czwartek, 28 października 2010

Bidak z tego Hirka!

Mam dla Was smutną wiadomość. Rozważam jedną rzecz, która zapewne się Wam nie spodoba.
Mi też się ona nie podoba, ale... No właśnie. Dziś z Hirkiem przeżyliśmy prawdziwe chwile grozy.
Ptaszysko w czasie sesji przewróciło się i gdyby nie mój refleks, szybka akcja ratunkowa, nie chcę nawet myśleć co by się stało.
Dlatego w trosce o Hirkowy dziób i moje podziurawione i tak serce, rozważam odsunięcie Hirka od moich kulinarnych eksperymentów.
Nie, nie, jeść dostanie, ale od sesji chyba go odsunę.
Nie wiem jak bym przeżyła gdyby nie tylko dziób, ale i np. kuper obił. Albo co gorsza...
Stop z czarnymi myślami! Nie będe uśmiercać w myślach jedynego w miarę normalnego i wiernego faceta w moim najbliższym (i dalszym) otoczeniu ;) Nie żebym coś miała do Gala czy Herbatnika, ale sorki, z Hirkiem nikt nie wygra ;)

W ramach poprawy humoru zaserwowaliśmy sobie Conchiglioni rigati z dynią. Hirek aktualnie odpoczywa i koi swe poszargane nerwy ;) Ale jeść dostał, nie ma to tamto ;)



Conchiglioni rigati z dynią i pistacjami
1 porcja
200 g upieczonej dyni
80 g makaronu Conchiglioni rigati (u mnie tricolore) – duże muszle
łyżeczka soku z cytryny
łyżeczka pokruszonych pistacji
szczypta gałki muszkatołowej, wędzonej papryki, czosnku granulowanego i soli
posiekana natka pietruszki
Makaron ugotować al. dente.
Dynię rozgnieść widelcem. Doprawić do smaku gałką, wędzoną papryką, czosnkiem granulowanym i solą. Dodać sok z cytryny i pietruszkę. Wymieszać.
Tak przygotowaną masę włożył łyżeczką do makaronu i posypać posiekanymi pistacjami. 

poniedziałek, 25 października 2010

O tym, co świętować, jak strajkować i dlaczego lasagne bywa niebezpieczna

No i proszę, dość zupełnie przypadkowo dowiedziałam się, że...

„Przeciętny Włoch zjada w ciągu roku 26 kilogramów makaronu - trzy razy więcej niż mieszkańcy innych krajów. Takie dane przedstawiono w Światowy Dzień Makaronu (World Pasta Day). Celem tego dnia, ogłoszonego przez producentów produktu z całego świata, jest promocja konsumpcji makaronu jako dania zdrowego, zrównoważonego pod względem dietetycznym i ekonomicznego.

Główne tegoroczne obchody Światowego Dnia Makaronu, organizowanego już po raz 13., odbędą się w Rio de Janeiro w Brazylii.
Z zadowoleniem odnotowano, że w 2009 roku spożycie makaronu wzrosło zarówno w Europie, jak i na innych kontynentach. W ciągu 10 lat produkcja makaronu na świecie wzrosła zaś z 7 do 12 milionów ton.

Liczby dotyczące Włoch, światowego potentata w produkcji i konsumpcji, są imponujące. Każdego roku Włosi zjadają 1,5 miliona ton makaronu. Drugie tyle Italia eksportuje. Wartość eksportu do Chin wzrosła w zeszłym roku aż o 17%.

We Włoszech festyny odbyły się już w niedzielę, największy - w Mediolanie z udziałem tysięcy osób. Pojawiły się z tej okazji nowatorskie przepisy. Jeden z najbardziej znanych kucharzy we Włoszech, Heinz Beck zaproponował osobliwą wersję tradycyjnego makaronu z pomidorami, choć bez pomidorów. Gotuje on makaron nie w zwykłej wodzie, lecz w przecierze z pomidorów, wyciśniętych przez płócienną ściereczkę."
*


Prawdę powiedziawszy jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć, że Włosi jedzą zaledwie 26 kg makaronu rocznie. Chyba w statystyki brali tylko weekendowe obiady - tak mi się zdaje.

Natomiast bardzo podoba mi się idea gotowania klusek w sosie pomidorowym. Coś mi świta, że chyba Tessa Capponi - Borawska kiedyś podobny przepis zamieściła w "Kuchni", albo w "Kuchni pachnącej bazylią".



Wracając do Pasta Day - wczoraj nic jeszcze nie wiedząc, uczciliśmy to obiadem. Pan R. najpierw przyrządził sos ala bolognese, a potem ujędrniło się spaghetti, a dzisiaj reszta sosu – tym razem z cassarecce wpadło do lanczboksa. Było pysznie :)



„Świąteczny” makaron czyli sympatia do sosu pomidorowego ala bolognese

spaghetti tri colore
sos pomidorowy (z duuuuużą ilością bazylii z krzaka i startych zębów czosnkowych, cebulą, suszonych: tymianku, oregano i bazylii, słodką papryką w proszku i doprawione tabasco, pieprznięte z młynka i przysolone oraz oczywiście dziewica do wysmażenia pomidorków - koncentratu)
mięso mielone z indyka
parmezan

Ugotować sos, pod koniec dorzucić mięso. W gotowym wymiąchać ujędrnione (oczywiście zgodnie z przepisem - gotowane w wodzie ;)) spaghetti. Posypać świeżo startym parmezanem.



A w nawiązaniu do tytułu - wyjaśnienie:

1. Dlaczego zdenerwowana kobieta nie powinna mieć w zasięgu ręki lasagne
2. Jak wygląda strajk w Italii
3. oraz co dostała w prezencie któregoś razu Michelle O.


* źródło: Polska Agencja Prasowa (PAP)

sobota, 23 października 2010

Taki ot pomarańczowy

Ja tam wam nic nie chcę mówić. Ale Oczko jest niewiarygodne! Ja pomijam fakt tego co dziś dla mnie zrobiła, bo tego opisać się nie da, ale jej dzisiejszy tekst mnie rozbroił, a w dodatku bardzo pasuje do dzisiejszego wpisu.
Dziś będzie makaron z dynią, bo jakby tu inaczej, skoro Festiwal Dyni mamy?
A jaki kolor ma dynia? No zwykle pomarańczowy tak?
No właśnie!
A Oczko opisując mi mój nowy kurnik, stwierdziła, że jest: taki oczo-jebny, pomarańczowy...
Zatem dziś zapraszam na makaron z oczo-jeb*** dynią (cenzura się włączyła ;) )
Dziś z żurawiną, podobnie jak na eksperymentach kulinarnych :)



Sałatka makaronowa z dynią, żurawiną i orzechami włoskimi
1 porcja
50g krótkiego makaronu, np. Petits endelweiss
upieczone kostki dyni
garść orzechów włoskich
garść suszonej żurawiny
łyżeczka oleju sezamowego
szczypta soli i czosnku granulowanego
garść posiekanych listków bazylii
Makaron ugotować al dente. Orzechy posiekać i uprażyć. Żurawinę pokroić na mniejsze kawałki.
Dynię, żurawinę i orzechy wymieszać z odcedzonym makaronem oraz bazylią. Doprawić do smaku solą i czosnkiem, skropić olejem sezamowym.



środa, 20 października 2010

Narcyz - Asceta

Mój Kochany Pamiętniczku,
ależ nie, nie! wcale o Tobie nie zapomniałem. Jestem tylko rano trochę senny. A poza tym skoro świt nie za bardzo lubię się fotografować. No bo wiesz, rano jest już ciemniej – taka pora roku. W związku z tym nie zawsze wychodzę zbyt korzystnie w szklanym. A ponieważ jestem do szpiku plastiku narcystycznie w siebie zapatrzony, więc sam rozumiesz....
A i ona też czasem nieoczekiwanie zmienia mi wnętrze. Ostatnio na ten przykład bywał ryż basmati i dziki z duszonymi warzywami i grzybami mung w lekko orientalnym aromacie z sosem: sojowym i słodko kwaśnym, oraz ostrą papryką. Tutaj przecież się nie zaprezentuję w takiej odsłonie. Ale skoro mowa o orientacji, dzisiaj będę skromny. Chyba wpadam w ascezę - sam zobacz.
Cmok, cmok
Twój Lanczboksik


Trzynasta sztampa w lanczboksie - Plastikowa asceza

ryżowe fusilli
zielony ogórek
(miały być jeszcze grzyby mung)
orientalna mieszanka przypraw (od Betsi - buziak!)

Ujędrnić, wymieszać, zapakować, potem wtrąbić.

niedziela, 17 października 2010

A na placu...

Na placu plac leży i dobrze im tak. Wcześniej wygrzały się na patelni. Ciepło im, więc jesień im nie straszna. Nie trwożą się przed deszczem, wiatrem i porannymi przymrozkami. One mają żar pod patelnią. A potem zainteresowanie talerza i widelca. Nawet do lanczboksa się pakują bezczelne. No i masz babo placek! – z makaronu ;)


Kluski lubią placki (inspiracja: „Biblioteka Smakosza: Makaron”, s.236; przepis oryginalny rzut oka niżej)

Kluski corals (malutkie kolanka)
¾ mąki pszennej,
¼ mąki gryczanej
Szklanka mleka (do półtorej)
2 jajka
kukurydza (puszka)
sól, pieprz, słodka papryka

Kluchy ujędrnisz, wszystko pozostałe prócz kukurydzy zmiksujesz na gładką masę. Dorzucisz kukurydzę i kluski i usmażysz placki.

_____________________

Przepis książkowy (który nazywał się: naleśniki makaronowe, ale na zdjęciu i tak wyglądały jak placki, więc przy nazwie place stanowczo będę obstawać)

2 kolby kukurydzy
55 g masła
115 g pokrojonej, czerwonej papryki
285 g drobnego makaronu
150 ml gęstej śmietany
25 g mąki
4 żółtka
4 łyżki oliwy z oliwek
sól i pieprz
do podania: boczniaki lub smażone pory

Ugotować kukurydzę, kolby obskubać.
Na patelni na maśle obsmażyć paprykę.
Kluski ujędrnić.
Zrobić ciasto: ubić śmietanę z mąką, solą i żółtkami na gładką masę. Dorzucić makaron, kukurydzę i papryki. Pieprznąć.
Smażyć placki.
Zjeść.





środa, 13 października 2010

Ha!

Miałam kłaść się już lulu. Umyłam się, wybalsamowałam i pościeliłam łóżeczko.
Padam na twarz bo dzisiejszych i przed jutrzejszymi przygodami.
Jednak przypomniało mi się coś ważnego. Dziś jest 13, dobrze, że nie w piątek. Ja po 13 września nie mam miłych skojarzeń z tym dniem. Ale ja nie o tym chciałam. Jutro ostatni dzień tofowej akcji u Wegetarianki, zatem to ostatnie godziny na prezentację tofowych przepisów. Znalazłam w czeluściach mojego wymęczonego lapka zdjęcie dania z tofu, które kiedyś tam gotowałam. Zatem dziś je zaprezentuje. Dziś będzie makaron sojowy (może być makaron ryżowy) z tofu, ogórkiem i kiełkami. Pychota!



Makaron sojowy z tofu i ogórkiem
1 porcja
75 g makaronu sojowego (lub ryżowego)
50 g twardego tofu
jeden ogórek wężowy
ząbek czosnku
1-cm kawałek imbiru
łyżka sosu sojowego
łyżeczka oleju sezamowego
garść kiełków, u mnie lucerny
papryka w płatkach, ok. pół łyżeczki
łyżeczka posiekanych orzeszków arachidowych
odrobina oliwy

marynata do tofu
łyżka sosu sojowego
łyżeczka octu ryżowego
łyżeczka oleju sezamowego
pół łyżeczki brązowego cukru

Wymieszać składniki marynaty, dodać tofu i odstawić na min. 30 min.
Makaron zalać wrzątkiem i gotować ok. 5-7 minut, odcedzić i odłożyć na bok.
Ogórek obrać, umyć i pokroić w kostkę.
Na kapce oliwy zrumienić posiekany czosnek i imbir, gdy się zrumienią odstawić na bok. Na patelnię wrzuć tofu, a gdy się delikatnie zrumieni dodaj ogórek, cześć kiełków, paprykę w płatkach, makaron, czosnek i imbir. Podlej sosem sojowym i olejem sezamowy, wymieszaj i jeszcze chwilę podgrzewaj na małym ogniu.
Przełóż do miseczki, posyp orzechami i pozostałymi kiełkami.

wtorek, 12 października 2010

I tu tofu jest!

Jako, że Tofowa akcja trwa, to i na Paście i Baście makaronu z Tofu zabraknąć nie może. No bo jak to, żeby wielka fanka makaronu i Tofu nie zjadła czegoś makaronowo-tofowego i jeszcze nie pochwaliła się podczas tak zacnej zabawy? Nie ze mną te numery! Makaron i tofu to coś co kurczakowate Princesski lubią najbardziej. Zatem dziś ulubiony makaron soba z ulubionym tofu i szpinakiem :)
A na eksperymentalnym tez tofu dziś króluje :)
A podobne danka to:
Soba ze szpinakiem, tofu i pieczarkami
Makaron soba z tofu i sezamem
Makaron Soba z tofu, awokado i groszkiem cukrowym


Soba z tofu, pesto pietruszkowym i czarnymi oliwkami
60 g makaronu soba
50 g tofu twardego
kilka czarnych oliwek
pęczek natki pietruszki
oliwa, ocet ryżowy, sos sojowy, olej sezamowy – do smaku
ząbek czosnku
szczypta soli i czarnego pieprzu

marynata
łyżka sosu sojowego
łyżeczka octu ryżowego
łyżeczka sosu ostrygowego
łyżeczka oleju sezamowego

Makaron wrzucić do wrzątku i ugotowac al dente.
Składniki marynaty wymieszać. Tofu pokroić w kostkę, wymieszać z marynatą i odstawić na minimum 30 min, po czym zrumienić na patelni.
W blenderze zmiksować pietruszkę, oliwę, ocet, sos sojowy, olej sezamowy i czosnek. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Powstałe pesto połączyć z odcedzonym makaronem, pokrojonymi w obrączki oliwkami i tofu.

Inspiracja

piątek, 8 października 2010

Byłam i sprawdziłam :)

Tia, te ciągłe, coraz częstsze i dłuższe zniknięcia Oczka zaczęły mnie już poważnie niepokoić.
Toć ona się wykończy ciągle robiąc co tam robi (kto to wie ;) )
Zatem będąc wczoraj w stolicy (tia wieś znów do stolicy pojechała) musiałam wyśledzić nasze Oczko. Wystarczył sms, a nasza znikająca dama zadzwoniła i ustawiła nas na po 16 ok.15 minut :)
Ja co miałam zrobić to zrobiła (znów złamanie przysięgi) i już od 16 czekałam. I przyszła, i żółwia wypiła i jak zawsze buźki nam się nie zamykały (zwłaszcza mi). Tak więc informuje wszem i wobec, że Oczko jest, ale bardziej tam niż tu ;)
Ooo! Właśnie! Kluchy kupiłam i z Oczkiem się podzieliłam (swoją część wsadziłam do zawiniętej ze sklepu jednorazówki ;) ). Oczywiście Oczko już takie kluchy jadło (ravioli czy jak im tam z serem) i nie omieszkało mi tego zakomunikować. Ale co ja się będę przejmować, jadła, to zje jeszcze raz. Nie jeden raz kluskę się je ;)
A dziś, jeszcze nie pora na ravioli, dziś pora na pora albo kalafiora albo pomidora.
A może na łosia?
O tak wędzony łoś to jest coś!
Z groszkiem i orzeszkami macadamia. No istna rozpusta :)

pe-ska. zapraszam do nowego Kurnikowa :)


Makaron z wędzonym łososiem i groszkiem
1porcja
70 g makaronu kolanka (Chifferi)
kilka plastrów wędzonego łososia
50 g mrożonego groszku
ząbek czosnku, drobno posiekany
posiekane listki bazylii
2-3 łyżki śmietanki 18%
świeżo zmielony czarny pieprz
kilka posiekanych orzechów macadamia
Makaron wrzuć do wrzątku i gotuj aż będzie jędrny, ok. 8-10 minut. Pod koniec gotowania, na ok. 2 minuty wrzuć do garnka groszek.
Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy, zeszklij czosnek, zmniejsz ogień i wrzuć porwanego na mniejsze kawałki łososia. Patelnie zestaw z ognia, wlej śmietankę i wymieszaj. Dodaj makaron, groszek i bazylię. Dopraw pieprzem i wymieszaj.

wtorek, 5 października 2010

Słoma i Siano

Zdaje się, że lato już dawno za nami – niestety. Patrzę na słońce tęsknie wspominając ciepło, a w myślach próbuję sobie przypomnieć, w które kieszenie schowałam wiosną zimowe rękawiczki. Zapachu siana jeszcze długo nie powąchamy, żniwa to też już stara historia. Ale przynajmniej kasztany niebawem można będzie zbierać :)



McKlusky 2 – Paglia e Fieno, czyli Słoma i Siano („Biblioteka Smakosza – Makaron”, wyd. Parragon, s. 206)

kluski tagliatelle (zielone i żółte)
masło
groszek mrożony
śmietana (16 %)
parmezan
kardamon (albo gałka muszkatołowa), pieprznięty z młynka, sól

Ujędrnić kluchy, a w tak zwanym międzyczasie na masło wrzucić groszek i smażyć ok. 4 minuty, dodać śmietanę, doprowadzić do wrzenia i gotować aż sos lekko zgęstnieje. Doprawić pieprzem i kardamonem. Wymieszać z kluchami, obsypać serem. Zjeść.