałów i aż 4 łapki kochające gotować.
Dwie makaroniary, jedna zupoholiczka, druga zakupoholiczka. Ale która to Pasta, a która to Basta?
Basta szybko zdecydowała, że ta druga to Pasta. Bo Pasta wciągnęła Bastę w makaroniarski światek i ta pokochała ten włoski smaczek.
I tak można by bez końca, pisać, tłumaczyć drążyć temat, ale co by z tego powstało? Może co najwyżej dziurki w Bucatini, ale już bez sosu, a sos musi być! Dlatego koniec gadania, zabieramy się do gotowania :)

Tak, właśnie! Jest to blog dwóch makaroniarek o makaronie!
Wstęga przecięta – Pasta i Basta! :)

* Jedna z makarionar ma urlop od neta, a ta druga to niecierpliwy stworek, dlatego na razie ta większa będzie publikować swoje makaronowe eksperymenty, czekając(nie)cierpliwie na tą drugą, tą mniejszą ;)



A na dobry początek coś ekstrawaganckiego, jak to u princesski bywa lekko odrażającego ;) A co! Niech trochę wam obrzydzi makaronowe dania, bo niby dlaczego pierwsze wrażenie zawsze musi byc najlepsze i piękne. Piękne to to nie jest, ale jak smaczne... to już wiedzą tylko Ci co skosztowali tego dziwnie wyglądającego dodatku do makaronu :)



Szpinakowe tagliatelle z pomidorowym pesto
1 porcja (polecam zrobić więcej, bo zmiksować to w blenderze to mordęga)
- makaron tagliatelle szpinakowe (może być zwykłe lub spaghetti)
Pesto
- 15 g suszonych pomidorów (nie takich w oliwie, suchych)
- ząbek czosnku
- łyżeczka koncentratu pomidorowego
- łyżka oliwy
- 2 łyżki wody z gotowania makaronu
- bazylia, natka pietruszki (wedle upodobań)
- pieprz, sól
Makaron ugotować al dente. Odcedzić, wody nie wylewać.
Pomidory bardzo drobno posiekać. Czosnek obrać i zmiksować z pomidorami, koncentratem pomidorowym, oliwą, bazylią, natką- dodać wody z gotowania makaronu jeśli za gęste (a zapewne będzie). Doprawić solą i pieprzem do smaku.
Do pesto wrzucić makaron i dokładnie wymieszać.
Na talerzu posypać natką, można też parmezanem.
Inspiracja

Pomidorowy Sezon 2009 Z widelcem po Europie