czwartek, 1 lipca 2010

Lunchbox zorientowany - ekspresowo.

Kontynuując biuściasty wątek błyskotliwie wpadła mi do głowy myśl, aby rzeczonego cyca zrobić trochę jak łosia, pomijając jednakowoż piekło. Wszystko dlatego, że upał wcale nie zachęca do jego rozpalania – piekła w sensie, nie łosia. Tym samym wzięłam się do roboty i wyszła z tego kolejna sztampa, a lunchbox przestał być pustelnikiem.


Sztampa ryżowa z lekka zorientowana, czyli lunchbox z cycem sojowym.

cyc kurczęcy
sos sojowy
dziewica
pieprznięty kolorowy
szparagówka
ryżowe fusilli

Krok pierwszy: cyca trzeba pokroić w paski, oblać sojowym i odstawić w marynacie do chłodnicy na pi razy oko 2 godziny. Następnie oblepić dziewicą i pieprznąć z młynka kolorowo. Rzucić na patelnię.

Krok drugi: ugotować szparagówkę i ujędrnić ryżowe kluchy.

Krok trzeci: wszystko razem wymerdać, zapakować do pudełka i zjeść w pracy – w porze odpowiedniej.

28 komentarzy:

  1. ja to bym mogła z tobą chodzić do pracy i podkradać ci co nieco ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się obawiam, ze dla mnie ta odpowiednia pora mogłaby być zaraz po zjawieniu się w pracy :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga ma rację, nie zazdroszczą Ci w pracy tych lanczyków ?

    OdpowiedzUsuń
  4. mi zazdrościli jak do swej ex-job robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja bym się ograniczył do podkradania, bo jak człowiek pójdzie do pracy to jeszcze jaką robotę wynajdą. Fajna cyca.

    OdpowiedzUsuń
  6. oj gdyby ktoś mi robił takie jedzonko do pracy ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. pyszności!
    pewnie szybko pudełeczko staje się pustelnikiem..;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż za apetyczny pracowy obiadek! :)
    A ja sobie łosia ostatnio noszę, z jajkiem i koperkiem, mniam, uwielbiam!:))

    Buziol moja Zajęta Sis:**

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Twoje nazwy i określenia. Kolejny raz nieźle się uśmiałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym tam takiego ze sobą nie zabrała bo jeszcze by ktoś przejawił chęć i trzeba by się podzielić :P

    OdpowiedzUsuń
  11. To jak tak idziesz pięknie w piękne nazwy to proponuje zamiast sos sojowy - sojopata, sojpustnik albo sojbrester. pozdrawiam
    p.s. sztampa w lanczboksie - znakomita.

    OdpowiedzUsuń
  12. O i to dobre!
    Fajne bardzo :D a żarełko pierwsza klasa.

    pozdrawiam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Princi--->mogłabym się dzielić, czemu nie ;) No to cho! ;)))

    Kasieńka--->u mnie bywa po jakiś 2 godzinach ;)

    Grażka--->koleżanka czasem zagląda ;)

    Tosku--->no rzeczywiście z tą pracą do głupia sprawa, do roboty zaganiają, lenić się nie zawsze można ;)))

    Ati--->trzy mrugnięcia okiem i włala! ;)

    Karotkowa--->czasem za szybko, a do 16-ej potem taaaaak daaaaaleko ;)

    Sisi--->ja łosia miałam jak widziałaś dzisiaj w lanczboksie

    Lo--->bardzo dobrze! grunt to uśmiech :)

    Arven--->to się chwalić nie trzeba, to i sępy nie zlecą ;)

    Bareja--->sojopata pasi mi najbardziej, ale myślę nad czym innym jeszcze. Jak wpadnie mi jakaś głupota do głowy, to zapodam ;)

    Moni--->coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lanczbiks jest zdecydowanie lepszy niż kanapki, czy inna słodka buła :)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  14. Widziałam dziś Twój lanczbox, pysznie wyglądał! :)) Możesz mi takie foty słać codziennie:))
    Dobrej nocy:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oczko teraz nie no cho, bo w Twoje rodzinne strony zmierzam zaraz :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Oczku, myslalam ze sie posi..., no usmialam sie dobrze :-) Wiesz co, przeczytalam "cyc sojowy" i zaczelam sie zastanawiac gdzie soja ma cyc!

    Niech blog bedzie z Toba!

    OdpowiedzUsuń
  17. This is the tastiest looking blog I have ever seen!

    OdpowiedzUsuń
  18. Sisi--->dobra! będę Cię karmić...mms-ami ;)

    Princi--->wiem ja Ci :)

    Anula--->to dobrze! ja też ;)

    Basia--->no wiesz... z soją nigdy nic nie wiadomo, skoro nawet udaje schabowego, haha ;)

    The Photophile--->Thx! I am very pleased to invite you again:)

    OdpowiedzUsuń
  19. I wiesz Oko, ze to pomyslalam, ze znow soja cos udaje :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. No sama widzisz, że ta soja to jakiś dziwny typ ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. no jednak nie ruszyłam tak zaraz, bo kierowcy nie mogłam dobudzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słabo się starałaś widocznie ;P

    OdpowiedzUsuń
  23. tutaj starania na nic się nie zdają ;) nawet gwałt by nie dobudził, ewentualnie wywołał pomrukiwanie z przyjemnych doznań ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oporna materia, znaczy się ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. od 22 do 7 rano oporna jak diabli, choć i tak już sukcesy odnoszę, raz nawet do 2 w nocy, choć na drugi dzień odespane z nawiązką zostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale bez szczegółów proszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. kochana tego opisać się nie da, nawet jakbym się mocno postarała :)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak