niedziela, 19 lutego 2012

Blue Dragon: Makaron z pastą curry, szpinakiem i krewetkami po tajsku

Muszę przyznać, że Blue Dragon nastroił mnie do kuchni tajskiej. Pożyczyłam nawet książkę. Przewertowałam ją z ciekawością i rosnącym apetytem.
Mam w planach zupy (jedna już się nawet tutaj pojawiła) i słodkości, ale wczoraj na obiad skusiło mnie danie makaronowe.
Wyszło pyszne. Użyłam makaronu pełnoziarnistego i sosu rybnego marki Blue Dragon. Pasowało idealnie i bardzo smakowało. Zastąpienie makaronu ryżowymi wstążkami będzie równie dobre. Pamiętajcie tylko, że sos rybny i sojowy jest tylko do podkreślenia smaku – nie szalejcie z nim, chyba że lubicie jadać bardzo słono – to proszę uprzejmie. Ja wolę mniej, dlatego nie szalałam i wlałam po kropelce ;)




Makaron z pastą curry, szpinakiem i krewetkami po tajsku (źródło: „Z kuchennej półeczki - Kuchnia tajska”, s. 146, wyd. Parragon)

oliwa aromatyzowana czosnkiem (równie dobrze może być zwykła oliwa i świeży czosnek)
zielona pasta curry
makaron pełnoziarnisty Blue Dragon
ugotowane krewetki
świeże liście szpinaku
sos sojowy
sos rybny Blue Dragon
orzeszki ziemne

Na patelni (polecam woka) ogrzałam oliwę i dodałam zieloną pastę curry (uwaga, pryskało bo za mocno podgrzałam oliwę!), rozmieszałam i dodałam ugotowany makaron. Przesmażałam go ok. 3 minuty, dodałam ugotowane krewetki i świeży szpinak – trzymałam na ogniu do momentu, aż zwiędły liście szpinaku, od razu dodałam po kilka kropelek sosu sojowego i rybnego. Na talerzu posypałam orzeszkami ziemnymi.


Dodaję do akcji:



16 komentarzy:

  1. Ładnie się prezentuje. Dobry pomysł, aby użyć świeży szpinak do dania z makaronem.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nie lubię krewetek .
    :D

    Ale buziaczki ślę serdeczne:*

    OdpowiedzUsuń
  3. o mniam! piszę się na takie smakołyki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haniu--->zostało mi jeszcze trochę świeżego, więc mam w planach jeszcze zupę :)

    Sisi--->a próbowałaś? :)

    Korniku--->:) spóbuj! :)


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam,ale jakoś mnie nie rajcują:D

    OdpowiedzUsuń
  6. A bo może twarde były? A mule Siostra?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz Sis, ja nie mówię,że nigdy nie polubię, moze kiedyś? :)
    A mule? Ooo nie ,chyba nie, no to wolę krewetki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hyhy! To byś miała taką samą minę, jak Princess w makro na warsztatach. To już nawet nie pytam o ostrygi ;))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie, to lepiej nie pytaj ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczko nie sądziłam, że w pipetowanie się bawisz, tu kropelka, tam kropelka, w sumie dwie kropelki....
    a tak z innej beczki, mogłabyś mnie kiedyś na taki obiad zaprosić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzie Ty kropelki widzisz? Te dwie kropki na dnie? To kawałki orzeszków ;)

    Na makaron wpadnij w weekend - zrobię Ci dokładnie to samo i też z robalami ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Ja wolę mniej, dlatego nie szalałam i wlałam po kropelce ;)" :)))

    w weekend? a przeżyję? ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Princi--->hehehe ;) Możesz udawać, że Cię nie ma ;)

    Aga w Kuchni--->wszak nazwa bloga zobowiązuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak