czwartek, 8 kwietnia 2010

Co w puszczy piszczy?

Jakiś świst, jakiś szmer, szelest z oddali brzmi jak szum morza. Świergot i szczebiot – szczypie mnie strach. Idę ścieżyną – przed siebie. Traaaach! – ach! to tylko lament suchej gałązki. Wtem! Coś stuka – podnoszę głowę wysoko – tam dzięcioł z chęcią przed chwilą pień ciął. Lecz... dudni coś głośniej i głośniej, tudum, tudum, dum! Zbliża się do mnie ten hałas, ziemia drży! I nagle... cisza.... Staję: oko w oko – z żubrem ;)


Obiad z żubrem na polanie, czyli kluchy z tomatami, szpinakiem i żubrówką (przepis Kuchareczki)

kluchy
oliwa
zęby czosnkowe w plasterkach
suszone tomaty w paskach
szpinak
żubrówka
grana padano

Na rozgrzaną oliwę wrzuciłam dosłownie na chwilę zęby czosnkowe, a ledwo zaczęły pachnieć dorzuciłam im suszone pomidory. Za nimi pojawił się szpinak. Kuchareczka dawała u siebie mrożony, ja zdecydowałam się na świeży. Rozdrobniłam go dość niedbale. Za chwilę wlałam żubrówkę i trzymałam na gazie do lekkiego wyparowania. W tak zwanym międzyczasie ujędrniałam kluchy. Miały być trofie, ale rzeczone zostały w Orzechówce. Kiedy wyjeżdżałam, nie starczyło już dla nich miejsca w walizie. Ale skoro od Princess dostałam riccioli, wydały mi się idealnym zastępcą dla nieobecnych. Zatem: ujędrnione wymerdały się z zawartością rondla i na koniec dostały jeszcze wiórki grana padano.

W zasadzie kluchy były git. Zwłaszcza, że suszone się w to wmieszały. Zastanawiam się tylko, dlaczego szpinak zachował się dość niesmacznie. Może nie służy mu alkohol? Traci po nim humor, czy jak – że stał się... zgorzkniałym typem?

Aaaa! Na deser była szarlotka ---> żubrówka z jednodniowym sokiem jabłkowym i lodem.

72 komentarze:

  1. Haha, ale fajny przepis ! Kluchy z żubrówką, mniam.
    A i deserem bym nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mniam mniam jak to pysznie brzmi i jaki ładny makaron, prosto z Niemców ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzę koleżanka zapoznaje się z darami Podlasia.. Popieram i też sama bardzo lubię! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grażka--->ale szpinak to chyba jednak nie lubi się z żubrówką. Za to żubrówka z sokiem jest całkiem przyjazna ;)

    Princi--->z jakiejś paczki ;)))


    Hania--->trzeba popierać nasze, jak widać - jestem patriotką, haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się i niesamowicie intryguje ten dodatek żubrówki. Muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  6. NO coś Ty, z żubrówką? Ale fajne :) Ale ja bym ją wypiła z sokiem jabłkowym...

    OdpowiedzUsuń
  7. Lo--->ale uprzedzam, że może być gorzko, co by nie było, że nie przestrzegałam

    Truskawka--->z soczkiem też sobie zaserwowałam. Dobra taka... szarlotka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ha, totalne zaskoczenie, nigdy takich kluchów z żubrami nie jadłam. Koniecznie do wypróbowania Sis:))
    No,ale po tym to chyba kierowniczką nie jesteś?;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma autka, nie ma kierowniczki ;) Na razie bezkarnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaa, to wszystko jasne:)
    A te kluchy to się całkiem przyjemnie skręcają;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Si, si! Taja ich pokręcona natura ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra, dobra! Czekam na grzybki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś na pewno się pojawią, ale nie mam pomysła na razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze mam trochę czasu, nie umieram jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. hyhy;) Ty mnie tu nie szalej ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeca mówię, że na zegarek jeszcze nie spoglądam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wiem przeca Mała Sis, no ja myśle ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty teraz tak wieczorami grasujesz? ;))))

    OdpowiedzUsuń
  19. A bo w pracy nie mogę i jakoś tak późno siadłam. Zaraz uciekam spać.
    Dobrej nocy Mała Sis:***

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie noooo wiesz, nie wyganiam, tak zapytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. hihi;) Nie no wiem:),ale serio to już czas na mnie, bo nie wstanę o tej mojej 5:35 ;))

    Buziolki Mała Sis Kofana:**

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Też żubr to na polanę pewnie po te suszone tomaty wpadł. Szpinak to on pewnie jadł na jakiejś łączce, ale one to dla niego rarytas, więc Ci się a obiad wprosił :)

    ehhh, literówki ;P

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten żubr to chyba sobie... w palnik na palniku dał ;))))

    OdpowiedzUsuń
  25. Zemfi no nie z jakiejś, tylko ze smacznej ;)
    p.s. zabij mnie, wczoraj kupiłam sobie buty!

    OdpowiedzUsuń
  26. rajty? no z 15 par by wyszło ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. sie przypomnij w pon bo dzis juz nie dam rady :) musze sie spakowac nauczyc na 2 egzaminy i ubrać, a noc mialam bardzo ciężką ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja spałam dzisiaj jakieś...4 godziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. a ja 2 :) a noc była spędzona aktywnie :) szaleństwo do białego rana :)

    OdpowiedzUsuń
  30. lo rany bosskie. a czy czlowiek po tym chodzi pijany? gdyz flaszka pusta na zdjeciu...

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawartość flaszki w rondlu podczas gotowania znika po angielsku. Człowiek zachowuje po tym trzeźwość umysłu i nakarmiony żołądek.

    OdpowiedzUsuń
  32. Żubrówka, makaron i szarlotka - obiad marzenie:) Nie zostało go trochę? Tak tyci tyci? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czy mogę nie odpowiedzieć? ;) Bo nie chciałabym... rozczarować ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. świetny pomysł na makaron!

    OdpowiedzUsuń
  35. A tak! Też mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. no tak skromna jak zawsze ;P lepiej jakieś kluchy nowe tu wrzuć, bo jak ja wrzucę... ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. To się nie pstrykaj tylko wrzucaj ;)P

    OdpowiedzUsuń
  38. ale ja czekam na Ciebie ;P gentelmen jestem ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. No dobrze, już dobrze - dżentelmenico ;))P Coś skombinuję w rondlu wobec tego.

    OdpowiedzUsuń
  40. tylko szybko bom głodna i lekko zkacowana :P

    OdpowiedzUsuń
  41. Tak, tak... widziałam na literkach to balowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. wczoraj jak leżałam w łóżku to dzieciństwo mi się przypomniało, a dokładniej karuzela :P

    OdpowiedzUsuń
  43. Haha! Nie spadłaś... z łóżka? ;)P

    OdpowiedzUsuń
  44. nie, ale czułam że zaraz ze mnie coś wyjdzie ;) jakiś ptak typu paw ;P

    OdpowiedzUsuń
  45. Nie chwaliłaś się, że zakładasz ptaszarnię ;)

    OdpowiedzUsuń
  46. no widzisz jak schodzę na ptOki ;p

    OdpowiedzUsuń
  47. A! czyli wszystko oki? No to gra gitarra ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. A niech mnie, bire ten przepis bez pytania!
    Wiesz Oczku, wczoraj robilam kotlety wieprzewe w wodce marynowane, ta kropla alkoholu to jest to :-) Wiem co mowie :D

    OdpowiedzUsuń
  49. Pijane kotlety?! Dajesz Buruś!

    OdpowiedzUsuń
  50. Jak makaron moze, to co kotlety nie? A teraz mi uzmyslowilas, ze jak na 45dag dac lyzke wodki, to w rzeczy samej one pijane ponad norem byly :-) no jeszcze mialy dzem porzeczkowy do towarzystwa!

    OdpowiedzUsuń
  51. No to dobrze miały! Weź no sprzedaj przepis Kumom.

    OdpowiedzUsuń
  52. a sprzedam, zapodac Wam na Kumach? Ale zdjecia nadal ni ma ta potrawa.. a dobra, no pijana troche taka :-)

    OdpowiedzUsuń
  53. Dawaj, dawaj - zdjęcie może być, albo i nie ;) Tak czy siak, na przaśny stół pijane jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. To napisalam, az sie sama zasokczylam, ze nie zwlekalam, Ty to mnie potrafisz zmobilizowac :-))

    OdpowiedzUsuń
  55. Bo to płynnie poszło, jak rzeczona do maceracji kotletów :D

    OdpowiedzUsuń
  56. Z rzeczona ni ema wiekszych problemow, byleby dobrze schlodzona byla!

    OdpowiedzUsuń
  57. Sie wie! Orzeźwi kotlety, ha ha ;))

    OdpowiedzUsuń
  58. Sie ten tekst sprzeda "orzezwic kotlety" no ba!

    OdpowiedzUsuń
  59. No bo wiesz... skoro potem spłoną na patelni, to choć trochę orzeźwienia przed im się należy ;)

    OdpowiedzUsuń
  60. Slusznie prawisz, choc na Kumy po nagrode :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Ale co? pijane kotlety czy nagrodę? ;)P

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak