sobota, 25 września 2010

McKlusky w kolorze

Halo, halo! Jest tu ktoś? Princi narobiła rabanu, że tu głodówka niby, a ja same kluchy widzę ;P
Usiadłam dzisiaj na słońcu w ogródku i przesadzałam zioła. Brazylia jedna i druga rozrosły się tak, że poprzednie doniczki były jednak za małe. A mięta jak cudnie zapachniała, kiedy się ją trącało. Aż mi się lemoniadka zamarzyła. Potem o tej zachciewajce oczywiście zapomniałam i uskuteczniłam czaj gruziński z szałwią (od Buru-Basi :) ) pogryzając szafranowe drożdżowe z rodzynkami. A w kuchni jeszcze chleb na zakwasie rośnie. Trzeba mi zaraz rozpalić piekło :) Tymczasem kluchy, którymi pocztowo podzieliła się ze mną Princi. Zamieszałam je z ugotowaną szparagówką i wędzonym łosiem. Wiecie - taki tam szybki obiadek. Jak w McDonalds ;)




McKlusky* – ciocchetti w kolorze

kluchy
żółta i zielona fasolka szparagowa
wędzony łosoś
starty parmezan
masło
sól, kolorowy pieprznięty z młynka.

Kluchy ujędrnić, fasolkę ugotować. Zamieszać z łosiem, masłem i parmezanem. Doprawić i wtrąbić. Potem umyć talerz.

*Pan Tym z "Mamutatumam" mnie natchnął ;)

16 komentarzy:

  1. dobrze, że Was jest tu kilka ;P świetne te kolory!

    OdpowiedzUsuń
  2. Paula nas jest para, czyli dwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam taki sam makaron, tyle że mi jest je zawsze żal jeść bo są takie śliczne (;
    szykuje się notka na Bełkotach? (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Bombowy ten makaronik, kolorkiem i kształtem:))
    Pomysł z fasolką swietny, uwielbiam :)No i łoś :)
    Ja ostatno fasolkę namiętnie z jajem łączę;)
    Albo brukselkę, tyż dobra:))

    Sis, buziolki serdeczne:**

    OdpowiedzUsuń
  5. strasznie spodobalo mi się 'mamutatumam'^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Paula--->Princi dobrze dopowiedziała, jest nas aż dwie ;)

    Princi--->kiedyś trzeba jeść ;)

    Króliczku--->mi też było szkoda. Na bełkotach? Eeee jeszcze nieeee

    Sisi--->no właśnie nam brukselka w szafce czeka, aż coś dla niej wymyślimy

    Małgo--->ale... w sensie słowa czy jako treść książki?



    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  7. Błyskawiczne kluchy, to ja zawsze i wszędzie. A do tego w kolorze. Niesamowicie radośnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. @Zemfi- no właśnie, a nie tylko sporty na s uprawiać :P opanuj się kobieto, bo znikniesz nam niedługo! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Smakowita zawartość talerza i do boxu też się nadaje :)
    U mnie dziś w pudełeczku makaron mini-kokardki z zacuszką i mozarellą :) Tylko ciasteczek nie ma, bo chorowało się przez weekend.

    OdpowiedzUsuń
  10. WOW! i never saw this kind of pasta before it looks great!

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi tak się makaroniki albo z mackami ośmiorniczek albo dżdżownicami skojarzyły co mieliśmy do szkoły na biologię przynieść a mi moja przez noc zwiała bo się bałam że mi się bidulka udusi w pudełku to jej odrobinę otworzyłam ... :-) (zwłaszcza te różowe). Kiedy ja te wszystkie pasty zdążę zjeść ?!?
    :):*

    OdpowiedzUsuń
  12. Zemi - ale te kluchy piękne są! Myślałam, że to jakieś słodycze... Głodnemu chleb na myśli...
    I łosoś do nich....Mniam....:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Princi--->sie Pani nie obawiaj, trzeba jeszcze czasem znaleźć czas na pracę i lekturę ;)

    Lipka--->a co zacz "zacuszka" ?

    The Breakfast Lover--->Yeah! ;)I know it looks great ;)

    Michrówku--->haha! dżdżowniczki! a to dobre! :)))

    Ewelajna--->jak się posłodzi cukrem, to prawie jak słodycze ;)))



    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaj--->no bo wiesz, trzeba sobie życie kolorować na wszelkie możliwe sposoby :) Buziak!

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak