wtorek, 3 sierpnia 2010

Z każdej strony

Zabieram się do napisania tego posta już od kilku dni.
Planowałam wrzucić nowy przepis w piątek. Jednak w piątek wieczorem przełożyłam to zadanie na sobotę. W sobotę z kolei tak wciągnęła mnie książka, że nie makaron był mi w głowie.
W niedzielę z kolei znalazłam tysiąc innych zajęć, między innymi robienie z mieszkania pobojowiska i walka ze zboczonymi gołębiami na moim balkonie.
A od poniedziałku istne szaleństwo. Wszyscy nagle coś ode mnie chcą, dzwonią, piszą, walą do drzwi. Żeby się wyrobić ze wszystkim robię kilka rzeczy jednocześnie, a jakby jeszcze tego było mało z kilku stron rozmowy mnie atakują. Nie ma to jak Polak w pracy, albo na gg albo na skype, a jak ma „controlling” to przecież na gmailu jest chat ;)
Ale ja znowu nie na temat. Dziś mnie Oczko przypilnowało i zagroziło, że jak nie ja to ona! Postanowiłam walczyć o swoje i oto tak nieśmiało prezentuję Makaron sojowy z tofu i fasolką szparagową :)

Smacznego!



Makaron sojowy z tofu i fasolką szparagową
1 porcja
75 g makaronu sojowego (lub ryżowego)
50 g twardego tofu
garść oczyszczonej, zielonej fasolki szparagowej
ząbek czosnku
1-cm kawałek imbiru
łyżka sosu sojowego
łyżeczka oleju sezamowego
łyżeczka posiekanego szczypiorku
łyżeczka posiekanych orzeszków arachidowych
odrobina oliwy

marynata do tofu
łyżka sosu sojowego
łyżeczka octu ryżowego
łyżeczka oleju sezamowego

Wymieszać składniki marynaty, dodać tofu i odstawić na min. 30 min.
Makaron zalać wrzątkiem i gotować ok. 5-7 minut, odcedzić i odłożyć na bok.
Fasolkę ugotować na parze.
Na kapce oliwy zrumień posiekany czosnek i imbir, gdy się zrumienią odstaw na bok. Na patelnię wrzuć tofu, a gdy się delikatnie zrumieni dodaj fasolkę, makaron, czosnek i imbir. Podlej sosem sojowym i olejem sezamowy, wymieszaj i jeszcze chwilę podgrzewaj na małym ogniu.
Przełóż do miseczki, posyp orzechami i szczypiorkiem.

32 komentarze:

  1. a ja dzisiaj tofu zjadłam, tra la la la la, dobre to to jest (:

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jadłam dziś makaron sojowy. Z kurczakiem co prawda, ale był pycha...

    OdpowiedzUsuń
  3. Viri no nie?
    Gin z kurczakiem też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. E tam zagroziłam, napomknęłam ino słówkiem, bo mnie Lanczboksik szturchnął ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bynajmniej!

    Pees. Szepnij coś więcej o tych zboczeńcach.

    OdpowiedzUsuń
  6. ten makaron mogłabym jeść kilka razy w tygodniu :) pycha!

    OdpowiedzUsuń
  7. w kwiatkach się bzykają :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Przezroczysty makaron;)))
    Nie jadłam jeszcze takiego.
    A co z tymi gołębiami? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. no toć piszę że się tegują w moich kwiatach! nie dość że jakieś chwasty wyrosły to jeszcze te gołębie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hyhy ;) No to małe będą ... jajeczka znaczy;) Do obiadu akurat ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja cię proszę, najpierw mi kupkują a teraz to!

    OdpowiedzUsuń
  12. Princi, no ja Cię proszę, nie przy jedzeniu... ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hi hi, jadłam dziś coś podobnego :) BUzia!

    OdpowiedzUsuń
  14. pysznosci :) bardzo lubimy ten makaron,zarowno na cieplo,jak i na zimno w salatkach :)
    Pozdrawiam po 2 miesiecznej przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zefi nie czepiaj się

    Aniu a co?
    Gosiu witaj :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szklanego dawno nie robilam, wlasciwie nie wiem dlaczego. Musze to naprawic.
    A golebie to zaraza. U mnie swego czasu zdazyly zlozyc jajka, pomimo, ze pilnowalismy i przeganialismy. Malzonek musial zostac morderca i unicestwic je zanim sie cos wylegnie przerazony opowiesciami kolegow z pracy, ktorzy sie zlitowali nad biednymi jajeczkami i potem mieli...

    OdpowiedzUsuń
  17. a zrób zrób i pochwal się
    a co do gołębi to one się w ogóle nie boją, nie raz już pacnęłam nie jednego łapką

    OdpowiedzUsuń
  18. Makaronik pierwsza klasa !
    Ja tez za wpis się zabieram kilka dni...
    A co Hirek na gołębie?

    OdpowiedzUsuń
  19. i w dodatku z moimi ukochanymi orzeszkami <3

    OdpowiedzUsuń
  20. A Hirek ma je w tym no w kuprze ;)

    Małgo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. he, he u mnie tez byla niemoc ostatnio, az mnie rozne osoby zaczely szturchac.
    a makaron fajny! lubie takie.

    OdpowiedzUsuń
  22. mnie tez, a największego kopa dał mi GA i wzięłam się za siebie ostro :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja też nie jadłam takiego makaronu i już żałuję bo wygląda kapitalnie !

    OdpowiedzUsuń
  24. Danko super. A golebie...no coz. Niech sie poteguja troche. W koncu golab tez czlowiek :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Ivon spróbuj, to fajna odmiana :)

    Majko ale czemu w moich kwiatach?

    OdpowiedzUsuń
  26. Moze tak odurzone zapachem sa, ze tylko o jednym mysla? Te kwiaty musza byc niezlym afrodyzjakiem :) Dobrze by bylo tez sobie troche powachac :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Hirek nie dba o swoje terytorium, czy gołebiowe towarzystwo mu odpowiada?? :>

    OdpowiedzUsuń
  28. Majko może i ja powinnam je powąchać ;)

    Olu a nie wiem zapytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteś pewna, że potrzebne Ci wąchanie? ;P

    OdpowiedzUsuń
  30. mi może nie, ale niektórym tak
    Herbatnik to mi raczej zaproponowałby kopniaka w dupe :P

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak