czwartek, 1 kwietnia 2010

Forsythia Vahl opowiada o sobie

Dali mi bardzo krótki czas antenowy, więc nie będę się rozwlekać - opowiem o sobie lapidarnie.

Twierdzą, że dobrze im się kojarzę. Kiedy się pojawiam - oni kneblują narzekania i znowu częściej się uśmiechają. Ściągają grube ubrania i rzucają je na pożarcie przepastnym szafom. Słyszą zewsząd świergot ptaków i zwracają się twarzą ku słońcu. Z piwnic i strychów wyciągają rowery, a w kuchni gotują się do świąt. Chyba mnie lubią. Czasem nawet zabierają mnie ze sobą do domu.

Och! Chętnie pogawędziłabym dłużej, ale właśnie mówią, że już czas na reklamy, no szkoda! Zatem - słonecznego dnia! :)

Wasza Forsythia Vahl


Forsycja - inspiratorka, czyli makaron kawowy z szafranowo – śmietanowym sosem.

kawowe kluchy
szafran
oliwa
czerwona cebula
śmietana 18%
sól, pieprznięty

Najpierw nastawiłam kluchy na ujędrnianie, w międzyczasie zalałam szafran łyżką wrzątku i gładko przeszłam do produkcji sosu. Na rozgrzanej oliwie spowodowałam omdlenie cebuliny, aż się zeszkliła, potem obdarowałam ją hojnie śmietaną, lekko podlałam wodą z gotowania kluch, a za chwilę uszczęśliwiłam szafranem. Popyrkało kilka mrugnięć oka, przysoliło, przypierzyło i gotowe. Bo to ekspresik taki.

46 komentarzy:

  1. Ekspresik, ale jaki pyszny! Mniami :))

    A muszę sie Wam dziewczęta pochwalić, że dostałam w prezencie (od szefowej powracającej z włoskich nart) makaron grzybkowy w kształcie i smaku grzybków właśnie :))
    Będę mysleć co z niego przygotować:)

    Uściski:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko, co z szafranem uwielbiam ! Pycha makaronik :)
    A ja czekam, aż moje forsycja rozkwitnie... lada dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kupiłam kiedyś szafran z myślą o curry, a część skończyła w cieście z dyni, i tyle miałam z nim zabawy, chyba wywietrzał się troszku już...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma jak to szybkie i smaczne dania :)

    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. Sis--->poka poka grzybki! :)

    Grażka--->ja z szafranem najbardziej lubię drożdżownicę. I jeszcze żurawinka do niej - mniam! :)

    Viri--->to choć kolor da - ładny, słoneczny :)

    Ewelka--->taaa, więcej czasu zjadłam na fotografowaniu, niż przy obiedzie ;)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  6. znowu..
    znowu te magiczne zdjęcia i słowa
    lubię

    OdpowiedzUsuń
  7. O! i znowu mnie chwalisz! Chyba się rozpłynę ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. I bardzo słusznie! ;) Ja też :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tez krotko
    jak smakuje makaron kawoawy?
    nie wiedzialam nawet, ze istnieje takie cus :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak... makaron aromatyzowany kawą ;) Dość delikatna nuta, acz przyjemnie gorzkawa :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdrowych , spokojnych i radosnych Świąt dla całej Pasty i Basty!

    OdpowiedzUsuń
  12. Makaron, kawa, szafran - słowa kluczowe!:) Aż mi ślinka cieknie:) Odkrywam tu nowe smaki:) Zdrowych, wesołych i rodzinnych Świąt życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o a ja jeszcze tego "kawowego" nie spróbowałam, muszę coś do niego wymyslić ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ati---> z poślizgiem, ale dziękujemy! :)))

    Nemi--->cieszę się na wieść o tych odkryciach :)))

    Princi--->wuaśnie, wuaśnie! Warz te kluchy ;) I se wypraszam: ostatecznie doszłam do tego, że on jest kawowy, a nie "kawowy" ;)PPP


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  15. serious? a jak do tego doszłaś? i z czym polecasz go wszamać? to kiedy wpadasz co? ja tu wciąż czekam i usycham z tęsknoty, myślisz, że tak łatwo mi tu bez ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  16. A czy ja piszę niepoważnie? ;)))))

    Spoksik, nawiedzę kurnik, jak mi w końcu kasiora zamiast topnieć, będzie się pomnażać ;)

    Tymczasem... pij dużo wody! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. kawy piję dużo, wody nie ten tegos :)
    ja to już nawet nie mam nadziei że mi kasa kiedyś będzie się pomnażać, przy tym tempie w jakim topnieje, z moja skromną pomocą of korse ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja szczerze liczę na to pomnażanie, bo teraz aż boję się sprawdzać konta ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja wczoraj sprawdziłam i się przeraziłam!
    mam kategoryczny zakaz chodzenia do sklepów, jedynie do spożywczych ale to też pod ścisłą kontrolą!

    OdpowiedzUsuń
  20. "witajcie karteczki zakupowe" ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. i karteczki są mi zakazane ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. A karteczki to nie "ścisła kontrola"? ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. jak dla mnie za mała, kobito ja wydałam na ciuchy w ostatnim tygodniu z 2 tysiaki! skąd ja je miałam to nie wiem (znaczy wiem i matka mnie zaje*** jak się dowie :)))- jestem skończona, ale to jej wina to po niej odziedziczyłam zdolność wydawania pieniędzy ), ale to jakieś szaleństwo było, na same rajstopy z 2 stówy poszły :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Ahaaa! ...nie mam więcej pytań ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. No więc dobrze: --->"ani mi się waż wydawać więcej pieniędzy!... przynajmniej w tym tygodniu" ;)

    Lepiej Ci? ;))

    OdpowiedzUsuń
  26. jaj se nie rób, toć w ten weekend do Poznania jadę, a tam... ;P

    OdpowiedzUsuń
  27. A tam... niech Cię Grażka w kostkę kopnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. w kostkę, oby nie w pupcię, do niej ma prawo tylko mój doktorek, jak ostatnio wspólnie stwierdziliśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Sliczne zdjęcia! MInimalizm i plama koloru, to lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Noooo! Po Twoich foto-komplementach rosnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. nie urośnij tylko za bardzo bo szafę będziesz musiała wymienić ;P

    OdpowiedzUsuń
  32. Haha! Nie będę musiała - z prostej przyczyny - nie dysponuję szafą ;)PP

    OdpowiedzUsuń
  33. oj chodziło mi o twe ciuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Gdyby to było takie proste, to znałabym pojęcie "dieta" ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Droga Forsycjo? :-)
    Ze tez ja tego przepisu jeszcze nie widzialam, swietny, kolory obledne, zdjecia cudne, ach, ach bo wiecej sie nie wymysli!

    OdpowiedzUsuń
  36. A co mi tam! Zachwycaj się dalej, możesz nawet nic nie mówić ;)P

    OdpowiedzUsuń
  37. A tam, czasem powiem, przecie raz na jakis czas nie zaszkodzi :-))

    OdpowiedzUsuń
  38. Ależ! Pewnie, że nie ;) Będę rosnąć, haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ty i bez tego rośniesz ;P

    OdpowiedzUsuń
  40. Serio, serio? A mi się wciąż wydaje, że mam ledwo 1,50 cm w kapeluszu ;)

    OdpowiedzUsuń
  41. Jeszcze trochę i odlecę ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak