poniedziałek, 22 sierpnia 2011

wrzucaj!

Sms od Zemfiroczka: „Wrzucaj bo nie zdążyłam”
LLordzik: „że co?”
Ja: „że to”
No co wrzucać, no co? No wiadomo, kluchy do gara, a potem na Pastę i Bastę!
Proste i logiczne.
Oczko pisze, Princi słucha, zresztą każda okazja na makaron jest dobra, a jeszcze lepsza jak jej nie ma, po prostu okazją jest chęć na makaron :)

Zatem do gara z wrzącą wodą wrzucamy torchietti, na patelni podsmażamy cukinię, siekamy orzechy macadamia, doprawiamy do smaku i mamy pyszne danie!



Torchietti z cukinią i orzechami macadamia
1 porcja
60g krótkiego makaronu (u mnie Torchietti)
mała cukinia
kilka orzechów macadamia
ząbek czosnku
oliwa
sos sojowy
zioła prowansalskie
czarny pieprz
ewentualnie parmezan

Makaron ugotować al dente.
Cukinię umyć, pokroić w półplasterki i wrzucić na patelnię z odrobiną rozgrzanej oliwy. Podsmażać na małym ogniu przez kilka minut, po czym dodać posiekany czosnek.
Gdy cukinia zmięknie zdjąć z ognia, dodać odcedzony makaron i doprawić sosem sojowy, pieprzem i ziołami. Wymieszać. Przełożyć na talerz, posypać posiekanymi orzechami macadamia.
Można dodatkowo posypać wiórkami parmezanu.

środa, 17 sierpnia 2011

Szybkie pakowanie

Kochany Pamiętniczku,
tym razem nie było zmiłuj, musiałem się spakować w oka mgnieniu. Mrożona paczka ingrediencji z chłodu od razu została rzucona – chciało by się rzec na głęboką wodę, ale nie! Wpadła prosto na rozgrzaną patelnię, na której czekała już na nią czerwona cebula i takaż papryka. Nikt już teraz nie powie, że jestem lazy. Ja jestem naprawdę fast! ;)

Posyłam kisa
Twój Lanczboksik




Osiemnasta sztampa w lanczboksie - szybka patelnia (przepis własny)

kluski pantacce
oliwa
czerwona cebula w piórkach
czerwona papryka
paczka „Czerwonych warzyw na patelnię” (skład: czerwona papryka, pomidory, marchewka, czarne oliwki, cebulka perłowa)
zioła prowansalskie, pieprz

Na rozgrzanej oliwie została lekko podduszona cebula i papryka, następnie została dodana paczka mrożonych warzyw, dużo ziół prowansalskich, pieprz i troszkę wody do odparowania. Wszystko połączyło się z kluskami.

czwartek, 11 sierpnia 2011

komu w drogę...

Jak już na Eksperymentalnym wspominałam: wyjeżdżam.
Zatem gospodarzyć Wam tu będzie tylko Oczko, jeśli sama gdzieś nie wybędzie- kto ją tam wie ;)
Ja się zaraz pakuję, robię myju myju i zamykam oczka by przyspieszyć moment wyjazdu.
A tym czasem zarzucę szybko zarzucę szybkimi kluskami złowionymi w niebezpiecznym jak dla mnie sklepie makaronowym ;)
Takie tam kolorowe robaczki z warzywami i orzechami.




Sałatka z gnocchetti i fasolki szparagowej
2 porcje

  • 140g Gnocchetti lub innego krótkiego makaronu
  • 20dkg fasolki szparagowej
  • 2 pomidory
  • bazylia- najlepiej świeża, ja miałam jedynie suszoną
  • pieprz, sos sojowy (łyżeczka)
  • 1 łyżka oliwy
  • garść pistacji

Makaron wrzucić do wrzącej i osolonej wody-gotować ok. 10 min.
Fasolkę oczyścić, pokroić w 5cm kawałki i ugotować.
Pomidory pokroić w kostkę.
W miseczce wymieszać łyżkę oliwy, sos sojowy i pieprz.
Ugotowany makaron odcedzić, wymieszać z warzywami i sosem. Przełożyć na talerzyk i posypać pistacjami.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Torcik na 2 urodziny

Przyszedł czas na drugie urodziny. Wiele wody w Wiśle upłynęło i wiele w naszych życiach się zdarzyło od czasu wspólnego wyjazdu do Gdańska, podczas którego pojawił się pomysł założenia Pasty i Basty.

Od tego czasu przetestowałyśmy nieco przepisów i zjadłyśmy trochę różnych kształtów makaronów. Na pierwsze urodziny pokazywałyśmy zasoby i edukowałyśmy. Tym razem jednak wyedukowałyśmy same siebie. Wszak skoro to blog o makaronach, warto więc byłoby zrobić go własnoręcznie w domu. A ponieważ okazja nadarzyła się urodzinowa – wobec tego to musiał być torcik ;)




Torcik zaliczony to teraz pora na inne kształty, a w tym zgrabne ravioli. Poczułyśmy to coś w robieniu makaronu, a radość jedzenia własnoręcznie zrobionych kluch naprawdę dała kopa i chęć na więcej.


Zatem zapraszamy do świętowania, jedzenia i dalszego śledzenia naszych makaronowych przygód :)


Lasagnetty z warstwą orzechową i mięsną z kurkami (inspiracja przepisem na cappellaccio z książki „Pasta & co” Wyd. Świat Książki, s. 196 – my dodałyśmy warstwę mięsną)

Ciasto:
300 g mąki pszennej
3 jajka
szczypta soli

Większość trudnej roboty wykonał za nas robot, pod koniec ciasto zostało jeszcze zagniecione na stole i odłożone do czasu wykonania obu nadzień i kurek.
Następnie jeszcze chwilkę zostało zagniecione, po czym rozwałkowane i powycinane szklanką (kółka muszą być cieniutkie, bo inaczej ciasto będzie się bardzo długo gotować i nie będzie dobre). Wrzucane na wrzątek z oliwą gotowały się jeszcze chwilę po wypłynięciu na wierzch.




Warstwa orzechowa:

olej sezamowy
100 g orzechów włoskich
¾ opakowania ricotty
łyżka mascarpone
łyżka parmezanu
sól
pieprz

Orzechy zostało przyprażone na oleju sezamowym, a następnie zgniecione w moździerzu, wymieszane z serami i doprawione do smaku.




Warstwa mięsna:

500 g mięsa mielonego z indyka
ćwiartka cebuli
tymianek
sól
pieprz
oliwa
¼ opakowania ricotty

Mięso zostało wymieszane z przyprawami i pokrojoną cebulą, a następnie usmażone. Po przestudzeniu dodatkowo jeszcze zmielone żyrafą z 1/4 opakowania ricotty




Kurki: (inwencja twórcza Princi)

kurki
śmietanka 12%
mięta- najlepiej świeża, przy jej braku może być suszona
pieprz
sól
wędzona papryka ostra
2 ząbki czosnku przecięte na połówki

Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić czosnek i mięte. Po kilku minutach dodać kurki i podsmażać na małym ogniu ok. 5-10 minut. Patelnię zdjąć z ognia i gdy trochę ostygnie zalać kurki śmietanką. Doprawić pieprzem, sola i papryką wędzoną. Przed podaniem delikatnie podgrzać.

Krążki makaronu przełożyć masami- na I krążek masa orzechowa, na to II krążek i masa mięsna, a na masę mięsną III krążek. A wszystko polewamy sosem z kurkami.

czwartek, 4 sierpnia 2011

Zupka chińska dla średnio - zaawansowanych

Dialog z pracy
Kolega: co masz dzisiaj na obiad?
Ja: zupkę chińską
Kolega: z Radomia?
Ja: nie, ze słoika



Domowych zupek chińskich ciąg dalszy. Dzisiaj znowu zapakowałam do torby słoik z orientalnymi smakami w zupie. No lubię zupy i już! Wystarczy mieć zapas zamrożonego bulionu i w krótkim czasie ma się domową zupę - niemalże instant ;)

Tym razem jednak nieco przegięłam z ilością papryczek piri piri – na litr bulionu wrzuciłam cztery malutkie sztuki – co najmniej o 2 za dużo – musiałam się potem ratować kubkiem mleka. Tym samym była to zupa w wersji dla średnio-zaawansowanych w ostrym smaku. Dla zaawansowanych, jak stwierdził Pan R. jest już tylko fasolka po bretońsku z... harissą zamiast koncentratu ;)

ps. Co ciekawe, następnego dnia zupa nieco straciła na ostrości, dlatego zdecydowałam się jednak zabrać ten słoik do pracy.




Zupka chińska dla średnio-zaawansowanych (pomysł własny)

bulion
imbir
ciemny sos sojowy
namoczone we wrzątku grzyby mun
marchewka w plasterkach
papryczki piri piri ze słoiczka
groszek mrożony
por
makaron wonton
pokrojone tofu oblane sosem sojowym

Do bulionu starłam imbir i wlałam sos sojowy, wrzuciłam marchewkę i pokrojone grzyby mun oraz dolałam nieco wody, w której moczyły się grzyby. Chwilę pogotowałam i dorzuciłam pokrojone papryczki i groszek, a na koniec pokrojonego pora, aby był pół - surowy. Na koniec wymieszałam z przygotowanym makaronem i tofu.