poniedziałek, 22 lutego 2010

"Port już niedaleko - panie kapitanie!" ;)

Płynę pośród fal codzienności. Wiatr dobrych myśli dmie w żagle moich uczynków. Błękit jest spokojny, nie prorokuje burzy – jest raczej jej następcą. Bezkres przede mną – bez horyzontu. Szukam kompasu, marzę o wyznaczeniu azymutu szczęścia. Tylko wtedy będzie można spokojnie zakotwiczyć. Tymczasem – kiedy po burzy już ściągnę sztormiak – posilę się. Łódka, za łódką wpłynie prosto do portu z moich ust ;)


Napakowane łodzie – czyli dziane muszle

Na początek odbywa się transport gryczanki i kluch do wrzątku – każde w innym rondlu, rzecz jasna. Tymczasem na rozgrzanej plaży patelni mdleje cebulina, a na desce pod nóż podkładają się niczego nieświadome suszone tomaty. Obok już czeka na transport biały ser. Kasza i reszta doprawiona solą i solidnie pieprznięta przystępuje do załadunku na kontenerowiec makaronowych muszli. Napakowane muszle wpływają na talerz i czekają na kres swojej podróży o kierunku podniebiennym ;)

23 komentarze:

  1. Oczko, a dokąd tak płyniesz?
    Nadziałaś super. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Siostra, a jak tak będziesz płynąć to nie zapomnij o Dużej Siostrze;)
    Muszle piękne i smakowicie nadziane, biorę jedną:))

    Buziol:**

    OdpowiedzUsuń
  3. Siostro! Przypłynę do Ciebie z talerzem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. zycze spokojnej drogi ale tak zaladowane lodeczki to raczejnie zawioda:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę, jaka proza marynistyczna! Conrad by się nie powstydził !
    A takich kluch by się nie powstydził niejeden szef kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że od morza dzieli mnie 600 km :/

    No ale, ale... zawsze można na barkę i Wisłą :>

    Z przyjemnością przejmę taki transport :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpocznij sobie, idzie sztorm,
    Zacumuj jachtem po zawietrznej,
    Niech Ci się nocą przyśni dom -
    Tam będzie ciszej i bezpiecznie

    ....And so on! Poproszę trochę tego makaronu na talerz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. najpierw dopłyń do mnie a potem do Gdańska razem ruszymy :)

    podoba mi sie też se zrobię :)
    a Ty chyba nie lubisz makaronu z twarogiem no nie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Vege--->przy życzeniach szczęścia - płynę dalej ;)

    Grażka--->no i wypłynęła na powierzchnię alternatywa dla Conrada, bo... Lord Jim, to była moja polonistyczna zmora ;))

    Kasieńka--->mnie też od niego trochę dzieli, ale jak słusznie zauważyłaś - Wisła nam może przyjść na ratunek ;)))

    Dragon--->zaśpiewaj coś jeszcze, a ja pójdę po talerz ;)

    Princi--->czy rozczaruję Cię, mówiąc, że w konstelacji z gryczanką i tomatami przypadł mi podniebiennie? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ahoj tam na łodzi, Wisła skuta lodem więc do Warszawy nie dopłyniesz, trzeba będzie samemu stworzyć transport ;) przepysznie i prześlicznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zmartwiło mnie to ani trochę, bo właśnie w stolicy zacumowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooo tak! Ja do swojego spłynę za 52 dnie i noce...
    A Ty obyś dopłynęła jeszcze szybciej Oczku :*
    Daj jedną kluchę od kilku dni jestem okropnie głodna (czyt. mam duży apetyt) to i kluchy wciągnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O pieknie nadziewasz, pieknie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ahoj! Mój port chętnie przyjmie strudzonych żeglarzy ;)) Piękne danie.

    OdpowiedzUsuń
  15. gryczanka! och, jak ja bardzo ją lubię
    domowy smak
    i te łódki..
    dla zmęczonych wędrowców

    OdpowiedzUsuń
  16. Pola--->tylko wpierw dobrze zapakuj statek, co by niczego nie zapomnieć ;)

    Ewa--->się tak trafiło, się tak nadziało ;)

    Dziwnograju--->właśnie wyprawiam do Ciebie żaglówkowe posiłki ;)

    Karotkowa--->ryczanka z tomatami pięknie mi się widzi jako oczkowy fusion polsko - italiański ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uśmiecham się, lubię gdy brzmisz tak optymistycznie :)
    A muszelki bym podjadła, ta kasza z twarogiem i tomatami bardzo mi się podoba :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Słońce świeci za oknem - więc nie ma innej rady, trzeba się uśmiechnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tylko uwazaj na lodowe gory. Zeby sie nie skonczylo jak z tym duzym statkiem, no wiesz, z tym co sie Titanic nazywal :) W razie czego wskakuj do szalupy i wiosluj :) Po takim muszlowym obiedzie bedziesz na pewno miala duzo sily do wioslowania :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Słusznie radzisz - zaopatrzę się na wszelki wypadek w łyżkę i miskę zupy - i będę wiosłować ;))

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak