środa, 20 października 2010

Narcyz - Asceta

Mój Kochany Pamiętniczku,
ależ nie, nie! wcale o Tobie nie zapomniałem. Jestem tylko rano trochę senny. A poza tym skoro świt nie za bardzo lubię się fotografować. No bo wiesz, rano jest już ciemniej – taka pora roku. W związku z tym nie zawsze wychodzę zbyt korzystnie w szklanym. A ponieważ jestem do szpiku plastiku narcystycznie w siebie zapatrzony, więc sam rozumiesz....
A i ona też czasem nieoczekiwanie zmienia mi wnętrze. Ostatnio na ten przykład bywał ryż basmati i dziki z duszonymi warzywami i grzybami mung w lekko orientalnym aromacie z sosem: sojowym i słodko kwaśnym, oraz ostrą papryką. Tutaj przecież się nie zaprezentuję w takiej odsłonie. Ale skoro mowa o orientacji, dzisiaj będę skromny. Chyba wpadam w ascezę - sam zobacz.
Cmok, cmok
Twój Lanczboksik


Trzynasta sztampa w lanczboksie - Plastikowa asceza

ryżowe fusilli
zielony ogórek
(miały być jeszcze grzyby mung)
orientalna mieszanka przypraw (od Betsi - buziak!)

Ujędrnić, wymieszać, zapakować, potem wtrąbić.

17 komentarzy:

  1. A wiesz, że jest knajpa pasta i basta? No ściągnęli jak nic!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ascetyczna zawartość, ale pyszna :) A orange to gdzie się podział? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gospodarna--->wiem! :) na Mokotowie. Wybieram się od czasu, kiedy mieszkałam jeszcze na Mirowie i się dalej wybrać nie mogę. Czekam na Matki Boskiej Pieniężniej, może sobie prezent zrobię ;)

    Małgo--->o proszę! :)

    Sisi--->jak to gdzie? w brzuszku Mia Sorella :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ogórkowa wersja jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zemi, uwielbiam takie ascetycznoiści! Szybko, prosto, smacznie:). Jak tylko zjem, co zjeść mam..., to na pewno zrobię Twoja propozycję, bo trzy razy w tygodniu muszę wziąć obiad do pracy, a taka propozycja rewelacyjna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ascetyzm najlepszy, uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochany Lanczboksiku! Twój plastikowy narcyzm jest przezabawny, a wnętrze przesmaczne. Czy nie szukasz równie atrakcyjnej partnerki? Oferty można zostawiać na www.pieprzczywanilia.blogspot. com
    :D
    Buźka Oczko! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. dawno pamiętniczka nie było... Cieszę się, że lanczboksik taki smakowity, nawet jak jest ascetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pyszna prostota smaku.
    Do twarzy Ci tak, Lanczboksiku! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. a wiesz ze takie cusik jadam bardzo często ;)

    p.s. ja już wiem co mnie tak na te kabaty ciągnęło ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A to taki letnie danie, orzezwiajace. fAJNE :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Paula--->och dziękuję. Coś bym tam jednak jeszcze dodała - kurzy cyc teryaki albo w sojowym... Nie miałam wtedy na stanie, czego żałuję.

    Ewe--->o dziękuję, ale przyznać muszę, że lanczboksy w wersji z makaronem pomału mnie przesycają. Chyba się czasowo przerzucę na jakąś inną karmę.

    Arven--->dziękuję :)

    Małgoś--->lanczboksik powiedział mi szeptem, że bardzo go zainteresiła oferta ;)

    Grażka--->oj fakt! przykurzył się deczko i to nawet nie kurczakiem ;)

    Karotkowa--->o dobrze powiadasz, dobrze... :)

    Zajtonku--->lanczboksik się zarumienił na plastikach ;)

    Princi--->no co, co? ;)

    Truskawka--->zaiste! zagłębiałam się w tego lanczboksa, kiedy jeszcze o jesieni nikt nawet nie myślał....


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak