poniedziałek, 30 maja 2011

Przysmak Garfielda

Wprawdzie ostatnio czytam głównie reportaże, ale powieść z kuchnią w tle przemawia do mnie bardzo. Jest ich sporo, wystarczy wymienić kilka: „Przepiórki w płatkach róży”, „Zupa z granatów”, „100 odcieni bieli”, „Cnym rozkoszom”, „Smażone zielone pomidory”, „Paddington 4.50”, „Pod słońcem Toskanii”, „Kraksa”, czy chociażby „La Cucina”, którą swego czasu cytowałam na niebyłych już Historiach Kuchennych. Ostatnia książka, że się tak wyrażę - „spożywcza”, podobnie jak „La Cucina” nie jest zbyt wysokich lotów. Nie oszukujmy się, historia sama w sobie jest nudna, banalna i ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem, choć, co dziwne, czyta się szybko. Jednakowoż - gdyby nie to, że bohaterka sporo czasu spędza w kuchni, raczej bym tej pozycji nie wypożyczyła z biblioteki. Ba! nawet bym jej nie przeczytała. Rekompensatą były opisy potraw i czasem całkiem zgrabne zdania ;)

Mój ulubiony cytat:

„Wybrałyśmy się razem z Jen po zakupy spożywcze do piekielnie drogiego sklepu dla smakoszy przy naszej ulicy. Po powrocie upuściłam torbę z butelką oliwy extra virgin, na którą ledwie nas było stać. Szkło rozprysnęło się na drobne kawałki, oliwa rozlała po kuchennej podłodze. Jen chwyciła za mop, a ja natychmiast zadzwoniłam do mamy, bo wiedziałam, że zrozumie mój ból z powodu takiej tragedii.” *

albo to:

„Przygotowałam pikantne risotto z serem taleggio i sercami karczochów. Podobnie jak miłość risotto wymaga wiele pracy i cierpliwości.” **

i jeszcze:

„Nieprzeniknieni faceci przyciągają mnie jak brytfanna z bulgoczącą lasagne, dopiero co wyciągniętą z piekarnika.” ***


A propos lasagne – beszamelu ciąg dalszy. Pan R. jest już zdania, że sos ów to coś w stylu „ale o co tyle szumu – to przecież prościzna”. Przyznaję, wychodzi mu koncertowo. Poprzednie danie zjedliśmy już w wersji ze sconcigli i włoską mortadelą oraz z tym samym piekielnie pikantnym linguine aromatyzowanym peperoncino (uff! zapas się skończył ;)) i z salami. Teraz przyszedł czas na przysmak Garfielda.



To była luźna interpretacja przepisu „Lasagne z kurczakiem, pomidorami i fasolą” z książki „Makaron na każdą okazję” (s. 120). Tak bardzo luźna, że prawie jak nie ten przepis. Ale od czegoś trzeba zacząć. Oczami wyobraźni zaś widzę już canneloni z ricottą i szpinakiem zapiekane pod beszamelem i (obiecaną od dawna) musakę.



Lasagne z mięsem mielonym i sosem pomidorowo – beszamelowym

płaty lasagne (podgotowane)
cebula
mielone mięso z indyka
pomidory z puszki
bazylia, tymianek, zioła prowansalskie (co wpadnie pod rękę z ziół ogólnie rzecz biorąc - „śródziemnomorskich”)
beszamel


Na oliwie poddusić cebulę i usmażyć mięso mielone, w międzyczasie zrobić sos pomidorowy i pod koniec wymieszać go z mięsem. Farsz mięsno – pomidorowy połączyć z beszamelem; nieco beszamelu zostawić bez mieszania. W foremce na spód ułożyć płaty lasagne, na to warstwa mięsno – sosowa, potem płaty. Na wierzchu ma być tylko beszamel. Zapiekać w temp. Około 200 stopni do upieczenia.


*, **, *** Giulia Melucci - „Miłość, zdrada i spaghetti” (przekł. Anna Kłosiewicz)



Akcja u Małgo.

sobota, 21 maja 2011

Hirek i Soba

Dawno na blogu nie pokazywał się Hirek. Pewnie tęsknicie za nim i zastanawiacie się gdzie znikł.
Jest jest, siedzi sobie na honorowym miejscu i tylko szuka okazji aby coś komuś zwinąć z talerza- zaraz usłyszę głos LLandrodzika, że to zupełnie jak ja robię ;) Oj tam oj tam.

Na blogu dawno też nie było brokułów, tofu i jakiegoś mojego szalonego eksperymentu ;)
Pora zarzucić czymś intrygująco-dobrym ;)

Czyli brokuły+tofu, a do tego prażony sezam i kiełki fasoli mung oraz mój ulubiony makaron soba!



Makaron soba z tofu i brokułami
1 porcja

  • 60 g makaronu soba
  • kilka różyczek brokuł
  • kawałek tofu pokrojonego w kostkę
  • łyżka uprażonego sezamu
  • kiełki fasoli mung
  • sos sojowy, olej sezamowy, ocet ryżowy
  • pieprz, czosnek granulowany

Tofu wrzucić do mieszanki sosu sojowego, oleju sezamowego i octu ryżowego i marynować min. 30 min.
Makaron wrzucić do wrzątku i gotować ok. 8 minut.
W tym czasie ugotować na parze brokuły, a na patelni usmażyć tofu.
Makaron odcedzić, wymieszać z tofu, brokułami i kiełkami. Doprawić do smaku pieprzem, czosnkiem, sosem sojowym i olejem sezamowym. Posypać sezamem.

sobota, 7 maja 2011

Się zaszalało

Majowy weekend spędziłam w pracy. Miałam tzw. home office, bo terminy gonią, a projekt wciągający bez reszty.
Jako, że czasu na gotowanie wiele nie było, a i słomianą wdową na weekend zostałam, zrobiłam sobie ekstra szybki i smaczny makaron po mojemu. Po mojemu i makaron, bo LLordzik mylnie twierdzi, że utuczyłam go makaronem i protestuje, że za często i za gęsto ;) – choć jak zrobię to dwie porcje pożera ;) Z kolei po mojemu, bo z orzechami co LLandrordzikowi tak nie pasuje. Ale go nie było, w śniegu na Mazurach łódkował, to ja sobie zaszalałam i makaron z orzechami wcinałam ;)



Wonton z suszonymi pomidorami, czerwoną kapustą i orzechami włoskimi

  • 60g makaronu wonton
  • garść posiekanej czerwonej kapusty
  • kilka suszonych pomidorów
  • ugotowana ciecierzyca
  • ząbek czosnku
  • uprażone orzechy włoskie
  • świeża bazylia
  • sos sojowy
  • pieprz
  • oliwa

Makaron przyrządzić wg. przepisu na opakowaniu (ja zwykle zalewam go wrzątkiem i odstawiam na 5-10min pod przykryciem).
Na patelni rozgrzać odrobinę oliwę, wrzucić posiekany ząbek czosnku i go zeszklić. Następnie dodać kapustę, ciecierzycę i suszone pomidory pokrojone w paski. Wymieszać, podlać odrobiną sosu sojowego. Wrzucić gotowy makaron i orzechy. Wymieszać, doprawić pieprzem. Posypać posiekaną bazylią.

niedziela, 1 maja 2011

Pan R. i beszamel :)

Pan R. postanowił zmierzyć się z beszamelem. Wybraliśmy jeden przepis, w którym proporcje mleka do masła i mąki były tak beznadziejne, że pierwsza próba wylądowała w zlewie. Za to drugie podejście chwilę później było już ideałem. Nie wspominając już o paście, która tym ideałem została uszczęśliwiona: włoska mortadela, beszamel i rukola. Pycha.


Makaron z beszamelem (przepis własny wspomnianego Pana)

kluski cappellacci
beszamel (mąka, masło, mleko, pieprz, gałka muszkatołowa, nieco soli)
włoska mortadela pokrojona w paski, a później w kosteczkę
rukola

parmezan do posypania


Z beszamelem jest jedna ważna zasada: ciepłe do zimnego, albo zimne do ciepłego. U nas była wersja druga, czyli: najpierw zasmażka z mąki i masła, a potem partiami dolewane zimne mleko, a wszystko na bieżące mieszane trzepaczką. Potem chwilę na ogniu do zgęstnienia, na koniec pieprz, troszkę soli i gałka muszkatołowa. Potem wymieszane z kluskami. Mortadela i rukola. I jeszcze deczko parmezanu na wierzch. Mniam!



Impreza u Małgo.