wtorek, 25 stycznia 2011

"Produkt przeznaczony dla bogów"

Uwaga! Moja boskość wspięła się na wyższy level ;)

W niedzielę Pan R. odrzekł: „Jak będziesz pisać na blogu o tym makaronie, to możesz wspomnieć, że to pasta idealna – produkt przeznaczony dla bogów.” No więc piszę ;)


Pojechaliśmy któregoś dnia do jednego ze sklepów ze sprzętem elektro. On wyszedł z laptopem, ja... z książką o makaronach ;) Wymienioną przewertowałam niezwłocznie. Po wstępnym wytypowaniu 3 przepisów padło na ten niżej.
Początkowo nic nie wskazywało, że to będzie pasta perfecta. Tymczasem okazało się, że po konsumpcji pobiła nawet topowe, jak do tej pory, zielone tagliatelle w sosie serowo – szpinakowym. Z Pana R. rozpływania się w zachwytach nad daniem udało mi się ustalić, że owa pasta: „była bardzo wyważona, nie dominowały w niej nadmiernie ani warzywa, ani salami, ostrość i przyprawienie były odpowiednie, konsystencja sosu idealna”. Aha! Czyli jestem boska ;)



Kluski bogów – spaghetti z sosem salami (źródło: „Makaron na każdą okazję”, wyd. Olesiejuk Sp. z o. o., s.154; oko na zielono)

spaghetti (tri colore)
bakłażan
cebulina (czerwona)
czerwona papryka (była zielona i myślę, że nawet lepiej pasowała niż czerwona)
cukinia (był seler naciowy)
zapuszkowane tomaty
sól, pieprz (+ sproszkowana chili)
salami w kostkę (było węgierskie salami pokrojone w paski)
oliwki Kalamata (były normalne czarne)
parmezan
ode mnie dodatkowo czerwone wytrawne wino

Bakłażan został pokrojony i obsypany solą i zostawiony na przemyślenie. Potem został oblany wodą. Na dziewicy najpierw podsmażyła się cebula i seler, zaraz za nimi papryka, a potem bakłażan. Następnie wpadły tomaty z puszki i pyrkało na ogniu pewną chwilę. Potem był chlust czerwonego wina oraz doprawienie chili i pieprzem. Pod koniec na moment wpadło salami i oliwencje. W dobroci zostały wymieszane kluski tri colore. Na talerzu wpadły odłożone paski salami, trochę oliwek i parmezan. Mniam! :)

20 komentarzy:

  1. To może i ja uszczknę nieco Twojej boskości i sobie przygotuję takiego makarona? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak! Spraw sobie Zaj aureolkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczko, czyli wspięłaś się na piedestał ! A ja dostaję tylko czasem komentarze typu mistrzostwo świata...
    Wyobrażam sobie smak tej pasty i przychylam sie do opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Grażka, piedestały mają to do siebie, że można z nich spaść. Chyba się przykleję super glue do podłoża ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, taka pasta może się tak nazywać, składniki przyprawiają o ślinotok.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kumie, jak myślisz, można byłoby po tym łyknąć buzę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pasta idealna, mia cara!
    A piedestały bywają zdradliwe...

    OdpowiedzUsuń
  8. ojej to wino i salami!rzeczywiscie musialo byc ultra smacznie :) musze koniecznie skosztowac!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem za ! Pasta wygląda znakomicie, a skoro tak smakuje, no to koniecznie musze wypróbować:)
    No i widze bliźniaczy moździerzyk;) Ikeowski mia Sorella?;)))
    Buziam:*

    OdpowiedzUsuń
  10. no to narobilas mi smaku:) chetnie wyprobuje taka paste:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, oj, zazdroszczę awansu.. level-up boskości to nie byle co!:) Ja jestem chyba na etapie boskiego pomagiera:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. No to gratulacje!
    A jakaś profesjonalna ocena, łał - przy takim smakoszu to chyba bym się bała gotować ;)))

    pozdrowienia
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. widzę tam moje ukochane oliwki czarne. nie wiem co one w sobie mają, ale potrafię zjeść słoiczek cały na raz;D
    a pasta- godna Zeusa)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pyszna sprawa. Nie jestem zbyt obiektywna, uwielbiam każdy makaron podany na każdy sposób. Ale ten Twój sos wygląda wybitnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. myślę, że moje serce też by podbiła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Małgo--->nie przeczę ;)

    Amber--->wiem, dlatego Grażce wyżej napisałam o super glue ;)

    Czupakabra--->P&B wita! :) Wino i salami to dobra para - z organoleptycznych doświadczeń ;)

    Sisi--->si! Mia Sorella :)

    Princi--->aha! :)

    Aga--->hehe, to gotuj się! ;)

    Atria--->eee! niejeden kucharz zaczynał od stopnia od chłoptasia na zmywaku ;)

    Moni--->ten pan też gotuje, więc jak nie będzie mu smakowało moje, to przejmie pałeczkę ;)

    Panno M.--->ja wolę zielone dziane papryką :)

    Ag Pe--->przyznaję nieskromnie, że to jedne z lepszych klusek :)

    Paula--->to jest całkiem możliwe :)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: http://polskieblogikulinarne.blogspot.com/

    Pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak