poniedziałek, 30 grudnia 2013

Bukiet smaków w Bukieterii Roma

Kurczak: Jak to miło mieć urodziny! Wszyscy zapraszają mnie na makaron! Oczko nie była gorsza, ba nawet pozwoliła mi wybrać lokal! Padło na Bukieterię Roma na Mokotowskiej. Zachęciło mnie tam menu.


Oczko: Czego się nie robi dla urodzinowej makaroniary ;) Tym razem postawiłyśmy na trufle. Ja zamówiłam zupę - krem cebulowo - truflową z makaronem farfalle. Bardzo fajna to zupa – zrównoważone smaki, jedwabista konsystencja i makaron, który syci. Była pyszna. A wcześniej jeszcze wypiłam zimową herbatę z pomarańczą i goździkami. Mmm - lubię to! ;)


K.: No! Twoja zupa była pyszna! Zazdrościłam Ci jej, kiedy spróbowałam. Ale mój makaron też był niczego sobie – zamówiłam Pasta con Tartuffi farfalle z pastą truflową, czosnkiem i suszonymi pomidorami. Było smaczne, ale! - były oliwki i kapary, o którym menu nie wspominało (a ja nie znoszę kaparów!). No i danie było tłuste - serio, za dużo oliwy z pomidorów.

O.: Mnie kęs z Twojego talerza smakował. A ja akurat lubię oliwki i kapary, a jeszcze bardziej suszone pomidory ;) A co powiesz o naszym romantycznym kąciku? ;)


K.: No nie wiem, co Ty im powiedziałaś, kiedy rezerwowałaś stolik, ale tu seks dałoby się uprawiać  - tak intymnie i odcięte od reszty sali ;) Ogólnie ładnie tu, trochę ciemno, ale taki wystrój.


O.: Fakt, ciemno - nawet zdjęcia wyszły przez to tak średnio… Ale ten rustykalny wystrój - nawet jeżeli to nie moja bajka, to tutaj pasuje. Na plus włoskiej restauracji niech będzie sącząca się w tle włoska muzyka. Pani Kelnerka też sympatyczna, prawda?

K.: O tak! Pani Kelnerka przeurocza, choć w sumie to pracy miała nie za wiele - jesteśmy tutaj dzisiaj jedynymi gośćmi ;) A co do wystroju - to i kibelek fajny. Wprawdzie też ciemno, ale miło się siedzi ;)

O.: Wychodzi na to, że obie jesteśmy zadowolone. Myślę, że w tym przypadku mogę być dobra i dam maksymalną notę 6/6. A Ty?

K.: Uuuu! Oczko poświątecznie szóstką strzela ;) Ja daję 5/6, bo jednak zdarzało mi się jeść lepsze makarony.


_________________________________
Restauracja Bukieteria Roma, ul. Mokotowska 49 (Śródmieście)


piątek, 27 grudnia 2013

Smak tkwi w prostych daniach

Powiadają, że piękno tkwi w prostocie. Coś w tym jest.
Smak też może tkwić w prostych daniach, całkiem dobry ten smak.
Robiąc porządki w lodówce natrafiłam na resztki fety i kilka pomidorków koktajlowych.


Bez wielkiego namysłu postanowiłam coś z tym wyczarować i jak to zwykle u mnie bywa padło na makaron.


Decyzja była bardzo dobra, tak jak danie bardzo smaczne.

Spaghetti z pomidorkami koktajlowymi i fetą
1 porcja

  • 70g makaronu spaghetti
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kawałek sera feta
  • zioła prowansalskie
  • sól, pieprz
  • ząbek czosnku
  • oliwa
  • listki świeżej bazylii

Makaron ugotuj w osolonej wodzie, odcedź.
Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy, dodaj obrany i drobno posiekany czosnek. Zeszklij i dodaj przekrojone na połówki pomidorki. Podsmaż chwilę uważają by pomidorki za bardzo nie zmiękły. Dodaj makaron i pokrusz ser feta. Dopraw do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Wymieszaj.
Przełóż na talerz i skrop oliwą. Udekoruj świeżą bazylią.

piątek, 20 grudnia 2013

Bezglutenowe fusilli z szynką parmeńską

Z różnych względów od jakiegoś czasu próbuję przejść na dietę bezglutenową i wiąże się to też ze zmianą makaronu jaki jadam.
W odstawkę poszły ulubione makarony razowe czy z domieszką mąki pszennej, a teraz jadam tylko makaron kukurydziany lub gryczany.
Dużą zaletą makaronów bezglutenowych jest to, że gotują się jeszcze szybciej, a w smaku prawie nie ma różnicy, więc w tym względzie nie cierpię za bardzo :)


Dziś pierwsza propozycja makaronu bezglutenowego w formie sałatki na ciepło- z pomidorkami koktajlowymi, szynką szwarcwaldzką i czarnymi oliwkami.

Fussili kukurydziane z pomidorkami, szynką i oliwkami
1 porcja

  • 70g makaronu kukurydzianego
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka czarnych oliwek
  • 2 plastry szynki szwarcwaldzkiej
  • oliwa
  • czosnek
  • sól, pieprz
  • listki świeżej bazylii

Makaron wrzuć do osolonej wody i gotuj kilka minut- warto sprawdzać, bo szybko rozgotowuje się.
Czosnek obrierz i pokrój w cienkie plasterki. Szynkę pokrój na paski i zrumienń na patelni teflonowej, przełóż na talerzyk, a na patelnię wlej odrobinę oliwy, wrzuć czosnek i zeszklij.
Pomidorki pokrój na połówki, oliwki w obrączki. Na patelnię z czosnkiem wrzuć odcedzony makaron, szynkę, pomidorki i oliwki. Wymieszaj, dopraw do smaku szczyptą soli (i ewentualnie pieprzem) i podgrzej delikatnie.
Przełóż na talerz i posyp listkami bazylii.



wtorek, 17 grudnia 2013

Zapiekane cannelloni

Spodobały mi się zapiekanki z makaronu. Łatwo je zrobić, dobrze smakują i są idealne do lanczboksa.
A w nim tym razem cannelloni 3 smaki. Dół - sos pomidorowy, nadzienie - pieczarki, góra - sos serowy z twarogu.
Ciekawa jestem, jakie Wy lubicie zapiekanki?


Cannelloni trzy smaki (pomysł własny inspirowany przepisem z gazety Moje Gotowanie kwiecień 2008)

cannelloni

Sos pomidorowy:
oliwa
cebula (pokrojona w drobną kostkę)
pomidory
czerwona papryka (pokrojona w drobną kostkę)
sól, pieprz,

Nadzienie:
oliwa
Cebula (pokrojona w drobną kostkę)
pieczarki
sól, pieprz
zielona pietruszka

Sos biały (podaję gramaturę z wycinka gazety, ja robiłam na oko):
2 łyżki masła
łyżka mąki
350 ml gęstej śmietany
5 dag tłustego twarogu
sól, pieprz

Sos czerwony: na oliwie poddusiłam cebulę, następnie dodałam drobno pokrojoną paprykę i pomidory. Dusiłam do rozpadnięcia się pomidorów. Doprawiłam do smaku.

Nadzienie: na oliwie poddusiłam cebulę, następnie dodałam pieczarki i dusiłam do miękkości grzybów. Doprawiłam do smaku i wymieszałam z zieloną pietruszką.

Sos biały: Roztopiłam i wsypałam mąkę, mieszając podsmażyłam. Wlałam śmietanę i stale mieszając nieco odparowałam. Dodałam pokruszony twaróg i dalej mieszałam. Na koniec doprawiłam do smaku.
Na spód ceramicznej foremki wylałam sos pomidorowy, na sos położyłam nadziane suche rurki cannelloni i polałam białym sosem. Zapiekałam 30 minut w 190 stopniach.



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Oralne doznania w Ora Basta!

Oczko: Po muszym towarzystwie w Nonsolo Pizza w poniedziałek umówiłam sie z Kurczakiem na makaron w Ora Basta na Nowogrodzkiej.
Powitała nas romantyczna atmosfera świec i białego wina...

Kurczak: ...i niczego sobie 2 panów: kelner i chyba właściciel. Brałabym!
Atmosfera romantyczna, ale i stylowa, bo naprawdę fajnie to wszystko urządzili. Widać, że przemyśleli każdy detal, włączając skrzynki ze świeżymi warzywami na ścianie- mam tylko nadzieję, że tych warzyw nie wyrzucają tylko zużywają, bo nie lubię marnowania jedzenia!


O: Faktycznie, lokal bardzo przyjemnie urządzony, w stylu włoskiego domu La Mammy (ach ta czerwona kuchenna kratka na krzesłach).
Z głośników sączyła sie włoska muzyka, która obiecywała, że możemy dobrze zjeść, tak po włosku, po domowemu.
Po chwili przy stoliku pojawił się Pan Kelner…

K: Fajny, co nie? ;)
Bardzo miły, trochę speszony, ale i wesoły - śmiał się razem z nami z głupot jakie plotłyśmy.
Sprawnie tez nas obsłużył (znaczy przyjął zamówienie) i po kilku minutach na stole pojawiły się 2 kieliszki z białym winem, miseczka płatków parmezanu, a chwilę później 2 talerze z pyszną pastą.


O: Oj Kurczaku, a Ty znowu te swoje żarciki ;P Swoją drogą - rzeczywiście ubaw był z tą Boską Jolą (sos boscaiola, czyli z grzybami ;))
A Pan Kelner mógł się speszyć, bo kiedy kobieta wyciąga aparat fotograficzny, to nigdy do końca wiadomo co knuje.
No dobrze, ale przejdźmy do makaronu. Skusiłam się na Tagliatelle Carbonara (pancetta, jajko, parmezan) - i to było dobre! Makaron smakował jak domowy, do tego duże płatki parmezanu i to wino w kieliszku - oj smakowało!
Na dodatek, porcja była tak duża, że nie dałam rady zjeść jej do końca!
Ale Twoje penne to nie było penne!

K: Tego penne się czepiasz, były rurki? Były!
Grunt, że było bardzo smaczne. Pieczarki, pancetta, sos śmietanowy, no i to białe wino. Bosko!
Niestety małe cappuccino, a ja lubię duże, znaczy dopasowane do mnie ;)
Ty za to odkryłaś swoje artystyczno-malarskie zdolności…


O: Ha, ha! Oszukiwałam czas, kiedy pisałaś ;)
A słyszałaś co mówił Pan Kucharz? We Włoszech o tej porze nikt by Ci nie podał już cappuccino, więc wiesz... nie narzekaj.

K: Dlatego mieszkam w Polsce ;)
Dobra, my tu pitu pitu. Pora na ocenę, ile dajesz? Ja 6 na 6!

O: Sympatyczna obsługa, ładne wnętrze, włoska muzyka pasująca do klimatu lokalu, dobry makaron - oczywiście daję 6/6!

_________________________________
Ora Basta
ul. Nowogrodzka 20 (Śródmieście)
Warszawa

piątek, 6 grudnia 2013

Zielono - żółta zapiekanka makaronowa


Do pracy na obiad najlepiej jest wziąć coś stałego, co się nie rozleje, nie potrzebuje kilku opakowań, a na dodatek nadaje się do zjedzenia zarówno na zimno, jak i po podgrzaniu. Może być jeszcze za każdym razem w różnych kompozycjach smakowych. A jeżeli jeszcze da się taki obiad zrobić na dwa dni, okazuje się, że jeden wczesny wieczór pozawala uwolnić się od kuchni ;) 
Takim daniem idealnym jest zapiekanka makaronowa. Obiad, który robi się szybko, smakuje dobrze i wychodzi zawsze :)



Zielono - żółta zapiekanka makaronowa  (pomysł własny)

porcja ugotowanego makaronu na 4 osoby – ok. 500 g, rodzaj bez znaczenia, tym razem połączenie gwiazdek i kolanek
pierś z kurczaka (pokrojona na małe kawałki i ugotowana w osolonym wrzątku)
ugotowany brokuł
puszka kukurydzy
2 jajka
2 - 3 łyżki śmietany 18%
ok. 70 g sera żółtego startego na dużych oczkach + garść do posypania na wierzch
sól, pieprz, suszone oregano

Robię sos: w dużej misce mieszam rozbełtane jaja ze śmietaną, serem i przyprawami. Do sosu dodaję resztę składników i dokładnie mieszam łyżką. Wykładam wszystko do ceramicznej formy wysmarowanej masłem, po wierzchu posypuję resztą startego sera. Zapiekam 35 minut w 200 stopniach. Wystygniętą zapiekankę chowam na noc do lodówki. Rano taka stężała kroi się na porcje znakomicie.