poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pook Pasta, czyli (świętu)jemy* na Kabatach


Agata: No to trafiłyśmy wreszcie do słynnego wśród blogerów kulinarnych Pook Pasta. Polecano, zachwalano – nam mimo to nie było tam po drodze. Dzisiaj odległość też się nie zmieniła, ale my jednak się uparłyśmy: „Idziemy tu!”.
Lokal, jak historia powiada, powstał z miłości do makaronu. Najpierw powstał blog, a potem zrobił się offline, bo przeniósł się na realne Kabaty.


Oczko: Lokal! Lokal wizualnie dla mnie idealny. Widne, minimalistyczno - skandynawskie, a nawet deczko industrialne (lampy!) wnętrze, proste meble (by Ikea i europalety), na drewnianym parapecie doniczki z pomidorkami koktajlowymi i papryczkami. Ideał. Tylko głośno. A to za sprawą pracującego kuchennego wyciągu. Bo część kuchenną od Sali oddziela tylko niewysoka ścianka – lada. I nieco duszno. Za to grało włoskie rado – co „stylistycznie” ;) bardzo do makaronu mi pasuje ;) I słówko o karcie menu – kartka A4 wydruku z komputera. Dobry pomysł, bo pozwala na (praktycznie bezkosztową) zmianę menu nawet codziennie. A przy tym szybko można wymienić zniszczone przez klientów karty na nowe.


A.: Faktycznie – wystrój super! To także mój klimat. No fajnie, no! Krzesła, co prawda, mało wygodne, ale młode kupry wytrzymają wszystko. Przejdźmy do obsługi... no cóż... po przeczytaniu niekorzystnych opinii w Internecie, byłam trochę nastawiona negatywnie. Już na dzień dobry Ty czekałaś na kawę 10 min, mimo, że dodatkowo była tylko jedna para klientów. Moja kawa pojawiła się szybciej, ale to nie uratowało mojego końcowego złego nastawienia. No bo cholera! Chciałam makaron na śmietanie, a nie na oliwie – bo nie lubię. A tu głownie na oliwie i nie da się wymienić, bo nie! Ok, rozumiem, że przepis mógł przewidywać tylko oliwę, ale chyba na własną odpowiedzialność mogę prosić o podmianę? Uff! Udało się ostatecznie zamienić oliwę na śmietanę w fettuccine z kurkami. Och! Jakże wdzięczna jestem!

O.: Ja natomiast planowałam zamówić Fettucine z bobem i anchois, ale niestety dzisiaj tego lokal nie serwował. Pocieszyłam się więc Mezze rigate z jagnięcym ragu. Czy ono było faktycznie jagnięce, to nie wiem, bo nie rozróżniam, ale było smaczne. Porcja była odpowiednia – ani za duża, ani za mała. A do tego na wierzchu duża ilość płatków parmezanu. Sos dobrze doprawiony, z ziołowa nutą. Ja i moje kubki smakowe jesteśmy usatysfakcjonowani ;)
Na makaron nie czekałyśmy już długo. To dobrze, bo byłam już bardzo głodna (Kurczak spóźnił się kwadrans na spotkanie).


A.: Faktycznie makaron zrobili szybko. Moja teoria jest taka, że przyspieszenie było efektem wyciągnięcia przez Ciebie aparatu. No i tez to, że oprócz nas były jeszcze tylko 2 pary gości.
Mój makaron był naprawdę bardzo smaczny, a ilość parmezanu  - na bogato ;) Tu zaplusowali! Warto było jednak gnać przez cała Warszawę na talerz klusek, jak podejrzewam po smaku (i czym się chwalą sami), robionych na miejscu przez kucharza.


O.: Przejdźmy zatem do obsługi. Pani kelnerka miła, ale sprawia wrażenie nieco zagubionej i nieśmiałej. Za mało jest zorientowana na klienta, bo na ten przykład po zjedzeniu przez nas makaronu i wypiciu kawy – nie podeszła zapytać się, czy czegoś jeszcze potrzebujemy. Mnie to nie przeszkadzało, ale bywają tacy, którzy lubią kiedy obsługa się nimi interesuje.
Ogólnie wrażenia po wizycie mam pozytywne – daję 5/6.

A.: Może i pani kelnerka nie biegała, ale za to te muchy! Latały i latały, bleh! Ale mimo wszystko daję dobrą, jak na mnie, notę 4+/6


___________________________________
Restauracja Pook Pasta, al. KEN 21 (Ursynów – Kabaty)

* świętujemy oczywiście 5-lecie Pasta i Basta! :)



piątek, 8 sierpnia 2014

5 urodziny Pasta i Basta... z nieortodoksyjną wariacją na żydowską letnią zupę kediszową z chwastami


Będzie na długo albo zabawi na krótko
Objawi się kobieco lub męsko.
Przyniesie Ci kwiaty, wyłoży serce na stół albo podaruje liścia.
Czasem też pokazuje kolanka albo ściągnie papiloty pozując z ondulacją, a potem zakłada kokardy
Uważaj! – na talerzu może cię podsłuchać, a pływając mówić otwartym tekstem
I jeszcze na okrągło wykołuje

Taka już jest różnorodna, barwna i zaskakująca... ta pasta ;) I basta! 


Dzisiaj Pasta i Basta obchodzi kolejne, piąte już urodziny. W tym roku z tej okazji, wyjątkowo nie będzie wspólnego robienia makaronu, bo nasze kuchnie dzieli zbyt duża odległość. Odbijemy to sobie we wtorek i za Pastę i Bastę wzniesiemy toast restauracyjnym makaronem ;)

Kurczak niestety na wygnaniu w dalekim Wrocławiu pochlipuje i od kilku dni wznosi toasty, bo pamięta ciężkie początki,  wzloty i upadki. A jednak Pasta&Basta mimo przeciwności losu przetrwała tyle lat i trwać jeszcze będzie,  bo makaron dobry jest!

Tymczasem, wciąż w temacie makaronu i chwastów – wariacja na żydowską zupę z książki „Cymes, czyli kuchnia żydowska i przepisy kulinarne z Izraela”, którą przytargałam do domu z II Targów Książki Kulinarnej.




Nieortodoksyjna wariacja na żydowską letnią zupę kediszową z chwastami (źródło: Katarzyna Pospieszyńska, „Cymes, czyli kuchnia żydowska i przepisy kulinarne z Izraela”, s 26)

bulion z kurczaka zagrodowego
po garści: szczawiu, mlecza, sałaty masłowej i lodowej, zielonej pietruszki i koperku
mielona łopatka wieprzowa
sól himalajska
świeżo zmielony pieprz kolorowy
jogurt naturalny
makaron nitki

W osobnym garnku ugotowałam makaron. Rosół doprowadziłam do wrzenia, wrzuciłam do niego poszatkowaną zieleninę i gotowałam na średnim ogniu 5 minut. Następnie wrzuciłam mini klopsiki i gotowałam jeszcze 5 minut (aby mieć pewność, że mięso w środku będzie ugotowane). Wyłączyłam gaz, jogurt zahartowałam w małej ilości wywaru i połączyłam z resztą zupy. Na talerz wykładałam makaron i zalewałam zupą z klopsikami.

Przygotowanie klopsików: łopatkę wieprzową zmieliłam w maszynce, doprawiłam solą i pieprzem, formowałam małe kulki i gotowałam w zupie.


czwartek, 7 sierpnia 2014

Penne z cukinią, rukolą i kremowym serkiem

Jak to mawiają dobra pasta nie jest zła. I z tej okazji co jakiś czas jakiś makaron sobie ugotuję. Oczko rozkręca się ziołowo, a ja standardzik. Różne kombinacje z cukinią, rukolą czy pomidorami. Ogródka własnego nie posiadam, więc to co wyhaczę na bazarku lub po prostu w sklepie przerabiam na dodatki do makaronu.

Tym razem było tak samo. A że cukinia i pomidory zwykle trafiają jako pierwsze do mojego koszyka, więc i dziś makaron z cukinią.
Fajny na upały i warty poświęcenia chwili w kuchni. Obiad lub kolacja iście królewskie!



Penne z cukinią, rukolą i kremowym serkiem
2 porcje

  • 140g makaronu penne ( u mnie makaron bezglutenowy)
  • mała cukinia
  • 2 duże garście rukoli
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • ok. 4 łyżeczki kremowowego serka np. philadelphia lub typu quark
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • oliwa
  • sól, pieprz, 
  • ewentualnie śmietanka

Lekko osoloną wodę doprowadź do wrzenia i wrzuć makaron. Gotuj ok. 8-10 minut- powinien być jędrny. Odcedź, ale zostaw ok. 2 łyżki wody z gotowania makronu.
Cebule i czosnek obierz, drobno posiekaj i zeszklij na odrobinie oliwy. Dodaj umytą i pokrojoną w półplasterki cukinię. Smaż, aż cukinia zmięknie.
Pomidorki umyj i przekrój na połówki.
Na patelnię do cukini, wrzuć makaron, rukolę i pomidorki. Dopraw szczyptą soli i pieprzu. Podlej wodą z gotowania makaronu i przesmaż na małym ogniu, tak aby rukola delikatnie zmiękła. Przełóż na talerze. Na każdy dodaj po ok. 2 łyżeczki serka, a wierzch ozdób rukolą. Jeśli wyszło za suche dodaj trochę oliwy lub śmietanki.