piątek, 24 stycznia 2014

Atak na aparat w Trattoria Toscana

Trattoria Toscana ukryta jest na warszawskiej Woli, tuż przy ulicy Żelaznej. Pomimo lokalizacji praktycznie w centrum to nie łatwo tam trafić z ulicy, trzeba wiedzieć, że takie miejsce tam jest.


Wystrój jest całkiem przyjemny, dużo przestrzeni, klienci nie zaglądają sobie do talerzy. Wszystko urządzone jest ze smakiem i bez zbędnego przepychu.

Bywałam tam często, gdyż w pobliżu odbywałam szkolenie (Akademia Socjomanii- polecam!) i zwykle tam chodziliśmy na obiad. Dzięki temu mogłam spróbować wielu dań, nie tylko makaronów, ale także zupy, sałatki czy pizze. Wszystko naprawdę smaczne. Nie mogę się przyczepić do niczego jeśli chodzi o jedzeniem. Makarony nie rozgotowane, z odpowiednią ilością sosu czy oliwy- ani nie za mało ani nie za dużo, porcje spore, spokojnie można się najeść.


Moim ulubionym makaronem było Penne z szynką parmeńską (z rukolą, z pomidorkami koktajlowymi i mozzarellą), ale inne makarony także były bardzo smaczne.


Jedyne co mi się nie spodobało to obsługa zachowująca się jakby robiła łaskę, że nas obsługuje. Nieprzyjemna, naburmuszona i nie śpiesząca się nigdzie. Jedynie mój aparat (podczas pierwszej wizyty) wywołał ich spore zainteresowanie- miałam wrażenie, że zaraz wyrwą mi go i zniszczą kartę pamięci. Pierwszy raz spotkałam się z takim zachowaniem. Zwykle aparat sprawia, że jeszcze bardziej się starają. Tu tak nie było.

Ogólnie, pomijając obsługę, polubiłam ten lokal- za jedzenie i wystrój. Dlatego oceniam na 4+/6 i polecam.

Trattoria Toscana
ul. Chłodna 15,
Warszawa

2 komentarze:

  1. :) Zestresowałaś obsługę:) Może coś jednak mają na sumieniu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. no idealni nigdy nie byli, kilka wpadek zaliczyli, nie tylko ta z aparatem ;) ale jedzenie rekompensuje to ;)

    OdpowiedzUsuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak