środa, 25 stycznia 2012

UWAGA ZMIANY! - Akcja konkursowa "Zapiekany Makaron"

Edit: Wpis opublikowany o godz. 11.27 i aktualizowany o polemikę z Marcinem o godz. 18.14

Mamy dla Was bardzo ważną wiadomość.
We wtorek 17. stycznia ogłosiłyśmy akcję konkursową zatytułowaną „Zapiekany Makaron”, którą planujemy przeprowadzić w najbliższy weekend 28-29.01.2012 r., a nawet dłużej ;) (ale o tym na samym końcu tej notki)

Pomysł akcji powstał po wymianie mailowej z przedstawicielem kampanii edukacyjnej „Makaron Rządzi Zdrowo”.
Współpraca miała polegać na organizacji konkursu kulinarnego lub konkursu np. z wiedzy o makaronie. W ramach nagrody Polska Izba Makaronu 3 zwycięzcom (wytypowanym przez nas dwie makaroniary) przekaże upominkowe zestawy, o których wspomniałyśmy we wpisie zapraszającym(klik) do udziału w akcji.

Postawiłyśmy na konkurs kulinarny o zawężonej tematyce pn. „Zapiekany Makaron”.

Informację o akcji zamieściłyśmy: tutaj na Paście i Baście!, na Facebooku na naszym blogowym profilu i na profilu akcji „Makaron rządzi zdrowo” oraz przede wszystkim postawiłyśmy na Durszlaka.

Na Durszlaku akcja, jako oczekująca, powisiała kilka dni i nagle zniknęła. W związku z tym dostałyśmy od Was maile z zapytaniem, czy akcja w ogóle będzie się odbywać.

Wiemy już jak powstał informacyjny chaos. Okazało się bowiem, że Durszlak nie zezwala na prowadzenie akcji komercyjnych (do jakich został zaliczony „Zapiekany Makaron”). Nie zezwala, ale pod jednym warunkiem, który wyjaśnił nam Marcin z Durszlaka. Otóż współorganizator konkursu, czyli Polska Izba Makaronu, aby korzystać z dobroci Durszlaka musi najpierw odpowiednio zapłacić, by móc się tam promować. W sumie rozumiemy to i nie mamy żalu.

(Marcin wyjaśnia: „Nie jest tak, ze nie chcemy takich akcji, nie usunęliśmy tej akcji, w żaden sposób jej nie ograniczyliśmy, poza tym, że jej nie reklamujemy i nie linkujemy. Myślimy bowiem, że podmioty komercyjne nie powinny wykorzystywać innych podmiotów komercyjnych do własnej autopromocji nieodpłatnie, zwłaszcza, że dysponują sporym budżetem reklamowym.")
Ok, Durszlak ma prawo zarabiać na czym i jak chce, a i my mamy prawo przeprowadzać jakie tylko chcemy akcje na swoim blogu. Czasem jednak dochodzi w tym do konfliktu interesów i obie strony nie mogą razem współpracować.
(Marcin protestuje: „obie strony nie mogą razem współpracować" myślę, że i to stwierdzenie jest trochę przesadzone :)”)
Dodajemy zatem – w tym konkretnym przypadku współpraca chyba nam nie wyjdzie. Ale jedna akcja, to nie wszystkie ;)
Przy okazji chcemy tutaj podkreślić, że my obie z tytułu prowadzenia akcji nie otrzymujemy żadnych korzyści finansowych ani materialnych. Dla nas nagrodą za akcję jest zwykła satysfakcja z tego, że promujemy produkt (tj. makaron), który jest głównym tematem naszego bloga, który jest smaczny i zdrowy oraz który często lubimy zjadać (wymiennie) na śniadanie/obiad/kolację.

Przyjęłyśmy informację Durszlaka i usunięcie naszej akcji ze wspominanego agregatora blogów do wiadomości i nie drążymy dalej tematu.
(Marcin wyjaśnia: „Akcja *nie* została usunięta z Durszlaka. Jako że jest to akcja komercyjna, nie wysyłamy mailingu o niej do naszych użytkowników, jak również nie linkujemy do niej na naszych stronach, pozostawiając rozpropagowanie akcji Wam. Natomiast poza tym akcja ta działa jak wszystkie pozostałe akcje i jeśli Wy jej nie skasujecie, my na pewno tego nie zrobimy.”)
Sprawdziłyśmy to. Rzeczywiście - akcja nadal jest na Durszlaku (klik), tyle, że... niewidoczna, stąd cały chaos. Tym samym straciła według nas szanse na zainteresowanie się nią przez potencjalnych chętnych uczestników.
Przy okazji uspokajamy i informujemy: akcja oczywiście się odbędzie i gorąco (bardzo gorąco, wszak makaron wyjdzie z piekarnika ;)) Was do niej nadal zachęcamy.
Z uwagi na brak akcji na Durszlaku, musimy sobie jakoś inaczej poradzić z jej przeprowadzeniem. Z tego więc tytułu wystąpią jednak małe kosmetyczne zmiany.

Dlatego w związku z zaistniałą sytuacją, prosimy Was o podawanie linków z Waszymi przygotowanymi daniami z akcji „Zapiekany Makaron” w komentarzu do wpisu zapraszającego do akcji.

Mamy tez jeszcze jedną dla Was informację: ponieważ wyszło jak wyszło postanowiłyśmy, że rozciągamy akcję w czasie i akcja z weekendowej zmienia się w tygodniową. Macie wobec tego więcej czas na smaczne zapiekanie przez cały, długi, zimowy tydzień. Akcja bowiem zaczyna się już w najbliższą sobotę 28.stycznia, a zakończy o północy w niedzielę 5. lutego.


Podsumowanie i ogłoszenie 3 zwycięskich dań opublikujemy jak najszybciej się da w najbliższym tygodniu tuż po zakończeniu akcji :)


Zapraszamy i prosimy przy wpisie wstawić bannerek ze zmienionym kodem html


Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.


Ps. Marcinie, dziękujemy za mailową uprzejmą w tonie wymianę zdań. Sporo sobie wyjaśniliśmy i mamy nadzieję, że pomoże to nam uniknąć jakiś niesnasek na przyszłość, a przynajmniej na wtorkowe bogerskie spotkanie ;)



poniedziałek, 23 stycznia 2012

Zupa z cukinii i groszku z makaronem

To, że rybki lubią pływać wie chyba każdy.
Ale, że kaczki też…Nie no wiadomo to ptaszyka wodne, ale ma pióra, a pióra niby wykluczają wodę.
No, ale nic, w biologię ptasią czy tam ornitologię zagłębiać się nie będę.
Już Oczko pokazała, że kaczki idealnie komponują się w płynie, w płynie zwanym bulionem.
A i smakują wykwintnie, co już obie potwierdzamy.
U mnie kaczka wpadła do bulionowego stawu pełnego zieleniny w formie cukinii, a powiem Wam szczerze, pływały sobie spokojnie, po czym wpadały najpierw na łyżkę a potem do mego gardziołka, sprytnie pchając się do mego dzioba.
Jednak ptak ptaka zrozumie, a nawet lubi, tak jak kurczaki lubią kaczki. Czy to w bulionie czy bez.


Zupa z cukinii i groszku z makaronem
2 porcje

  • 500ml bulionu warzywnego
  • mała cukinia
  • pół szklanki mrożonego groszku
  • ugotowany makaron
  • drobno posiekana cebulka
  • odrobina soku z cytryny
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • szczypta soli
  • masło

W dużym rondlu rozgrzej odrobinę masła i dodaj cebulę. Duś na małym ogniu pod przykryciem ok. 10 minut, zalej bulionem i zagotuj.
Dodaj startą na tarce o dużych oczkach cukinię, a po ok.. 5 minutach groszek.
Gotuj jeszcze kilka minut, po czym dopraw do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny.
Podawaj z drobnym makaronem.

sobota, 21 stycznia 2012

Zupa Kryzysowa

Bulion w zamrażalniku to dobra rzecz. Zresztą nie raz już wysyłałam ku niemu pieśni pochwalne ;)
Ekonomiczne gotowanie narzuca wykorzystywanie składników głównie dostępnych pod ręką w domu. Nie sztuka przecież wyjść do sklepu i zrobić zakupy nowych ingrediencji. Czasem jednak można wykorzystać tylko aprowizację, którą zawiera szafka kuchenna. Zupa naprawdę zmieści wiele pomysłów na obiad.
Tym razem miałam dwa rodzaje makaronów. Każdego była tylko garstka, która byłaby niewystarczająca na samodzielne makaronowe danie. No ale od czego jest zupa ;)



Zupa Kryzysowa (pomysł własny)

rozmrożony bulion
lekko podwędzona kiełbasa
pomidor
cukinia
gałązki świeżego majeranku
sól, pieprz
makaron

W rozmrożonym bulionie pogotowałam chwilę majeranek z pokrojonymi w ćwiartki plasterkami kiełbasy. Kiedy zupa zyskała już pożądany aromat, dorzuciłam pokrojoną w kostkę cukinię i pomidora. Pogotowałam ok 10 min, dorzuciłam makaron i trzymałam na gazie do momentu gotowego makaronu. Doprawiłam do smaku.



Zupę dodaję do akcji:

,

wtorek, 17 stycznia 2012

Akcja z konkursem: ZAPIEKANY MAKARON, 28-29.01.2012 r. ZAPRASZAMY

Edit z 25.01.2011 r.: prosimy o zapoznanie się z małymi zmianami dotyczącymi akcji tutaj


Zapewne słyszeliście o kampanii edukacyjnej „Makaron rządzi zdrowo”, realizowanej przez Polską Izbę Makaronu z Funduszu Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych. Lub natknęliście się na mieście na billboardy z wizerunkiem Makronu Edka.


(obrazek pochodzi z materiałów Polskiej Izby Makaronu)

Oni, podobnie jak my, namawiają na jedzenie makaronu. Bo jest smaczny, korzystny dla zdrowia i figury (jeżeli nie pakujemy go w bardzo kaloryczny sos) i kreatywny (nie tylko przez wzgląd na to, ile kształtów można znaleźć na półce sklepowej).
Zatem skoro mamy podobny cel, można zrobić coś wspólnie. Tym samym zapraszamy Was do gotowania w weekendowej akcji „Zapiekany makaron”, która odbędzie się 28 i 29 stycznia.

Szukajcie przepisów, przetrząśnijcie szafki kuchenne i gotujcie kreatywnie. Wszystkie chwyty dozwolone, pod warunkiem, że będzie to danie z makaronem i będzie wyjęte z piekarnika. Wszak mamy zimę, więc przydałoby się rozpalić nowoczesne ognisko domowe i ogrzać dobrą potrawą.

Akcję przeprowadzamy na Durszlaku, ale zapraszamy również tych, którzy nie prowadzą bloga, a chcieliby wziąć udział we wspólnej zabawie.
Ponieważ wymyśliłyśmy sobie, że w notce podsumowującej akcję zamieścimy nie tylko linki do blogów, ale też Wasze przepisy i zdjęcia, prosimy o mailowe potwierdzenie, czy zgadzacie się na taką publikację.

Dania dodawajcie do akcji na Durszlaku, a we wpisie koniecznie dodajcie bannerek akcji. Natomiast osoby bez bloga (o ile takie się pojawią), prosimy o wysłanie zdjęcia i przepisu na adres zemfiroczka@gazeta.pl.

Pamiętajcie wspomnieć, czy zgadzacie się na publikację zdjęcia i przepisu. Jeżeli nie, też nic nie szkodzi, bo w podsumowaniu tak czy siak znajdzie się link do Waszej strony (w przypadku bloga). Obligatoryjne potwierdzenie dotyczy tylko osób nieblogujących.

Aby po smacznym jedzeniu mile zakończyć zabawę Izba Makaronu obdaruje trzy osoby zestawem podarunków, w których skład będzie wchodzić książka „Makaron – My Story” (limitowany, kolekcjonerski nakład z przepisami na dania makaronowe polskich celebrytów pod red. Pawła Lorocha) oraz kilka drobiazgów inspirowanych kampanią Izby Makaronu.
Dania wybierze Pasta i Basta w komisyjnym 2 osobowym składzie (Princess i Oczko).

Zwycięskie makaronowe propozycje ogłosimy w podsumowaniu akcji.

Zapraszamy :)


Kod należy skopiować i wstawić na swoją stronę.
    

sobota, 14 stycznia 2012

Pływające kaczki lubią zupę

Jedni jak Amelia Poulain puszczają je na kanale Saint Martin.
Inni karmią je w Łazienkach.
A ja wchodzę do kuchni, wrzucam je do garnka i karmię się nimi sama.
Gotuję - kaczki w zupie grzybowej.



Zupa grzybowa z kaczym makaronem (inspiracja: Liska, Whiteplate)

rozmrożony bulion warzywny
garść suszonych grzybów
sos sojowy
bezglutenowy makaron kukurydziany w kształcie kaczek.

Umyłam grzyby i wrzuciłam do gotującego się bulionu. Gotowałam 30 minut, aż grzyby były miękkie oddały aromat zupie. Wyłowiłam grzyby i je pokroiłam na kawałki, a w międzyczasie wlałam do bulionu sos sojowy i wrzuciłam makaron. Na koniec pokrojone grzyby połączyłam z zupą z makaronem.


Dodaję do akcji:



środa, 11 stycznia 2012

Było - nie było... A niech to gęś kopnie...!

Nie lubię, bardzo nie lubię sytuacji, kiedy czytam menu, deliberuję, co będzie lepiej wziąć, i kiedy w końcu już się zdecyduję, to Pani Kelnerka/Pan Kelner mówi mi, że danego składnika z menu (wymiennie):
- nie ma,
- było ale nie ma,
- zwykle bywa ale nie dziś,
- owszem, to z menu serwują, ale w innym lokalu tej samej sieci.
Bo jak głupi ma pecha, to mądry ma szczęście Zemfi, więc się ciesz :) (Princi, dalej też na różowo)


Pozostajemy na razie na Ursynowie, ale wchodzimy tym razem do Noodle World. Zapowiada się nieźle – przestronne wnętrze, do wyboru stoliki z krzesłami lub ławy ze stołkami barowymi.



Zerkamy w menu, które już wcześniej przejrzałyśmy na stronie internetowej. Biorę spatzle z wędzoną gęsią i do tego, polecany przez Noodle, do tegoż mięsa - sos amerykański (czytam na stronie: "Sos AMERYKAŃSKI - pomysł na ten sos znaleźliśmy na Florydzie w restauracji "Carrabas". To połączenie 3 serów: feta, parmezan i filadelphia w delikatnej "kremówce" gwarantuje delikatny sos do makaronów.").

Princi nie bardzo może się zdecydować (oj tam oj tam, Princesski wybredne są), więc ja zamawiam pierwsza. Okazuje się jednak, że muszę jej oddać pierwszeństwo, bo mojej gęsi nie ma i nie było, choć w menu jest. To może na Żelaznej (drugi lokal sieci) bywa, bo z tego menu tutaj na Ursynowie z mięsa mogę zjeść tylko pierś z kurczaka albo schab, a o kaczce i gęsi mogę tylko pomarzyć. Ale za to na talerz może wpłynąć jeszcze łosoś lub krewetki. Niech będzie! – biorę krewetki. A do tego makaron ryżowy. O!? nie ma!? Ale przecież jest w menu. No normalnie bywa, ale nie dzisiaj. A tak przy okazji - tego tri colore też dzisiaj nie zamówimy. No więc dobrze, nie będę wybrzydzać - biorę makaron sojowy (ja, ja Princi jej poleciłam ;)) i sos tajski do tego (czytam: "Sos TAJSKI - pieczony w piecu czosnek z miodem, z sosem sojowym i trawą cytrynową. Sos który zapewni orientalne doznania smakowe z każdym makaronem.").

Princess zamawia spatzle ("Makarony SPATZLE - potrawa mączna kuchni południowych Niemiec i kuchni tyrolskiej. Szpatzle to niewielkie kluseczki przygotowywane z mąki i jajek. Zagniecione ciasto drobi się na niewielkie kluseczki, które gotuje się na wrzącej osolonej wodzie. Kluski które pamiętamy z dzieciństwa (robione przez babcię do rosołu w niedzielę), u nas w restauracji pasują do każdego z sosów i dodatków.") z sosem amerykańskim, grillowanymi warzywami ("Cukinia, bakłażan, seler naciowy, pieczarki i papryka bez skóry, wszystkie te warzywa skrapiamy oliwą i pieczemy w wysokiej temperaturze. Wyborne dla każdego wegetarianina bądź na lekki lunch dla każdego.") i suszonymi pomidorami.

Bierzemy też kawę: ja latte, ona cappuccino. I czekamy.

Kawy przyszły – moja niedobra, ale się nie dziwię, była za 5 zł. Podejrzanie tanio. Faktycznie, nawet ja nie byłam w stanie jej pić, a piję wszelkie kawy, nawet te beee ;)

Czas na makaron. Spore porcje, ale Princess się krzywi, ja zresztą też - na widok parmezanu. I przerzuca go na serwetkę (tym razem nie do kawy ;) klik). Raczej nie będzie jadalny. Nie o takim parmezanie myślałyśmy.



Osobno na talerzyku przychodzą suszone pomidory. Próbuję jej klusek – całkiem niezłe, sos też. Gdyby nie ten parmezan...
Faktycznie, były bardzo smaczne. No może sos trochę za tłustawy, ale pewnie taki miał być, więc się nie czepiam. Zjadłam ze smakiem wszystko do ostatniej kluseczki.



Moja porcja – też spora, ale już widzę, że poskąpili krewetek. Dlaczego w lokalu jak już zamawia się kawałek mięsa w makaronie, to trzeba go szukać z lupą? No przecież nie dają mi go za darmo, tylko za to płacę. Hmmm, makaron sojowy w sosie tajskim z krewetkami...
Ile ich tam było? Liczyłyśmy no nie? Ja zjadłam jedną, nie była najgorsza w smaku, ale coś w tym Twoim sosie mnie odrzucało, czegoś było za dużo i za nic nie mogłam zgadnąć cóż to było. Smak niby znany, ale do dziś nierozpoznany ;)




Makaron jako taki - był w porządku, nie będę się czepiać. Ale dodatki do niego to inna para kaloszy... Za dużo pędów bambusa i kapusty. Jem dalej... Ale sos smakuje nieco dziwnie. Trochę za słodki i cierpi na maksymalizm – jest go za dużo zupełnie jak oliwy w Figga. Próbuję się przekonać, ale mi nie idzie. I już wiem co mi nie gra - za mało krewetek, za dużo reszty. Dziękuję, nie zjem do końca. I wciąż myślę o tej gęsi, co to była (w menu) i jej nie było (bo nie)... A moze powinnaś się cieszyć co? A jakby i tej gęsi było mało? To na nią byś narzekała ;) A co do sosu, to jak pisałam wyżej, no coś w nim było nie tak jak powinno.


Zatem dołączając się do wpisu Zemfi (już mi powiedziała, że jej słodzę, ale fakty są faktami i Zemfi lepiej opowiada) moje kluski nie były najgorsze, Zemfi no cóż...znów miała pecha :)


***
Bistro Noodle World, ul. Janowskiego 9 (Ursynów)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Nowy Rok i penne

Nowy Rok i brak nowych postanowień.
Czasu nie było na myślenie o nich, a że cały pierwszy dzień Nowego Roku przespałam, to tym bardziej.
No to tak na szybko, coś się wymyśli, jakieś ambitne postanowienie noworoczne.
Może: częściej pisać na P&B i jeść makaronu tyle samo, byle nie mniej ;)



Penne z wędzonym pstrągiem i sezamem
1 porcja

  • 70 g makaronu penne
  • kawałek wędzonego pstrąga
  • mała cebulka
  • posiekany szczypiorek
  • łyżeczka prażonego sezamu
  • olej sezamowy
  • sos sojowy
  • oliwa

Makaron ugotować al. dente.
Na odrobinie oliwy zeszklić cebulkę, dodać porwaną na kawałki rybę i chwilę podsmażyć. Podlać sosem sojowym i olejem sezamowym, a po chwili dodać odcedzony makaron i szczypiorek. Dobrze wymieszać. Przełożyć na talerz i posypać sezamem.