poniedziałek, 30 grudnia 2013

Bukiet smaków w Bukieterii Roma

Kurczak: Jak to miło mieć urodziny! Wszyscy zapraszają mnie na makaron! Oczko nie była gorsza, ba nawet pozwoliła mi wybrać lokal! Padło na Bukieterię Roma na Mokotowskiej. Zachęciło mnie tam menu.


Oczko: Czego się nie robi dla urodzinowej makaroniary ;) Tym razem postawiłyśmy na trufle. Ja zamówiłam zupę - krem cebulowo - truflową z makaronem farfalle. Bardzo fajna to zupa – zrównoważone smaki, jedwabista konsystencja i makaron, który syci. Była pyszna. A wcześniej jeszcze wypiłam zimową herbatę z pomarańczą i goździkami. Mmm - lubię to! ;)


K.: No! Twoja zupa była pyszna! Zazdrościłam Ci jej, kiedy spróbowałam. Ale mój makaron też był niczego sobie – zamówiłam Pasta con Tartuffi farfalle z pastą truflową, czosnkiem i suszonymi pomidorami. Było smaczne, ale! - były oliwki i kapary, o którym menu nie wspominało (a ja nie znoszę kaparów!). No i danie było tłuste - serio, za dużo oliwy z pomidorów.

O.: Mnie kęs z Twojego talerza smakował. A ja akurat lubię oliwki i kapary, a jeszcze bardziej suszone pomidory ;) A co powiesz o naszym romantycznym kąciku? ;)


K.: No nie wiem, co Ty im powiedziałaś, kiedy rezerwowałaś stolik, ale tu seks dałoby się uprawiać  - tak intymnie i odcięte od reszty sali ;) Ogólnie ładnie tu, trochę ciemno, ale taki wystrój.


O.: Fakt, ciemno - nawet zdjęcia wyszły przez to tak średnio… Ale ten rustykalny wystrój - nawet jeżeli to nie moja bajka, to tutaj pasuje. Na plus włoskiej restauracji niech będzie sącząca się w tle włoska muzyka. Pani Kelnerka też sympatyczna, prawda?

K.: O tak! Pani Kelnerka przeurocza, choć w sumie to pracy miała nie za wiele - jesteśmy tutaj dzisiaj jedynymi gośćmi ;) A co do wystroju - to i kibelek fajny. Wprawdzie też ciemno, ale miło się siedzi ;)

O.: Wychodzi na to, że obie jesteśmy zadowolone. Myślę, że w tym przypadku mogę być dobra i dam maksymalną notę 6/6. A Ty?

K.: Uuuu! Oczko poświątecznie szóstką strzela ;) Ja daję 5/6, bo jednak zdarzało mi się jeść lepsze makarony.


_________________________________
Restauracja Bukieteria Roma, ul. Mokotowska 49 (Śródmieście)


piątek, 27 grudnia 2013

Smak tkwi w prostych daniach

Powiadają, że piękno tkwi w prostocie. Coś w tym jest.
Smak też może tkwić w prostych daniach, całkiem dobry ten smak.
Robiąc porządki w lodówce natrafiłam na resztki fety i kilka pomidorków koktajlowych.


Bez wielkiego namysłu postanowiłam coś z tym wyczarować i jak to zwykle u mnie bywa padło na makaron.


Decyzja była bardzo dobra, tak jak danie bardzo smaczne.

Spaghetti z pomidorkami koktajlowymi i fetą
1 porcja

  • 70g makaronu spaghetti
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kawałek sera feta
  • zioła prowansalskie
  • sól, pieprz
  • ząbek czosnku
  • oliwa
  • listki świeżej bazylii

Makaron ugotuj w osolonej wodzie, odcedź.
Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy, dodaj obrany i drobno posiekany czosnek. Zeszklij i dodaj przekrojone na połówki pomidorki. Podsmaż chwilę uważają by pomidorki za bardzo nie zmiękły. Dodaj makaron i pokrusz ser feta. Dopraw do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Wymieszaj.
Przełóż na talerz i skrop oliwą. Udekoruj świeżą bazylią.

piątek, 20 grudnia 2013

Bezglutenowe fusilli z szynką parmeńską

Z różnych względów od jakiegoś czasu próbuję przejść na dietę bezglutenową i wiąże się to też ze zmianą makaronu jaki jadam.
W odstawkę poszły ulubione makarony razowe czy z domieszką mąki pszennej, a teraz jadam tylko makaron kukurydziany lub gryczany.
Dużą zaletą makaronów bezglutenowych jest to, że gotują się jeszcze szybciej, a w smaku prawie nie ma różnicy, więc w tym względzie nie cierpię za bardzo :)


Dziś pierwsza propozycja makaronu bezglutenowego w formie sałatki na ciepło- z pomidorkami koktajlowymi, szynką szwarcwaldzką i czarnymi oliwkami.

Fussili kukurydziane z pomidorkami, szynką i oliwkami
1 porcja

  • 70g makaronu kukurydzianego
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka czarnych oliwek
  • 2 plastry szynki szwarcwaldzkiej
  • oliwa
  • czosnek
  • sól, pieprz
  • listki świeżej bazylii

Makaron wrzuć do osolonej wody i gotuj kilka minut- warto sprawdzać, bo szybko rozgotowuje się.
Czosnek obrierz i pokrój w cienkie plasterki. Szynkę pokrój na paski i zrumienń na patelni teflonowej, przełóż na talerzyk, a na patelnię wlej odrobinę oliwy, wrzuć czosnek i zeszklij.
Pomidorki pokrój na połówki, oliwki w obrączki. Na patelnię z czosnkiem wrzuć odcedzony makaron, szynkę, pomidorki i oliwki. Wymieszaj, dopraw do smaku szczyptą soli (i ewentualnie pieprzem) i podgrzej delikatnie.
Przełóż na talerz i posyp listkami bazylii.



wtorek, 17 grudnia 2013

Zapiekane cannelloni

Spodobały mi się zapiekanki z makaronu. Łatwo je zrobić, dobrze smakują i są idealne do lanczboksa.
A w nim tym razem cannelloni 3 smaki. Dół - sos pomidorowy, nadzienie - pieczarki, góra - sos serowy z twarogu.
Ciekawa jestem, jakie Wy lubicie zapiekanki?


Cannelloni trzy smaki (pomysł własny inspirowany przepisem z gazety Moje Gotowanie kwiecień 2008)

cannelloni

Sos pomidorowy:
oliwa
cebula (pokrojona w drobną kostkę)
pomidory
czerwona papryka (pokrojona w drobną kostkę)
sól, pieprz,

Nadzienie:
oliwa
Cebula (pokrojona w drobną kostkę)
pieczarki
sól, pieprz
zielona pietruszka

Sos biały (podaję gramaturę z wycinka gazety, ja robiłam na oko):
2 łyżki masła
łyżka mąki
350 ml gęstej śmietany
5 dag tłustego twarogu
sól, pieprz

Sos czerwony: na oliwie poddusiłam cebulę, następnie dodałam drobno pokrojoną paprykę i pomidory. Dusiłam do rozpadnięcia się pomidorów. Doprawiłam do smaku.

Nadzienie: na oliwie poddusiłam cebulę, następnie dodałam pieczarki i dusiłam do miękkości grzybów. Doprawiłam do smaku i wymieszałam z zieloną pietruszką.

Sos biały: Roztopiłam i wsypałam mąkę, mieszając podsmażyłam. Wlałam śmietanę i stale mieszając nieco odparowałam. Dodałam pokruszony twaróg i dalej mieszałam. Na koniec doprawiłam do smaku.
Na spód ceramicznej foremki wylałam sos pomidorowy, na sos położyłam nadziane suche rurki cannelloni i polałam białym sosem. Zapiekałam 30 minut w 190 stopniach.



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Oralne doznania w Ora Basta!

Oczko: Po muszym towarzystwie w Nonsolo Pizza w poniedziałek umówiłam sie z Kurczakiem na makaron w Ora Basta na Nowogrodzkiej.
Powitała nas romantyczna atmosfera świec i białego wina...

Kurczak: ...i niczego sobie 2 panów: kelner i chyba właściciel. Brałabym!
Atmosfera romantyczna, ale i stylowa, bo naprawdę fajnie to wszystko urządzili. Widać, że przemyśleli każdy detal, włączając skrzynki ze świeżymi warzywami na ścianie- mam tylko nadzieję, że tych warzyw nie wyrzucają tylko zużywają, bo nie lubię marnowania jedzenia!


O: Faktycznie, lokal bardzo przyjemnie urządzony, w stylu włoskiego domu La Mammy (ach ta czerwona kuchenna kratka na krzesłach).
Z głośników sączyła sie włoska muzyka, która obiecywała, że możemy dobrze zjeść, tak po włosku, po domowemu.
Po chwili przy stoliku pojawił się Pan Kelner…

K: Fajny, co nie? ;)
Bardzo miły, trochę speszony, ale i wesoły - śmiał się razem z nami z głupot jakie plotłyśmy.
Sprawnie tez nas obsłużył (znaczy przyjął zamówienie) i po kilku minutach na stole pojawiły się 2 kieliszki z białym winem, miseczka płatków parmezanu, a chwilę później 2 talerze z pyszną pastą.


O: Oj Kurczaku, a Ty znowu te swoje żarciki ;P Swoją drogą - rzeczywiście ubaw był z tą Boską Jolą (sos boscaiola, czyli z grzybami ;))
A Pan Kelner mógł się speszyć, bo kiedy kobieta wyciąga aparat fotograficzny, to nigdy do końca wiadomo co knuje.
No dobrze, ale przejdźmy do makaronu. Skusiłam się na Tagliatelle Carbonara (pancetta, jajko, parmezan) - i to było dobre! Makaron smakował jak domowy, do tego duże płatki parmezanu i to wino w kieliszku - oj smakowało!
Na dodatek, porcja była tak duża, że nie dałam rady zjeść jej do końca!
Ale Twoje penne to nie było penne!

K: Tego penne się czepiasz, były rurki? Były!
Grunt, że było bardzo smaczne. Pieczarki, pancetta, sos śmietanowy, no i to białe wino. Bosko!
Niestety małe cappuccino, a ja lubię duże, znaczy dopasowane do mnie ;)
Ty za to odkryłaś swoje artystyczno-malarskie zdolności…


O: Ha, ha! Oszukiwałam czas, kiedy pisałaś ;)
A słyszałaś co mówił Pan Kucharz? We Włoszech o tej porze nikt by Ci nie podał już cappuccino, więc wiesz... nie narzekaj.

K: Dlatego mieszkam w Polsce ;)
Dobra, my tu pitu pitu. Pora na ocenę, ile dajesz? Ja 6 na 6!

O: Sympatyczna obsługa, ładne wnętrze, włoska muzyka pasująca do klimatu lokalu, dobry makaron - oczywiście daję 6/6!

_________________________________
Ora Basta
ul. Nowogrodzka 20 (Śródmieście)
Warszawa

piątek, 6 grudnia 2013

Zielono - żółta zapiekanka makaronowa


Do pracy na obiad najlepiej jest wziąć coś stałego, co się nie rozleje, nie potrzebuje kilku opakowań, a na dodatek nadaje się do zjedzenia zarówno na zimno, jak i po podgrzaniu. Może być jeszcze za każdym razem w różnych kompozycjach smakowych. A jeżeli jeszcze da się taki obiad zrobić na dwa dni, okazuje się, że jeden wczesny wieczór pozawala uwolnić się od kuchni ;) 
Takim daniem idealnym jest zapiekanka makaronowa. Obiad, który robi się szybko, smakuje dobrze i wychodzi zawsze :)



Zielono - żółta zapiekanka makaronowa  (pomysł własny)

porcja ugotowanego makaronu na 4 osoby – ok. 500 g, rodzaj bez znaczenia, tym razem połączenie gwiazdek i kolanek
pierś z kurczaka (pokrojona na małe kawałki i ugotowana w osolonym wrzątku)
ugotowany brokuł
puszka kukurydzy
2 jajka
2 - 3 łyżki śmietany 18%
ok. 70 g sera żółtego startego na dużych oczkach + garść do posypania na wierzch
sól, pieprz, suszone oregano

Robię sos: w dużej misce mieszam rozbełtane jaja ze śmietaną, serem i przyprawami. Do sosu dodaję resztę składników i dokładnie mieszam łyżką. Wykładam wszystko do ceramicznej formy wysmarowanej masłem, po wierzchu posypuję resztą startego sera. Zapiekam 35 minut w 200 stopniach. Wystygniętą zapiekankę chowam na noc do lodówki. Rano taka stężała kroi się na porcje znakomicie.



sobota, 30 listopada 2013

Szpinak i kurczak - smaczne połączenie

Mimo chłodów na dworze, mimo potrzeby rozgrzania po powrocie z pracy, miewam zachcianki na letnią wersję makaronu. Taką kolorową, z zielenią w przewadze.


Rozgrzać się mogę herbatą, nakarmićn natomiast makaronem z soczyście zielonym szpinakiem baby. Do tego przesmażony kurczak, pieczarki i lekki sos na bazie jogurtu.
Kto powiedział, że w chłodne dni trzeba jeść ciężkę, tłuste potrawy?



Makaron ze szpinakiem baby i kurczakiem
2 porcje

  • 140g krótkiego makaronu - u mnie creste di gallo
  • pojedyncza pierś z kurczaka
  • 2-3 garście szpinaku baby
  • kilka małych pieczarek
  • 100-150ml jogurtu naturalnego
  • ząbek czosnku
  • zioła prowansalskie, sól, pieprz, ostra wędzona papryka mielona
  • olej do smażenia

Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie i odcedź.
Mięso opłucz, pokrój w mniejsze kawałki i wymieszaj z solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi.
Na patelni rozgrzej olej, przesmaż oczyszczone i pokrojone w ćwiartki pieczarki. Przełóż na talerz. Na patelnie wrzuć mięso i smaż na małym ogniu, na sam koniec dodaj szpinak i podgrzewaj kilka minut. Dodaj pieczarki i makaron. Wymieszaj i podgrzej.
Jogurt wymieszaj z rozgniecionym czosnkiem, solą, ziołami prowansalskimi i wędzoną papryką.
Makaron przełóż na talerze, polej sosem jogurtowym.

wtorek, 26 listopada 2013

Nonsolo Pizza, czyli biesiadowanie z muchami ;)



Oczko: Któregoś razu na fejsbukowym profilu pasta i basta odezwało się do nas Nonsolo Pizza. Napisali nam, że mają super makarony, które koniecznie musimy spróbować.

Agata: No i wreszcie tu trafiłyśmy, choć po drodze mi tu nie było. Przeczytałam wiele dobrych opinii na temat tego lokalu, choć dotyczyły one głównie pizzy. Mimo to przyszłam tu z pozytywnym nastawieniem.

O.: Było to w ostatni piątek wieczorową porą, więc nie zdziwiło mnie to, że zastałyśmy sporo gości i nieodłączny z tym gwar. Nie spodziewałam się natomiast, że w listopadzie będziemy dzielić 2-osobowy stolik z trzema muchami ;)

A.: No tak – miałyśmy współbiesiadników ;) Ci akurat byli cisi, ale natrętni. Niestety w lokalu o tej porze jest bardzo głośno, czego nie lubię. Przejdźmy może jednak do makaronu, bo dla niego tutaj się pojawiłyśmy.


O.: Ponieważ lokal szczyci się swoimi pasta fresca – nasz wybór padł właśnie na wspomniane. Ja zamówiłam pansotti (trójkątne pierożki nadziewane ricottą i szpinakiem) w serowym sosie. Zamówienie (zważywszy na ilość gości) zostało dość szybko zrealizowane. 


Makaron był całkiem niezły. Wprawdzie nieco zbyt słony, ale nie będę się bardzo czepiać. Bardziej rozbawił mnie zestaw sztućców, które otrzymałam do makaronu. W życiu nie spotkałam się w restauracji z nożem o takim trzonku ;) Nawet w domu takim nie kroję.


A.: Bo może nie podążasz za trendami? ;) Ja wzięłam razowe fettucine z sosem Mediterranea (pomidory, bakłażan, ricotta) i 3 listkami bazylii. Szału nie było, ale nie mogę też napisać, że niesmaczne. Dałabym więcej bazylii. A jak Twoja herbatka?


O.: Tutaj będę bardzo chwalić. Pan kelner zaproponował zimową i miał rację: herbata z pomarańczą, cytryną, goździkami (i podobno imbirem) była naprawdę przyjemnie rozgrzewająca i aromatyczna. Jestem nawet skłonna zapomnieć o tych muchach ;) A co powiesz o obsłudze?

A.: Co zaczepiasz? ;) Wiesz, że mnie wkurzali ciągłym podchodzeniem i pytaniem, czy coś jeszcze chcemy. Mogli lepiej muchy łapać ;) Ale duży plus, że mogłyśmy podzielić rachunek na dwie części – dzięki temu jedna z nas mogła zapłacić gotówką, a druga kartą.

O.: To chyba czas na podsumowanie? Hmm… Mało miejsca między stolikami i gwar oznacza, że możecie zapomnieć o intymnej atmosferze na randce. Lepiej wtedy poszukać innego lokalu. Pod kątem jedzenia jest ok. Bez szału, ale też nie niedobre. Rzekłabym – poprawne. Tylko ta obsługa nieco zbyt nachalna (pozdrawiamy panią kelnerkę, która zapuszczała żurawia w nasze notatki, które właśnie spisujemy ;)) Ogólnie, na sześć możliwych punktów, daję im mocną czwórkę.

A.: Ja też dam 4/6. Nie było tak źle – było dobrze :)


________________________________________
Nonsolo Pizza, Grójecka 28/30 (Ochota)


piątek, 22 listopada 2013

Z brokułem, mozzarellą i suszonymi pomidorami

Miał być makaron na bogato- z brokułem i kalafiorem. Jednak czasu na zakupy nie było, kalafiora nie nabyłam, więc pozostało mi albo czekać na zakapu albo zejśc makaron w skromniejszej wersji, czyli z samym brokułem.
Czekać nie zamierzałam, coś na obiad zjeść trzeba było, więc brokuł ugotowałam na parze, suszone pomidory i mozzarellę potraktowałam nożem i ostatecznie wymieszałam z ugotowanym makaronem uzyskując pyszne danie.


Makaron z brokułem, suszonymi pomidorami i mozzarella
1 porcja
70g krótkiego makaronu np. gramigna
kilka różyczek brokuła
kilka suszonych pomidorów
1/2 kulki sera mozarella lub kilka małych kuleczek
sól, pieprz ziołowy
listki świeżej bazyli
oliwa do skropienia
Makaron wrzuć do osolonego wrzątku i gotuj ok. 8 minut.
W międzyczasie różyczki brokuła ugotuj na parze, a mozzarellę i suszone pomidory pokrój w mniejsze kawałki.
Ugotowany makaron odcedź, wymieszaj z przyprawami, suszonymi pomidorami, mozzarellą, różyczkami brokuła i listkami świeżej bazylii. Skrop oliwą.

środa, 20 listopada 2013

Ziti w sosie pomidorowym z indykiem

Ziti długo czekało w szafce na swoją kolej. Bowiem za pierwszym razem poniższe danie zrobiłam z cieńszymi bucatini (to jeszcze nie ziti, ale już nie spaghetti). 


W końcu jednak postanowiłam otworzyć opakowanie i powtórzyć pierwsze danie z małymi modyfikacjami. Wyszło niezłe – dodatek ugotowanego mięsa z goleni indyka (w miejsce tuńczyka), oliwki w sosie i zielona pietruszka komponowały się znakomicie. 
Tylko… te ziti - one jednak nie są dla mnie. Niezbyt poręcznie się je takie grube, długie rurki. Wychodzi więc na to, że jestem zdeklarowaną spaghettomanką ;)


Ziti w sosie pomidorowym z indykiem (inspiracja: broszurka „Viva la pasta!”)

makaron ziti
4 sardele z puszki
3 świeże pomidory (lub cała puszka)
2 ząbki czosnku
0,5 szklanki białego wytrawnego wina
oliwa
pieprz, sól
mięso z goleni indyka (ugotowane wcześniej w bulionie)
czarne oliwki
zielona pietruszka

Na oliwie chwilę podsmażyłam starty czosnek, następnie dodałam sardele i smażyłam jeszcze ok. 3 minuty. Wlałam wino, zagotowałam (alkohol ma wyparować), dodałam pomidory i dusiłam, aż pomidory się rozpadły tworząc sos. Na koniec dodałam mięso z indyka i oliwki, doprawiłam do smaku. Połączyłam z ugotowanym makaronem i po wierzchu obsypałam pietruszką.



czwartek, 14 listopada 2013

Spaghetti z pieczonym łososiem

Dziś na bogato. Makaron z pieczonym łososiem.
Dobry sposób na obiad z resztek- gdy w lodówce zostanie kawałek ryby z obiadu z dnia poprzedniego- za mało na normalny obiad, a wystarczająco jako dodatek do makaronu.



Łosoś grał tu pierwsze skrzypce, oczywiście zaraz po makaronie. Dla koloru dodałam trochę przesmażonej cukinii i listki świeżej bazylii.
Wszystko lekko skropiłam cytryną, choć zamiast niej świetnie by się też sprawdził pieprz cytrynowy.
Taki obiad na bogato, choć z resztek ;)

Spaghetti z łososiem i cukinią
2 porcje
140g makaronu spaghetti
kawałek upieczonego łososia
pół średniej cukinii
mała cebula
szczypta soli, pieprzu
sok z cytryny
odrobina skórki startej z cytryny
listki świeżej bazylii
oliwa

Makaron ugotuj.
W czasie gotowania makaronu na oliwie zeszklij obraną i posiekaną cebulę, dodaj cukinię i dopraw szczypta pieprzu i soli. Po kilku minutach, gdy cukinia delikatnie zmięknie dodaj skórkę i sok z cytryny oraz ugotowany i odcedzony makaron. Wymieszaj. Podgrzej chwilę i przełóż na talerze. Posyp porwanymi listkami bazylii.

wtorek, 12 listopada 2013

Zupa z żołądkami indyczymi, makaronem Margheritine i fasolą

Kupiłam 20 dag żołądków indyczych. Ale ponieważ koci kalkulator BARF-a (który słyży mi przy komponowaniu mięsnej mieszanki dla moich kotów) zawołał tylko o ich 5 dag – resztę wykorzystałam na obiad dla siebie i mając w pamięci z lat dziecięcych domowy rosół babci właśnie z żołądkami (wtedy kaczymi) – postanowiłam ugotować z nimi zupę.

Miałam tylko zagwozdkę, jak z tymi żołądkami postępować. Wyczytałam więc, że należy oczyścić je z ewentualnych błon, następnie wrzucić do wody i zagotować. Kiedy podroby wytworzą szumowinę - przecedzić, zalać świeżą wodą i gotować do miękkości. Rzeczywiście sposób się sprawdził. Zupa z żołądkami dzięki makaronowi i fasoli była naprawdę syta.

A Wy? Jakie macie patenty na żołądki?


Zupa z żołądkami indyczymi, makaronem i fasolą (pomysł własny)

makaron drobne muszelki - Margheritine
15 dag żołądków indyczych (z odkrojoną „wierzchnią warstwą” i pokrojone w cienkie paski)
spora garść drobnej fasolki (wcześniej ugotowanej)
1l bulionu indyczego
rozmaryn, tymianek cytrynowy, liść laurowy
sos sojowy jasny

Z żołądków odkroiłam wierzchnią warstwę, pokroiłam w paski, wrzuciłam do rondelka z zimną wodą i zagotowałam. Kiedy woda zawrzała i na powierzchni pojawiła się szumowina – żołądki odcedziłam, zalałam świeżą wodą, dodałam liść laurowy, gałązkę tymianku cytrynowego i rozmarynu. Lekko osoliłam. Gotowałam do miękkości.
W drugim garnku rozmroziłam bulion i ugotowałam w nim makaron. Miękkie paski z żołądków i ugotowaną wcześniej fasolę przełożyłam do bulionu i doprawiłam całość jasnym sosem sojowym.


czwartek, 7 listopada 2013

Kalarepka w zupce chińskiej

Jeszcze nie skończyłam z kalarepą. Również i tym razem utopiłam ją w zupie – aromatycznej domowej zupce chińskiej z aromatem „5 smaków”. Hmmm, chociaż właściwie powinnam napisać, że w zupie japońskiej, bo to stamtąd wywodzi swój życiorys zupka „chińska”.

Już jakiś czas temu odkryłam, że przyprawa 5 smaków świetnie nadaje się do zup na orientalną nutę. Nie inaczej było i teraz. Kalarepa, kurczak, mieszanka warzyw, makaron jajeczny, groszek, sos sojowy, dobry bulion i 5 smaków – wyszedł z tego cudowny rozgrzewacz na zimną aurę :)


Domowa zupka chińska 5 smaków (pomysł własny)

makaron jajeczny wstążki
kalarepka pokrojona w słupki
pierś z kurczaka pokrojona w paski
olej rzepakowy
przyprawa 5 smaków
bulion drobiowy
mrożone warzywa z mieszanki chińskiej (papryka, marchewka, grzyby mun, kiełki bambusa)
zielony mrożony groszek
sos sojowy
szczypiorek

Pierś z kurczaka i kalarepkę oblałam olejem i obsypałam przyprawą 5 smaków. Podsmażyłam i zalałam bulionem. Po chwili dodałam mieszankę chińską, groszek i sos sojowy. Chwilę pogotowałam i serwowałam z makaronem i szczypiorkiem.


poniedziałek, 4 listopada 2013

Brukselkowy zawrót głowy

W weekend męczyłam Was zdjęciami tego makaronu na naszym fanpage (zapraszam do polubienia ;)), więc pora podać przepis gdyby ktoś z Was miał na ten makaron ochotę. A wart jest zrobienia, gdyż nie tylko szybko się go robi (jak większość dań z makaronem), ale jest też pyszny.

Wystarczy tylko ugotować makaron i brukselkę, a potem na patelni zrumienić szynkę szwarcwaldzką, ugotowaną wcześniej brukselkę i wymieszać z makaronem. Prawda, że proste?

Makaron z szynką szwarcwaldzką i brukselką
1 porcja

  • 70g krótkiego makaronu - u mnie razowe fusilli
  • 2 plastry szynki szwarcwaldzkiej 
  • kilka brukselek
  • uprażone ziarno sezamu
  • sól, pieprz

Makaron i brukselkę ugotuj, odcedź i odstaw pod przykryciem.
Na patelni zrumień porwaną na mniejsze kawałki szynkę, a gdy puści tłuszcz dodaj brukselkę. Po kilku minutach wrzuć makaron i całość podgrzej na małym ogniu ciągle mieszając. Dopraw do smaku solą i pieprzem.
Przełóż na talerz i posyp uprażonym sezamem.

sobota, 2 listopada 2013

Mazowiecka wariacja na śląską oberibę

Tak się złożyło, że dawno nie było u nas zupy. Zrobiłam szybki przegląd lodówki, wyjęłam z niej dwie kalarepy i od razu przyszło mi do głowy, że mogę zrobić z nich mazowiecką wariację na śląską oberibę. W przepisie klasycznym występują ziemniaki, ale ponieważ to jest Pasta i Basta, to już rozumie samo przez się, że zamiast ziemniaków wpakuję do niej kluski ;) Od siebie dodałam jeszcze śmietanę dla złagodzenia smaku, uprzednio żyrafinując liście z małą ilością bulionu. 



Mazowiecka wariacja na śląską oberibę (pomysł własny)

makaron wstążki jajeczny z jaj zielononóżek
dwie kalarepy (bulwa z liśćmi)
bulion warzywny
śmietana 18%
pieprz do smaku

Pokrojoną w kostkę kalarepę i jej poszatkowane liście (bez głównego nerwu) zalałam gorącym bulionem i gotowałam do miękkości warzyw. Następnie do osobnego naczynia przełożyłam z bulionu liście i dolałam nieco płynu i zmiksowałam. Połączyłam z resztą zupy. Makaron w talerzu zalałam zupą i wymieszałam z łyżką śmietany. Doprawiłam do smaku. Dobrze będzie też smakować ze świeżym koperkiem.

środa, 30 października 2013

Tagliatelle z szynką i orzechami - pochwała prostoty

Pochwała prostoty- makaron z szynką szwarcwaldzką i orzechami.
Podsmażony czosnek, sól i ewentualnie pieprz lub inne ulubione przyprawy.
Aromatyczne, sycące i proste danie.

 Myślę, że w wersji skromniejszej, zamiast szynki spokojnie można użyć wędzonego boczku, a dla lubiących ostre przyprawy- dodanie posiekanej papryczki chilli załatwi sprawę ;)


Tagliatelle z szynką szwarcwaldzką i orzechami
1 porcja

  • 70g makaronu tagliatelle
  • kilka plastrów szynki szwarcwaldzkiej
  • garść posiekanych orzechów włoskich
  • ząbek czosnku
  • szczypta soli, pieprzu, ulubionych ziół
  • ewentualnie oliwa w miarę potrzeby

Makaron wrzuć do osolonej i wrzącej wody. Gotuj ok. 8 minut i odcedź.
Szynkę porwij na mniejsze kawałki i wrzuć na rozgrzaną patelnię. Gdy tłuszcz zacznie się topić dodaj pokrojony w plasterki czosnek i podsmażaj 1-2 minuty. Po tym czasie wrzuć ugotowany i odcedzony makaron, dodaj orzechy i dopraw do smaku solą i pieprzem. Podgrzej ciągle mieszając. Jeśli jest za suche dodaj troche oliwy.

piątek, 25 października 2013

Gnocchi dyniowe z ricottą na Światowy Dzień Makaronu

Dziś Światowy Dzień Makaronu- World Pasta Day.
Nie mogłyśmy przejść obok niego obojętnie!
Jak co roku postanowiłyśmy jakoś uczcić ten dzień, robiąc np. domowy makaron.
Ponieważ robiłyśmy już domowe ravioli, tagliatelle, "łazanki" czy też lasagnetty, tym razem padło na gnocchi.


Początkowo miałyśmy problem z formowaniem gnocchi, ale obejrzałyśmy instrukcje na youtube i poszło sprawnie i miło. Zresztą sami zobaczcie na naszym filmiku.






Gdy włoskie kopytka wyszły z wody, pojawiło się mnóstwo pomysłów z czym je podać, jakim sosem otoczyć. Z częścią tych pomysłów dzielimy się z Wami :)


Dyniowe gnocchi z ricottą w 3 wariantach (źródło: Simply recipes)

1 szklanka musu z dyni ( ok. pół średniej ilości upieczonej dyni)
250 g ricotty
2 jaja
3 szklanki mąki (+ ok. 1-1,5 do podsypywania)
sól

Dynię pokroić w grube plastry lub kostkę, posmarować olejem i upiec w piekarniku do miękkości. Następnie odciąć skórę, a miąższ zmiksować na mus. Do musu dodać ricottę, jajka, mąkę i sól. Wymieszać wszystko razem w misce, przełożyć na omączoną stolnicę i wyrabiać, aż masa będzie jednolita (jak na kopytka) - w miarę potrzeby podsypywać dodatkową mąką.
Ciasto podzielić na kilka części, rolować i kroić małe kawałki ciasta jak kopytka. Następnie robić kulki i nadawać kształt na widelcu (posługiwałyśmy się filmem Gennaro robi gnocchi - od minuty 5:55).
Gotowe ciasto gotowałyśmy w osolonym wrzątku z łyżką oleju ok. 5 minut od wypłynięcia.

Ugotowane ciasto podawałyśmy w trzech wariantach:


Wariant I: Maślane gnocchi na dyniowej kołderce z tymiankiem cytrynowym i serem gruyer

masło
ser gruyere
mus z dyni (przygotowany tak samo, jak do gnocchi)
pieprz kolorowy
tymianek cytrynowy

Ugotowane gnocchi zostało lekko podsmażone na maśle. Wyłożone na musie dyniowym zostały obsypane świeżo zmielonym kolorowym pieprzem, świeżo startym gruyerem i podawane ze świeżym tymiankiem cytrynowym)



Wariant II: Gnocchi w sosie 3 sery

mleko 3,2%
śmietana 18%
3 sery: starte na małych oczkach edamski i gruyer praz camembert z odkrojoną skórką
świeżo zmielony pieprz kolorowy
suszone płatki papryki jalapeno

Na patelni na niezbyt dużym ogniu w mleku i śmietanie zostały rozpuszczone wszystkie sery. W gotowym już sosie na patelni zostały obtoczone ugotowane gnocchi, a na talerzu obsypane papryką i pieprzem.



Wariant III: Gnocchi na słodko z kardamonem
masło
bułka tarta
mielony kardamon
cukier trzcinowy

Ugotowane gnocchi zostały wymieszane z zasmażką z bułki i masła. Na talerzu dodatkowo obsypane kardamonem i cukrem.


Światowy Dzień Makaronu 2013 - 25 października

wtorek, 22 października 2013

Utylizacja tofu, czyli udon z tofu

Rzadko bywam w sklepach z azjatycka żywnością, ale jak już do nich trafię mam szał kupowania.
Różne makarony, tofu, pasty… A potem nie mogę tego przejść.
Tak też było ostatnio z tofu. Nakupiłam, a termin wazności powoli się kończył.
Musiałam szybko coś z niego zrobić, a co można szybko zrobić? No wiadomo, makaron!
Można tez pewnie i inne rzeczy, ale ja zwykle wybieram makaron.
Tym razem znalazłam w szafce udon, trochę suszonych pomidorów i skomponowałam z tym proste danie z makaronu z tofu :)





Makaron udon z tofu, suszonymi pomidorami i rukolą
1 procja
  • 70g makaronu udon
  • 50g tofu
  • kilka suszonych pomidorów
  • posiekany szczypiorek
  • rukola
  • czarny sezam
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
              marynata do tofu
              • posiekany ząbek czosnku
              • łyżka sosu sojowego
              • łyżka sosu ostrygowego
              • łyżeczka octu ryżowego
              • łyżeczka oleju sezamowego
              Wymieszaj w miseczce składniki marynaty, włóż tofu pokrojone w kostkę i odstaw na minimum pół godziny. Po tym czasie zrumień na patelni.
              Makaron ugotuj- ok. 8 minut, i odcedź.
              Suszone pomidory pokrój w paski.
              Makaron wymieszaj z tofu, suszonymi pomidorami, sezamem i szczypiorkiem. Dopraw do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Na wierzch połóż rukolę.

              niedziela, 20 października 2013

              Obiady dla leniwych #2 - Lumaconi w sosie szpinakowo-serowym

              Szybkich dań makaronowych ciąg dalszy. Tym razem w świetnym duecie szpinak i ser. Dla mnie mile widziany byłby jeszcze łosoś, ale nie przypłynął. Najlepsze w tym daniu jest to, że sos się robi w czasie gotowania makaronu. Natomiast finalnie makaron jest na tyle pyszny, że Pan R. wtrąbił tego dwa talerze. 
              Osobno w kieliszku było czerwone wytrawne wino chilijskie. Polecam :)
              A po inne przepisy zapraszam również na Koty Kuchenne.




              Lumaconi w sosie szpinakowo-serowym (przepis i wykonanie własne)
              makaron lumaconi ugotowany w osolonym wrzątku
              mrożone kostki szpinaku
              mleko 3,2%
              ser lazur
              pieprz kolorowy świeżo mielony
              Na patelni w mleku rozmroziłam szpinak, dodałam ser i trzymałam na ogniu dopóki się nie rozpuścił w szpinaku. Wyłączyłam gaz, doprawiłam pieprzem (z racji słonego sera - sól nie jest już potrzebna) i dobrze wszystko wymieszałam. Następnie przelałam do garnka z odcedzonym makaronem i wszystko wymieszałam razem. Podawałam z kieliszkiem wytrawnego czerwonego wina chilijskiego.


              poniedziałek, 7 października 2013

              Ekstra szybkie makarony dla leniwych

              Nie będę kłamać, że jestem tak zapracowana, że nie mam czasu ugotować makaronu. Bo choć wprawdzie czasu mam mniej, niż bym chciała (ach te krótsze dni), to jednak na gotowanie udaje mi się go trochę wyłuskać. 
              Problem tylko jest taki, że jak już gotuję makaron, to robię danie ekstra szybkie jak na przykład miso z makaronem sojowym, albo te poniższe – spaghetti aglio olio z brokułami lub prostą sałatkę. Jak widać - nic szczególnego.

              W sekrecie tylko powiem, że wczoraj jednak znalazłyśmy z Kurczakiem trochę więcej czasu i wspólnie zrobiłyśmy gnocchi. Ale one zasłużyły na osobny wpis, na który jeszcze przyjdzie stosowny czas.



              Spaghetti aglio olio z brokułami (pomysł z myślą o brokułożernej Lili)

              pełnoziarniste spaghetti
              starty czosnek
              oliwa
              ugotowane różyczki brokuła
              sól

              Ugotowany makaron wymieszałam na patelni z podgrzaną oliwą z czosnkiem. Podawałam na talerzu z różyczkami brokuła.



              Sałatka z łosiami (pomysł na szybkie danie po pracy)

              makaron pełnoziarnisty łosie
              miks sałat
              pokrojony pomidor
              zielony ogórek
              oliwa
              ocet balsamiczny
              sól i pieprz kolorowy
              sezam

              Sałatę wymieszałam z ugotowanym makaronem, pomidorem i ogórkiem. Oliwę połączyłam z octem (2-3 łyżki oliwy na 1 łyżkę octu), doprawiłam i też wymieszałam z resztą. Na koniec posypałam sezamem.


              sobota, 21 września 2013

              Zapiekanka makaronowa - sposób na resztki

              Zapiekanka makaronowa jest świetnym sposobem na łączne wykorzystanie resztek, które w pojedynkę nie nakarmią do syta dwóch dorosłych osób.
              Sposób jest prosty: wystarczy otworzyć szafkę i wziąć słoiki z makaronami, otworzyć lodówkę, a z niej zabrać warzywa (takimi, jakimi akurat się dysponuje), a potem to wszystko połączyć i wrzucić do piekła. 
              Taka zapiekanka to dobra rzecz jedzona od razu po upieczeniu, ale również dobra na zimno i po podgrzaniu. Bardzo pożyteczne danie ;)



              Zapiekanka makaronowa z resztek (pomysł własny)

              3 rodzaje makaronu: rurki tri colore, gwiazdki i annellini - ugotowane
              por pokrojony w półkrążki i lekko podduszony na oleju
              cukinia pokrojona w kostkę
              papryka czerowna pokrojona w kostkę
              do „sklejenia” masy: jajko, śmietana 18%, starty żółty ser
              przyprawy: sól himalajska, pieprz kolorowy świeżo mielony, tymianek, czybryca zielona

              Osobno ugotowałam makarony. Por poddusiłam na oleju, wymieszałam z pokrojoną cukinią i papryką. Wszystko połączyłam z mieszaniną: rozbełtane jajko, śmietana, ser i przyprawy. Wyłożyłam do ceramicznej posmarowanej masłem foremki i zapiekałam 30 minut w 200 stopniach.


              środa, 18 września 2013

              Posiłek na szybko? Makaron!

              Gdy biegnę z jednego miejsca w drugie, gdy nie mam czasu na nic, nawet na gotowanie, makaron ratuje mi życie.
              W czasie gdy makaron się gotuje przygotowujemy do niego dodatki/sos i po ok. 8-15 minutach mamy gotowy ciepły i sycący posiłek.

              Ja naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez makaronu! I kuper wcale nie rośnie (no dobra rośne, ale od innych rzeczy ;)).

              Dziś pora nie na pora, a na makaron z cukinią, fetą i pomidorami :)



              Farfalle z cukinią, fetą i pomidorami
              2 porcje

              • 120g makaronu farfalle
              • mała cukinia
              • 2 duże pomidory
              • kawałek sera feta
              • cebula
              • 2 ząbki czosnku
              • zioła prowansalskie
              • pieprz
              • szczypta soli
              • oliwa do smażenia

              Makaron ugotuj w posolonej wodzie i odcedź.
              Cebule i czosnek obierze, posiekaj i zeszklij na oliwie. Dodaj umytą i pokrojoną w półplasterki cukinię, a gdy zacznie mięknąć dodaj obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory. Dopraw szczypta soli (pamiętaj feta jest słona), pieprzu i ziołami prowansalskimi. Smaż jeszcze kilka minut, dodaj pokruszoną fetę i makaron. Wymieszaj.
              Podawaj ciepłe, smaczne z białym winem.