poniedziałek, 18 czerwca 2012

Liguryjskie "nostrano". Trofie z orzechami, oliwą i chlebem

„Podania ludowe głoszą, że mieszkańcy Ligurii są zamknięci na wszelkie nowości, najlepiej czują się domu i najchętniej wszystko robią sami.” *
*Culinaria Italia - kulinarna podróż po Włoszech, wyd. Konemann, s. 167

Nie wiem, jak to jest z tym zamknięciem się i konserwatyzmem Liguryjczyków, wiem jednak, że ręcznie robiony makaron wychodzi im naprawdę świetny. Pierwsza partia (ręcznie wykonanego) trofie, które już dawno zniknęło z naszej szafki najpierw do garnka, a potem naszych żołądków była naprawdę fantastyczne - nawet bez dodatków.

Tym razem rzecz będzie o trofie tri colore, którym obdarowała mnie swego czasu Princess. Ten tutaj makaron podałam z dodatkiem, na który od dawna już miałam ochotę. Przepis jest banalnie prosty, określiłabym go słowami: „minimum składników, maksimum smaku.” Z rozmysłem nie podaję ilości składników w poniższym przepisie. Dobierzcie ich tyle, jak bardzo orzechowy, chlebowy, czosnkowy lub serowy smak makaronu chcecie uzyskać.


Wracając jeszcze na chwilę do Ligurii - sztandarowym daniem tej części Włoch jest makaron z bazyliowym pesto, fasolką i ziemniakami. Z uwagi na dodatek ziemniaków wydaje się dla nas dość dziwnym. Polecam jednak sprawdzić samemu, czy się Wam spodoba. Mi on smakował bardzo. Tutaj możecie zobaczyć przepis.

A teraz czas trofie :) Z pozdrowieniami dla Ka_shu


Trofie z orzechami, oliwą i chlebem (źródło: „Pasta & Co”, wyd. Świat Książki, s. 170)

makaron trofie
orzechy włoskie
starty ząbek/ząbki czosnku
miąższ chleba (najlepiej ciemnego)
starty parmezan
oliwa
sól

Ugotowałam makaron. W moździerzu roztarłam orzechy (można je najpierw wrzucić do gorącej wody, aby usunąć skórki), następnie dodałam pokruszony miąższ chleba, czosnek oraz sól i również roztarłam w moździerzu. Ugotowany i odcedzony* makaron wymieszałam z oliwą, świeżo startym parmezanem i resztą składników.

*można zachować odrobinę wody z gotowania makaronu i również wymieszać z wszystkimi składnikami.



10 komentarzy:

  1. Proste i smaczne, podoba mi się !
    Jaki śliczny ten makaron :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mmm... z orzechami... yum! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny makaronik i pyszny na bank !:)

    OdpowiedzUsuń
  4. i wreszcie owe pesto orzechowe doczekało się zrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam makaron z małą ilością dodatków, szczególnie jeśli jest to jakiś specjalny makaron. Ja w tym roku przywiozłam sobie z wyprawy makaron z dodatkiem papryki. Na razie czeka na swój czas, ale myślę, że zjem go z oliwą i dodatkiem jakiś ziół.

    OdpowiedzUsuń
  6. o rany ależ Ty robisz piekne i ambitne danka!! i widac na oko ,że pyszne....

    OdpowiedzUsuń
  7. Grażynka--->rzeczywiście mi też się podobał, szkoda, że już cały zjedzony. A propos makaronów - czekam na Twój adres. Ślij na @

    Ka_shu--->pamiętam jeszcze o... vongolach ;)

    Małgo--->zgadzam się! Duużo orzechów :)

    Sisi--->był tak pyszny, jak był śliczny ;)

    Princi--->pesto to trochę zbyt szumna nazwa, ale w smaku niezłe :)

    Głodomorku--->miałam kiedyś makaron z peperoncino, ostre to cholerstwo było, ale bardzo dobre :)

    Półłyżeczki--->dobrze, że nie widać jak się czerwienię, dziękuję Ci bardzo i zapraszam niebawem na bardzo proste spaghetti :)


    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Zemfi tak "to" nazywałaś jak kiedyś o "tym" rozmawiałyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam szpinak :)nawet dzisiaj gościł na moim talerzu :P

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak