poniedziałek, 6 czerwca 2011

...jakie parówy....

Po ostatnim wypadzie z Oczkiem na pastę pełna obaw wracałam do domu z nowymi makaronowymi nabytkami. Zaklepałam sobie nocleg u Oczka, jakby LLordzik mnie pogonił.

Jednak tak źle nie było. Najpierw się przeraził, gdzie kolejny worki makaronu upchamy, ale potem, jak już zobaczył, to krzyknął z fascynacją:

„Jezu jakie parówy! To tam by można nafaszerować je czymś, no nie?!”*


I jak mu tych parów nie nafaszerować? No musiałam choć szparagi powtykać tu i ówdzie ;)


Festonati z puree ze szparagów i ricotty
2 porcje

  • 150 g makaronu festonati lub penne
  • pół pęczka szparagów
  • 2 łyżki serka ricotta
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz

Makaron ugotować al. dente. W czasie gotowania makaronu przygotować purre.
Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końcówki i pokroić na 5cm kawałki. Zblanszować. Główki szparagów odłożyć, a pozostałe kawałki zmiksować z posiekanym czosnkiem i serkiem ricotta.
Doprawić do smaku solą i pieprzem. Wymieszać z odcedzonym makaronem i główkami szparagów.

*Llord przy oględzinach makaronu.

18 komentarzy:

  1. heheh...[pozytywnie się zrobiło:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe, w pierwszej chwili pomyślałam o studenckiej wersji spaghetti carbonara z parówami xD

    OdpowiedzUsuń
  3. o, ciekawe danie ;]
    baardzo smakowite!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też myślałam, że będą parówy:):):), ale te są niezgorsze rozmiarowo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Błahaha! rewelacja! Spodobała mi się reakcja ;)))) Ty! jeszcze sam zacznie kupować ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Toc wczoraj fochem rzucił za wpis :PPPP ale dziś znów chciał makaron ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znaczy maskuje się ;)A książek kulinarnych nie przegląda? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie, ale miewa życzenia. Ostatnio z tej okazji była botwinka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a no pamiętam, LLordzik też miewa życzenia :p

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak sobie teraz pomyślałam... ciekawe co by powiedział, jakbyś mu zaserwowała faszerowane parówą cannelloni ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. hmmm dobry pomysł, ale Twój więc może wpadnij z surprisem trzymając w ręku cannelloni nafaszerowane parówą ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. albo nie, bo rzuci kurczaka i poleci walczyć o oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Iiiii tam! Oko zamiast Lordów woli Robertów ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie nadziane te parówy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. E tam parówy, mnie one wcale nie wyglądają jak parówy!

    P.S Tak mi przyszło do głowy, że różni ludzie kolekcjonują różne rzeczy - jedni dzwoneczki, inni figurki, inni kubki - ty makarony. Ale jest w tym coś dobrego - makarony się zjada i nie stoją latami jak durnostojki na półce łapiąc kurz :D

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak