sobota, 8 listopada 2014

Testujemy i jemy - Aioli

Kurczak: Wreszcie i tu dotarłyśmy. Aioli jest tak długo, a nam nie było po drodze. Najpierw były zachwyty, potem słyszałam narzekania... chciałam na własnej skórze sprawdzić to słynne Aioili!

Oczko: Ja już wiem, że to miejsce nie dla mnie. Od progu uderzył gwar, hałas i zbyt duży ruch zupełnie jak tuż obok na Marszałkowskiej. Pierwsza moja myśl: "Oczko, uciekaj stąd!" ;)


K: Ale Oczko uciec nie mogła, bo Kurczak i tak by złapał za fraki ;)
To fakt, bardzo gwarne to miejsce. ogromna przestrzeń, ogrom stołów, multum ludzi i otwarta kuchnia. Też unikam tego typu lokali. Wolę  jeść  w ciszy i spokoju. Jednak chciałam spróbować  ichniego makaronu, bo w krewetkach się zakochałam.


O: Ta otwarta kuchnia, muszę przyznać, świetny pomysł. No ale "dzięki temu" generował połowę hałasu. Przejdźmy jednak do makaronu.


K: Makaron jak dla mnie bomba! Obie wzięłyśmy Spaghetti Aioli- Ty z oliwą,  ja z sosem ze świeżych pomidorów.  Dla mnie bomba! Pyszny, lekki i sycący- czyli 3 rzeczy, które  sprawiają, że  kurczaki są happy.

O: Aj! zazdroszczę Ci tego pomidorowego. Sos naprawdę był pomidorowy, a nie takiego udawał. Do tego pomidory w kawałkach, a na wierzchu rukola. Serio, zaczęłam żałować, że wzięłam z oliwą. Na początku był niezły, ale im bliżej końca tym więcej oliwy. Generalnie porcja była smaczna, ale wciąż myślę o utraconym sosie pomidorowym ;)



K: Obsługa  też  bardzo miła co aż dziwne po złych opiniach jakie słyszałam. Z przyjemnością  zostawiłam napiwek.
Twój  makaron fajnie smakował, ale faktycznie mój lepszy ;)
To co oceniamy i uciekamy co? Bo głośno....
Ja daje 5/6 - tak dużo bo makaron pyszny, tak mało  bo jednak ciężko  tu dłużej wysiedzieć.

O: Plus za świetny industrialny wystrój, otwartą kuchnię, makaron, zieloną organiczną herbatę i obsługę. Minus za mega hałas. Jednak nie jestem entuzjastką "modnych" miejsc i wspólnych stołów. Daję 4/6 i już tu nie wracam. Kurczaku, wychodzimy?

K: Zjadłabym jeszcze burgera bo obłędnie wygląda  ale nie zmieszczę. Zatem wychodzimy ;)

Aioli  
Świętokrzyska 18, 
00-052 Warszawa

2 komentarze:

  1. Znam negatywne opinie o Aioli, ale ja ten ich gwar, hałas i czasem chaos lubię. Jakoś tak lubię do nich czasem wpaść i zjeść coś. Albo tylko wypić piwo, zagryzając je bagietką z ich smakowymi sosami aioli. Dania, które tam jadłam mi smakowały, zdecydowanie nie mogłam na nic narzekać. Obsługa też mi nie podpadła. A jak poszliśmy grupą blogerską tam to poradzili sobie z tym, że każdy w naszej grupie płacił za siebie, więc też narzekać nie można.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też znam negatywne opinie, głownie na obsługę, ale obsługa wymieniona :)
      Pamiętam to blogerskie wyjście, żałuję że nie dotarłam

      Usuń

Będziemy wdzięczne za kilka słów od Ciebie :)
Gosia Oczko i Agata Kurczak