poniedziałek, 3 maja 2010

Leniwiec Pospolity - dość nieścisła charakterystyka słownikowa

Jak podaje definicja Słownika Wyrazów Całkiem Normalnych (stronica 278, kolumna druga - lewa, hasło 15, linijka 4-15 licząc od lewej góry do prawego dołu) „Leniwiec” jest dość pospolitym zjawiskiem występującym w przyrodzie, głównie w sferze homo sapiens. Czas trwania stanu chorobowego jest dość specyficzny i zależny od kwestii osobniczych. Rozciąga się zatem na krótsze bądź dłuższe okresy, z przerwami lub i bez. Symptomy, jakie można wyróżnić, to głównie zniechęcenie do codziennych czynności, przesyt jednymi i przerzucenie uwagi na inne zjawiska, dotąd nie będące obiektem zainteresowania. Czasem może to przerodzić się w zanik łaknienia i zmniejszoną częstotliwość gotowania. Ale jak podają naukowcy, stan taki bywa niekoniecznie stały. Zachodnie laboratoria już pracują nad udoskonaleniem preparatu mającym na celu zwalczanie tego dość dziwnego i specyficznego stanu. W aptekach niebawem pojawi się rozpylacz apetytu. Tymczasem zalecane jest oglądanie food – blogów.



Szybka pasta "na leniwca"

penne tri colore
kurczęcy cyc
przyprawa do kurczaka
wędzona papryczka z Esplette
pieprznięty
sól
oliwa
tomaty truskawkowe
dziane papryką oliwencje (zielone – rzecz jasna)

Wstępem może być nastawienie wody, która ostatecznie ujędrni kluchy. W kolejnym etapie należałoby pokroić kurczęcy cyc w małe paski, skropić porządnie oliwą, dorzucić przyprawy, posolić i wszystko razem wymieszać. Potem wrzucić na rozgrzaną patelnię. Ujędrnione kluchy wypadałoby lekko skropić dziewicą, wymieszać z gotowym już kurczakiem, tomatami i dzianymi oraz obsypać płatkami parmezanu. Na koniec zaleca się zjeść.

36 komentarzy:

  1. zrobię, bo pysznie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. leniwiec pospolitus i mnie ostatnio dopadł, niech już na to wymyslą jakiś specyfik ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. to prawdopodobnie definicja mnie samej

    a ta zawartośc talerzyka.. oliwencje moje ulubione. i te kolory,ach

    OdpowiedzUsuń
  4. o rany Dziewczyny, przeca wiosna jest, do życia trza się brać, a nie leniwcować pospolitusować się xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Foty ,że palce lizać! Takie jedzonko to ja baaaardzo lubię:)
    Oliwki, papryczki, pomidory i oczywiście penne, o tak, lecę do Cię na pyszności:)

    Buziol:**

    OdpowiedzUsuń
  6. Zimą mnie leniwiec ogarnia, bo ciemno, wiosną, bo jestem zmęczona po zimie, latem, bo jest tak błogo i ciepło, jesienią, bo już się boję nadchodzącej zimy. Wyszłam na leniwca totalnego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha, i mnie się ten leniwiec udziela, ale gotować muszę...
    I jakoś to gotowanie mi leniwca pomaga odganiać...
    Pasta na leniwo bardzo smakowita :)

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie kluchy wcinam i się pakuję na wielką wyprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kurczecy cyc... hahahaha... :-)
    takie spontaniczne pasty sa najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  10. "Ale jak podają naukowcy, stan taki bywa niekoniecznie stały." oj niech badaja, ale czasem to Oczku potrzebny leniwiec, by polezec na kanapie, by zjesc tylko kanapke z pomidorem, by zerknac od niby niechcenia na nowy przepis Oczka :-) i sie rozmarzyc nad penne...
    Buziak!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak pieprznięty jest w tej "leniwcówce pomidorowej" to ja się pisze na to. A ostatnio kolorowy pieprznięty mnie dopadł i dosypuję do wszystkiego jak leci. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Paula--->i niech Ci na zdrowie idzie :)

    Princi--->a mi z nim dobrze :)

    Karotkowa--->zatem witaj w klubie! Cóż więcej... ;)

    Króliczku--->kiedy my czerpiemy właśnie pełną garścią, tylko... inaczej ;)

    Sis--->no to cho! Ino szybko ;)

    Lo--->ha ha ha! Wypisz wymaluj - ze mną czasem bywa podobnie ;)

    Grażka---> a ja nie muszę, a przynajmniej skutecznie się do tego przekonuję, więc tym samym lenię się dalej. A nie! Przepraszam! Zmieniam obiekt zainteresowań ;)

    Princi--->a ja tomaty mam ;) I płatki też. No ale to już wiesz, żaden nius wobec tego ;)

    Wianuszku--->że się wyrażam niby? ;) Brzydal ze mnie ;)

    Buruś--->rozmarzyłaś się nad penne? Ja się rozmarzam, jak patrzę w oczy ;)

    Bareja--->pieprzysz! ;) Serio, że kolorowo? ;)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz, chyba bardziej rozmarzylam sie lenistwem Oczku :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak... w sumie... lenistwo rozmarza też ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem tak ale nie przez ostatnie 3 miechy :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Och Polonio! Nie bądź aż taka drobiazgowa ;)))P

    OdpowiedzUsuń
  17. nie mogę jeść czytając niektóre Twoje przepisy, bo zaplułabym się ze śmiechu. Uwielbiam tą lekkość dowcipu z jaką piszesz :] Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Olu--->apeluję! Najpierw zjedz, zanim zaczniesz czytać. No przecież nie będziemy Cię brać głodem ;)

    Princi--->a to już problem Twojego lenia ;)P Mój czuje się nad wyraz dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja nie lubię się lenić, lubię działać :) choćby na kanapie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewnie wiesz, że zrozumiałam to dwuznacznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. ;) tiaaa i jeszcze dodaj, że zrobiłaś to z rozmysłem, maupo ;)P

    OdpowiedzUsuń
  22. no z rozmysłem bo o tym pomyślałam :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Princi--->tiaaaaaa ;)

    Truskawa--->pierwsze z prawej, czy pierwsze z lewej? ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. zemfiroczka:: no kup pieprz kolorowy. moze byc taki w mlynku jednarozowym za 6 zl. zobaczysz sama jaki czad ten pieprzniety jest. pieprzniety i aromatyczny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Aaaależ Barejo, ja też już zdrowo pieprzyłam na kolorowo. Patrzaj, że no na Kosę, o voila! --->

    http://kosawtalerzu.blogspot.com/2010/03/6-przypyw-odpyw.html

    Stąd też wiem, że czad ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja tez pieprzyłam :))) no może nie na kolorowo... ;p

    OdpowiedzUsuń
  27. No coś Ty?! Eeee, pieprzysz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. no serio! dawno temu ale jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. No to polecam się znowu zaopatrzyć w pieprz, dodaje smaku ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Oooo, dla mnie mozesz nawet kurczaka pominac. Wyglada pyyysznie!

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak