środa, 21 maja 2014

La Bufala, czyli dlaczego nie należy jadać makaronu w pizzerii?

Oczko: Ponieważ Kurczak wyfrunął mi na Dolny Śląsk, rzadko kiedy zdarza nam się teraz wcielać w rolę restauracyjnych króliczków doświadczalnych. Ale korzystając z ostatniego jej wyjazdu do Warszawy, spotkałyśmy się na makaronie w pizzeri La Bufala. Na dobry początek zamówiłam cappuccino (małe i nieco kwaśne), otworzyłam książkę i czekałam. Kiedy Agata już przyszła – szybko zamówiłyśmy makaron.

Agata: Widząc twoje małe cappuccino od razu zrezygnowałam z tej przyjemności. Wolę duże! Wchodząc tu miałam złe przeczucia i jeszcze ten napis pizzeria, a w karcie mnóstwo makaronów do wyboru… Z naszego doświadczenia wiem już, że taka kombinacja to zło ;)

O: Nie chcę nic mówić, ale ja to przeczuwałam w momencie, kiedy wytypowałaś to miejsce ;P No ale raz kozie śmierć. Biorąc pod uwagę nabyte już doświadczenie postanowiłam wybrać coś z najprostszych makaronów z tej przebogatej karty. Ostatecznie postawiłam na Spaghetti Carbonara.

A: Acha! To dlaczego nic nie mówiłaś?! Foch! ;P Pójdziemy następnym razem do Twojej propozycji ;) A wracając do makaronu – nie mogłam się zdecydować, co wybrać. Chciałam w sosie śmietanowym, ale bałam się, że (jak to bywa w tego typu miejscach, czyli pizzeriach) będzie mdłe i niesmaczne. W końcu zdecydowałam się na Penne Burina z włoską kiełbasą i cukinią. W sosie śmietanowym oczywiście.


O: Makarony pojawiły się w miarę szybko… na wielkich, wymyślnych talerzach. Dokładnie takich, jakich nie lubię w restauracjach. Sam makaron – no cóż, nie był szczególnie smakowity. Dla głodnego byłby idealny, dla mnie niekoniecznie. Jadałam lepsze carbonary, ot chociażby tutaj w Ora Basta. I cieszyłam się, że nie wzięłam makaronu z dodatkiem śmietany.


A: Mnie twój bardziej podszedł, choć według mnie bardzo tłusty. Mój natomiast… miał chyba zwarzoną śmietanę, a sama kiełbasa była dziwna w smaku. No nie smakowało mi – mdłe jakieś takie.. Choć – trzeba to przyznać – obsługa zasługuje na pochwałę, prawda?

O: O tak! Pani kelnerka nie dość, że ładnie wita przy wejściu, to obsługuje dość szybko. Za to piąteczka. Sam lokal w kwestii wystroju – dość typowy jak na polsko – włoską pizzerię. Duży plus za włoską muzykę w tle (mimo że ciut za głośną), ale za to ogromny minus za włączony, podwieszany telewizor z wyciszonym głosem i teledyskami na MTV. W sumie to do dzisiaj się zastanawiam, jaki był cel w tym, że został włączony. Ani nie pasował klimatem, a na dodatek przeszkadzał oczom. Podsumowując i uśredniając – daję 3/6. Tak - znowu okazuje się, że pizzeria to jednak nie najlepsze miejsce na makaron.

A: Ja oceniam podobnie jak ty i daję 3/6.

_________
Pizzeria La Bufala, Sienna 86 (Wola)


poniedziałek, 19 maja 2014

Sezon na szparagi - z makaronem

Uwielbiam szparagi. Zwłaszcza zielone, ale czasem mam ochotę na białe. Zamarzyła mi się zupa krem z białych szparagów, więc poszłam do sklepu i zakupiłam pęczek.
Niestety zabrakło mi bulionu na zupę.
Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Odcięłam niezdrewniałe końcówki, delikatnie obrałam wierzchnią część, pokroiłam i ugotowałam. Nastepnie dodałam do makaronu!



Wyszło pysznie :)



Makaron z białymi szparagami i kiełkami
2 porcje

  • 140 g krótkiego makaronu
  • ½ pęczka białych szparagów
  • śmietanka 12% lub mleko (w wersji light)
  • ząbek czosnku
  • ulubione kiełki - u mnie kiełki brokuła
  • sól, pieprz, tymianek, rozmaryn
  • oliwa
Makaron ugotuj w osolonej wodzie. Odcedź.
Szparagi obierz i ugotuj na parze.
Czosnek obierz i drobno posiekaj. Zeszklij na oliwie. Dodaj ugotowany makaron oraz szparagi pokrojone na mniejsze kawałki. Zalej śmietanką lub mlekiem i chwile podgrzewaj do zredukowania płynów. Dopraw do smaku solą, pieprzem, tymiankiem i rozmarynem.
Przełóż na talerze i posyp obficie kiełkami.

środa, 14 maja 2014

Pełnoziarniste spaghetti z pesto rzodkiewkowo – kalarepowym, pecorino i czarnym sezamem

W miniony weekend każdy z nas miał inną wizję obiadu. Byliśmy jednak zgodni, co do jednego – ma być z makaronem.


Postawiłam na pełnoziarniste spaghetti, które Lili zjadła w wersji aglio, olio e chili, Pan R. ze szpinakiem i lazurem, a ja z rzodkiewkowo – kalarepowym pesto, posypanym na talerzu pecorino i czarnym sezamem. 
Nieskromnie przyznam, że wszystkie wersje były niezłe, ale bezapelacyjnie wygrało u mnie pesto ;)
Swoją drogą – jest niezłe nie tylko z makaronem, ale również na kanapkach (o tym jest na Kotach Kuchennych).


Pełnoziarniste spaghetti z pesto rzodkiewkowo – kalarepowym, pecorino i czarnym sezamem (inspiracja: Kuchnia Szczęścia

pełnoziarniste spaghetti
ser pecorino
czarny sezam

1 pęczek liści rzodkiewki
kilka małych liści kalarepy
2 garście orzechów nerkowca
3 łyżki oliwy
ząbek czosnku
ok. 15 g sera pecorino
do smaku: sól, pieprz kolorowy

Wszystkie składniki przełożyłam do malaksera i zmiksowałam. Wymieszałam z ugotowanym makaronem. Na wierzchu posypałam startym pecorino i czarnym sezamem