niedziela, 14 marca 2010

Stary niedźwiedź śpi...jeszcze tylko chwilę ;)

Jak głosi fama prosto ze świętego lasu (hollywood), marka „Czosnek Niedźwiedzi” powstała z... czystego zbiegu okoliczności. Miś Janunary podczas rutynowej zimowej drzemki miał sen, że jest poważanym biznesmenem trzaskającym kasiorę, aż miło. Z nastaniem wiosny postanowił urzeczywistnić swoje senne marzenia. W tym celu wybrał się na rekonesans okolicy. Pora była kwitnąca. Pech chciał, że wszędzie, jak okiem sięgnąć, były tylko konwalie. Zmyślny January przypomniał sobie, że ostatniego lata na miejskim bazarku nigdzie nie można było kupić czosnku. Wpadł więc na pomysł, że oto właśnie znalazł niszę rynkową, w którą bez problemu może się wbić. I to z zupełnie nowym produktem! „Czosnek Niedźwiedzi, znakomity dodatek do makaronu, kupujcie, dzisiaj zniżka 50%!” Dali się na to nabrać. A January? Zgarnął kasiorę i śpi snem sprawiedliwego. Ale uważajcie! Zbliża się wiosna ;)



Makaron Januarego

W zasadzie to jest danie na leniwca. Bo wystarczy w rondlu ożenić bulion ze śmietaną i zagotować, a w razie potrzeby nieco zagęścić mąką, doprawić lubczykiem i pieprznąć z młynka. A potem w tym wymerdać ujędrnione tagliatelle z dodatkiem czosnku niedźwiedziego. Każde dziecko to potrafi, to i leniwiec się pokusi ;)


pees. Princi! - dziękuję :)

31 komentarzy:

  1. proste i szybkie dania - zawsze w cenie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a mam, mam paczuszke czosnku niedźwiedziego wysuszonego, mam... I co mam z nim zrobić nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna opowiastka Siostro:)))
    Danie bardzo mi sie podoba, bo ja takie lubię- proste i szybkie i bardzo smaczne:))
    Czosnku niedźwiedziego jeszcze nie próbowałam, ale wszystko przede mną:))

    Buźka niedzielna:**

    OdpowiedzUsuń
  4. Ati--->...w cenie bezkompromisowego głodu ;)


    Mafi--->miśka pytaj, haha ;)))

    Siostra--->ja tylko tyle, co wrzucili do kluch, więc... też prawie się nie liczy

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubie czosneczek niedzwiedzi,juz sie na wiosne ciesze,ze bedzie swiezy :)
    Pyszne danko!!!
    Milej niedzieli Ci zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to mial niedzwiedz farta :) Danie w sam raz dla mnie, bo ja z grona tych leniwszych jestem. A czosnku chetnie sprobuje :)

    Widac, ze Oczko szkolone bo zdjecia coraz lepsze :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakby January chcial sie ze mna podzielic tym daniem, to nie odmowilabym, o nie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam makarony i mogłabym je jeść tonami:) Zaraz wyruszę na poszukiwanie Januarego;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosiu--->dziękuję, jak widać, lenistwo czasem bywa pochwalone ;)

    Majka--->a tak! szkolę sama siebie - radośnie i spontanicznie ;) Widać efekty - słodko! ;)

    Konsti--->to do niedźwiedzia z podaniem proszę ;)

    Nemi--->my się chyba nie znamy? ;) Witam na Paście :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To chyba jestem urodzonym leniwcem, bo działa na mnie ten makaron, oj działa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczko meczy nas czosnkiem niedzwiedzim, a tak naprawde to meczy mysl ze czosnku (lub takowego makaonu) pod reka brak. I co, jak juz ten ogrod zasieje, zasadze to czosnkiem tym tez, a tak!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastosuję czosnek niedźwiedzi na stan obniżonego nastroju. Może pomoże, a przynajmniej będzie milej i łatwiej wiosny oczekiwać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ożenić i pieprznąć, zapisane.

    Cudo. Pozdrawiam ciepło.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasia--->no wiesz... mnie to dzisiaj dokumentnie rozleniwił ten śnieg za oknem ;))

    Basia--->męczę i dręczę. Zła kobieta ze mnie! Zawsze to mówiłam, tylko nikt wierzyć nie chciał.

    Lo--->to jest bardzo dobrze podejście. Wyśmienite wręcz :)

    Monika--->tak właśnie. A potem zjeść ;)

    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj Ty tak nie mow, ja tego nie powiedzialam, w zyciu!

    Zlym kobietom bym flaszek po wodce nie zbierala :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze żadnej nie dostałam ;)P

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj sie czepisz, pisze ze zbiaram, a Poczta wiesz ze rychliwa nie jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze już, dobrze. Nie żołądkuj się, tylko do żołądka - kolejka u Jantośka czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. E tam zoladkuj od razu, toz to tylko troszke emocjonalnie bylo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. To chodź teraz emocje upłynnić, Janotś żurawinówkę stawia, haha ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. się uśmiałam z Januarego opowieści :-)

    pyszna ta Twoja prostota
    i talerz piękny

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczko, jak tylko dorwę taki czosnek to sobie zrobię z makaronem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Karotkowa--->o! i znowu mnie chwalisz ;)))

    Grażka--->tak dla jasności - ten niedźwiedź był już w kluchach, no wiesz...

    OdpowiedzUsuń
  24. Aaaaa, uwielbiam czosnek niedzwiedzi! Byle do maja i na lowy! Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  25. "Byle do maja"- hehe :)), jak to dziadek Antoni mawiał ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. proszę, mam nadzieje, że smakował :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Weź się :P
    Tyle ci napiszę dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Taki cwany ten misiek January? :D Też bym tak chciała. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Bierz przykład z miska, hyhy ;))))

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak