sobota, 19 czerwca 2010

Zajadam się sobą*

Jeszcze nie wpadłam w dokumentny samozachwyt, w związku z tym nie mogę (ku własnemu ubolewaniu ;)) napisać, że smaczny kąsek ze mnie. Nawet gdybym mogła, to wolałabym per: "słodka babeczka", bo lubię słodycze ;) Zatem nie zajadam się w uwielbieniu sobą jako sobą - okiem. Natomiast obiektem mojej konsumpcji padły gryczane kluchy – tym razem ala oriental. Przepis – z modyfikacjami sponsoruje opakowanie, w którym skrywały się grzyby mun.


Zajadam się sobą, czyli zorientowanie na makaron.

soba
dziewica
kurczęcy cyc
grzyby mun
cebulina
superancki
sos sojowy
szczypiorek
czarny sezam
sól, pieprznięty kolorowy

Najsampierw zajęłam się grzybami. W sensie zalałam je wrzątkiem, przykryłam i zapomniałam. Potem wzięłam się za piersi – nie, nie! – nie swoje, a kurczęce. Pokroiłam w małe paski, oblepiłam w dziewicy, przysoliłam i pieprznęłam kolorowo. Potem wrzuciłam na patelnię i smażyłam. Z radością stwierdzam, że tak smażyć lubię. Wrzucam, potem przemieszam, a reszta robi się sama. Fajnie! W tak zwanym międzyczasie wyłowiłam mun z wrzątku i rozdrobniłam nożem. Następnie pozwoliłam omdleć cebulinie na dziewicy, dorzuciłam jej grzyby, zalałam ciut superanckim, dodałam sojowego i usmażone mięso. Przysoliłam, pieprznęłam i dusiłam jeszcze chwilę, przerzucając machinalnie większą uwagę na ujędrnianie soby w ukropie. Wszystko razem ożeniłam na talerzu i obsypałam duetem szczypior – sezam. Na koniec zjadłam – rzecz jasna.


* by wegetarianka :) zapamiętałam z komentarza i nie zawahałam się użyć ;)

35 komentarzy:

  1. Wszystko rozumiem ale co to jest ten "superancki"?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. no - rosół. ale z jajem! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. grzyby! o nie! fuj fuj xD
    ale zdjęcie ładne, takie czyste, mi jeszcze takie nie chcą wychodzić, mimo że nowe Szklane Oko mam... muszem jeszcze poczytać, może mam jakaś funkcję złą ustawioną, hm, hm... albo ręka mi się trzęsie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. No, słodka Babeczko, nieźle Ci ta soba wyszła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie no pyszności, a słodycze to też lubię, ale tylko niektóre ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O i znowu ta pyszna soba. Wszystkie z nim przepisy biore w ciemno.
    A tego superanckiego tez sie nie domyslilam:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podoba mi się ta soba coraz bardziej, a w takim towarzystwie musi być pyszna:)
    Kurczęcy cyc hyhy ;))

    Ściskam Sis Makaronowa i Słodka :*

    OdpowiedzUsuń
  8. O o o! TO jest to! POdoba mi się i już.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  9. te Twoje słówka.. :-) i smaczki. lubię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie bym się taką sobą pozajadała.
    Szczególnie, że kupiłam jakiś czas temu i bladego pojęcia nie mam, cóż począć, gdyż z moich domowników, o zgrozo!, żadne makaroniarze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojoj, wygląda to pysznie i w dodatku z grzybami - czyli na pewno przy najbliższej okazji sobie nie odmówię tego dania :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bareja--->koleżanka Kaszu (kłaniam się ;)) niżej doskonale wyjaśniła, nawet nie wiem, co dodać więcej ;)

    Viri, Króliczku--->albo statywik, albo mniej nerwów ;) Na sekcji chyba trząść się nie powinny co? ;)

    Grażka--->o dzięki, Pani!

    Princi--->taaa wiem, pralinki i inne ciacha ;P

    Thiesso--->o witam! z tego, co kojarzę, to by bardziej zupna, tym większa ma radość ;) Superancki to bulion zwany czasem rosołem ;)

    Sis--->ja sobę też lubię, bardzo :)

    Truskawka--->no to pysznie! :)))

    Karotkowa--->a dziękuję, to miłe :)

    Zajton--->a ja tam bym się domownikami nie przejmowała, tylko ujędrniła michę kluch tylko dla siebie ;)

    Ola--->robi się piorunem, polecam :)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  13. Herbatniczki na ten przykład ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. to czytaj ze zrozumieniem ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. dodam: wszędzie, znów coś przegapiasz w tym samym miejscu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojjj tam! I tak gadamy o cukierni, więc co za różnica, czy to herbatnik czy pralinka. Jeden pies! ups, znaczy się... jedno ciacho ;)p

    OdpowiedzUsuń
  17. Wczoraj oglądałam bajkę o zupie, a nie o słodyczach ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. za zupami nie przepadam, zresztą ochota na słodycze tez mi powoli przechodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To teraz sama se przeczytaj, mądralo! ;)PPPP

    OdpowiedzUsuń
  20. se przeczytałam i odpisałam mądralo ;P luknij w górę komentów :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Idem, idem ;) Bom se nie zasubskrybowała.

    OdpowiedzUsuń
  22. A to jest bardzo proste do wytłumaczenia: normalnie dasie ;P

    OdpowiedzUsuń
  23. A Ty czasem nie chcesz się wybrać na jakiś spacer czy inną herbatkę, hę? Sterczysz przed tym kompem, że nie nadążam odpowiadać ;PPP

    OdpowiedzUsuń
  24. wiesz jakie jest przedostatnie stadium choroby zawodowej informatyka: śmianie się do komputera, nie jestem informatykiem, a i to cholerstwo musiało się do mnie przypałętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. iść spać do łóżka z laptopem zamiast z żoną/dziewczyną :)

    OdpowiedzUsuń
  26. o statywie to Polka też mi wspominała, i mam taki mały ale w domu, więc muszę poczekać jeszcze te kilka dni i może będzie lepiej :]
    a ręce to mi się rzadko trzęsą - tak tylko napisałam xD w Anatomiku tylko na pierwszych zajęciach miałam trzęsawkę (;

    OdpowiedzUsuń
  27. Princi--->ahaaaa

    Króliczku--->farciara, ma statyw! Ja wciąż marzę o rzeczonym.

    OdpowiedzUsuń
  28. Co przejeżdżam w dół tej strony, to zawsze zatrzymuję się na tym zdjęciu. Dziwne? Nie xD Wygląda zachęcająco ^^

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak