poniedziałek, 25 października 2010

O tym, co świętować, jak strajkować i dlaczego lasagne bywa niebezpieczna

No i proszę, dość zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, że...

„Przeciętny Włoch zjada w ciągu roku 26 kilogramów makaronu - trzy razy więcej niż mieszkańcy innych krajów. Takie dane przedstawiono w Światowy Dzień Makaronu (World Pasta Day). Celem tego dnia, ogłoszonego przez producentów produktu z całego świata, jest promocja konsumpcji makaronu jako dania zdrowego, zrównoważonego pod względem dietetycznym i ekonomicznego.

Główne tegoroczne obchody Światowego Dnia Makaronu, organizowanego już po raz 13., odbędą się w Rio de Janeiro w Brazylii.
Z zadowoleniem odnotowano, że w 2009 roku spożycie makaronu wzrosło zarówno w Europie, jak i na innych kontynentach. W ciągu 10 lat produkcja makaronu na świecie wzrosła zaś z 7 do 12 milionów ton.

Liczby dotyczące Włoch, światowego potentata w produkcji i konsumpcji, są imponujące. Każdego roku Włosi zjadają 1,5 miliona ton makaronu. Drugie tyle Italia eksportuje. Wartość eksportu do Chin wzrosła w zeszłym roku aż o 17%.

We Włoszech festyny odbyły się już w niedzielę, największy - w Mediolanie z udziałem tysięcy osób. Pojawiły się z tej okazji nowatorskie przepisy. Jeden z najbardziej znanych kucharzy we Włoszech, Heinz Beck zaproponował osobliwą wersję tradycyjnego makaronu z pomidorami, choć bez pomidorów. Gotuje on makaron nie w zwykłej wodzie, lecz w przecierze z pomidorów, wyciśniętych przez płócienną ściereczkę."
*


Prawdę powiedziawszy jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, że Włosi jedzą zaledwie 26 kg makaronu rocznie. Chyba w statystyki brali tylko weekendowe obiady - tak mi się zdaje.

Natomiast bardzo podoba mi się idea gotowania klusek w sosie pomidorowym. Coś mi świta, że chyba Tessa Capponi - Borawska kiedyś podobny przepis zamieściła w "Kuchni", albo w "Kuchni pachnącej bazylią".



Wracając do Pasta Day - wczoraj nic jeszcze nie wiedząc, uczciliśmy to obiadem. Pan R. najpierw przyrządził sos ala bolognese, a potem ujędrniło się spaghetti, a dzisiaj reszta sosu – tym razem z cassarecce wpadło do lanczboksa. Było pysznie :)



„Świąteczny” makaron czyli sympatia do sosu pomidorowego ala bolognese

spaghetti tri colore
sos pomidorowy (z duuuuużą ilością bazylii z krzaka i startych zębów czosnkowych, cebulą, suszonych: tymianku, oregano i bazylii, słodką papryką w proszku i doprawione tabasco, pieprznięte z młynka i przysolone oraz oczywiście dziewica do wysmażenia pomidorków - koncentratu)
mięso mielone z indyka
parmezan

Ugotować sos, pod koniec dorzucić mięso. W gotowym wymiąchać ujędrnione (oczywiście zgodnie z przepisem - gotowane w wodzie ;)) spaghetti. Posypać świeżo startym parmezanem.



A w nawiązaniu do tytułu - wyjaśnienie:

1. Dlaczego zdenerwowana kobieta nie powinna mieć w zasięgu ręki lasagne
2. Jak wygląda strajk w Italii
3. oraz co dostała w prezencie któregoś razu Michelle O.


* źródło: Polska Agencja Prasowa (PAP)

30 komentarzy:

  1. No Sis,makaronik jest ! Nareszcie:)I to pyszny, ulubiony:))
    A ja go widziałam rano tralalalalala ;))))
    Buźka:*

    OdpowiedzUsuń
  2. 26 kg makaronu?
    jeju, ile tego!

    sympatycznie wygląda Twój makaron ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Małgo--->i prawie nigdy się nie nudzi :)

    Sisi--->dokładnie ten - tylko dzisiaj z cassarecce :)

    Princi--->wiem! ;) Sama jadłam ;P

    Karmelitka--->26 dużo? Jak na Włochów? Moim zdaniem dane są znacznie... zaniżone ;) Sama jem niewiele mniej ;)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  4. 26 kg? nieźle! A ile makaroniary wsuwają makaronu rocznie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jakby tak policzyć, średnio 80g dziennie
    rok 365 dni, czyli 29200 g
    czyli ok. 29 kilogramów!
    o w dziób kurczaka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Pysznie! Uwielbiam takie jedzenie i teraz się zastanawiam, dlaczego ja tak długo nie jadłam makaronu ... chyba normalnie z tydzień ;)))

    OdpowiedzUsuń
  7. pycha jedzonko:) taaakie lubie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. hmmm ostatni raz makaron to jadłam w rosole w weekend ale pastę ups to lepiej się nie przyznawać kiedy to było.... Teraz wiem że nie można też podpaść kuleżance makaroniarce bo lazanią się od niej po głowie może dostać ;) no chyba że na talerz ;). Buźka

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja, to chyba zjadam rocznie 2-5 kg makaronu, na pewno nie więcej. Jakoś tak w moim domu nie jest szczególnie popularny... A szkoda! Bo to pyszna sprawa jest.

    O Dniu Makaronu nie wiedząc nic, sama sobie z rodzinką świętowałam - bo i w sobotę, i w niedzielę miałam pyszną okazję zajadać Carbonarę.

    Bolognese też bardzo lubię. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe jak w statystykach wypadliby Polacy ze swoimi kartoflami? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. wow! to ktoś chyba nadrabia za mnie to jedzenie makaronu :) ja ostatnio już dawno go nie jadłam i chyba czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No niech pomyślę. Makaron jem średnio 2 razy w tygodniu, powiedzmy, że moja porcja to 150 g suchego (no może ciut więcej), to rocznie zjadam 15,5 kg makaronu, 26 jak na Włocha to coś mało, bo to tak jakby nie jadł go nawet cztery razy w tygodniu, możliwe to?

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie również wychodzi nie wiele mniej w skali roku... może to przez te podwóje porcje i obowiązkowe dokładki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A dzięki Wam, Światowy Dzień Makaronu, trwa cały rok:)

    OdpowiedzUsuń
  15. super!!!! nawet nie wiedzialam,ze makaron ma swoj dzien :) ja moge codziennie,choc staram sie kaszami i ryzem urozmaicac,ziemniakami mniej :)
    Takie spagetti jemy raz w tygodniu na pewno i nigdy sie nie znudzi :)
    UsciskI :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czesto odnosze wrazenie, ze Wy makaroniary wytrabiacie za nas ta makaronowa norme :))

    A macie Oczku obiczone roczne spozycie?

    Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Truskawka--->hmmm jakby Ci to obliczyć... dużo! ;)

    Princi--->i pomnóż to jeszcze razy dwa :)

    Ati--->szmat czasu! Tydzień brzmi jak wieczność ;)

    Aga--->och! ja też! :)

    Michrówku--->hehe, no więc ten tego właśnie, grzecznym trzeba być ;) I ładnie jeść makaron ;) Nie tylko w święto ;)

    Zajtonku--->ja muszę chyba zrobić kolejne podejście do carbonary....

    Wege--->obawiam się, że podobnie...

    Paula--->dobrze piszesz! ;)

    Nobleva--->no właśnie tak sobie myślę, że chyba jednak nieco im zaniżyli statystyki

    Meg--->obowiązkowe dokładki :))))

    Nemi--->właśnie, właśnie!

    Gosia--->ja mu czasem daję wytchnienie i zastępuję ryżem

    Basia--->ktoś wtrąbiać musi, aby norma była wyrobiona. Ale gubię się w obliczeniach ;)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  18. Princi no tak, a jeszcze Hirek ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. Niemozliwe Oczku, kto jak kto ale myslalam ze Wy to macie z Prici policzone dolkadniutko :))
    :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Basiu, bo my jemy a nie liczymy ;P

    OdpowiedzUsuń
  21. A to o tym to Aga-aa nie pomyslalam, czyli przejedzone a nie przegadane i dobrze :) A Hirek wyrabia norme wloska mysle?

    OdpowiedzUsuń
  22. No wiesz Basia - z lanczboksikiem bardzo dobrze zaprzyjaźnił się też Pan R., więc dalej w górę idą statystyki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Przy okazji Basiu - skoro grasujesz właśnie na Paście - pragnę powiedzieć, że szałwia przyszła - wprawdzie pod tym adresem już mnie nie ma, ale dobra dusza awizo przekazała. Z tego miejsca ślę moc buziaków i ściskam mocno. Co za siupryza! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Basiu Hirek normę dawno przekroczył ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kajam sie Oczku, ze nie zapytalam o adres (a wiesz, ze przez mysl mi przeszlo ze moze byc nieaktualny?), a moze Ty nam czasem pisz co porabisz? :)) Mam nadzieje, ze Ci sie przyda?

    Gratulacje dla Hirka dziewczyny!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pewnie, że się przyda. Basiula jesteś Złota :)

    buziak

    OdpowiedzUsuń
  27. :** Oczku, rany Ty raz na tydzien wpadasz na Paste?

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak