środa, 15 sierpnia 2012

Motyle i meduzy

W nawiązaniu do naszego urodzinowego wpisu chciałyśmy Wam bardzo podziękować za życzenia i za to, że tak wielu z Was zechciało się podzielić choć kilkoma słowami :)
Zaciekawił nas szczególnie komentarz Agik. Zresztą sami przeczytajcie.

Agik: Mój sposób na makaron jest podobny, tylko daję jedno całe jajko i 3 żółtka, oraz wody tyle, ile mąka zabierze. Oraz dodaję łyżkę oliwy, a uformowaną, wygniecioną w rękach kulę przykrywam ciepłą pokrywką - nie wiem, co to daje, możliwe, że mąka się lekko "zaparza" i szybciej rozkleja się gluten w niej zawarty - ciasto jest bardzo sprężyste dzięki temu i szybko się zagniata... Kiedyś robiłam z całych jajek i miałam zakwasy w rękach od zagniatania (ale możliwe, że coś źle robiłam).
Zawsze robię więcej makaronu (kluchy do rosołu, tagliatelle właśnie, albo łazanki) dlatego zależy mi, żeby był dobrze wysuszony - dlatego suszę też znacznie dłużej. Na bieżąco robię rury do cannelloni i płaty do lazanii.


Princess: A powiedz jak przechowujesz taki makaron? Bo my może byśmy też zaczęły częściej i więcej robić :)))

Agik: Musi być suchy. Całkowicie suchy. Dlatego u mnie się suszy dłużej, nie wiem ile - ale aż jest suchy - wyłożony na tacy, na papierze śniadaniowym, przykryty tez papierem (…). A jak już jest, to wsadzam go w papierowe torebki.
A na ostatnią wigilię, kiedy robiłam łazanki (też wcześniej i to tak z 3 tygodnie wcześniej) to włożyłam papier śniadaniowy do słoja, wsypałam łazanki i przykryłam papierem. Wtedy mi zależało, żeby się nie połamały, dlatego ten słój. Zresztą w papierowej torebce też doschnie (w słoju by pewnie zapleśniał), tylko zrobi się taki trochę siny.


Agik, bardzo Ci dziękujemy i prosimy o przesłanie na zemfiroczka@gazeta.pl swoich namiarów, celem wysyłki skromnego upominku związanego oczywiście z makaronem :)

A teraz jeszcze na szybko dwa dania, które można zrobić, kiedy brak jest pomysłu na obiad, albo kiedy zostało nam trochę gulaszu z poprzedniego dnia :) Wprawdzie makaron nie jest w tym przypadku dominującym elementem, ale za to jako dopełnienie spisał się idealnie :)
Podobnie jak Pan R., który popełnił dewolaje :)



Devolay Pana R. z makaronem farfalle (motylki) i pomidorami (przepis własny i wykonanie: Pan R.)

ugotowany makaron (farfalle - motylki)
pierś z kurczaka (rozbita)

masło, ser, masło i szpinak, suszone pomidory z mozzarellą (do wyboru jako nadzienie)
roztrzepane jajko
bułka tarta
sól, curry (troszkę obsypana po kurczaku, reszta do jajka)
olej rzepakowy do smażenia

W rozbitą pierś kurczaka lekko doprawioną curry szczelnie zawinąć kawałek masła (lub inne dodatki), roladkę obtoczyć w jajku (roztrzepane, posolone i doprawione curry), następnie w bułce tartej, jeszcze raz w jajku i na koniec kolejną partię bułki tartej. Uformować „cygaro” (szczelnie, aby nie było dziur, przez które mogłoby wypłynąć podczas smażenia masło). Smażyć w głębokim tłuszczu, często przewracając (dla równomiernego obsmażenia, tak aby panierka się „zaskorupiła” i nie przepuściła masła).

Uwaga: dobry devolay charakteryzuje się tym, że masło wypływa z niego dopiero na talerzu przy pierwszym przekrojeniu. Devolay w wersji z masłem podawać z limonką/cytryną.


My na obiad devolaya serwowaliśmy z ugotowanym makaronem farfalle z dobra oliwą oraz pomidorami w plasterkach doprawionymi solą, kolorowym pieprzem i dobrą oliwą. Taki zestaw obiadowy bardzo się sprawdził :)



Gulasz paprykarz z makaronem meduzy (przepis własny – modyfikacja przepisu R. Makłowicza)

Przepis na gulasz jest identyczny z tym wykonanym i prezentowanym rok wcześniej na Kotach Kuchennych. Sekretem tej wersji gulaszu jest papryka, którą dodaję podczas gotowania partiami w różnym czasie. Dzięki temu jest ona zróżnicowana pod kątem miękkości. Jedna jest bardzo ugotowana, inna (którą dodaję na ok 3 minuty przed wyłączeniem gazu) jeszcze lekko chrupka.
Gulasz, który widać na zdjęciu powyżej gotowany był w odróżnieniu od gulaszu z bloga Koty Kuchenne - bez ziemniaków. Ziemniaki były serwowane osobno w postaci wielkiego placka ziemniaczanego (zupełnie jak w bograczu). Natomiast następnego dnia zamiast placka ugotowałam i wymieszałam razem makaron meduzy.


Dodaję do akcji:

15 komentarzy:

  1. Pierwszy raz trafiłam na Waszego bloga a już wiem, że będę zaglądać tu częściej;). Również uwielbiamy makarony, co prawda z pewnością robimy ich mniej, ale są zdecydowanie dominującym daniem w naszym domu:). A ponieważ jeszcze nie złożyliśmy życzeń - życzymy masyyy wspaniałych, makaronowych wpisów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia i serdecznie zapraszamy częściej. U nas makaronów dostatek, a i przepisów do przetestowania i do wymyślania jeszcze caaaaała masa :)

      Usuń
  2. daj troche, bo mi makaronu brak, czuje to w swych kurzych łydkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróć z wojaży, to się podzielę kilkoma ;)

      Usuń
    2. tak łatwo to nie ma ;)

      Usuń
  3. Jeju, jeju, jeju, jeju...
    Dzięki stokrotne, Dziewczyny :)
    To jeszcze, jak już mnie cytujecie, to Wam powiem, ze kiedyś, tez na Wigilię, zamiast łazanek, to dla mojej małej siostrzenicy, wycinałam takim cudakiem do garnirowania, łazanki w kształcie gwiazdek ( opsss). Tego wyczynu juz nie powtórzę chyba, bo mnie potem kilka dni paluch bolał...
    Miałam tez jeszcze jeden pomysł- również na Wigilię. Zamiast lepic uszka, to wykrawaczką do pierników, wykrawałam pierożki w kształcie gwiazdek- technika podobna, jak produkcja ravioli- tylko zamiast kwadratów- wycinałam wykrawaczką gwiazdki.

    A makarony, jak zwykle świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysłowa bestia z Ciebie ;)

      ps. Czekam na adres :)

      Usuń
  4. Super rady odnośnie makaronu :) A meduzy są przeurocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meduzy zauroczyły mnie swoim kształtem już jakiś czas temu :)

      Usuń
  5. Nigdy nie widziałam tak uroczych klusek! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. jak mi się szalenie podobają te meduzy! tylko nigdzie ich nie widziałam niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, kupiłam je w dziale makaronów w pewnym supermarkecie na literkę "r"

      Usuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak