niedziela, 26 grudnia 2010

Kluski na święta

Jedni w święta odpoczywają, a Princi akurat ma ochotę zrobić pranie i dokonywać cudów- rozpakować do końca swe manatki.
Jedni cieszą się i radują, a Princi stara się nie myśleć, że kogoś nie ma kto być powinien.
Jedni spędzają czas z ukochanymi osobami, a Princi albo przez tel pepla albo emaile wysyła.
Jedni jedzą w Wigilię karpia popijając go kompotem z suszonych owoców, a Princi je makaron popijając go kawą. I tak Princi się podoba, bo je co lubi i odpoczywa jak lubi, o!
I taki oto makaron na wigilijną kolację jadłam, a Hirek i Lesiu* mi towarzyszyli.

Podobny makaron już kiedyś jadłam, ale dziś w wersji na bogato, z suszkami pomidorowymi, tak o na cześć Dziadziolka :)





Tagliatelle z czosnkiem niedźwiedzim, pistacjami i bazylią
1 porcja
- 75 g makaronu Tagliatelle z czosnkiem niedźwiedzim
- garść obranych pistacji
- suszone pomidory
- świeża bazylia
- oregano
- świeżo zmielony czarny pieprz
- czosnek granulowanym, sól, mielona wędzona papryka
- oliwa
Makaron wrzucić do wrzątku i gotować ok. 8 minut. Orzechy i bazylią posiekać, można też zmiksować, ale ja wolałam czuć cząstki orzechów. Pomidory pokroić w mniejsze kawałki.
Makaron odcedzić, wymieszać z orzechami, bazylią, oregano, pomidorami i oliwą. Doprawić pieprzem, solą, czosnkiem i papryką wędzoną do smaku.

* Nowy towarzysz życia, lekko zboczony, tyłek wciąż wypina, od siostry Warki na gwiazdkę otrzymany i niedługo pewnie go Wam przedstawię. Dziś jedynie napomknę, że to nowy zwierzak w mym domowym zoo, czyli królik z oklapniętymi uszami :)

czwartek, 16 grudnia 2010

Zimna porcja z gorącym sercem

Kochany Pamiętniczku,
trafiłem ostatnio na cudny cytat – czytaj:

„Wcale nie jestem zimną porcją makaronu. Mam gorące serce. To podstawa mojego charakteru.”*

Nie mam więcej nic do dodania w tym temacie. Tamto doskonale oddaje to, co o sobie myślę.

Posyłam kisa
Twój Lanczboksik




Piętnasta sztampa w lanczboksie – gorące serce w zimnym plastiku

riccutelle - ujędrnione
boczek – podsmażony
pieczarki – podduszone
szparagówka żółta – ugotowana

Wymieszać razem, skropić oliwą i pieprznąć z młynka. Zapakować do lanczboksa, potem wtrąbić.


*Truman Capote – „Śniadanie u Tiffany'ego”

niedziela, 12 grudnia 2010

Mobilnie

Ja znów mobilna, znów przeprowadzana, znów w nowym miejscu.
Zamiast bliżej to dalej, ale milej i weselej.
Nawet gotować zaczęła, ba w dodatku piec chleb!
Makaron też jadam, a jaki smaczny! Nie tylko ja go gotuję, ale jest on też dla mnie gotowany.
Pomijam fakt, że dziś rozgotowałam kluski, tak że podobno „rozpływały się w ustach” ;-) No cóż jutro w pracy będę oszczędzać zęby, bo jedzonko będzie w formie „rozgotowanej”, piknie ;)
A teraz koniec pitolenia o wszystkim i o niczym. Pora na coś ekstra smacznego i nierozgotowanego!



Makaron ryżowy z dynią i kurczakiem
2 porcje
100 g makaronu ryżowego (u mnie z ryżu brązowego)
połówka piersi z kurczaka (ok. 200 g)
200 g dyni- pokrojonej w kostkę i upieczonej
ok. 100 ml mleczka kokosowego
ok. 1 cm imbiru
posiekany ząbek czosnku
½ łyżeczki kardamonu
szczypta soli i pieprzu
łyżeczka soku z cytryny
posiekana natka pietruszki
oliwa
Makaron zalej wrzątkiem i odstaw po przykryciem na ok. 6 minut.
Pierś z kurczaka pokrój w kostkę i lekko posól i popierz. Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy, wrzuć imbir i czosnek, a następnie kurczaka. Gdy białko mięsa się zetnie, na patelnię wrzuć dynię i wlej mleczko kokosowe. Chwilę podgrzewaj, po czym dodaj sok z cytryny i kardamon, a następnie pietruszkę. Dobrze wymieszaj. Ewentualnie dopraw do smaku, jeśli jest za mdłe.
Makaron odcedź, przełóż na talerze i polej „sosem”, czyli pseudo-curry z kurczaka, pieczonej dyni i mleczka kokosowego.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Z jajami :)

Po obdarowaniu mnie i Princi przez Karolę chwilę zastanawiałam się jak zutylizować owe kluski. Wiadomym było, że dodatki musiały być stosowne do formy. Zatem już pierwsza myśl była, że będzie po męsku. Podobnie jak poprzednio. A poza tym, dobrze, żeby było z jajem. Z jajem! Ba! Nawet dwoma. I tak wysmażyło się syte śniadanie po chłopsku.



Pindolki z jajami, czyli chłopskie, syte śniadanie

kiełbasa (pierwotnie miał być boczek, ale zapomniałam kupić)
masło
jajca
przyprawa „Amoretka” (mix: papryka słodka, , imbir, oregano, pieprz, rozmaryn, chili, mięta, lawenda, lubczyk, goździki, natka pietruszki)
kluski pindolki

Najpierw na patelni podsmażyłam pokrojoną kiełbasę, potem wrzuciłam na rozgrzaną patelnię z topniejącym masłem rozbełtane i przyprawione jajca. Zestawiłam z ognia i drewnianą łyżką uskuteczniałam ósemki, aby jajecznica ścinała się we własnym rytmie nie robiąc się przesuszoną. Pod koniec postawiłam patelnię na mały ogień i dorzuciłam kluski. Zamieszałam wszystko i buchnęłam na talerz.