wtorek, 15 czerwca 2010

Życie seksualne komarów

Ugięłam się pod naporem życzeń na temat edukacji seksualnej. Niechcący sponsporkami notki są Pinos i Konsti, gdyż to one domagały się wiadomości z życia godowego komarów, wyrażając tym samym ubolewanie, iż piszę o bulgotach i piwnych oczach, a komary zrzuciłam na dalszy plan. Więc oto się rehabilituję.

Komary, Moi Drodzy, nie boję się tego napisać – to lekkoduchy. Skaczą sobie z kwiatka na kwiatek, i żeby tego było mało - spijają nektar. Ale nie czarujmy się – są oziębli. Nie pulsuje w nich gorąca, żywiołowa krew. Nie mogliby być Kubańczykami w salonie masażu ;) To nie oni, jak się mylnie sądzi, odżywiają się krwią. To komarzyce odnajdując w sobie wampirzy zew, niczym rasowe uwodzicielki, przyssawają się do człowieka i czerpią, czerpią, czerpią... ;) Oczywiście w tym przypadku, stereotyp żądnej płci pięknej niestety wygrywa. Achhh!, cóż począć...

Na ciekawostkę natknęłam się w „Walce Płci” Johna Sparksa (s.104). Cytuję: „Komar Aedes aegypti jest jednym z najbardziej znanych komarów świata, ponieważ jego samice roznoszą wirusa odpowiedzialnego za żółtą febrę w Afryce i Ameryce. Choć skutki jego działalności mogą być tragiczne, trudno nie przyznać, że jego życie płciowe jest fascynujące. Kiedy samica Aedes zostaje zaplemniona, jej pociąg do samców natychmiast zanika. Tę nagłą zmianę nastroju zawdzięcza swemu partnerowi, którego nasienie zawiera hormon szybko wchłaniany przez ściany jej pochwy do układu nerwowego. Hormon ten powstrzymuje jej pęd rozmnażania i jest bardzo silnym środkiem uspokajającym: próbka pobrana z jednego samca może doprowadzić ponad 60 samic do kompletnej oziębłości płciowej.”

Hmmm, oziębłe komary... oziębiają komarzyce. Jak widać, wpływ patriarchatu nawet u nich zaistniał ;)


***



„Kiedy pojawiły się wieczorne roje komarów, Mikael i Lisbeth sprzątnęli nakrycia z ogrodowego stołu i przenieśli się do kuchni.”*



A w kuchni? Nie było ani komarów, ani nic... specjalnie wyszukanego do jedzenia. Tylko kluchy z truskawkami, imbirem i kolorowym pieprzem. Truskawki podziabałam z cukrem i wybełtałam ze śmietaną, doprawiając świeżo startym imbirem. Wymiąchałam z ujędrnionymi kwiatami i pieprznęłam kolorowo z młynka.


* Stieg Larsson – „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”, s.416

28 komentarzy:

  1. Wlasnie uswiadomilas mi, ze jeszcze w tym sezonie nie jdalam makaronu z truskawkami. Do nadrobienia. A zycie seksualne komarow szalenie ciekawe. ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetny makaron! :) Komary - zmora tegorocznego 'lata' ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty, a ja zaprosilam chętnych do zabawy z afrodyzjakami. Jakbyś sie miała nie przyłączyc z tymi komarami, to się obrażę. :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, dobrze, że mi przypomniałaś, bo nie jadłam w tym roku makaronu z truskawkami!
    Dzięki za wykład o komarach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, akurat taki makaron kojarzy mi się głównie z koloniami (z komarami w tle :). Jakoś tak jednak niekoniecznie to połączenie...
    A, a'propos cytatu, pamiętam, co oni wtedy jedli - kotlety jagnięce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. czy wy wszyscy musicie o jednym?! ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, to jest mysl, gdy komary atakuja najlepiej ukryc sie w kuchni :D Ten makaraon to zrobie Oczku zaraz po zupie jagodowej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Komary komarami, ale jakiż makaron widzę pyszny,a na dodatek z cytatem z Millenium! No Siostra widzę,ze Cię wciągneło!:))
    A ja czytam Księżniczkę z Lodu Camilli Lackberg czy jakoś tak, też dobre, też szwedzkie i też 3 części;))

    Buźka Sis:*

    OdpowiedzUsuń
  9. komary to mój wróg nr 1 ;P a makaron barrrdzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Będę o tym wszystkim pamiętać, gdy przyśsie się do mnie krwiożercza komarzyca. Śliczny makaron.

    OdpowiedzUsuń
  11. Taaak, życie seksualne komarów jest naprawdę fascynujące. I wiem już jedno - przy Waszych postach absolutnie NIE MOŻNA pić czegokolwiek, gdyż grozi to uszkodzeniem okomputerowienia. Absolutnie.

    Kluchy mają uroczy kształt. I bezwątpiennie świetny smak. Wszak truskawki w większości połączeń smakują... bosko.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem jakby w niedoczasie ;)

    Karola--->ratowałam dobry smak truskawek, stąd ten makaron. Tak zwyczajnie nie były zbyt zachwycające.

    Mania--->racja, racja! Mają raj.

    Krokodillo--->no żesz w mordeczkę, aż głupio odmówić ;))

    Grażka--->polecam się przyszłościowo ;)

    Ptasia--->jak już byłam pod koniec książki wpadłam na jakże genialny plan, że mogłam przecież powypisywać, co też oni tam w trakcie tych hektolitrów kawy jedli, no ale... było już za późno. A szkoda, bo fajny szwedzki stół by wyszedł ;)

    Princi--->no tak! cały czas tylko makaron i makaron. Pasta przeca, nie? ;P

    Buru--->Jagódka po borówkach zje truskawki. Bardzo pysznie ;)))

    Sis--->a tak! czekam teraz grzecznie na kolejne tomy :)

    Paula--->a gdyby nie było komarów, to nie byłoby na co narzekać ;)

    Lo--->zatem jak mniemam, czujesz się wyedukowana ;)

    Zajton--->a bo Ty tak sama pijesz. Mogłabyś się przysiąść ;))


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  13. jo, tylko w jakim kształcie? ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. 'Tylko' kluchy, ale za to jakie! Czy to nie jest przypadkiem Edelweiss? Slodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Betsi, aż specjalnie sprawdziłam i tak! dokładnie - petits endelweiss :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No, bo to praktycznie nasz narodowy kwiatek ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Nasz - mam na mysli tutejszy ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiem, wiem! ;) Opakowanie było z białym krzyżykiem ;)
    A co to oznacza? Szarotkę?

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana, Ty sie mnie o polskie nazwy nie pytaj, ja najlepiej znam te francuskie ;))

    Sprawdzilam na wikipedii - to wlasnie szarotka alpejska :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak sobie patrze na resztki ktore zostaly z kobialki truskawek i dochodze do wniosku, ze jednak zrobie tem makaron przed zupa jagodowa :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha! Rób póki sezon, bo se w brodę pluć będziesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  22. Se dzisiaj zrobilam knedle, a na jutro kupilam makaron, wiec uz sie nie wywine :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja mam chętkę na jagódkowy koktajlik, Moja Boróweczko ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak