czwartek, 10 lutego 2011

"La bonżur bjutiful", czyli świeżość w kolorze

Kochany Pamiętniczku,
tak sobie przycupnąłem ostatnio na dolnej półce w szafce kuchennej, a wszystko dlatego, że miałem pewne przemyślenia. Zamknąłem się (w tej szafce właśnie) i dumałem. Bo otóż wyobraź sobie właśnie, że nastąpił pewien odwrót z jej strony. Do - o z grozo! – innego pudełka ona teraz pakuje sałatki: jakaś roszponka powiedziała mi w tajemnicy, że spotkała się tam z rucolą, suszonymi tomatami, pestkami dyni, paprykami, były jakieś jakieś fety i czerwone cebule... Innymi słowy – powiało świeżością. Te sałaty zabrzmiały jak wyzwanie - właśnie dlatego postanowiłem się z tym zmierzyć. W tym celu otworzyłem najnowszy (żeby nie powiedzieć - najświeższy) numer „La bonżur bjutiful”. Ostatnio lansują tam modę nieco śródziemnomorską – pewnie dlatego, że wszyscy tęsknią za ciepłem, a ciepło kojarzy się tylko dobrze. Zatem ja, jako "ambasador dobra dla żołądka” stworzyłem sobie nowy wizerunek. Wszak każdy się zmienia wewnętrznie.

Cmok, cmok
Twój Lanczboksik



Szesnasta sztampa w lanczboksie - Świeżość w kolorze

kluski (mini pipe rigate)
cyc kurczęcy, a nawet dwa
suszone tomaty
dziane oliwki
czerwona cebula
pestki dyni
zioła prowansalskie
oliwa pomidorowa (ze słoika po suszonych)

Cyc kurczęcy kroję w paski, oblewam oliwą i obsypuję ziołami, międlę w misce do wymieszania i wrzucam na rozgrzaną patelnię i smażę. Potem merdam z ujędrnionymi kluskami i resztą. Na koniec zaleca się wtrąbić.

18 komentarzy:

  1. Oj tak! Ciepło kojarzy się tylko dobrze. Czyli dzisiaj byłam w raju. Radośnie paradowałam sobie w krótkim rękawku na zewnętrzu. Milutko słoneczko świeciło! Taki śródziemnomorski makaronik byłby na tę modłę w sam razik. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. piękne i apetyczne zdjęcie Oczko :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczku świetnie napisane, ale u Ciebie to standard! Z tą roszponką to od razu mi się skojarzyło z Biedronkową reklamą o galaretce i mordercy ananasie:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha ha ha ..... Tak mnie to miedlenie rozbawilo, ze az sie zaksztusilam ze smiechu :) Lanczboksik jak malowany. I wypelniony po brzegi dobrociami. Fajnie masz :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ...traigo
    sangre
    de
    la
    tarde
    herida
    en
    la
    mano
    y
    una
    vela
    de
    mi
    corazón
    para
    invitarte
    y
    darte
    este
    alma
    que
    viene
    para
    compartir
    contigo
    tu
    bello
    blog
    con
    un
    ramillete
    de
    oro
    y
    claveles
    dentro...


    desde mis
    HORAS ROTAS
    Y AULA DE PAZ


    COMPARTIENDO ILUSION
    ZEMFIROCZKA

    CON saludos de la luna al
    reflejarse en el mar de la
    poesía...




    ESPERO SEAN DE VUESTRO AGRADO EL POST POETIZADO DE MONOCULO NOMBRE DE LA ROSA, ALBATROS GLADIATOR, ACEBO CUMBRES BORRASCOSAS, ENEMIGO A LAS PUERTAS, CACHORRO, FANTASMA DE LA OPERA, BLADE RUUNER ,CHOCOLATE Y CREPUSCULO 1 Y2.

    José
    Ramón...

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaa, po hiszpańsku pisać nie będę ;), a po naszemu powiem, że lanczboksik pierwsza klasa. Takie uwielbiam.
    Jak wiosennie się zrobiło u Sis:))
    Buziaki Kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  7. cmok, cmok.. super kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam to Twoje "słówko" wtrąbić :D
    No i pamiętnik Pana Lunczboksika też uwielbiam, smaczne ma myśli nieuczesane :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie proste sałatki to pyszności. Bardzo lubię zabierać je do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowe szaty jak malowane kolorowe i cieplutkie jak na kluchy przystało ;-). Buziaki z zimnego południa Polski

    OdpowiedzUsuń
  11. eee nie wliczając 5 kilogramowego kaloryfera który leży mi na kolanach i mruczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne:) tylko zielone oliwki na czarne bym zamieniała :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaj--->gdzie rozdają takie ciepło???! :)

    Princi--->dzięki, dzięki Misia :)

    Króliczku--->że też o tym nie pomyślałam. A w ten deseń, to jeszcze fajne było "wszystkie sztućce lubią Łowicz" :)

    Majka--->a nawet pędzla nie ruszałam ;)

    Jose--->what's the matter?

    Sisi--->bo mi do wiosny tęskno :)

    Karotkowa--->cmok, cmok, dziękuję :)

    Lipka--->raczej myśli "wymieszane" ;))))

    Ag Pe--->witaj w klubie ;)

    Michrówku--->to szczęściara jesteś z tym kaloryferem, niebawem polezę wkrótce na pocztę w wiadomej sprawie :)

    Andzia--->no ja właśnie wolę zieleninkę ;))



    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  14. jak zwykle świetnie napisane a i takie jedzonko, chętnie bym u siebie widziała:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie zmiany to ja popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ati i Grażka---> :))) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  17. Bonzur! Ta kompozycja jest rzeczywsicie, ze tak powiem bjutiful Oczku :-)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak