piątek, 26 lipca 2013

Vapiano - tam dobrze jeść dają

O restauracji Vapiano słyszałam od dawna. Jedni mówili o niej w samych superlatywach, inni jak o stołówce. Tak skrajne opinie sprawiły, że postanowiłam sama sprawdzić tą restaurację.
Okazja nadarzyła się całkiem niedawno, a wrażenia z wizyty są pozytywne.
Wnętrze bardzo mi się spodobało. Nowocześnie, tematycznie i przestronnie.


Duży lokal, dużo miejsc do siedzenia, dużo możliwości- można zająć stolik na zewnątrz na kanapach lub wysokich stołkach, w środku naprzeciwko kuchni, bądź też z boku, gdzie jest bardziej intymniej i ustronnie.
Przy wejściu podchodzimy do pewnego typu recepcji, gdzie Pani wręcza nam karty, na które nabijane jest to co zamówiliśmy- coś w stylu kart kredytowych. Z jednej strony to bardzo fajna rzecz, ale z drugiej trochę upierdliwa, bo każdy musi mieć swoją kartę i jeśli chcemy za kogoś zapłacić, musimy wziąć jego kartę.
Nie ma tam obsługi kelnerskiej, jest tylko długa lada podzielona na kilka stanowisk- w zależności co chcemy zamówić to wybieramy odpowiednie stanowisko- albo z pizzą, albo z makaronem, albo z sałatkami. Ja oczywiście wybrałam makaron, ale jak na blondynke przystało ustawiłam się nie przy tym stanowisku co trzeba… ;)




Zauroczyła mnie ilość makaronu, jego kształtów i rodzajów, nie wiedziałam na jaki się zdecydować, więc zdałam się na opinię kucharza. Sosów tez było trochę do wyboru, ale żaden mi nie pasował, dlatego wybrałam zwykły pomidorowy z dodatkiem ekstra w postaci krewetek. Kucharz przygotowywał danie na moich oczach i to mi się bardzo podoba. Pytał co dodać, jaką ostrość, czy dodawać kapary itp. Samo danie jakoś mnie nie powaliło na kolana, ale jadałam gorsze, więc tu spokojnie mogę dać 4/6.


Pizza też podobno smaczna- nie wiem nie jadłam, ale towarzyszowi wieczoru smakowało.
Ogólnie bardzo miło wspominam wyprawę do Vapiano i pewnie jeszcze tam nie raz zaglądnę :)


MARYNARSKA BUSINESS PARK
UL. TAŚMOWA 7 . 02-677 WARSZAWA
+48 22 356 10 50
warszawa@vapiano.pl

poniedziałek, 15 lipca 2013

Pappardelle w sosie boczniakowo-pieczarkowym z bobem


Skoro z boczniaków można ugotować pomidorówkę, to również można pokusić się o makaron. Pappardelle to jeden z moich ulubionych makaronowych kształtów, mimo że jadam go dosyć rzadko. Tym bardziej pasowało mi do finalnego dania. Wykonanie było łatwe i szybkie. A bób przypomniał o lecie i sprawił, że grzybowo-śmietanowy sos nabrał lekkości i świeżości. 



Papardelle z sosie boczniakowo-pieczarkowym z bobem (pomysł własny)

ugotowany osobno makaron pappardelle
bób ugotowany osobno i obrany
olej rzepakowy
pieczarki pokrojone w kostkę
boczniaki pokrojone na mniejsze kawałki
bulion grzybowy (z powodzeniem można zastąpić warzywnym)
śmietana 18%
suszony lubczyk
sól i pieprz do smaku
zielona pietruszka (ewentualnie)

Makaron i bób ugotowałam w osobnych garnkach. Na głębszej patelni poddusiłam pieczarki i boczniaki, następnie podlałam bulionem, posypałam lubczykiem i dalej dusiłam. Pod koniec wmieszałam śmietanę, jeszcze chwilę dusiłam i doprawiłam do smaku. Podawałam z makaronem i bobem.
Polecam całość obsypać jeszcze zieloną pietruszką, jak to zrobiłam za drugim razem :)



piątek, 12 lipca 2013

Orzeźwiający makaron z cukinią

Latem, gdy upał na zewnątrz, jadam dużo sałatek, chłodników i makaronu rzecz jasna.
Makaron to dla mnie najlepsza opcja na obiad. Przyrządzam go często w formie sałatek lub z lekkimi sosami. Mimo, że zwykle podaję go na ciepło, to nie rozgrzewa on jak zupa czy gulasz.
W kuchni zawsze mam cukinię, brokuły czy szpinak. I z tymi warzywami właśnie robię makaron.


Warka, marka piwa, poprosiła mnie o zaproponowanie przepisu  na makaronowego danie, które kojarzy mi się do nowego „Piwa smakowego” piwa smakowego”- Radler o smaku jabłkowym.  Pewnie kojarzycie piwo Radler o smaku cytrynowym, teraz możecie skosztować także połączenie jasnego piwa i jabłkowej lemoniady.

Podobnie jak na eksperymentalnie.com, tak i tu od razu pomyślałam o cukinii. Radler jest orzeźwiający, więc i danie powinno być orzeźwiające. Dlatego cukinią połączyłam ze skórką cytrynową i wyszło pyszne danie na letni obiad.

Penne tricolore z cukinią i skórką cytrynową
1 porcja

  • 70g makaronu penne
  • pół średniej cukinii
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • skórka starta z połowy cytryny
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • oliwa
  • Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie, odcedź, przelej zimna wodą i odstaw na durszlaku.

Cebule i czosnek obierz, drobno posiekaj i zeszklij na odrobinie oliwy. Dodaj umyta i pokrojona w cienkie półplasterki cukinię. Duś pod przykryciem kilka minut aż cukinia zmięknie. Dodaj startą skórkę z cytryny i sok z cytryny. Dopraw do smaku sola, pieprzem i ziołami prowansalskimi.
Wymieszaj z makaronem.

środa, 10 lipca 2013

Makaron z szynką parmeńską- ohhh i ahhh

Zakochałam się w makaronie z lekko przesmażoną szynką parmeńską!
Jem to danie na okrągło, w różnych wariacjach i konfiguracjach.
Czasem wystarczy mi sam makaron, szynka, czosnek, sól i pieprz. A jak dodam do tego jeszcze uprażone orzechy- np. włoskie, to już w ogóle pyszności :)

 

Czasem dodaję do tego warzyw. Tak jak na przykład dziś- fasolkę szparagową, którą po ugotowaniu krótko przesmażyłam.
Ja wam mówię, zamieńcie raz boczek na szynkę parmeńską, warto!



Makaron z fasolką szparagową i szynka parmeńską
2 procje
140g makaronu – u mnie razowe penne
4 plasterki szynki parmeńskiej
2 spore garście ugotowanej fasolki szparagowej
2 ząbki czosnku
mała cebula
2 garście posiekanych i uprażonych orzechów włoskich
oliwa,
sól, pieprz

Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie. Odcedź.
Cebulę i czosnek obierz, drobno posiekaj i zeszklij na oliwie.
Szynkę parmeńską pokrój w paski i wrzuć na patelnię z zeszkloną cebulą i czosnkiem. Przesmaż chwilę i dodaj ugotowaną fasolkę szparagową. Posyp szczyptą soli i pieprzu do smaku. Wymieszaj.
Smaż jeszcze kilka minut i dodaj orzechy włoskie oraz makaron. Wymieszaj i przełóż na talerze.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Penne ala Princess ;)

Zanim Princess (jakoś nie mogę się przyzwyczaić do tego Kurczaka) nie zaczęła masowo wypiekać ciast i ciasteczek, kojarzyła mi się głównie na słono z: ciecierzycą, orzechami, pełnoziarnistym makaronem, kurczakiem i brokułami. Postanowiłam pójść tym śladem i tak właśnie powstał ów makaron, który widzicie poniżej. Jednakowoż, skoro to była inspiracja – ma ona swoje prawa związane z osobistymi modyfikacjami. Dlatego właśnie do lanczboksa dopłynęła rybka. Wyszło zdrowo i było syte. I o to chodziło! :)

(jakość zdjęcia taka sobie, niestety w pracy dysponuję tylko aparatem w telefonie, wybaczcie ;))

Penne ala Princess

pełnoziarniste penne
brokuł
wędzona makrela
oliwa
sezam
pieprz kolorowy

Wykonanie najprostsze w świecie: ugotować makaron i brokuła, rybę odchudzić z ości, wszystko połączyć z pozostałymi składnikami. Prawda, że łatwe? ;)


środa, 3 lipca 2013

Spring rolls z makaronem ryżowym

Lubię lekkie dania z orientalną nutą, które robi się szybko. I które, co najważniejsze - nie trzeba smażyć. 
Do tej pory moje jedyne skojarzenia z papierem ryżowym oscylowały wokół smażonych sajgonek. Kiedy więc trafiłam na ten tutaj filmik - wiedziałam już, że muszę zrobić takie spring rollsy. 
Bardzo dobrze się złożyło, że z okazji minionego Azjatyckiego Tygodnia w Lidlu, otrzymałam kosz produktów do przetestowania - spośród nich bardzo pasowały do moich rollsów całkiem niezłe w smaku kiełki fasoli mung.
Polecam taką lekką przekąskę, która dla mnie spełniła rolę pełnoprawnego obiadu. Dobierajcie własne połączenia produktów. To jest jedno z tych dań, z którym naprawdę można pokombinować z kompozycją smakową.




1. Spring Rolls – wersja pierwsza (inspiracja: podlinkowany filmik)

namoczony papier ryżowy
makaron ryżowy w sosie sojowym ze świeżym imbirem i startym czosnkiem
tofu w sosie sojowym
paski żółtej papryki
paski dojrzałego awokado
paski ogórka 
paski marchewki
kiełki fasoli mung z Lidla
sos sojowy, czosnek, świeży imbir

Makaron ryżowy włożyłam do wrzątku, namoczyłam i odcedziłam. Następnie wymieszałam z sosem sojowym, startym świeżym imbirem i startym czosnkiem. Papier ryżowy namoczyłam w wodzie, gotowy rozłożyłam na talerzu, na ¼ powierzchni kładłam doprawiony makaron, tofu, kiełki fasoli mung i jeszcze jakiś inny składnik z przygotowanych na talerzu. Żaden rolls nie miał dokładnie takiej samej kombinacji produktów. Następnie papier zawinęłam zgodnie z instrukcją na opakowaniu i gotowy jadłam mocząc końcówkę w sosie sojowym.


2. Spring Rolls – wersja druga (inspiracja: podlinkowany filmik)

namoczony papier ryżowy
makaron ryżowy 
sałata lodowa
paski grzybów mun wcześniej namoczone we wrzątku
paski ogórka 
paski ugotowanych kotletów sojowych
kiełki fasoli mung z Lidla
sos sojowy

Makaron ryżowy włożyłam do wrzątku, namoczyłam i odcedziłam. Papier ryżowy namoczyłam w wodzie, gotowy rozłożyłam na talerzu, na ¼ powierzchni kładłam najpierw sałatę, następnie makaron, kiełki fasoli mung i jeszcze jakiś inny składnik z przygotowanych na talerzu. Żaden rolls nie miał dokładnie takiej samej kombinacji produktów. Następnie papier zawinęłam zgodnie z instrukcją na opakowaniu i gotowy jadłam mocząc końcówkę w sosie sojowym.