środa, 28 listopada 2012

Avgolemono - grecka zupa cytrynowa z orzo

Na dworze robi się chłodniej i bardziej buro. Szukamy więc coś do rozgrzania i coś w kolorze. A nawiązując do ostatniego bulionu z pomarańczą – zostańmy jeszcze w cytrusowych klimatach i udajmy się na południe – do Grecji na zupę cytrynową.


Avgolemono – grecka zupa cytrynowa z orzo (źródło: „Smaki Grecji”, wyd. Parrgaon, s. 44)

1,4 l bulionu z kurczaka
makaron orzo (ewentualnie ryż)
2 jajka
6 łyżek soku z cytryny
sól i pieprz
ugotowana pierś z kurczaka (ewentualnie -  zupa będzie dzięki temu bardziej syta)

Rozmroziłam bulion i zagotowałam. Ubiłam jajka z sokiem z cytryny i pomału ciągle ubijając wlałam chochelkę bulionu. Mieszaninę wlałam do reszty rosołu i gotowałam na małym ogniu cały czas mieszając do zgęstnienia zupy. Trzeba uważać, aby nie zagotować, bo może nam się zrobić jajecznica, albo mieszanka jajek z cytryną zwyczajnie się zwarzy. Połączyłam z ugotowanym osobno makaronem w kształcie ziarenek ryżu i ugotowaną piersią z kurczaka. Doprawiłam do smaku solą i pieprzem.

Dodaję do akcji:


,

sobota, 24 listopada 2012

Noodle w prawdziwym pudle

Z- Do Nudli wybierałyśmy się już dłuższy czas. Ja je wypatrzyłam na Grochowskiej, a Ty na Lesznie. W międzyczasie zjadłam tam dwa obiady, bo nie zabrałam ze sobą do pracy lanczboksa, i dopiero kiedy sporo wody w Wiśle upłynęło - udało się! ;)


A- No w końcu, bo faktycznie o tym lokalu mówiłyśmy już od miesięcy, a mnie bardzo tam ciągnęło ze względu na menu, które można było samemu skomponować.

Z- I skorzystałaś z tego komponowania. Ja już makaron w pudle tam jadłam, dlatego postawiłam na zupę. I to był błąd...



A- nie tylko ty popełniłaś błąd. Powinni mi doradzić, że mój zestaw będzie mdły, albo od siebie dodać trochę sosu sojowego. Wybrałam sobę z cukinią, brokułami i groszkiem cukrowym, do tego sos teriyaki i sezam. Pomijam, że brokuły to były łodyżki różyczek, a cukinią była skórka cukinii... ;)

Z- Ja wzięłam zupę Kura Kuma, która była na bank na kostce rosołowej, a dodatkowo uszczęśliwi ją zbyt dużą ilością Kurkumy. Do tego makaron, jakieś kawałki kurczaka w cieście smażonego w głębokim tłuszczu i raczej starszy groszek cukrowy. Byłam rozczarowana smakiem i nie dałam rady zjeść zupy do końca.



A- tam u Was na tym Solcu to w ogóle kurkumę uwielbiają ;) Pamiętasz jak raz poszłyśmy na makaron do Trattoria Roberto Moni? ;) Ja wolę nie wspominać ;) No, ale faktycznie Twoja zupa nie powalała smakiem, jak dla mnie była bez smaku ;) No ja swojego makaronu też nie zjadłam, nawet nie wiesz jak mi było żal sobę wyrzucać... Lokal też nie był za duży... ;)

Z- Nawet mi nie przypominaj o Roberto Moni. Swoją drogą - wiesz, że się zamknęli? Tamtego lokalu już nie ma gastronomicznej mapie Warszawy. Wracając do nudli - lokal nie za duży, bo on jest wpisany w ideę bardzo miejskiego "take away" - weź na wynos. Ale w zimie rzeczywiście nie zawsze to się sprawdza, a już na pewno w przypadku zupy. Efekt był taki, że jadłyśmy na miejscu w dusznym, zadymionym od smażenia pomieszczeniu. To nie było przyjemne.


A- Nie dziwię się, że zamknęli. Podobnie jak Biesiadowo ;) A lokal tak mały, że nawet zdjęć nie chciałam robić moim okiem, stąd aparat w fonie poszedł w ruch ;) Damy im jeszcze szansę czy idziemy dalej na testy?

Z- Pierwszy makaron ("Orient Ekspress") był naprawdę pyszny, drugi już za słodki, a ta zupa... Nie, idźmy gdzie indziej, bo tutaj mnie dobrze nie nakarmili tym razem. Daję 2 na 5.

A- Z oceną zgadzam się z Tobą. 2 i ani połówki więcej ;)


Noodle w pudle

Warszawa Powiśle
Solec 56

poniedziałek, 19 listopada 2012

Makaron w letniej oprawie

Po weekendowym obżarstwie i przejedzeniu, zwłaszcza słodkościami, pora na coś lekkiego, może być makaronowego, ale w letniej oprawie.
Co prawda o dobre pomidory teraz ciężko, ale cóż, taka pora niestety. Jednak jak się dobrze wszystko oprawi, a przy tym i oprawi, to całkiem smaczne danie można stworzyć. Inna opcja, użyć pomidorków koktajlowych :)


Tym razem u mnie makaron wystąpi w kolorowej oprawie, którą utworzą wspomniane wyżej pomidory, ciecierzyca i cukinia. Gdzieniegdzie różowe plamki dodadzą krewetki, a czarne kropeczki utworzą zioła prowansalskie, które namiętnie wszędzie dodaję :)




Makaron z cukinią, ciecierzycą i krewetkami
1 porcja

  • 70 g makaronu kolanka (Chifferi)
  • 2 garście ugotowanej ciecierzycy (lub z puszki)
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka krewetek
  • ½ małej cukinii
  • ząbek czosnku, drobno posiekany
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • zioła prowansalskie
  • szczypta soli
  • masło

Makaron wrzuć do wrzątku i gotuj aż będzie jędrny, ok. 8-10 minut. Pod koniec gotowania, na ok. 5 minut wrzuć do garnka krewetki. Makaron odcedź, krewetki odłóż na bok.
Na patelni na odrobinie masła zeszklij czosnek, dodaj cukinię pokrojoną w pół plasterki i posyp odrobiną soli, pieprzu i ziół prowansalskich. Możesz podlać wodą z gotowania makaronu. Gdy cukinia będzie miękka dodaj krewetki i ciecierzycę. Smaż kilka minut na małym ogniu.
Dodaj makaron, pokrojone pomidorki i odrobinę oliwy. Wymieszaj. Ewentualnie dopraw do smaku.

niedziela, 18 listopada 2012

Słono i pieprznie...

Na eksperymentach wspominałam Wam o plebiscycie „Korona Smakosza” w ramach którego i ja testuję warszawskie lokale. Tym razem postanowiłam iść do jakiejś jadłodajni, gdzie kluski dają, a jak kluski to wiadomo, że z Oczkiem, bez gadania!
Zatem zarezerwowałam sobie w Oczkowym kalendarzu godzin kilka i w ten oto sposób znalazłyśmy się w restauracji i winiarni „Sól i Pieprz”!


Aga-aa: Ja jestem pod wrażeniem. Bardzo mi się lokal podoba. Nastrojowy (i romantyczny, zupełnie jakby pod naszą randkę ;)). No fajnie, no! A jak Ci się widzi?

Zemfiroczka: Widzi mi się dobrze. Chociaż widzę minusy- schody, które będą stanowiły przeszkodę dla matki z dzieckiem albo niepełnosprawnego. Sam zaś lokal pod względem wystroju jest poprawny- bez ochów i achów. Najbardziej podoba mi się plakat ze starą reklamą Barilli.


 A: Czepiasz się jak zwykle. Tobie dogodzić…albo za dużo parmezanu albo za mało… Pisz lepiej coś zajadła! ;)

 Z: Zacznę od startera- Foccacia z rozmarynem, masło ziołowe i suszone pomidory. To było dobre. Nawet ucieszyłam się, że nie masz ochoty zjeść swojej porcji do końca, bo z chęcią ją przejęłam :)



  A: No ja bym tego nie nazwała tylko „dobre”, bo aż ci się oczy świeciły na widok mojego kawałka ;) Ale na zdrowie! Ja czekałam spokojnie na danie główne, popijając cappuccino (z ekspresu nie z torebki ;) ). Doczekałam się…na stół wjechało moje Ravioli polane masłem z szałwią oraz Twoje…


 Z: …Penne Alla „Sól i Pieprz” z polędwicą wołową w sosie śmietanowo-winnym. Na stół wjechało bardzo gorące, ale po ostygnięciu było dobre. Na plus trzeba przyznać, że mięsa nie trzeba było szukać z lupą ;) Całe 4 duże kawałki.



A: Faktycznie mięsne kawałki miałaś spore i całkiem smaczne. Natomiast moje ravioli… no cóż, kuperka nie urywało czy tam rozrywało. Niby z pieczarkami, a ja tam czułam tylko jakąś bezsmakową mazie. Zjeść zjadłam, ale powiem Ci, że nasze ravioli było o 3 nieba lepsze!

Z: Podejrzewam, że twoje ravioli to była kupna pasta fresca i rzeczywiście masz rację- farsz był taki sobie. Ogólnie jednak jedzenie było całkiem niezłe, jeśli zestawić je z innymi odwiedzonymi przez nas lokalami. Daję 4/6.

A: Jakaś hojna! ;) Ja w naszej skali też daję 4, natomiast w 9 punktowej ocenie plebiscytu Korona Smakosza daję 5 (trochę za dużo głośnej wymiany zdań szefa z kelnerką). No cóż, idźmy dalej, nowe lokale czekają… :)

A jako dowód, że jeszcze umiemy pisać długopisem, nie tylko stukać w klawisze mamy:


***
Restauracja Sól i Pieprz, Łukowska 17a (Praga Południe)


środa, 14 listopada 2012

Bulion pomarańczowo - imbirowy z gryczanym makaronem soba

Ostatnio na Kotach Kuchennych pisząc o zupach i bulionach przypomniał mi się dawny bulion cytrusowy z makaronem soba, którego opublikowałam tam ponad 2 lata temu. Ci z Was, którzy Kotów nie czytają, nie mieli więc okazji go poznać. Szkoda, bo na tę porę jest naprawdę świetny – rozgrzewa jak rosół i ma cytrusowy posmak, a pomarańcze właśnie zaczynają swój owocny sezon w naszych kuchniach. Polecam.


Bulion pomarańczowo - imbirowy z gryczanym makaronem soba (inspiracją był przepis Domowego Kucharza z kuchni.tv)

bulion z kurczaka
sok wyciśnięty z pomarańczy
starte kłącze imbiru
sos sojowy
ugotowane mięso kurczaka
makaron soba
szczypiorek
czarny sezam
mleczko kokosowe (baaardzo ewentualnie ;))


Czysty bulion połączyłam z imbirem i ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy.
Trzeba uważać, co by nie przeholować, bo to cytrus jest i rosół może zrobić się zbyt kwaśny (słodkie mleczko kokosowe może zniwelować kwaśność – ja go dałam dosłownie ciut, bo byłam na granicy przewagi pomarańczy nad resztą ;)). Bulion zagotowałam i doprawiłam sosem sojowym. Podawałam z ugotowanym mięsem z kurczaka (może być ze skrzydełek lub pierś z kurczaka) i gryczanym makaronem soba. Dekorowałam czarnym sezamem i szczypiorkiem.


poniedziałek, 12 listopada 2012

Armoniche(Radiatori) z cukinią, szpinakiem nowozelandzkim i colaturą

Nim spadł pierwszy śnieg, mój mini ogródek dostarczał mi w sporych ilościach eksperymentalnie posianego szpinaku nowozelandzkiego. Wykorzystałam go m.in. do jogurtowej zupy szpinakowej i makaronu udon.
Przy poniższym przepisie oprócz rzeczonego, który udawał rucolę, dodałam również colaturę, o której pisałam ostatnio. Ta zaś zastąpiła świeże sardele. Podmiana była udana.


Armoniche(Radiatori) z cukinią, szpinakiem nowozelandzkim i colaturą (źródło” „Pasta & Co, s. 70)

makaron radiatori/armoniche
oliwa
ząbek czosnku
papryczka chili
cukinia pokrojona w ćwierćplasterki
pomidor
szpinak nowozelandzki
oregano
colatura

Na oliwie podsmażyłam chwilę czosnek i papryczkę. Następnie poddusiłam cukinię, pomidora (aż puścił sok), dodałam szpinak i doprawiłam oregano. Trzymałam na patelni, aż liści szpinaku zwiędły. Domieszałam colaturę i całość połączyłam z ugotowanym makaronem.


sobota, 10 listopada 2012

Rzymskie strangozzi z grecką oliwą, cetarską colaturą i krewetkami

Colatura – ekstrat z solonych anchois przyjechał do nas z gorącej włoskiej Cetary – rybackiej wioski na wybrzeżu Amalfii w regionie Kampania. Tradycja wytwarzania tego specyfiku sięga II połowy XIII wieku, a trudnili się tym zajęciem szczególnie cystersi. Podobnie jak czasach dawnych - współcześnie, aby wytworzyć ekstrakt należy po opłukaniu i posiekaniu ryb (bez konieczności filetowania) włożyć je do drewnianych beczek i przesypywać warstwami soli. Dojrzałość ekstraktu ocenia się po bursztynowym kolorze, przyjemnym rybnym aromacie i słonym smaku.



Colaturę smakowo można porównać z azjatyckim sosem rybnym – mają ze sobą sporo wspólnego, jednak wytwórcy włoskiego sosu są zdania, że ich ekstrakt ma bogatszą paletę smaku.
Poleca się ją w szczególności w prostych pastach na kształt alio e olio. Ja wykorzystałam przepis Modo d'uso z etykiety dołączonej do butelki.


Rzymskie strangozzi z grecką oliwą, cetarską colaturą i krewetkami (przepis z etykiety dołączonej do butelki colatury)
(porcja dla 4 osób)

320 g spaghetti (użyłam grubszego strangozzi)
5 łyżeczek colatury (moim zdaniem, z uwagi na to, że esencja jest dość słona, wystarczające będą 2)
oliwa vergine (u mnie przywieziona prosto z jednej z greckich wysp)
czosnek
peperoncino
ugotowane krewetki (mój dodatek)

Makaron ugotowałam w nieosolonej wodzie (słoność potrawie nadała colatura). Resztę składników wymieszałam w misce i połączyła z odcedzonym makaronem. Podawałam z krewetkami.


środa, 7 listopada 2012

Kolorowo i zakręcono

Głodni?
To może jakiś makaron?
Niekoniecznie prosty, może być zakręcony.
A jeszcze lepiej jeśli będzie kolorowy.
Lub też kolorowe mogą być dodatki.
Radosne, wiosenne, odmienne od szarugi za oknem.


Ja takie makaronu potrzebowałam. Ugotowałam więc świderki, z lodówki wyciągnęłam „czerwoną” (ona jest fioletowa wg. mnie i już) kapustę, groszek z zamrażalki, a z szafki suszone pomidory. Doprawiłam pieprzem, solą  i ziołami prowansalskimi. Dobrze wybełtałam i potem ze smakiem zjadłam :)



Fusilli z czerwoną kapustą i groszkiem
1 porcja
  • 70g krótkiego makaronu, np. świderki-fusilli
  • garść posiekanej czerwonej kapusty
  • 1/3 szklanki mrożonego groszku
  • kilka suszonych pomidorów
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • oliwa
Makaron ugotuj al. dente. Pod koniec gotowania, na 2-3 minuty wrzuć mrożony groszek. Odcedź.
Kapustę gotuj w lekko osolonej wodzie ok. 15 minut. Odcedź.
Na oliwie zeszklij obraną i posiekaną cebulę oraz czosnek. Dodaj kapustę, suszone pomidory pokrojone w paski makaron i groszek. Dopraw do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Chwilę podgrzej na małym ogniu i przełóż na talerz.