niedziela, 7 grudnia 2014

Makaron z jarmużem - na zielono w zimie

Jarmuż pojawił się w mojej kuchni z zaskoczenia. Po prostu zobaczyłam go na bazarku, kosztował niewiele, a ja o nim dużo dobrego słyszałam.
Jadłam tylko chipsy z jarmużu więc pomysłów na przepis z jarmużem nie miałam. Przekopałam Internet i moja głowa kipiała od przepisów na jarmuż - kasza z jarmużem, zupa z jarmużu, no i wiadomo - makaron z jarmużem.

makaron z jarmużem

Jarmuż przygotowuje się podobnie jak świeży szpinak, tylko, że trzeba z niego środkowy, twardy nerw usunąć. Potem wystarczy pokroić na mniejsze kawałki i poddusić na patelni. Ja zawsze najpierw szklę cebulę i czosnek, potem dodaję jarmuż, a gdy zmięknie, wrzucam inne dodatki.

makaron z jarmużem

Dziś jarmuż z pieczarkami, bo pieczarki były w lodówce :) Ale super będa też smakować suszone pomidory czy też dynia albo inne warzywa. W sumie pole do eksperymentów ogromne! :)

Makaron z jarmużem i pieczarkami
2 porcje

  • 140g krótkiego makaronu (u mnie farfalle bezglutenowe)
  • 5 dużych pieczarek
  • 2 duże liście jarmużu
  • mała cebula
  • duży ząbek czosnku
  • zioła prowansalskie, sól, kolorowy pieprz
  • oliwa

Makaron ugotuj, odcedź.
Na oliwie zeszklij posiekaną w drobną kostkę cebulę oraz czosnek. Dodaj pokrojone w plasterki pieczarki. Posyp szczyptą soli i pieprzu. Duś na małym ogniu az pieczarki puszczą soki, dodaj porwany na mniejsze kawałki jarmuż i duś aż jego listki zmiekną.
Na sam koniec dodaj makaron. Wymieszaj. Dopraw do smaku ziołami, sola i pieprzem.

makaron z jarmużem

sobota, 29 listopada 2014

Makaron z cukinią i serem pleśniowym

Ostatnio rzadko jem makaron. Eksperymentuje z innymi daniami, zwłaszcza zupami, które są idealne na kolacje- bo zupa rozgrzewa, a zarazem może być lekka lub sycąca.
Jednak o makaronie nie zapominam. Jadam go jak potrzebuję węgli, takiego kopa energetycznego. A makaron zawsze był dla mnie dużym kopem.

Jesienią jem głównie makaron z dynią, piekę większą jej ilość i potem rozdzielam na różne dania. Makaron jadam też z cukinią tak jak ten dzisiejszy. Co prawda zdjęcia wykonałam jak cukinia była jeszcze młodziutka, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zrobić to danie z cukinią w większej postaci - po prostu będzie trochę inaczej wyglądać.

makaron z cukinią


Pomysł na ten makaron z cukinią powstał w chwili robienia kolacji- po prostu spojrzałam co mam w lodówce i stworzyłam makaronowe danie. A w lodówce mej wówczas znalazł się kawałek sera pleśniowego, pomidorki koktajlowe, no i cukinia. Tak mi wówczas to połączenie zasmakowało, że teraz jadam je częściej. Jak tylko mam cukinię ;)

makaron z cukinią


Makaron z cukinia i serem pleśniowym
2 porcje

  • 150 g makaronu (u mnie makaron bezglutenowy)
  • 1 średnia lub dwie malutkie cukinie (u mnie odmiana żółta)
  • 50 g sera z niebieską pleśnią
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 1 ząbek czosnku
  • świeży rozmaryn
  • kolorowy pieprz
  • sól ziołowa
  • oliwa

Makaron ugotuj al dente w osolonej wodzie, uważaj by nie rozgotować.
W między czasie, czosnek obierz i pokrój w cienkie plasterki.
Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy i zeszklij czosnek uważając by go nie przypalić. Dodaj listki rozmarynu oraz pokrojoną w plasterki cukinię. Posyp szczyptą soli i pieprzu.
Smaż na małym ogniu, aż cukinia zmięknie.
Gdy cukinia będzie miękka dodaj ugotowany i odcedzony makaron oraz część pokruszonego sera pleśniowego. Wymieszaj i chwile podgrzewaj do rozpuszczenia sera. Na sam koniec wrzuć przekrojone na połówki pomidorki. Dopraw do smaku solą i pieprzem jeśli jest taka konieczność.
Przełóż na talerze i posyp jeszcze pokruszonym (lub pokrojonym w małą kostkę) serem pleśniowym.

sobota, 8 listopada 2014

Testujemy i jemy - Aioli

Kurczak: Wreszcie i tu dotarłyśmy. Aioli jest tak długo, a nam nie było po drodze. Najpierw były zachwyty, potem słyszałam narzekania... chciałam na własnej skórze sprawdzić to słynne Aioili!

Oczko: Ja już wiem, że to miejsce nie dla mnie. Od progu uderzył gwar, hałas i zbyt duży ruch zupełnie jak tuż obok na Marszałkowskiej. Pierwsza moja myśl: "Oczko, uciekaj stąd!" ;)


K: Ale Oczko uciec nie mogła, bo Kurczak i tak by złapał za fraki ;)
To fakt, bardzo gwarne to miejsce. ogromna przestrzeń, ogrom stołów, multum ludzi i otwarta kuchnia. Też unikam tego typu lokali. Wolę  jeść  w ciszy i spokoju. Jednak chciałam spróbować  ichniego makaronu, bo w krewetkach się zakochałam.


O: Ta otwarta kuchnia, muszę przyznać, świetny pomysł. No ale "dzięki temu" generował połowę hałasu. Przejdźmy jednak do makaronu.


K: Makaron jak dla mnie bomba! Obie wzięłyśmy Spaghetti Aioli- Ty z oliwą,  ja z sosem ze świeżych pomidorów.  Dla mnie bomba! Pyszny, lekki i sycący- czyli 3 rzeczy, które  sprawiają, że  kurczaki są happy.

O: Aj! zazdroszczę Ci tego pomidorowego. Sos naprawdę był pomidorowy, a nie takiego udawał. Do tego pomidory w kawałkach, a na wierzchu rukola. Serio, zaczęłam żałować, że wzięłam z oliwą. Na początku był niezły, ale im bliżej końca tym więcej oliwy. Generalnie porcja była smaczna, ale wciąż myślę o utraconym sosie pomidorowym ;)



K: Obsługa  też  bardzo miła co aż dziwne po złych opiniach jakie słyszałam. Z przyjemnością  zostawiłam napiwek.
Twój  makaron fajnie smakował, ale faktycznie mój lepszy ;)
To co oceniamy i uciekamy co? Bo głośno....
Ja daje 5/6 - tak dużo bo makaron pyszny, tak mało  bo jednak ciężko  tu dłużej wysiedzieć.

O: Plus za świetny industrialny wystrój, otwartą kuchnię, makaron, zieloną organiczną herbatę i obsługę. Minus za mega hałas. Jednak nie jestem entuzjastką "modnych" miejsc i wspólnych stołów. Daję 4/6 i już tu nie wracam. Kurczaku, wychodzimy?

K: Zjadłabym jeszcze burgera bo obłędnie wygląda  ale nie zmieszczę. Zatem wychodzimy ;)

Aioli  
Świętokrzyska 18, 
00-052 Warszawa

czwartek, 30 października 2014

Penne z pieczoną dynią i serem pleśniowym

Uwielbiam pieczoną dynię i nie raz już to powtarzałam. Raz w tygodniu piekę sobie spory kawałek dyni, a potem jem ją w formie zup, past czy właśnie z makaronem.
Czasem robię z pieczonej dyni puree, a czasem po prostu kroję ją w kostkę i łączę z makaronem, orzechami, różnymi serami. Z tym co mam lodówce i co moim zdaniem będzie pasować.

Dziś penne z dynią i orzechami. Dla zaostrzenia smaku dodałam ser z niebieską pleśnią. Jako przypraw użyłam jedynie świeżo mieliny pieprz, sól i świeży tymianek.
Wyszło pysznie, zresztą co ja będę Wam pisać, spróbujcie sami :)



Penne z pieczoną dynią, serem pleśniowym i orzechami
2 porcje

  • 150g makaronu penne
  • 300g upieczonej dyni (jak upiec dynię)
  • 2 ząbki czosnku
  • 50g sera pleśniowego
  • kilka orzechów włoskich
  • świeży tymianek
  • sól ziołowa, świeżo zmielony czarny pieprz
  • oliwa

Makaron ugotuj al dente.
Czosnek obierz i pokrój w cienkie plasterki. Zeszklij go na oliwie. Dodaj pokrojoną w kostkę upieczoną dynię i ugotowany makaron.
Wymieszaj, dodaj orzechy, ser i tymianek. Ponownie wymieszaj i dopraw do smaku solą i pieprzem.



sobota, 25 października 2014

Światowy Dzień Makaronu: Domowe tagliatelle z pietruszkowym pesto


Wygląda na to, że jesień już nie odpuszcza i pomału przygotowuje nas do zimy. Od jutra, po zmianie czasu nie da się już ukryć, że dzień szybciej będzie ustępował nocy. Wyciągnęłam już przejściowy, cieplejszy płaszcz, na ręce zakładam już mitenki, a w warzywniku robi się coraz puściej i smutniej.

Aby uchronić resztkę warzyw przed niszczącą siłą mrozu – zebrałam już do domu wszystko, co pozostało. Między innymi zieloną pietruszkę i wczoraj zabawiłam się w kopciuszka oddzielając  zielone listki od żółtych oraz od łodyg. A dzięki temu powstało pyszne pietruszkowe pesto, które z domowym makaronem jest idealnym obiadem na przypadający dziś Światowy Dzień Makaronu.




Domowe tagliatelle z pietruszkowym pesto (pomysł własny)

Makaron na 3 duże porcje (z tego przepisu)
200 g mąki pszennej typ 480
2 jaja zerówki

Makaron: Do mąki wbiłam całe jajka i zagniatałam ciasto do jednolitej struktury. Uformowałam kulę, przykryłam ściereczkę i odstawiłam, aby odpoczęło 30 min. Po tym czasie rozwałkowałam na posypanej mąką stolnicy, pokroiłam na cztery części, każdą obsypałam lekko mąką (aby ciasto się nie skleiło), i położyłam jedno na drugie, zwinęłam w rulon i kroiłam paski. Pokrojone zostawiłam do przeschnięcia, a następnie ugotowałam makaron w osolonym wrzątku z olejem. Czas gotowania – kilka minut licząc od wypłynięcia na powierzchnię.


Pesto pietruszkowe (z tego przepisu)
2 spore garście zielonej pietruszki
2 garście orzechów nerkowca
3 łyżki oliwy
ząbek czosnku
ok. 15 g sera dziugas
do smaku: sól, pieprz kolorowy

Pesto: Wszystkie składniki przełożyłam do malaksera i zmiksowałam (uwaga: Jeżeli pesto jest za gęste trzeba dolać oliwy, jeżeli za rzadkie – pietruszkę lub orzechy). Wymieszałam z ugotowanym makaronem.



niedziela, 19 października 2014

Duża porcja makaronu w Il Sole




Kurczak: No i dotarłyśmy w końcu i tu- do Il Sole, które niby w samym centrum, ale ukryte między budynkami.

Oczko: Ja to miejsce szybko skojarzyłam. Wielokrotnie koło Il Sole przechodziłam wybierając się na zakupy do Hali Mirowskiej. Mimo to, nie wiem dlaczego wyobrażałam sobie, że to mała knajpka.

K: A jest całkiem spora!
Mimo wielu stolików jest tu całkiem przestronnie i można liczyć na odrobinę intymności. Styl lokalu aspirujący do eleganckiego, z licznymi zdjęciami z Włoch i owocami w ogromnych wazonach. Czy w moim guście? Chyba nie, ale tylko dlatego, że niczym szczególnym się nie wyróżnia.

O: Wystrój ani nie powala na kolana, ani nie wygania z lokalu. Poprawny.
Za to już przy wejściu powitała mnie bardzo sympatyczna kelnerka z ujmującym uśmiechem. O! Taką obsługę to ja bardzo lubię.


K: O tak, bardzo miła Pani, a i cała obsługa sprawna. Szybko podana kawa i makaron. Ekspres!
Ja zamówiłam Farfalle z kurczakiem i suszonymi pomidorami w sosie mascarpone. Pyszne! Choć trochę za dużo, bo zjadłam wszystko, a potem podnieść się nie mogłam ;)


O: Ja zamówiłam tradycyjnie spaghetti carbonara i herbatę miętową. Talerz makaronu należał do tych dużych porcji i mimo tego, że mi bardzo smakowało nie dałam rady zjeść całej porcji.
Aha! Herbata też była bardzo dobrej jakości. Jestem naprawdę bardzo miło zaskoczona.



K: A co byłaś negatywnie nastawiona? Oj Ty! Ja lokal wybierałam ;)
Wiesz co mi nie pasuje? To czerwono-pomarańczowe światło- męczy oczy. To dla mnie jedyny minus.
Ja daję 5/6 - sam makaron jadałam lepszy.

O: Nie byłam nastawiona negatywnie, miałam tylko inne wyobrażenie. Ale skoro poruszyłyśmy już temat negatywów- stawiam minus za muzykę- za głośna i zbyt krzykliwa.
Wszystko inne było super!
Również oceniam nasz obiad na duże 5.


wtorek, 30 września 2014

Cytrynowa cukinia czyli makaron z cukinią i cytryną

Znowu weszłam w fazę: “cukinia”. Jem zupy z cukini, makarony z cukinią oraz przeróżne kasze z tym warzywem.
Makaron z cukinią jem prawie codziennie. Raz jest to makaron z cukinia i kurczakiem, innym razem z suszonymi pomidorami, a jeszcze innym razem z dużą ilością zieleniny.
Dziś pora na coś orzeźwiającego- makaron z cukinią i cytryną, a raczej skórką z cytryny i sokiem z tego owocu. Oczywiście świeżo wyciśniętym.
Użyłam makaronu bezglutenowego, ale sprawdzi się tu też z pszenicy durum czy razowym.
Dla poślizgu dodałam śmietankę, ale spokojnie można dać więcej oliwy.



Cytrynowe penne z cukinią i kurczakiem
2 porcje

  • 140 g makaronu penne (u mnie makaron bezglutenowy)
  • 1 pojedyncza pierś z kurczaka
  • 1 średnia cukinia
  • 1 mała cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 2 łyżki słodkiej śmietanki
  • łyżka skórki cytrynowej
  • łyżka soku z cytryny
  • sól ziołowa, pieprz cytrynowy do smaku
  • łyżeczka ziół prowansalskich
  • oliwa
  • posiekana natka pietruszki

Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie. Odcedź.
Cebulę i czosnek obierz z łupinek, drobno posiekaj i zeszklij na oliwie. Dodaj pokrojone w mniejsze kawałki mięso i posyp szczyptą soli, pieprzu i ziołami prowansalskimi. Gdy mięso zacznie się ścinać dodaj pokrojoną w półplasterki cukinię. Duś pod przykryciem na małym ogniu aż cukinia zmięknie. Dodaj skórkę i sok z cytryny oraz śmietankę, a następnie odcedzony makaron. Wymieszaj. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Posyp natką pietruszki.



środa, 24 września 2014

Gotujemy w domu: Tagliatelle w sosie serowo – ziołowym

Każde "urodziny" Pasty & Basty świętowałyśmy robiąc - własnymi rękoma- makaron.
Raz było to agnolotti (pierożki), innym razem tagliatelle, a jeszcze innym razem torcik makaronowy.
W tym roku moja przeprowadzka do Wrocławia trochę pokrzyżowała nam plany i zamiast robić makaron, poszłyśmy świętować do restauracji (klik).
Jednak jak mawiają co się odwlecze to nie uciecze i na robienie urodzinowego makaronu też przyszedł czas! :)

Postanowiłyśmy zrobić tagliatelle. Ja (Kurczak) optowałam za ravioli, jednak propozycja tagliatelle z sosem na bazie serka wiejskiego przekonała mnie bardzo szybko.


Jak zawsze zabawy i smiechów był ogrom, a smak makaronu taki swojski, domowy, jak u babci!
Ciasto tradycyjnie wyrabiała Oczko, choć i ja trochę pomogłam przy wałkowaniu. Potem szybko zmiksowałyśmy serek wiejski z żółtkiem, wrzuciłyśmy na patelnię, dodałyśmy pietruszki i sera, a potem wymieszałyśmy z makaronem.

Smakowało obłędnie!



Tagliatelle  w sosie serowo – ziołowym (inspiracja przepisem na „Macaroni w sosie z ricotty i ziół” z książki „Makaron na każdą okazję, wyd. Olesiejuk, s 180)

Makaron
200 g mąki pszennej typ 480
2 jaja zerówki

Sos:
opakowanie serka wiejskiego ziarnistego (w przepisie 150 g odsączonej ricotty)
1 żółtko
80 ml śmietanki 18% (w przepisie kremówka)
4 łyżki startego sera Dziugas (w przepisie parmezan)
garść siekanej rukoli i zielonej pietruszki
sól, kolorowy pieprz do smaku

Makaron: Do mąki wbiłam całe jajka i zagniatałam ciasto do jednolitej struktury. Uformowałam kulę, przykryłam ściereczkę i odstawiłam, aby odpoczęło 30 min. Po tym czasie rozwałkowałam na posypanej mąką stolnicy, pokroiłam na cztery części, każdą obsypałam lekko mąką (aby ciasto się nie skleiło), i położyłam jedno na drugie, zwinęłam w rulon i kroiłam paski. Pokrojone zostawiłam do przeschnięcia, a następnie ugotowałyśmy makaron w osolonym wrzątku z olejem. Czas gotowania – kilka minut licząc od wypłynięcia na powierzchnię.

Sos: Serek wiejski zmiksowałyśmy z żółtkiem. Śmietanę podgrzałyśmy na patelni, dodałyśmy dziugasa, serek z jajkiem i zioła. Trzymałyśmy na ogniu, dopóki sos zgęstniał, cały czas mieszając. Pod koniec wymieszałyśmy z ziołami i doprawiłyśmy do smaku. Wymieszałyśmy na patelni z odcedzonym makaronem.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pook Pasta, czyli (świętu)jemy* na Kabatach


Agata: No to trafiłyśmy wreszcie do słynnego wśród blogerów kulinarnych Pook Pasta. Polecano, zachwalano – nam mimo to nie było tam po drodze. Dzisiaj odległość też się nie zmieniła, ale my jednak się uparłyśmy: „Idziemy tu!”.
Lokal, jak historia powiada, powstał z miłości do makaronu. Najpierw powstał blog, a potem zrobił się offline, bo przeniósł się na realne Kabaty.


Oczko: Lokal! Lokal wizualnie dla mnie idealny. Widne, minimalistyczno - skandynawskie, a nawet deczko industrialne (lampy!) wnętrze, proste meble (by Ikea i europalety), na drewnianym parapecie doniczki z pomidorkami koktajlowymi i papryczkami. Ideał. Tylko głośno. A to za sprawą pracującego kuchennego wyciągu. Bo część kuchenną od Sali oddziela tylko niewysoka ścianka – lada. I nieco duszno. Za to grało włoskie rado – co „stylistycznie” ;) bardzo do makaronu mi pasuje ;) I słówko o karcie menu – kartka A4 wydruku z komputera. Dobry pomysł, bo pozwala na (praktycznie bezkosztową) zmianę menu nawet codziennie. A przy tym szybko można wymienić zniszczone przez klientów karty na nowe.


A.: Faktycznie – wystrój super! To także mój klimat. No fajnie, no! Krzesła, co prawda, mało wygodne, ale młode kupry wytrzymają wszystko. Przejdźmy do obsługi... no cóż... po przeczytaniu niekorzystnych opinii w Internecie, byłam trochę nastawiona negatywnie. Już na dzień dobry Ty czekałaś na kawę 10 min, mimo, że dodatkowo była tylko jedna para klientów. Moja kawa pojawiła się szybciej, ale to nie uratowało mojego końcowego złego nastawienia. No bo cholera! Chciałam makaron na śmietanie, a nie na oliwie – bo nie lubię. A tu głownie na oliwie i nie da się wymienić, bo nie! Ok, rozumiem, że przepis mógł przewidywać tylko oliwę, ale chyba na własną odpowiedzialność mogę prosić o podmianę? Uff! Udało się ostatecznie zamienić oliwę na śmietanę w fettuccine z kurkami. Och! Jakże wdzięczna jestem!

O.: Ja natomiast planowałam zamówić Fettucine z bobem i anchois, ale niestety dzisiaj tego lokal nie serwował. Pocieszyłam się więc Mezze rigate z jagnięcym ragu. Czy ono było faktycznie jagnięce, to nie wiem, bo nie rozróżniam, ale było smaczne. Porcja była odpowiednia – ani za duża, ani za mała. A do tego na wierzchu duża ilość płatków parmezanu. Sos dobrze doprawiony, z ziołowa nutą. Ja i moje kubki smakowe jesteśmy usatysfakcjonowani ;)
Na makaron nie czekałyśmy już długo. To dobrze, bo byłam już bardzo głodna (Kurczak spóźnił się kwadrans na spotkanie).


A.: Faktycznie makaron zrobili szybko. Moja teoria jest taka, że przyspieszenie było efektem wyciągnięcia przez Ciebie aparatu. No i tez to, że oprócz nas były jeszcze tylko 2 pary gości.
Mój makaron był naprawdę bardzo smaczny, a ilość parmezanu  - na bogato ;) Tu zaplusowali! Warto było jednak gnać przez cała Warszawę na talerz klusek, jak podejrzewam po smaku (i czym się chwalą sami), robionych na miejscu przez kucharza.


O.: Przejdźmy zatem do obsługi. Pani kelnerka miła, ale sprawia wrażenie nieco zagubionej i nieśmiałej. Za mało jest zorientowana na klienta, bo na ten przykład po zjedzeniu przez nas makaronu i wypiciu kawy – nie podeszła zapytać się, czy czegoś jeszcze potrzebujemy. Mnie to nie przeszkadzało, ale bywają tacy, którzy lubią kiedy obsługa się nimi interesuje.
Ogólnie wrażenia po wizycie mam pozytywne – daję 5/6.

A.: Może i pani kelnerka nie biegała, ale za to te muchy! Latały i latały, bleh! Ale mimo wszystko daję dobrą, jak na mnie, notę 4+/6


___________________________________
Restauracja Pook Pasta, al. KEN 21 (Ursynów – Kabaty)

* świętujemy oczywiście 5-lecie Pasta i Basta! :)



piątek, 8 sierpnia 2014

5 urodziny Pasta i Basta... z nieortodoksyjną wariacją na żydowską letnią zupę kediszową z chwastami


Będzie na długo albo zabawi na krótko
Objawi się kobieco lub męsko.
Przyniesie Ci kwiaty, wyłoży serce na stół albo podaruje liścia.
Czasem też pokazuje kolanka albo ściągnie papiloty pozując z ondulacją, a potem zakłada kokardy
Uważaj! – na talerzu może cię podsłuchać, a pływając mówić otwartym tekstem
I jeszcze na okrągło wykołuje

Taka już jest różnorodna, barwna i zaskakująca... ta pasta ;) I basta! 


Dzisiaj Pasta i Basta obchodzi kolejne, piąte już urodziny. W tym roku z tej okazji, wyjątkowo nie będzie wspólnego robienia makaronu, bo nasze kuchnie dzieli zbyt duża odległość. Odbijemy to sobie we wtorek i za Pastę i Bastę wzniesiemy toast restauracyjnym makaronem ;)

Kurczak niestety na wygnaniu w dalekim Wrocławiu pochlipuje i od kilku dni wznosi toasty, bo pamięta ciężkie początki,  wzloty i upadki. A jednak Pasta&Basta mimo przeciwności losu przetrwała tyle lat i trwać jeszcze będzie,  bo makaron dobry jest!

Tymczasem, wciąż w temacie makaronu i chwastów – wariacja na żydowską zupę z książki „Cymes, czyli kuchnia żydowska i przepisy kulinarne z Izraela”, którą przytargałam do domu z II Targów Książki Kulinarnej.




Nieortodoksyjna wariacja na żydowską letnią zupę kediszową z chwastami (źródło: Katarzyna Pospieszyńska, „Cymes, czyli kuchnia żydowska i przepisy kulinarne z Izraela”, s 26)

bulion z kurczaka zagrodowego
po garści: szczawiu, mlecza, sałaty masłowej i lodowej, zielonej pietruszki i koperku
mielona łopatka wieprzowa
sól himalajska
świeżo zmielony pieprz kolorowy
jogurt naturalny
makaron nitki

W osobnym garnku ugotowałam makaron. Rosół doprowadziłam do wrzenia, wrzuciłam do niego poszatkowaną zieleninę i gotowałam na średnim ogniu 5 minut. Następnie wrzuciłam mini klopsiki i gotowałam jeszcze 5 minut (aby mieć pewność, że mięso w środku będzie ugotowane). Wyłączyłam gaz, jogurt zahartowałam w małej ilości wywaru i połączyłam z resztą zupy. Na talerz wykładałam makaron i zalewałam zupą z klopsikami.

Przygotowanie klopsików: łopatkę wieprzową zmieliłam w maszynce, doprawiłam solą i pieprzem, formowałam małe kulki i gotowałam w zupie.


czwartek, 7 sierpnia 2014

Penne z cukinią, rukolą i kremowym serkiem

Jak to mawiają dobra pasta nie jest zła. I z tej okazji co jakiś czas jakiś makaron sobie ugotuję. Oczko rozkręca się ziołowo, a ja standardzik. Różne kombinacje z cukinią, rukolą czy pomidorami. Ogródka własnego nie posiadam, więc to co wyhaczę na bazarku lub po prostu w sklepie przerabiam na dodatki do makaronu.

Tym razem było tak samo. A że cukinia i pomidory zwykle trafiają jako pierwsze do mojego koszyka, więc i dziś makaron z cukinią.
Fajny na upały i warty poświęcenia chwili w kuchni. Obiad lub kolacja iście królewskie!



Penne z cukinią, rukolą i kremowym serkiem
2 porcje

  • 140g makaronu penne ( u mnie makaron bezglutenowy)
  • mała cukinia
  • 2 duże garście rukoli
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • ok. 4 łyżeczki kremowowego serka np. philadelphia lub typu quark
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • oliwa
  • sól, pieprz, 
  • ewentualnie śmietanka

Lekko osoloną wodę doprowadź do wrzenia i wrzuć makaron. Gotuj ok. 8-10 minut- powinien być jędrny. Odcedź, ale zostaw ok. 2 łyżki wody z gotowania makronu.
Cebule i czosnek obierz, drobno posiekaj i zeszklij na odrobinie oliwy. Dodaj umytą i pokrojoną w półplasterki cukinię. Smaż, aż cukinia zmięknie.
Pomidorki umyj i przekrój na połówki.
Na patelnię do cukini, wrzuć makaron, rukolę i pomidorki. Dopraw szczyptą soli i pieprzu. Podlej wodą z gotowania makaronu i przesmaż na małym ogniu, tak aby rukola delikatnie zmiękła. Przełóż na talerze. Na każdy dodaj po ok. 2 łyżeczki serka, a wierzch ozdób rukolą. Jeśli wyszło za suche dodaj trochę oliwy lub śmietanki.

środa, 30 lipca 2014

Makaronowa sałatka z bobem i mleczem


Rozkręcam się z chwastami. Poczyniłam nawet stosowne zakupy książkowe i siedzę teraz z nosem w przepisach szukając inspiracji ;) Zanim jednak zrobię hummus z żółtlicą, czy chłodnik z pokrzywą – najpierw zajadamy się dość zwyczajną i pyszną sałatką z mleczem ;)

Lubię jadać sałaty z winegretem. Kiedy jednak robię ją wieczorem z zamiarem zapakowania rano do pracowego lanczboksa – często od płynu sałata nie jest już jędrna i krucha. W takich przypadkach, kiedy dania nie jem od razu po przygotowaniu – zamiast sosu preferuję wymieszać wszystko tylko z oliwą. Jest równie smacznie, a sałata długo jeszcze nie jest „oklapła” ;)

A propos chwastów – na Czytelniczym zostawiłam do poczytania recenzję książki „Pyszne chwasty”.



Makaronowa sałatka z bobem i mleczem (przepis autorski)

sałata: masłowa, lodowa, rzymska i rukola
mlecz, czyli mniszek lekarski (liście)
bób
czerwona papryka (drobno pokrojona)
zielone oliwki
ugotowany makaron muszelki
oliwa
pieprz kolorowy

Sałaty i mlecz umyłam, osuszyłam i porwałam na mniejsze kawałki. Wymieszałam z resztą składników i odstawiłam do lodówki do przegryzienia.



środa, 23 lipca 2014

Penne z cukinią i papryką - czyścimy lodówkę

Makaron z serii “czyścimy lodówkę”.
Tak właśnie było jak go robiłam. W lodówce miałam mała cukinię, kawałek papryki, resztki kremowego serka. Cukinia już wołała o uwagę, więc postanowiłam na szybko zrobić jakiś makaron.

makaron z cukinią

Ponieważ papryke uznaję tylko w wersji surowej to nie dusiłam jej razem z cukinią, jednak jeśli lubicie smażoną/ duszoną paprykę to wrzućcie ją na patelnię razem z cukinią, przesmaży się, zmięknie i pewnie też będzie smacznie (choć jak dla mnie mniej smacznie ;) ).


Penne z cukinią, papryką i kremowym serkiem
2 porcje

  • 150 g makaronu penne 
  • ½ czerwonej papryki
  • kremowy serek np. ricotta
  • mała cukinia
  • cebula,
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • oliwa
  • łyżeczka soku z cytryny

Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie.
W czasie gotowania makaronu przygotuj pozostałe składniki.
Paprykę umyj, osusz i pokrój w paseczki.
Cukinię również umyj, osusz, pokrój w plasterki lub w półplasterki.
Cebule i czosnek obierz, drobno posiekaj, zeszklij na odrobinie oliwy. Na patelnię wrzuć cukinię. Duś na małym ogniu, aż warzywa delikatnie zmiękną. Posyp szczyptą soli i pieprzu. Dodaj paprykę, makaron i sok z cytryny. Wymieszaj.
Przełóż na talerze. Na wierzch połóż po kilka łyżeczek kremowego serka.

środa, 16 lipca 2014

Zupa z chwastów z makaronem

Tego jeszcze nie było na Pasta i Basta! ;) Od dzisiaj Moi Drodzy odkrywamy dzikie smaki i zamiast walczyć z chwastami wrzucamy je do gara. Towarzyszyć może temu dreszczyk emocji i znaki zapytania, ale też skutkować odkrywaniem nowych, twórczych pokładów inspiracji w kuchni ;)

A dlaczego mnie wzięło na to, co teoretycznie uważa się za niejadalne? O tym więcej na Kotach Kuchennych. Najpierw jednak zapraszam na zupę :)


Zupa z chwastów z makaronem (przepis autorski)

makaron krajanka
bulion z kurczaka zagrodowego
seler (wyłowiony z właśnie ugotowanego bulionu)
mięso ze skrzydełek kurczaka
mniszek lekarski
babka zwyczajna
liście żółtlicy
rukola
zielona pietruszka
szczaw
natka marchewki
lubczyk
koperek

Zielenię poszatkowałam i podgotowałam ok. 3 minuty w bulionie. Zdjęłam z ognia, dodałam selera i mięso z kurczaka i zmiksowałam. Połączyłam z drugą częścią bulionu i makaronem, doprawiłam świeżo mielonym kolorowym pieprzem i koperkiem.



piątek, 11 lipca 2014

Makaron na letnie orzeźwienie

Ostatnimi czasy bardzo dużo pracuję. Dużo się dzieje, 8 godzin na pełnych obrotach, kilka projektów na raz i tak dzień w dzień. Gdy wracam do domu ostatnią rzeczą o jakiej marzę to gotowanie. Chcę zjeść tu i teraz, natychmiast rzekłabym nawet. Na ratunek przychodzą wafle ryżowe, które mnie zapachają, zupki chińskie, które jadam z wyrzutami sumienia i serki wiejskie, które są w moim codziennym menu. Jednak takie jedzenie, zwłaszcza codziennie, nie jest zbyt zdrowe, a poza tym jak długo tak można.

Dlatego moim drugim, zdrowszym ratunkiem jest makaron. Gdy on się gotuje, ja robię do niego sos, siekam warzywa czy owoce, jeśli mam ochotę na coś na słodko. Czasem makaron gotuję rano, po pracy przelewam go tylko wrzatkiem i na szybko wrzucam jakieś pomidory, serek i zioła.


Tak szybko i smacznie to ja bardzo lubię!
Dziś makaron z pomidorkami, miętą i serkiem, na letnie orzeźwienie w gorące dni.



Makaron bezglutenowy z pomidorkami koktajlowymi, miętą i serem ricotta
2 porcje

  • 150 makaronu penne (u mnie bezglutenowy)
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • świeża mięta
  • sól ziołowa
  • ricotta / kremowy serek
  • sól ziołowa,
  • pieprz
  • odrobina oliwy czosnkowej

Makaron ugotuj w osolonej wodzie.
W czasie gotowania makaronu umyj pomidorki i przekrój je na połówki. Mięte posiekaj.
Ugotowany makaron odcedź, przełóż do miseczki i wymieszaj z odrobiną oliwy. Dodaj serek ricotta (lub inny kremowy), posiekaną miętę i dopraw do smaku solą i pieprzem.

niedziela, 29 czerwca 2014

O tym dlaczego Kurczak lubi Pestkę? ;)

Oczko: Po ostatniej makaronowej wizycie w pizzerii stwierdziłyśmy, że nigdy więcej tego typu lokali, w których makaron jest niejako na doczepkę. Stawiamy na typowe restauracje i  bistra. Jak postanowiłyśmy – tak też zrobiłyśmy.

Kurczak: W ten sposób w końcu została zrealizowana Twoja pierwsza propozycja przy okazji ostatniego wybierania lokalu, czyli Organic Bistro Pestka. Cholera! Miałaś nosa! Chociaż… miałam na początku małe obawy…


O: Ale dlaczego? Przyznaję - najtaniej tu nie jest, bo ceny raczej „warszawskie” No ale lokal nie dość, że w centrum to jest to też lunchowe bistro dla okolicznych pracowników jednego z ministerstw i białych kołnierzyków z biurowców.

K: Dlatego, że tu za ładnie i… nie tak makaronowo… Przyznaję, to dziwne, że takie miałam odczucia, bo serio – ja lubię taki wystrój jak tutaj. Ceny faktycznie nieco wyższe, ale to Centrum, a poza tym – 30 zł za pastę to jeszcze cena do przejedzenia ;)


O: Z drugiej strony tutaj można mieć wybór i właśnie to przeważyło. Wybierałam go pod Ciebie, bo jak wiadomo Kurczak ostatnio miewaproblemy z jedzeniem ziarna ;)

K: No właśnie – makaron! Przecież specjalnie dla mnie wybrałaś ten lokal. Mają tu makaron bezglutenowy .

O: To może słówko o makaronie? Jak wspomniałam – tutaj można wybierać spośród jego wielu rodzajów: pszenny, razowy, orkiszowy, pokrzywowy, ryżowy i inny bezglutenowy.
Stwierdziłam, że restauracje najlepiej sprawdzać na najprostszych i powtarzających się makaronach: aglio olio oraz carbonara. Mam już porównanie: tutaj carbonara była pyszna, a tutaj taka sobie
W Organic Bistro Pestka również poprosiłam o carbonarę. 


I to był dobry wybór! Razowy makaron z pysznym sosem, dobrze doprawiony. Co tu dużo mówić – zjadłam ze smakiem. Kurczaku – Twój też był niezły.

K: Ja oczywiście wzięłam bezglutenowy (mieli świderki i spaghetti). Do niego sos śmietanowy z kurczakiem i grzybami. Pyszności!


O: Wychodzi na to, że obie jesteśmy zadowolone z tego lokalu. Wystrój też całkiem niezły, Pani z obsługi bardzo sympatyczna. Nie pozostaje mi nic innego, jak dać najwyższą notę 6/6. Z ochotą jeszcze tu wrócę.

K: Na zupkę? ;) Z okazji powrotu Kurczaka do Warszawy? ;) Ja stawiam! A skoro o ocenie mowa – daję 5/6, bo tę zupę też trzeba sprawdzić ;)

O: Haha! Ok! W takim razie wracaj szybko do stolicy i idziemy na obiad :) Was też namawiamy. Najlepiej wybrać się tam po 16-ej, kiedy kończy się pracownicza pora lunchu i jest już luźno.



____________
Organic Bistro Pestka, ul. Bracka 6/8 (Śródmieście)


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Makaron na diecie - bo zdrowy!

Makaron na diecie, a nawet na kilku dietach, gdyż iż:
- to makaron bezglutenowy, więc dla osób na diecie bezglutenowej,
- bez mięsa, stąd też dla wegetarian,
- tylko z warzywami, więc i dla wegan,
- z warzywami gotowanymi, zatem makaron w wersji light, dla odchudzających się,
- bez nabiału, stąd też dla osób na diecie bezmlecznej,
- z nasionami chia - zatem dla osób będących na zdrowej diecie.

Jedno danie, a tyle możliwości. Jeden makaron, a dla każdego.
Nasionka Chia odkryłam niedawno i postanowiłam z nimi trochę poeksperymentować (klik). Podobno to bardzo zdrowe nasionka- są bogate w kwasy Omega, spowalniają wchłanianie cukrów i zawierają wiele witamin oraz minerałów. Do tanich nie należą, ale postanowiłam zainwestować i mam nadzieję, że to korzystnie wpłynie na mój organizm (skoro już portfel ucierpiał ;))


Pamiętajcie, że nasiona Chia wchłaniają bardzo dużo wody, więc uzupełnijcie płyny po takim daniu ;) Możecie je tez zalać wodą, odstawić na 2h i potem użyć zamiast oleju.



Makaron bezglutenowy z cukinia i marchewką
1 porcja

  • 60 g makaronu bezglutenowego (może być też tradycyjny)
  • pół cukinii
  • 1 marchewka
  • łyżeczka nasion chia
  • ulubione zioła, u mnie: zioła prowansalskie
  • szczypta soli i pieprzu
  • olej sezamowy/oliwa

Makaron wrzucić do wrzącej, lekko osolonej wody i gotować pod przykryciem ok. 8 minut.
Marchewkę obrać, pokroić w krążki i wrzucić do gotującego się makaronu.
Cukinię umyć, pokroić w półplasterki i wrzucić do garnka z makaronem na 3 minuty przed końcem gotowania.
Gdy makaron jest miękki, odcedź go, wymieszaj z przyprawami i odrobina oleju sezamowego. Dopraw do smaku sola i pieprzem. Przełóż na talerz i posyp nasionami Chia.

piątek, 13 czerwca 2014

Makaron z pomidorkami koktajlowymi i cukinią

Największym fanem moich blogów był mój dziadek. Zobaczył na blogu soczewicę to w tym samym tygodniu listonosz przynosił mi paczkę od dziadka z soczewicą w każdej postaci.
Kiedyś dziadek dopatrzył się pomidorków koktajlowych w jakiejś sałatace i rok później w jego wielkim ogrodzie rosły krzaki z małymi czerwonymi kuleczkami.
To było śmieszne, bo z jednej strony nie wierzył, że ja gotuję, z drugiej- jako jeden z pierwszych wiedział co nowego pokazało się na blogach. Taki to był dziadek.


Dziadka nie ma, ale pomidorki koktajlowe już zawsze będa mi się z nim kojarzyć. A że to miłe skojarzenie, to w miłym towarzystwie je jem. Na przykład z makaronem i cukinią z dodatkiem mięty dla letniego orzeźwienia.
Taki makaron idealnie sprawdzi się na sycącą kolacje w ciepłe dni.



Makaron z cukinią, pomidorkami i miętą
2 porcje

  • 150 g makaronu penne (u mnie bezglutenowy)
  • mała cukinia
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • posiekane listki mięty
  • sól
  • oliwa

Makaron ugotuj w lekko osolonej wodzie. Odcedź.
Cebulę obierz i posiekaj w drobną kostkę. Ząbek czosnku drobno posiekaj lub zmiażdż nożem.
Na patelni rozgrzej oliwę, zeszklij cebulę, a pod koniec smażenia dodaj czosnek uważając by go nie przypalić.
Pomidorki koktajlowe umyj, osusz i przekrój na połówki.
Cukinię umyj i pokrój w półplasterki. Wrzuć na patelnię i duś na małym ogniu. Możesz podlać wodą z gotowania makaronu. Posyp szczyptą soli i pieprzu. Gdy cukinia zmięknie dodaj makaron i pomidorki. Podgrzej, dodaj posiekane listki mięty i dopraw do smaku solą oraz pieprzem.


środa, 4 czerwca 2014

Zupo-coś, czyli jak ugotować zupę bez soli?

Trochę nagięłam fakty pisząc tytuł, bo zupa tak naprawdę słona była. Ale nie za słona i rzeczywiście nie było w niej ani grama soli w czystej postaci. Czy to oznacza, że przerzuciłam się na ersatze? Bynajmniej! Zacznijmy więc od początku.

Miałam młodą włoszczyznę, więc zamarzyłam sobie z niej wiosenny bulion warzywny. Wlałam do garnka wodę, oczyściłam warzywa, dodałam liść laurowy, ziele angielskie i sięgnęłam po sól… a tutaj okazało się, że jej nie ma. Ani grama! No skończył się zapas. Do sąsiadki ze szklanką nie pobiegłam, bo to już nie te czasy (a szkoda). 
Nic to – wstawiłam garnek na gaz i gotowałam – stwierdziłam, że później coś z tym wymyślę. I wymyśliłam – doprawiłam sosem sojowym i sosem rybnym – oba słone jak jasny piorun, więc doskonale tę zwykłą sól mi zastąpiły. 
Ale kiedy już zabarwiłam zupę sosem sojowym – bezpowrotnie pożegnałam się z moim wiosenno-warzywnym bulionem. W taki razie postawiłam na klasyczną śmieciówkę – dorzuciłam cukinię i zielony groszek. A jak już dorzucałam ten groszek z mrożonki, to jeszcze dodałam mieszankę warzyw do dań azjatyckich. A na koniec jeszcze pieczarki i makaron. I wyszło z tego takie smaczne, odpowiednio słone zupo-coś ;)


Zupo-coś (pomysł własny)

włoszczyzna
liść laurowy i ziele angielskie
sos sojowy i sos rybny (w roli środka solącego)
dowolna mieszanka warzyw do dań azjatyckich (w tym: grzyby mun, papryka czerwona grzyby shitake, pędy bambusa)
mrożony zielony groszek
cukinia
pieczarki
makaron (o dowolnym kształcie)

Najpierw z włoszczyzny ugotować bulion, w trakcie dosolić sosami, dodać resztę warzyw i gotować do miękkości lub al dente (wedle upodobań). Połączyć z makaronem (gotowanym w zupie lub osobno – w zależności od stopnia chęci mycia 1 lub 2 garnków ;))


niedziela, 1 czerwca 2014

Włoska niedziela z makaronem

Zostaw tego schabowego i chodź na makaron!
Nie stój w kuchni pół niedzieli smażąc kotlety, gotując ziemniaki i robiąc surówkę. Odpocznij, a na obiad poświęć 15 minut.
Zrób włoską niedzielę i podaj na obiad makaron.
Pyszny i szybki. Z mięsem i warzywami. 3w1 w 15 minut! :)



Penne z szynką, pomidorkami i selerem naciowym
2 porcje

  • 150 makaronu penne (bezglutenowy)
  • kilka łodyżek selera naciowego
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • 3 plasterki szynki szwarcwaldzkiej
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • sól ziołowa, pieprz- do smaku
  • oliwa

W garnku zagotuj wodę, delikatnie ją posól i wrzuć makaron. Gotuj ok. 6-8 minut, uważając by go nie rozgotować.
W czasie gotowania makaronu na oliwie zeszklij obraną i posiekaną cebulę oraz czosnek. Odłóż na talerzyk i na patelnię wrzuć pokrojoną w paseczki szynkę. Zrumień ją delikatnie, po czym zestaw patelnie z ognia.
Pomidory opłucz, osusz i przekrój na połówki.
Łodyżki selera naciowego opłucz i pokroj  w 1-centymetrowe kawałki.
Ugotowany makaron odcedź, wrzuć na patelnię dodaj odrobinę oliwy i pozostałe składniki. Dopraw do smaku sola i pieprzem.