środa, 24 marca 2010

Z kurczakiem prawem na lewo

Przepis z dnia któregoś marca, roku obecnego
O przygotowaniu kurczaka według Guttosława.


Art. 1 Przepis reguluje sposób wykonania kurczaka w kuchni, tudzież rondlu na użytek własny i innych chętnych do jedzenia.

Art. 2 Użyte w przepisie określenia oznaczają:
1. Kurczak – pierś z kurczaka, świeża bądź rozmrożona, najlepiej gotowa do użycia natychmiast.
2. Pesto – to coś z bazylii i reszty; rozumiane dalej jako to ze słoiczka.
3. Grzyby – pieczarki.
4. Oliwa – podgrzana już w rondlu i gotowa na smażenie kurczaka.
5. Masło – element powodujący podsmażenie grzybów.
6. Spighe – makaron liście, zamieniony w stosunku do przepisu oryginalnego z kokard.

Art. 3 Aby wykonać danie należy na maśle podusić grzyby, a na oliwie usmażyć kurczaka uprzednio zamarynowanego przez jakiś czas w pesto. Następnie zaleca się połączyć kurczaka z grzybami, pokrojonym pomidorem i śmietaną, i jeszcze chwilę smażyć. W tak zwanym międzyczasie ugotować makaron. O ile przepis nie stanowi inaczej – doprawić do smaku, połączyć z makaronem i wyłożyć na talerz. W odstępie kilku chwil – zjeść.

Art. 4 Kto zje potrawę zimną ponosi odpowiedzialność przed sobą samym i swoim żołądkiem.

Art. 5 W uzasadnionych przypadkach, o ile inne przepisy nie stanowią inaczej, potrawę można odgrzać i zjeść później. Na postanowienie o odgrzaniu nie przysługuje zażalenie na smak.

Art. 6 Przepisy niniejszej ustawy wchodzą w życie z dniem publikacji.



29 komentarzy:

  1. Siostra, widzę, że uczysz się pilnie;))
    Piękne jedzonko. Mniam,mniam:)
    Makaroniku nie odmówię, a po takim makaroniku to pewnie i artykuły lepiej wchodzą:)
    Buziol:**

    OdpowiedzUsuń
  2. Hyhy, chciałoby się powiedzieć - pożeram ustawy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Ci dam kluchy, Ty mi tempeh ;)P

    OdpowiedzUsuń
  4. oj nie, tempehu nie oddam :PPPP jeszcze trochę będe musiała sobie podogadzać! o!

    OdpowiedzUsuń
  5. czasem tak trzeba w życiu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. och, te zdjęcia takie delikatne
    aż chce się chwycic za widelczyk i nadziac na niego kawałeczki

    OdpowiedzUsuń
  7. Przpis bardzo konkretny a jednocześnie pysznościowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tobie sie niegdy pomysly nie skoncza Oczkownico co? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Princi--->ja teraz sobie sknerusuję ;) Wczoraj na ten przykład odmówiłam sobie batonika, a później... załapałam się na badanie konsumenckie rożka lodowego i dostałam jeszcze tabliczkę czekolady, hehe. Mogłabym być codziennie taką sknerą ;)

    Karotkowa--->no dziękuję Ci bardzo :)

    Grażka--->od konkretów trzeba zacząć, co by konkret zjeść. Chyba lubię konkretność :) A wkurza mnie jej brak.

    Polcia--->staram się jak mogę ;))*


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zemfi to wczoraj ma mum powiedziała, że jestem sknęrą...jak rykłam, to się poprawiła: żem oszczędna...tylko szkoda, że to nieprawda, że to przeszłość, że pozwalam sobie za wiele, na za wiele...ale wiesz co? sprawia mi to radość i czuję się dużooo lepiej - wiem wiem to że czuję się lepiej to od tabletek, w koncu musiały zacząć działać ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak sprawia radość to dobrze. Ja mam właśnie ochotę na łosia, młode ziemniaczki z koperkiem i ciacho czekoladowe, albo nie! ---> na torta szwarcwaldzkiego! O! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. He he he, CUUUUUUUDNY wpis!

    Cudny! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hehe dobre, juz dwa lata nie mialam do czynienia z prawniczym belkotem - dzieki za przypomnienie, zeby nie wracac do zawodu jednak :)
    Poza tym mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Truskawka--->w piątek na rozmowie kwalif. powiedziałam, że widziałabym się w projektowaniu i opiniowaniu projektów aktów prawnych ;))

    Magdalena--->a ja lubię ten bełkot ;) chyba jestem masochistką ;))

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze, jeszcze!
    Wszystkie tak poproszę.

    fajne
    pozdrawiam ciepło
    M.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pyszne danie... bardzo łdny makaron, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ach! Dziękuję Wam, Dziewczęta! :))) Jestem kontenta :)

    OdpowiedzUsuń
  18. no chyba jestes masochistka, skoro lubisz ten belkot...ja nie lubiem, ja muszem :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przeczę. Czytają się gładko ;) Acz bywają ustawy nad którymi umieram - cywilny nie jestem w stanie przebrnąć - na razie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hehehe, no wiedzę, że te ustawy to Ci smakowicie służą :) Ja teraz poproszę jakiś makaronowy kodeks, wykroczeń na ten przykład :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomyślę nad tym, obawiam się tylko jednego - że może być niestrawny dla... niemasochistów ;))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Eeee, no ja po ostatnich bólach to na masochistkę się nadaję, ale tak po prawdzie to karne nigdy nie było mi szczególnie po drodze ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. e, cywilny ? dla mnie najgorsze podatkowe i celne, zwlaszcza po przystapieniu do UE i adaptowaniu belkotliwych tesktow dyrektyw coponiektorych :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I finanse publiczne, brrrr! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja UE lubiłam, nawet bardzo, na tyle, że do magisterki się przymierzałam z konkurencji i pewnie by wyszło, gdyby nie "kolankowe zmiany ustawowe" :DDD ale finanse publiczne to rzeczywiście bleeee :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cieszę się, że mam w tym sojuszniczkę :) Zaraz wzniesiemy za to toast. I za tamtego dobrego łosia :)) Foty wyszły - bajdełejem :))) Przybywam! ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak