czwartek, 4 sierpnia 2011

Zupka chińska dla średnio - zaawansowanych

Dialog z pracy
Kolega: co masz dzisiaj na obiad?
Ja: zupkę chińską
Kolega: z Radomia?
Ja: nie, ze słoika



Domowych zupek chińskich ciąg dalszy. Dzisiaj znowu zapakowałam do torby słoik z orientalnymi smakami w zupie. No lubię zupy i już! Wystarczy mieć zapas zamrożonego bulionu i w krótkim czasie ma się domową zupę - niemalże instant ;)

Tym razem jednak nieco przegięłam z ilością papryczek piri piri – na litr bulionu wrzuciłam cztery malutkie sztuki – co najmniej o 2 za dużo – musiałam się potem ratować kubkiem mleka. Tym samym była to zupa w wersji dla średnio-zaawansowanych w ostrym smaku. Dla zaawansowanych, jak stwierdził Pan R. jest już tylko fasolka po bretońsku z... harissą zamiast koncentratu ;)

ps. Co ciekawe, następnego dnia zupa nieco straciła na ostrości, dlatego zdecydowałam się jednak zabrać ten słoik do pracy.




Zupka chińska dla średnio-zaawansowanych (pomysł własny)

bulion
imbir
ciemny sos sojowy
namoczone we wrzątku grzyby mun
marchewka w plasterkach
papryczki piri piri ze słoiczka
groszek mrożony
por
makaron wonton
pokrojone tofu oblane sosem sojowym

Do bulionu starłam imbir i wlałam sos sojowy, wrzuciłam marchewkę i pokrojone grzyby mun oraz dolałam nieco wody, w której moczyły się grzyby. Chwilę pogotowałam i dorzuciłam pokrojone papryczki i groszek, a na koniec pokrojonego pora, aby był pół - surowy. Na koniec wymieszałam z przygotowanym makaronem i tofu.

11 komentarzy:

  1. Wlasnie mam chec na taka zupke,ten serek musi niezle smakowac..

    OdpowiedzUsuń
  2. Owszem, chociaż tak najbardziej to lubię tofu smażone. Swoją drogą niebawem i takie zapodam z kluskami :)

    pozdr! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bo ta ostrosc na drugi dzien zawsze troche przechodzi, po prostu bardziej sie "przegryza" we wszystkie skladniki,przez co robi sie ogolnie taka fajnie delikatnie ostra,lubie taki smak wlasnie :)

    super wyglada :)

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię ten makaron. Taka chińska, ale zdrowa zupka też musi być pyszna. :)

    Pozdrawiam!
    yummymorning.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja ją widziałam dzisiaj rano :)))
    Pyszna musi byc Sis, moze kiedyś sobie zrobię jakąś jesienną porą ?;-)
    Buzia:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem mięczakiem jeśli chodzi o jedzenie ostrych rzeczy, więc dla mnie to chyba tylko bez tych papryczek;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie zupki chinskie przebijaja nawet te z Radomia ;)
    A ostre smaki lubie, ale paraliz paszczy niekoniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosiu--->całe szczęście, że się przegryzła, bo albo Pan R. miałby cały gar dla siebie (to dobrze), albo opiłabym się duuużą ilością mleka (to źle), albo nie wzięłabym zupy do słoika w ogóle (to bardzo źle)

    Slyyvia--->jak widać po przepisie, żadna sztuka ją uwarzyć ;)

    Shaday--->mi jednak bardziej przypadł ryżowy

    Siora--->to była dokładnie ta sama zupa! :) Jesienna pora z rozgrzewającą zupą? - brzmi dobrze :)

    Niezbyt Perfekcyjna--->bez papryczek albo z mlekiem ;)

    Maggie--->tych z Radomia 10 lat nie jadłam - skutecznie nabawiłam się wstrętu do nich na któryś wyjazdowych wakacjach :)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna zupa, możesz mi taki słoiczek zupki podrzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A jak nie złapiesz i się rozbije? ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak