piątek, 3 lutego 2012

Ugryźć* mróz zapiekanką

W związku z wciąż trwającą na Paście i Baście! akcją „Zapiekany Makaron” i Waszym sporym odzewem, my również postanowiłyśmy coś w tym temacie zrobić. Ale ponieważ Wy już tyle dobra wyciągnęliście z piekarników, zatem my poszłyśmy inną drogą i zaznajomiłyśmy się z zapiekanym makaronem nieco inaczej ;)

Postanowiłyśmy mianowicie sprawdzić, jak się ma owa rzecz w restauracjach (się wie- poszłyśmy, jak to my, na łatwiznę ;)). No i cóż – jeżeli chodzi o bogatą ofertę, to łatwo nie było. O ile zwykle restauracja miewa w swoim repertuarze całe mnóstwo sosów i kilka rodzajów makaronów do gotowania, o tyle z zapiekaniem jest już ciężej.
Princess jednak sobie sprawnie poradziła z wyszukiwarką w Internecie i w ten sposób w (zajebiaszczo) mroźne wtorkowe popołudnie pojawiłyśmy się na Woli w Trattorii Boccone.



Tutaj do wyboru miałyśmy kilka propozycji z wykorzystaniem lasagne i cannelloni, co nas szczerze ucieszyło. Ja byłam od samego początku zdecydowana na makaron z kozim serem, więc od razu zamówiłam Cannelloni Saporiti (kozi ser, szpinak, czosnek, cebula). Princess natomiast po chwili zastanowienia wybrała Lasagne Verdi (szpinak, kurczak). Pan kelner mi polecił, gdyż zastanawiałam się nad wersja wegetariańską i tą, ale jak mi ktoś coś poleca, zwłaszcza jak bierze udział w dostarczeniu mi tego czegoś pod nos, to słucham ;)
Z tego miejsca trzeba nam dodać, że Pan Kelner był bardzo pomocny i mówił, co jest dobre i co poleca. Plus dla niego. Duży plus również dla bardzo estetycznej karty z menu lokalu. Zamówiłyśmy z niej oprócz makaronu jeszcze herbatę i czekałyśmy na clou. Nie trwało to długo i już za 10 minut pojawiło się lasagne i… ravioli. Po pierwszym zaskoczeniu, natychmiast poinformowałam Pana Kelnera, że ja jednak zamawiałam cannelloni. Pan kelner przeprosił i powiedział, że w takim razie zaraz będzie zmiana. Po kolejnych 10 minutach pojawiło się już moje docelowe danie.



Należy im przyznać, że obie porcje były naprawdę dobre. Świetnie przypieczone wierzchy, dobry nazębny makaron i bardzo smaczne nadzienia. U mnie było sporo szpinaku (w liściach, żadna tam papka), a u Princess – kurczak (sic!) w całkiem sporych kawałkach.



Zjadłyśmy makaron, opróżniłyśmy filiżanki (warto tutaj dodać, że filiżanki dostałyśmy ogrzane, wrzątek w czajniczku, a torebkę osobno) i poprosiłyśmy o rachunek. Pan Kelner się pomylił i przyniósł kwitek z innego stolika, ale zaraz się poprawił i sam wymienił na ten paragon, który przeznaczony był dla nas. Uff! Bo ten pierwszy opiewał jednak na wyższą, niż nasza, kwotę ;) I to o całe 10zł! ;)
Przy okazji, pozwolimy sobie tutaj na małą prywatę: panie Klenerze Wojtku (imię było na rachunku) – jest pan wizytówką lokalu, zalecamy dbać o czystość uniformu.


Podsumowując: jeżeli lubicie zapiekany makaron i chcecie mieć wybór – śmiało polecamy Wam ten lokal na Kasprzaka. U nas uplasował się on na całkiem wysokiej pozycji.



A ponieważ Oczko ładnie wszystko opisała, ja dodawać wiele od siebie nie będę. Powiem tylko tyle, że pomysł na wypad pojawił się po tym jak ja zrobiłam zapiekankę, obfotografowałam nowym okiem i zjadłam. Po czym okazało się, że zdjęcia do niczego sie nie nadają, a ja, twierdząc, że zjeść coś zapiekanego i makaronowego musimy, rzuciłam hasło: idziemy w miasto! I tak właśnie poszłyśmy i w sumie się nie zawiodłyśmy :)

* boccone (z wł.) - gryźć



***
Trattoria Boccone, ul. Kasprzaka 7 (Wola)


16 komentarzy:

  1. mniam, mniam!
    pyszniutkie zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... będę musiała pokombinować nad wykonaniem tego w wersji light ;) Zobaczymy czy się uda - trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zapiekane makarony i świetne formy do zapiekania :)

    Ściskam Panie Smakujące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Karmelitko--->dziękuję, w lokalu miałyśmy bardzo dobre światło zastane :)

    Gotuj--->trzymamy! A Ty się potem pochwal :)

    Aurora--->tak, mi też się spodobały i planuję je kiedyś nabyć drogą kupna ;)

    Sisi--->i my ściskamy - bardzo gorąco bo mróz na dworze wcale nie zelżał ;)

    Princi--->zgadzam się bez dwóch zdań :)


    pozdrawiam!
    Oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi zachęcająco (no może poza kelnerem - chociaż wydał mi się i tak sympatyczny:))

    OdpowiedzUsuń
  6. O narobiłyście apetytu, a już myslałam, że dziś tylko słodkie mi pisane...
    teraz już sama nie wiem ;P

    ściskam
    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiecie co, jak będziecie kiedyś w Krakowie, MUSICIE wstąpić do Fabryki Pizzy. Po pierwsze, poza smaczną pizzą mają tam świetne zapiekane makarony i gnocchi, a po drugie, nazwy potraw w menu wywołują wielkiego banana na twarzy i zawsze jakoś tak kojarzą mi się z Wami ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam już kilka dobrych opinii o tym miejscu, tylko jakoś ciągle mi nie po drodze :/ Ale może w końcu się wybiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moni--->dla równowagi i słodkie i słone zalecane ;)

    Mirabelko--->zapisujemy! :)

    Grace--->no wybierz się w końcu! ;)


    pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  10. No proszę, od czerwca mieszkam obok. Poszłam sobie tam kiedyś i zamówiłam pizzę, która była bardzo niesmaczna. Szynka na pewno nie była szynką, ale za to było jej dużo za dużo. Potem nie czułam się dobrze.
    A! I moja karta nie była estetyczna. Sfatygowana, brudna...
    Może kiedyś jak zapomnę tej okropnej wędlinie jeszcze tam wdepną na jakiś makaron...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... My w kwestii pizzy się nie wypowiemy, bo że tak powiem - nie leży ona nie tylko na naszym talerzu, ale i w sferze zainteresowań ;))

      Pozdrawiam i życzę smacznego makaronu :)

      Usuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak